Kawiarnia "Pod kopułą"

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Sro Lis 28, 2012 5:31 pm

Ta urocza kawiarenka to małe, przytulne pomieszczenie z bardzo dużą ilością wpadającego do środka słońca. Jest ona bowiem zbudowana ze srebrnego, połyskującego surowca, a większą część powierzchni ścian zewnętrznych stanowią ogromne okna. Podłogę zdobią drewniane panele w kolorze ciemnego brązu, dokładnie wypolerowane, odbijające światło wpadające do tego pięknego pomieszczenia. Pod ścianami stoją miękkie fotele i kanapy, a na przeciwko nich ustawione są masywne stoły z bogatymi rzeźbieniami. Połączenie tych dwóch stylów było bardzo odważnym pomysłem i niektórym zdawać się może, że nie wygląda to za ciekawie. Ale to po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy, całość komponuje się idealnie i wygląda naprawdę szykownie i zachwycająco. To eleganckie wnętrze od zawsze przyciągało uwagę klientów.
Po wejściu do kawiarenki pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest długa, drewniana lada, za którą stoi uśmiechnięty barman. Najczęściej nosi on luźne spodnie, a do tego bluzę z kołnierzem. Zapytany skąd pomysł na tak dziwne ubranie, odpowiada, że kiedyś odwiedził planetę Ziemia i tam wszyscy się tak ubierają. Na ladzie znajduje się duża, stylizowana na starą księga, do której zadowoleni klienci wpisują pochlebne uwagi na temat tutejszej obsługi.
Pracownicy placówki są zawsze mili, punktualni i starają się jak najlepiej dogodzić klientowi. Dzięki ich zaangażowaniu nikt nie wychodzi stąd niezadowolony.
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Pią Gru 14, 2012 10:13 pm

Libur 2 gładko wylądował na parkingu przed kawiarnią. Drzwiczki otworzyły się i z wnętrza statku wyłonił się wysoki blondyn. Zgodnie ze swoim zwyczajem szeroko się uśmiechnął po czym zakluczył drzwi swojego pojazdu i spokojnym krokiem skierował się w stronę kopuły. Odwiedziny w tym miejscu traktował w zasadzie jako swoją prywatną tradycję. Po każdej dłuższej podróży zwyczajnie musiał tu przyjść. To tu można się było doskonale zrelaksować w towarzystwie przyjaciół, posłuchać ich opowieści czy umówić się na wspólną wycieczkę.

Dorian wkroczył do jasnego wnętrza i podszedł do lady gdzie z szerokim uśmiechem na ustach przywitał go barman.
- Hej, hej, kogo to ja widzę? Dobry Dorianek powrócił?
- Nasz Bystry Barman jak zwykle nieomylny - odparł radośnie White.
- Cóż Ci dziś zaserwować?
- Sok opuncjowy będzie idealny.
- W porządku, przyniosę za chwilę. Możesz zająć stolik - orzekł "oberżysta" po czym zniknął na zapleczu.

Dorian obrzucił wnętrze spojrzeniem. Tego dnia nie było szczególnie wielu klientów. W śród obecnych nie udało mu się również namierzyć nikogo znajomego, jednak tylko na początku. Przy jednym ze stolików, wpatrując się w krajobraz za oknem siedziała ONA. Jak zwykle na Jej widok Dorian stracił na chwilę panowanie nad sobą i musiał przytrzymać się lady żeby nie upaść. Odetchnął i szybko zajął jeden z wolnych stolików, taki, z którego mógł widzieć większą część Jej pleców i jedną trzecią profilu.

Siedział, czekał i obserwował. Najpierw wpatrywał się w odblaski światła na Jej włosach, później delikatny ruch dłonią gdy leniwym ruchem zaczęła mieszać zawartość swojej filiżanki.
Z zadumy wyrwał go barman, który przyniósł mu zamówienie. Dorian popatrzył na szklankę i westchnął.
Pora zrobić to co zwykle. Wstał. Na usta przywołał swój słynny przyjazny uśmiech i jakby od niechcenia podszedł do Jej stolika.
- Hej. Nie ma nikogo z moich stałych kompanów, a ty siedzisz sama, więc pomyślałem, że odświeżę nieco stare znajomości. Jak tam żyjesz? - zagadnął w sposób całkowicie naturalny i w żadnym stopniu niepodejrzany.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Sob Gru 15, 2012 12:33 pm

Scarlett miała dziś wyjątkowo dobry humor. Można by wręcz rzec, że doskonały. Rodzice niedawno kupili jej dom w centrum, którym Lettie nadal nie mogła przestać się fascynować. Niczym królowa wkraczała przez drzwi, zatrzymując się przy wielkich schodach i oglądając się za siebie, jakby ktoś z zainteresowaniem na nią patrzył. Tak się właśnie czuła za każdym razem, gdy wychodziła do miasta - wiecznie obserwowana. Trochę jej to przeszkadzało, ale po pewnym czasie nauczyła się z tym obchodzić. W końcu nie każdy ma ojca wojskowego... naczelnego, czy jakoś tak. Mieszkańcy Planety chcą się do niej zbliżyć, aby wyciągnąć cenne informacje na temat działań żołnierzy i innych ważnych osobistości. Dlatego doświadczenie pozwoliło jej ukształtować idealną osobowość - nikogo nie skrzywdzić, nikogo nie dopuścić. Miała swoją barierę, przez którą ludzie powierzali jej swoje sekrety. Scartlett uwielbia kreować pozory przyjaźni. Zastanów się: ile ona wie o tobie, a ile ty wiesz o niej?

Weszła do małego pomieszczenie, bardzo lubianego przez nią i jej znajomych. Zajęła miejsce naprzeciwko wejścia, aby przez wielkie szklane ściany mogła obserwować przechodniów, i oczywiście w myślach komentować ich zachowanie i wygląd. Zawsze tak robi, gdy się nudzi.
Zanim Scarlett skierowała się w stronę baru, by zamówić coś z kokosów, barman ją uprzedził i podszedł do niej. Uśmiechnął się miło. Aby zachować pozory, Scarlett wykrzywiła twarz w dziwnie nienaturalnym grymasie, który, jak mniemam, miał okazać coś na styl zadowolenia i poprawiła kosmyk włosów, który opadł jej na twarz.
- Coś podać? - zapytał uprzejmie.
Nie no, po co? Przyszłam popatrzeć jak piją inni.
- Poproszę rum z mlekiem kokosowym. - ponownie odwróciła się w stronę okien.

Na zewnątrz panowała niezwykła pogoda. Jednym słowem PADAŁO! Tak, tak, tak! To coś co tygryski lubią najbardziej. Co tam lato, albo pora, której Lettie szczerze nienawidzi - wiosna. Biały puch opadał delikatnie na trawę, chodniki, ulice - na wszystko. Przykrywał puchową pierzyną każde drzewo, dom, budynek. Niedługo dziewczyna będzie mogła cieszyć się bielą panującą na całej planecie. M.in. dlatego tak bardzo lubiła odwiedzać Ziemię. Tylko tam (nie licząc Gallifrey i Lodowej Planety) spadał śnieg.
Pracownik kawiarni szybko zapisał zamówienie na małej karteczce, po czym odszedł. Po co notować takie coś. Przecież nie zamówiłam całego stołu szwedzkiego. A może to taka tradycja? Machnęła tylko ręką i obrzuciła wzrokiem pomieszczenie. Było wyjątkowo mało osób. Nikt nie chciał tu wpaść? Przecież zazwyczaj przepychało się tu wiele Władców Czasu, gdzie oni się podziali?
Scarlett dostała swojego drinka. Pierwszy łyk - przez słomeczkę.

Nagle do pomieszczenia wszedł jakiś chłopak. Dziwne, Lana nigdy wcześniej go tu nie wiedziała. Nigdy go nie wiedziała. No proszę, proszę. A zdawać by się mogło, że może wyliczyć wszystkich z imienia i nazwiska zamieszkujących planetę.
Nieznajomy był wysoki i trzeba przyznać, że zaskakiwał swoją budową ciała... oczywiście w pozytywnym sensie. Jego blond włosy potargał wiatr, towarzyszący opadom śniegu, co jeszcze lepiej wpływało na jego wygląd. Usiadł przy jednym z stolików, a Scarlett jak gdyby nigdy nic, wgapiała się w niego kompletnie nie czując zażenowania. Gdybym była na miejscy tego Władcy Czasu, zapewne spłonęłabym pod wpływem tak namiętnego wpatrywania się w jedną osobę. Gdy blondyn skierował głowę w stronę Lettie, ta szybko spuściła wzrok i zajęła się czymkolwiek, byleby nie spojrzeć tam ponownie. Widziała kątem oka, że chłopak się jej przygląda, ale nic nie mogła zrobić. W jednej chwili wcześniej obserwowany wstał i luźnym krokiem podszedł do Lany.

Serce podskoczyło jej do gardła. Nigdy w życiu nie czuła się aż tak skrępowana. Co się ze mną dzieje? Nie tak zachowywałam się w Master Area. Czyżby twarz Panny Doskonałej spłonęła rumieńcem? Podniosła głowę wyżej, aby w końcu dać mu do zrozumienia, że zauważyła jego obecność. Zmierzyła go przenikliwym spojrzeniem, jakby próbowała dowiedzieć się wszystkiego. Biedny chłopak... pewnie czuł się, jakby stał tam nagi, a wszyscy patrzyli właśnie na niego. W błękitnych oczach Scarlett pojawił się błysk. Tylko co to znaczy?
- Hej. Nie ma nikogo z moich stałych kompanów, a ty siedzisz sama, więc pomyślałem, że odświeżę nieco stare znajomości. Jak tam żyjesz?
Pierwsze co nasunęło się Lettie na myśl to:
- Znamy się? - uniosła brew. - Ale jasne, jeśli chcesz, siadaj. - uśmiechnęła się. Sama nie wiedziała co czuje. Jej ton brzmiał jakby gadała z jakimś karaluchem, ale wcale tego nie chciała. Chyba za bardzo przyzwyczaiła się do tej ziemnej jak lód słodko-miłej dziewczynki.
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Sob Gru 15, 2012 10:11 pm

Dziewczyna przyglądała mu się bardzo uważnie, chociaż może było to zbyt lekkie stwierdzenie. Dorian odniósł wrażenie, że błękitne tęczówki studiują kawałki jego ciała atom po atomie. Nie speszył się, mimo że wiele miał do ukrycia. Zadowolony uwagą jaką dziewczyna mu poświęcała czekał na jej odpowiedź aż...
- Znamy się? - takiej odpowiedzi się nie spodziewał. W geście zaskoczenia uniósł znacząco brwi, jednak nadal przyjemnie się uśmiechał. - Ale jasne, jeśli chcesz, siadaj - dorzuciła łaskawie.
Szczerze mówiąc w tej chwili Dorian stracił wszelką ochotę na dołączenie do stolika, ale nie wypadało się wycofać. Zajął miejsce naprzeciw blondynki. Może coś jej jednak uda mi się przypomnieć?
- Mam wrażenie, że się znamy. Chyba, że wcale nie nazywasz się Scarlett Estellon, jak mi się do tej pory wydawało. Kiedyś w waszym domu było takie duże przyjęcie, wyjątkowo zostałem na nie zabrany, byliśmy przecież jeszcze w sumie dziećmi. Pamiętam, że matka kazała mi poprosić cię do tańca. Zrobiłem to, a ty odmówiłaś. Byłaś taka maleńka i taka stanowcza, to wyszło naprawdę zabawnie. Dobrze Cię wtedy zapamiętałem, bo byłaś chyba jedyną kiedykolwiek dziewczyną, która nie chciała ze mną zatańczyć. Przypominasz coś sobie?
Był pewien, że ma rację, to musiała być ona. Uśmiechnął się nieco zawadiacko i uważnie jej przypatrywał. Szczególnie dużo uwagi jak zwykle postanowił poświęcić oczom. Tym razem dostrzegł w nich maleńkie, błyszczące iskierki, które jednak nie były spowodowane zimowym oświetleniem. Ciekawe...

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Sob Gru 15, 2012 10:42 pm

Chłopak ze znacznie już mniejszym zapałem przysiadł się do Scarlett. Dziewczyna zrobiła niezadowoloną minę, której - jest pewna! - chłopak nie zauważył. Rozumie, że niektórym nie podoba się królewski charakter zawoalowany przesłodzoną miłością, ale żeby od razu tracić chęci do dalszej konwersacji? Bo to co zrobił nieznajomy przypominało bardziej ciągnięcie bydła sznurem. Łot eve?

Wbrew jej woli w głowie kłębiło się znacznie za dużo myśli, nawet jak na władczynię czasu. Czy oni mają jakiś umiar gigabajtów, a może nawet terabajtów? Wiedza, którą jest w stanie pochłonąć ich gatunek, granicz z cudem - tylko w czyim mniemaniu? Mimo, iż Władcy Czasu słyną z swej inteligencji, czy każdy z nich jest mądry. Czy to tylko stereotypy? Wah eve?

Blondyn odpowiedział dość długim monologiem, nad którego wstawieniem w poście Scarlett, narrator musiał się zastanowić:
- Mam wrażenie, że się znamy. Chyba, że wcale nie nazywasz się Scarlett Estellon, jak mi się do tej pory wydawało. Kiedyś w waszym domu było takie duże przyjęcie, wyjątkowo zostałem na nie zabrany, byliśmy przecież jeszcze w sumie dziećmi. Pamiętam, że matka kazała mi poprosić cię do tańca. Zrobiłem to, a ty odmówiłaś. Byłaś taka maleńka i taka stanowcza, to wyszło naprawdę zabawnie. Dobrze Cię wtedy zapamiętałem, bo byłaś chyba jedyną kiedykolwiek dziewczyną, która nie chciała ze mną zatańczyć. Przypominasz coś sobie?
Lettie wgapiała się w niego i chyba nie do końca zrozumiała sens potoku słów wypływających z ust chłopaka. Znów obserwowała jego włosy, twarz, nawet szyję. O tak, miał tak niesamowitą szyję... gdyby tylko była wampirem...
- Jak sam powiedziałeś (chyba) przyjęcie. Nie pamiętam każdego, które odbywało się w moim domu. Wiesz, kiedyś tata urządził bal z powodu kupienia działającego płynu na porost włosów - tiaaa... to była radość. - przerwała i po raz pierwszy uśmiechnęła się. Szczerze. Jakby rozbawiona całą tą sytuacją. - Nie wiem, kto jeszcze może mieć na imię Scarlett Estellon, ale jeśli jakąś znasz, to zapewniam cię, że to nie ona odrzuciła propozycję tańca z tobą. - znów wykrzywiła ryjek... i to ponownie szczerze.
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Nie Gru 16, 2012 7:31 pm

Dziewczyna wydawała się jakby lekko nieobecna, ale najwidoczniej dotarło do niej jednak co mówił. Po chwili otrząsnęła się z zamyślenia i odrzekła:
- Jak sam powiedziałeś, przyjęcie. Nie pamiętam każdego, które odbywało się w moim domu. Wiesz, kiedyś tata urządził bal z powodu kupienia działającego płynu na porost włosów - tiaaa... to była radość - Dorian powstrzymał się od drwiącego uśmieszku. Bogaci ludzie bywają tacy ekscentryczni. Blondynka przerwała swą wypowiedź na chwilę i... uśmiechnęła się. Był to przyjazny uśmiech, naprawdę wesoły. Na masce chłodnej obojętności jakby pojawiła się maleńka rysa. - Nie wiem, kto jeszcze może mieć na imię Scarlett Estellon, ale jeśli jakąś znasz, to zapewniam cię, że to nie ona odrzuciła propozycję tańca z tobą - zakończyła swój wywód.

Dorian przez chwilę wtórował jej wesołości, po czym przypomniał sobie o męczącej go od jakiegoś czasu sprawie i jego dobry humor nieco zbladł. Zerknął za okno. Scarlett oczywiście musiała to zauważyć, bo posłała mu zdumione spojrzenie. Pewnie poczuła się urażona, tym, że przestałem jej poświęcać całą uwagę. Uznał, że dobrze by było się wytłumaczyć.

- Wybacz, mam ostatnio mały problem... w sumie, może nie taki mały - zrobił pauzę i gdy uznał, że dziewczyna jednak go słucha postanowił kontynuować. - No bo widzisz, nie mogę się dogadać z dziewczyną. Ona strasznie dużo pracuje i jakby, świata poza tym nie widzi. To nie sprzyja relacji... Ale nie, nie chciałem cię tym w sumie obarczać, przepraszam - trochę się speszył swoim wylewem szczerości, ale Scarlett miała w sobie coś, co skłaniało do zwierzeń. Postanowił zmienić temat na lżejszy.
- Co pijesz? - rzucił wyciągając szyję by zajrzeć jej do kubka. - To rum?

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Pon Gru 17, 2012 7:30 pm

Chwila ciszy, która zapanowała po monologu Scarlett była co najmniej niezręczna. Jak to w takich sytuacjach bywa zerknęła na dół, to na swoją dłoń, potem spojrzała przez okno. Jej twarzy była bez wyrazu, bez żadnych emocji. Jakby pochłonięta wzajemnym siebie ignorowaniem rozkoszowała się tą chwilą. Może chwilą ciszy? Nie oszukujmy się, rzadko było tak, aby przechodząc środkiem chodnika ktoś jej nie zaczepił. Raz pytają o samopoczucie, nawet o pogodę - co Lettie uznawała doszczętnie za bezsensowne. Lecz jak na młodą królową przystało odpowiadała kulturalnie i przyklejała do twarzy uśmiech wyjątkowo mocnym klejem, który nie chciał puścić do czasu, gdy łzy duszone przez cały dzień wypływały z niej i opadały na aksamitne poduszki.

Chłopak przerwał milczenie, wypływającym z jego ust potokiem słów. Scarlett musiała mocno się skupić, aby zrozumieć dlaczego blondyn jej to teraz mówi, tym bardziej, że nawet nie zna jego imienia. Lecz mimo to, wsłuchiwała się każde wypowiedziane przez niego słowo. Obserwowała ruchy jego warg, nawet emocje towarzyszące na jego twarzy, jakkolwiek by one nie były. A zapewniam, że nie zjawiła się mina radosnego dzieciaka. Bardziej przypominała rozjechanego kota. Bezradny - oczywiście pomijając fakt, że chłopak nie był martwy... no i miał oczy... no i w ogóle był jakiś taki... z wnętrznościami.
- Wybacz, mam ostatnio mały problem... w sumie, może nie taki mały - zrobił pauzę, upewniając się, że Scarlett na niego patrzy. Owszem, patrzyła. Gdy tylko zerknął na nią tymi cudnymi oczami, od razu zapomniała o tym, że człowiek potrzebuje tlenu żeby przetrwać, nie wspominając, iż musi czasami mrugnąć. - No bo widzisz, nie mogę się dogadać z dziewczyną. Ona strasznie dużo pracuje i jakby, świata poza tym nie widzi. To nie sprzyja relacji... Ale nie, nie chciałem cię tym w sumie obarczać, przepraszam - wydukał na koniec. Lettie zauważyła, że blondyn się speszył, ale cóż mogła poradzić? Nawet nie wiedziała co ma teraz zrobić. Władca Czasu nieźle ją urządził. Poinformował ją o tak osobistych sprawach. Co teraz? Ma go przytulić, czy jak? Nie potrafiła normalnie funkcjonować jak po jej głowie nieustannie krążyła myśl: Rzuć ją, rzuć ją!

- Tak, to rum. - delikatnie uniosła kąciki ust. - Pewnie czujesz się głupio, że wylewasz z siebie historie miłosne, mimo że dopiero co zacząłeś ze mną rozmowę? - przerwała i szturchnęła go delikatnie łokciem, jak to robią w filmach, gdy chcą się podnieść na duchu. Uśmiechnęła się pocieszająco. - Nie bądź zmartwiony. Zawsze się jakoś w końcu układa. Jak już jesteś na dnie, nie może być gorzej... - zamurowało ją. Co ja plotę? A właśnie, że może. - A próbowałeś jej już o tym powiedzieć? Porozmawiać? Cokolwiek?

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Wto Gru 18, 2012 2:15 pm

Dorian nieco obawiał się jak dziewczyna mogła zareagować. Czy uzna że był nietaktowny i zwyczajnie sobie pójdzie? Na szczęście nic takiego się nie stało. Zażartowała i niczym dobry kumpel lekko szturchnęła go łokciem.
- Nie bądź zmartwiony. Zawsze się jakoś w końcu układa. Jak już jesteś na dnie, nie może być gorzej... - dodała jeszcze. - A próbowałeś jej już o tym powiedzieć? Porozmawiać? Cokolwiek?
- Próbowałem, ale zawsze mam wrażenie, że mnie nie słucha.
Drzwi kawiarni otworzyły się i do wnętrza weszła jakaś brunetka. Dorian przez moment myślał że to Dali i odruchowo odsunął się od Scarlett. Przy okazji uświadomił sobie że nagle siedzi obok niej. Gdy zdał sobie sprawę z pomyłki, przywołał na twarz najbardziej uroczy uśmiech jak potrafił.
- Zostawmy już ten temat. Powiedz mi lepiej, czy podróżowałaś gdzieś ostatnio?

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Wto Gru 18, 2012 2:58 pm

Gdy tylko do kawiarni weszła jakaś dziewczyna, Dorian odsunął się od niej i jakby zaczął udawać, że znalazł się tu przypadkiem. To nie dziewczyna... pomyślała ...to terror. Nawet nie znając tożsamości partnerki chłopaka, mogła śmiało stwierdzić, że gdyby tylko ją zobaczyła, jej twarz byłaby wyjątkowo mocno narażona na utratę oczu. Już sobie wyobrażała jak zaciera rączki, gdy tylko owa kobieta wchodzi do pomieszczenia... I radziłabym zdjąć buty... Scarlett lubi biegać.

Jej towarzysz nie zareagował inaczej oprócz odsunięcia się od blondyni o parę centymetrów, dlatego też Lettie uznała, że nie ma się czego obawiać. Uśmiechnęła się promiennie dając do zrozumienia, iż wcale się nie gniewa. Wolę nie myśleć, jak zareagowałaby w chwili, której taki ruch (odsunięcie) wykonuje ktoś inny. Pewnie (jak to na Pannę Doskonałą przystało) walnęłaby tego kogoś w krzywą twarz i skrzywdziłaby ją jeszcze bardziej.
- Nie jestem pewna, ale chyba ostatnim miejscem, które odwiedziłam była Starożytna Grecja. - wzięła łyk zawartości kieliszka. - Lubię tam jeździć ze względu ich wierzeń. Ta religia jest na tyle interesująca, że mogłabym przesiadywać tam wieki. - zrobiła pałzę, jakby jej mózg nie wyrabiał za słowami wypływającymi z różanych ust. - Chociaż nie zaprzeczę, że panowie mogą stanowić przyczynę tych odwiedzin.

Popatrzyła na ludzi otaczający ich stolik. Oj, będą gadać... i dobrze. Scarlett lubiła jak się o niej mówiło. Nie ważne czy w dobrym sensie, czy tez bardziej negatywnym. Ważne, że była na językach mieszkańców planety.
Doskonale zdawała sobie sprawę, jak szybko plotki roznoszą się na jakiekolwiek zdarzenie, w którym brała udział córka generała. Jak blisko niej ludzie wymieniają zaciekawione spojrzenia, gdy panna z kimś rozmawia. Do dziś nie mogła pojąć, dlaczego władców czasu aż tak bardzo interesuje czyjeś życie - co kto robi. Gdyby z lodówki wyskoczył jej jakiś fotoreporter, jej mina nie różniłaby się od tej, gdy dowiaduje się, że nastał dzień. Nie zamknęłam domu? - pomyślałaby. Choć zapewne nie zwróciłaby na to uwagi, że Władca Czasu o dobrych rozmiarach... a przede wszystkim zdrowych zmysłach z nic nie zmieściłby się w lodówce.
Mimo że Scarlett nie chciała już poruszać tematu dziewczyny blondyna, musiała zdać to pytanie:
- Jak ma na imię?
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Wto Gru 18, 2012 8:21 pm

- Nie jestem pewna, ale chyba ostatnim miejscem, które odwiedziłam była Starożytna Grecja - odparła i upiła nieco rumu. - Lubię tam jeździć ze względu ich wierzeń. Ta religia jest na tyle interesująca, że mogłabym przesiadywać tam wieki - przerwała na chwilę jakby zastanawiając się nad własnymi słowami. Po chwili podjęła wątek i kontynuowała. - Chociaż nie zaprzeczę, że panowie mogą stanowić przyczynę tych odwiedzin.

Była zabawna i skoro powiedziała coś takiego, to chyba miała do siebie dystans. Dorian miał szczerą ochotę kontynuować temat, jednak nie dane mu to było bowiem Scarlett nie chciała tak szybko zapomnieć o poprzednim.

- Jak ma na imię? - spytała.

- Dalishya - odparł. - Chociaż nie wiem czy ma to jakieś większe znaczenie, skoro zachowujemy się już prawie tak jakbyśmy nie byli parą. Nic to. Widzę, że kończysz już swój rum. Może miałabyś ochotę gdzieś się przejść? Tu za chwilę pewnie zrobi się nieco tłoczno, to pora przerwy obiadowej.
Skończywszy swoją wypowiedź uśmiechnął się przyjaźnie, mając szczerą nadzieję, że Władczyni Czasu zechce pójść na spacer.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Wto Gru 18, 2012 8:54 pm

Scarlett słuchała go z uwagą. Nie wiedziała jak cierpi teraz Dorian, ale mimo wszystko bardzo chciała mu pomóc. Ciekawostka: Lettie nigdy nie miała chłopaka, gdyż nie zależało jej na tym, a teraz odreagowuje zakochując się w każdym co trochę ładny i nie skacze po drzewach.

Zdziwiło ją to, iż blondyn bez najmniejszego oporu wyjawił imię ukochanej (?). Znaczy... bez wymalowanego na twarzy zdziwienia, czy coś.
Na planecie znała jeszcze jedną osobę o ta dziwnym imieniu - pewną Herejzę - najbardziej pokopany przydupas na Gallifrey. Obie panie wręcz się nie znosiły. Znaczy... Scarlett jej nienawidziła, ale nigdy przy ludziach by tego nie wyznała. Co innego gdy damy zostawały same.
W każdym bądź razie: blondynka szczerze nie lubiła Dalishyy (jak to się odmienia? popraw). Czasami spotykały się na różnych zawodach, tudzież konkursach, a Dal piorunowała ją wzrokiem, zresztą nie ona pierwsza. Dziewczyny z przeciwnych szkół bały się wyjawić swoje wątpliwości co do Lettie, więc jedyne co mogły to patrzeć jak wygrywa, proste. Miała tyle na jej temat do powiedzenia. Takie emocje, które kłębiły się pod adresem Andraste nie powinny ujrzeć świata. Gdy dowiedziała się kto to, miała ochotę ją zabić, a gdy zrozumiała, że jest dziewczyną Doriana, mogłaby ją najpierw poćwiartować (albo wysłać Toclafane). Zamiast tego obojętnie dodała:
- Aha, no tak, chyba ją znam. - potem przeszła do odpowiedzi na temat spaceru - Jasne, chodźmy! - ucieszyła się blondynka. Delikatnie uniosła się z miękkiego siedzonka i wyszła zza stolika. - To gdzie się wybieramy? Ja proponuję park! Dawno nie czułam płatków śniegu na skórze. A przydałoby się doznać czegoś równie zimnego jak moje serce, rajt? - wzięła kurtkę, naciągnęła na głowę czapkę z wiszącym pomponikiem, i dodatkowo zawinęła się szalikiem. - Możemy iść. - tym razem dość poważnie dodała. Nie mogła być przecież jak rozchichrana piętnastka.
Chwilę się zawahała, ale cóż, do odważnych świat należy - złapała chłopaka za rękę, chcąc go pociągnąć za sobą, ale potem się opanowała i przypomniała, że ma dziewczynę... no tak. Wiedziała, że nie powinna była tego robić, ale to coś samo ją w jego stronę pociągnęło. Kazało. Mówiło raz szepcząc, raz krzycząc. Nie mając wyboru puściła dłoń i wyszeptała ciche przepraszam.Spuściła głowę i nagle podłoga zaczęła być zaiste interesująca. To już drugi raz, gdy z ich ust pada słowo przepraszam.
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Sro Gru 19, 2012 7:38 pm

Scarlett entuzjastycznie podeszła do pomysłu spaceru, toteż Dorian bardzo się ucieszył. Podczas gdy sie ubierali, dziewczyna ciągle mówiła:
- To gdzie się wybieramy? Ja proponuję park! Dawno nie czułam płatków śniegu na skórze. A przydałoby się doznać czegoś równie zimnego jak moje serce, rajt? - White też miał zamiar zaproponować park, dogadają się. Nieco zdziwiło go stwierdzenie o zimnym sercu. Co miała na myśli?

Zwieńczyła swój ubiór czapką z pomponem, niczym wisienką na torcie i oświadczyła nagle niezmiernie poważnie:
- Możemy iść.
Doriana rozbawił jej ton. Podszedł do blondynki a ona niespodziewanie chwyciła go za rękę. Kolejny szok. Po chwili jednak najwyraźniej speszona puściła jego dłoń, przepraszając cicho.
White uśmiechnął się uprzejmie.
- Nic cie nie stało. Tak będzie cieplej - powiedział biorąc ją pod rękę. Po czym sprężystym krokiem opuścili budynek. Dorian bardzo dobrze czuł się prowadząc Scarlett, wesołą Scarlett. Razem z mią obserwował płatki śniegu i było mu wyjątkowo wesoło, tak, jak już dawno się nie czuł.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Anastasia D'angelo on Sro Sty 09, 2013 8:01 pm

Ruda towarzyszka Any była najwyraźniej w wyśmienitym humorze. Ciągle zanosiła się śmiechem i sypała przyjaznymi tekstami jak z rękawa. Anastasia poczuła, że już ją lubi. Wychodziło też na to, że pracuje z TARDIS-ami.

Skierowali się, jak sądziła, do kawiarni. Wcześniej ze względu na ewakuację nie miała nawet czasu zwrócić uwagi na odmienność tutejszego świata. W oczu przede wszystkim rzucały się dwa słońca (dosłownie), choć przecież padał leciutki śnieżek – niebo nie było całkowicie zasnute chmurami. Niecodzienny widok... Płatki wirowały, tworząc malowniczy obraz. Większość budynków była ze szkła lub stali. W oddali można było chwilami zobaczyć bardzo malowniczo wyglądający park ze złotą poświatą pod śnieżną bielą.
Ana musiała mrużyć oczy, że przyzwyczaić oczy do takiej ilości światła. Gdy jej się to już udało, została lekko w tyle, gdyż dech w piersiach zaparło jej piękno tego miejsca. O takich widokach w mieście na Ziemi można było tylko pomarzyć.

By uprzedzić niezręczne pytania, powiedziała:
- Nigdy nie byłam w Gallifrey... Pięknie tu.
Para Władców Czasu z pewnością zauważyła jej zachwyt. Jeśli ktoś by się wystarczająco i wnikliwie przyglądał, może zobaczyłby również coś w rodzaju... tęsknoty? Ale to mogło być tylko złudzenie.

Weszli do kawiarni. Pomieszczenie było jasne. Widać było, że osoba, która je urządziła, miała świetny gust. Barman przywitał ich szerokim uśmiechem.
- Dorian, Zoe! Miło was widzieć. I macie nową znajomą... Zajmijcie stolik, zaraz do was podejdę.
Takim sposobem Ana wiedziała, jak się nazywają jej towarzysze. Nie wiedziała, gdzie usiąść, ale chciała naprzeciwko okna, w głębi, by nie rzucać się zanadto w oczy. Bądź co bądź, w kawiarni było sporo klientów. Ruszyła do upatrzonego stolika.
- Mam nadzieję, że nie macie za złe, że wybrałam stolik.
Nie dane im było porozmawiać, bo zaraz nadszedł sam barman, pytając, co podać.
- A co może pan polecić? – spytała z wdziękiem.
- Jakie tam pan, mów mi Marian – machnął ręką i się zaśmiał. – Chyba sok opuncjowy – tu puścił oko do Doriana – albo espresso wg mojego przepisu. Oczywiście inne kawy też są.
- To ja poproszę ten sok – nie przepadała za kawą.
Barman zabrał całe zamówienie i odszedł, lecz zaraz przyszedł z powrotem – w iście ekspresowym tempie. Dorian otrzymał kawę, z, jak się okazało, pięknym wzorem z pianki. Ana, zaciekawiona, nachyliła się na stołem, by przyglądnąć się temu w bliska, przy okazji potrącając szklankę z sokiem. Szkło dynamicznie potoczyło się to stoliku. Oczywiście większość płynu wylała się na nieszczęsnego Doriana.
- Cholera! Przepraszam, to niechcący. Ale ze mnie niezdara...
Ana rzuciła się z serwetkami ze stolika, by ratować garderobę Doriana. Niespodziewanie znalazła się blisko, może nawet za blisko chłopaka, lecz to nie było zamierzone. Leciutko się spłoniła i cofnęła się, dając mu więcej przestrzeni osobistej. Niemniej, ciągle chciała mu jakoś pomóc.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 30
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Czw Sty 10, 2013 10:58 pm

Do kawiarni dotarli spacerkiem, przecież mieli czas. Przy okazji mogli dać nowopoznanej ponapawać się widokiem, a istotnie, było co podziwiać. Gallifrey to przecież najpiękniejsza planeta we wszechświecie, przynajmniej tak uważa większość jej mieszkańców - a mieli przecież możliwość porównania. Brunetka wykazywała prawdziwą fascynację otaczającym ją światem. Obserwując ją Dorian zaczął się zastanawiać skąd mogła pochodzić. Po chwili postanowił jednak nie zaprzątać sobie tym głowy i zajął się przyjacielską pogawędką z Zoe. "Jakich miałaś ostatnio ciekawych pacjentów" i temu podobne pytanka.

W końcu dotarli na miejsce, gdzie już od progu powitał ich radosny barman. Jak zwykle polecił im zająć stolik, z czym wyrwała się Nowa. Jak się wydaje spłoszona swoim dominującym zachowaniem zaczęła ich niemal przepraszać.
- Nie ma najmniejszego problemu - zapewnił ją uprzejmie blondyn. - Też lubię ten stolik.
White nawet się nie spostrzegł, gdy na stoliku pojawiły się zamówione napoje. Jak się okazało tempo Mariana miało jedną wielką zaletę, Dorian nie zdążył bowiem zdjąć jeszcze kurtki i gdy brunetka wywróciła szklankę z sokiem próbując obejrzeć jego ozdobną kawę, płyn wylał się tylko na wierzchnią odzież chłopaka. Dziewczyna rzuciła się by mu pomóc, jednak szybko się spłoszyła i tylko znów przepraszała.
- Na prawdę, nic takiego się nie stało. Sok opuncjowy łatwo się spiera - próbował ją uspokoić. Wstał i zdjął okrycie, by móc lepiej się nim zająć. Starł wszystko, co nie zdążyło wsiąknąć i powiesił kurtkę na oparciu krzesła. Rzucił dziewczynie spojrzenie w stylu "sprawy nie było, totalny luz", a widząc jej wystraszoną minę, zaczął się śmiać.
- Przestań być taką panikarą. Powiedz lepiej jak się nazywasz i skąd jesteś -rzucił.

Drzwi kawiarni otworzyły się i Dorian odruchowo zerknął w tamtym kierunku, by zobaczyć kto wszedł do środka. Był to nie kto inny jak Scarlett Estellon. Na usta Doriana bezwiednie wypełzł zadowolony uśmieszek.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Czw Sty 10, 2013 11:18 pm

Znacie te spojrzenie, kiedy dana osoba wchodzi przez niewielkie drzwi, do nieodstającej od rzeczywistości kawiarni i niczym w amerykańskich filmach wiatr owiewa jej twarz, wprawiając włosy w ruch, a uśmiech gości na owej twarzyczce, niczym banan? Wtedy wypadałoby zastanowić się czego może być to przyczyną. Może mam brudną twarz, albo zapomniałam założyć spodni? Ale nie! Przyczyną całego zamieszenia jest nie kto inny jak Scarlett.
Wkroczyła do środka z kamienną twarzą, wysoko uniesioną głową między innymi po to by dodać kilka centymetrów jej niskiemu wzrostowi.
Rzeczy normalne, takie jak współpraca nóg z rękami u niej wyglądały jakby w domu nie robiła nic innego oprócz chodzenia wzdłuż korytarza z taką oto postawą. Idealnie.
Podeszła do baru i wspinając się wyżej na palce, usadowiła na stołku. Założyła nogę na nogę i uśmiechnęła się do barmana zamawiając dokładnie to samo, co kilka godzin temu.
Było jej smutno z powodu opuszczenia przyjaciółki. Na samą myśl o możliwości spędzenia z nią jakiejś chwili i nieszczęsnego niewykorzystania tego, uśmiech ustępował miejsca obojętnemu wyrazowi twarzy, pod którym jak zwykle krył się wachlarz rozmaitych mocji.
Ogarnęła wzrokiem salę i stwierdziła, że wiele nowych twarz postanowiło tu zawitać. A szczególnie zadziwiła ją jedna, którą - dałaby rękę uciąć - widziała niecałe kilkanaście minut temu.
Zapewne przybyłaby do niego w podskokach i zapytała z irytacją w głosie, co miał oznaczać jego poprzedzający odejście tekst, ale darowała sobie ze względu na TOWARZYSZKI towarzyszące jego osobie. On chyba naprawdę chce doprowadzić Dalishię do zawału... gdybym tylko mogła mu jakoś pomóc. spojrzała na niego, a ich wzrok skrzyżował się. Oj no weeeeeeź! Chodź! Ja jestem dziewczyną i to w dodatku upartą.
____
D.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Czw Sty 10, 2013 11:38 pm

Wejście dziewczyny było jak zwykle doskonałe. Drogę od drzwi do baru pokonała niczym modelka na wybiegu. Pewny siebie krok, proste plecy, wysoko uniesione czoło, teoretycznie można by pomyśleć, że jej postawa emanuje arogancją czy poczuciem wyższości, jednak do mężczyzn nie dochodzą na ogół takie znaki toteż z lubością wpatrują się w kobiety poruszające się z taką gracją. W tym wypadku Dorian nie był wyjątkiem. Obserwował Scarlett przez kiedy szła i kiedy zajęła miejsce przy ladzie. Wyraz jej twarzy był zaskakująco obojętny a sama dziewczyna wydawała się głęboko pogrążona w swoich rozmyślaniach i odczuciach. W pewnym momencie rozejrzała się i dostrzegła go w tłumie. Dorian znał wystarczająco dużo dziewczyn by wiedzieć co mówił wyraz jej twarzy. Chciała z nim porozmawiać. Właściwie to nie miał nic przeciwko temu. Toteż zwrócił się do swoich towarzyszek i powiedział:
- Słuchajcie, przepraszam was na chwilę. Muszę zamienić słowo z panną Estellon.
Po czym wstał od stolika i podszedł do baru.
- Cześć. Byłaś na przesłuchaniu, prawda? - zagadnął.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Pią Sty 11, 2013 10:39 am

Plan dziewczyny przebiegał w doskonałym porządku i już po chwili Dorian znajdował się przy niej. Odwróciła głowę w jego stronę i wysłuchała pytania. Nie no, co ty? Poszłam się przez Ciebie popłakać pomyślała i w jej kolorowym umyśle pojawiła się face palm.
Kąciki ust uniosły się i przytaknęła. Nie darowała sobie wcześniej zadanego pytania, więc z lekkim sarkazmem w głosie powiedziała:
- Widzę, że masz nowe koleżanki - wskazała podbródkiem na dziewczyny siedzące przy stole. - à propos, chyba jedna Cię bardzo lubi - szybko przeniosła na nią wzrok, wychyliła się zza blondyna i unosząc rękę pomachała witając siedzące przy stole osoby. - Wiesz, że czasami wystarczy otworzyć szerzej oczy i pomyśleć? - uniosła brwi. - Masz ubrudzoną koszulę, więc zgaduje, że czyjeś picie wylądowało na niej. Musi być to tamtej dziewczyny - wskazała na brunetkę. - bo za szybko zawartość jej kubka nagle wyparowała, a wasza nie została nawet naruszona - zrobiła pauzę. - Doriaaaaan, Boże! Naprawdę tego nie widzisz? - popatrzyła na niego niedowierzając. - Sok opuncjowy nie został do końca starty, bo prawdopodobnie tamta brunetka chciała pomóc go usunąć, przez co znaleźliście się za blisko, więc zarumieniła się i usiadła na swoje miejsce. Potem zobaczyłeś mnie i podszedłeś. Dlatego sok na twojej koszuli zostawił większe ślady niż powinien. - zakończyła monolog. - Widzisz, nie trzeba być z Sience Tract - popatrzyła dookoła, jakby chciała mu właśnie powierzyć największy sekret na świecie, którego nikt nie powinien słyszeć. - Wystarczy być dziewczyną i mieć pojęcie jak zachowuje się zakochana osoba - zakończyła szerokim uśmiechem.

/niech Stasia nie bierze tego do siebie, bo to tylko przemyślenia Scarlett. Równie dobrze mogła powiedzieć, iż sądzi np. że twój tata ma na imię Karol, bo masz zielony sweter, a mama chore serce, gdyż nie pomalowałaś dokładnie jednego paznokcia.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Pią Sty 11, 2013 8:01 pm

Scarlett zupełnie niespodziewanie uczyniła wywód w stylu Science Tract. Jej teorie były zwyczajnie szalone. Dorian obejrzał się przez ramię na stolik, który przed chwilą opuścił.
- Chyba żartujesz. Dopiero co się poznaliśmy. A tak właściwie to... wiesz, że nawet nie poznałem jeszcze jej imienia? Nie snuj szalonych teorii, bo i ciebie uznają za szaloną - odparł z uśmiechem na ustach. - Znów pijesz rum - stwierdził rzucając okiem na szklankę, którą dziewczyna trzymała w ręce. - Nie za dużo tego?

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Pią Sty 11, 2013 8:43 pm

Dziewczyna uniosła oczy do góry, po czym złożyła dłonie udając, że się modli. Wiedziała, że Dorian może nie pojąć tego co mówi, choć - nie ukrywając - miała cień nadziei.
- Dori, nie kłóć się z ekspertem - puściła do niego oczko. Dopiero teraz zorientowała się co właściwie zamówiła. Spojrzała w dół na swoją szklankę i z niedowierzaniem stwierdziła, iż jest już prawie pusta. - Trochę dziś przeżyłam, chyba wypadałoby jakoś o tym wszystkim zapomnieć, a to - wskazała na świecący pustką kieliszek - jest świetne rozwiązanie.
Blondynka wychyliła się i spojrzała na grupkę siedzącą przy stoliku, od którego odszedł chłopak.
- Nie sądzisz, że nieładnie tak zostawiać znajomych? - wskazała brodą tamto miejsce. - Chyba się nie obrażą jak się przyłączę, ale mogą na Ciebie, jeśli się tam zaraz nie pojawisz - chwyciła go za rękę - co było tradycją tego dnia - i poprowadziła za sobą do rozmawiających osób.
- Hej - wyciągnęła rękę i z wyćwiczonym uśmiechem - czego jestem PEWNA, iż nie poznali - przywitała się po kolei z każdym. - Jestem Scarlett, miło mi.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Anastasia D'angelo on Pią Sty 11, 2013 11:08 pm

No i wyszło na to, że spanikowała, choć właściwie nie było powodu. Dorian był całkowicie wyluzowany, jakby nic się nie stało. I tak Ana czuła się jakoś... niewyraźnie w tej sytuacji. Za chwilę jednak zrobiło się jeszcze gorzej, bo zapytał ją o pochodzenie. Nie zamierzała przecież ogłaszać całemu światu, że jest z Ziemi.
Na całe szczęście dla niej, do lokalu weszła Księżniczka. Autentycznie. Zrobiła piorunujące wrażenie na wszystkich. Wprawdzie Anastasii wydawało się, że była zbyt dumna, ale facetów najwyraźniej olśniła. Dorian wpatrywał się w nią jak w obrazek. I w dodatku miała magnes w oczach, przynajmniej na tego chłopaka. Poszedł do niej na skrzydłach.

- Kim właściwie jest ta Estellon? Robi wrażenie jakiejś ważniaczki. - zapytała Zoe.
- Jestem Anastasia. Ech, już nie dam rady tego ciągnąć. Tak jak z pewnością się domyślasz, jestem z Ziemi. Tylko proszę o dyskrecję, nie chciałabym być potraktowana jak tamten mężczyzna. A Tobie chyba mogę zaufać - zrobiła krótką pauzę. - Możesz mi opowiedzieć więcej o Gallifrey, o Władcach Czasu? Potrzebuję tych informacji, bo inaczej nie jestem w pełni świadoma, co się tu dzieje. I o co chodzi z tym Dalekiem?
Można było się spodziewać, że dziewczyna w końcu wyłoży komuś swoją duszę. Trudno jest nagle trzymać w sekrecie swoją tożsamość. Ana nie była do tego przyzwyczajona.

Kątem oka obserwowała Doriana i Estellon przy kontuarze. Zdawało się, że kobieta coś uświadamiała blondynowi, niemniej chyba świetnie odnajdywali się w swoim towarzystwie. Jednak Księżniczka co jakiś czas wyciągała szyję w stronę ich stolika niczym żuraw. To jasne, że mnie obserwuje, ocenia. Ech, nie lubię tego. Już lepiej, jakby przyszła i powiedziała, co jej nie pasuje. Bo w jakiś sposób intuicja podpowiadała jej, że blondynka widzi w niej coś negatywnego.
Niebawem jej życzenie miało się spełnić, bo para naprawdę nadeszła spod baru. Uwadze Any nie uszedł fakt, że Scarlett podprowadziła Doriana za rękę. Zaraz potem z pięknym uśmiechem powitała dziewczyny. Nawet wyciągnęła rękę i przedstawiła się.
- Ana - uśmiechnęła się lekko, podając dłoń.
Anastasia nie miała ochoty na odpowiadanie na grad pytań, którego się spodziewała, ale jakoś nie wiedziała, jak zaatakować (czyt. o co zapytać - atak jest najlepszą formą obrony).
- Ładna kawiarnia. No i w sumie całe miasto jest piękne - wydusiła w końcu. Obecność większej ilości Władców Czasu uważnie się jej przyglądających i słuchających jej słów onieślmielała ją. Pomóżcie, ktokolowiek!
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 30
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Zoe Cameron on Sob Sty 12, 2013 7:00 pm

Idąc, trójka towarzyszy nie spieszyła się, więc miała czas na oglądanie Gallifrey w całej swej okazałości. Sypiący śnieg przyjemnie iskrzył się w słońcu. Choć Zoe ostatnim czasem nie wyjeżdżała tak często z Gallifrey, to nie popadła w chęć wychwalania wszystkiego, co nie jest z jej ojczyzny. Była pewnego rodzaju patriotką. Ciągle ją coś w tej planecie zaskakiwało. Tak samo chyba jak i nowo poznaną, bo została lekko w tyle i chłonęła widok. W tym czasie Dorian przyjaźnie do niej zagadywał, pytał o pracę i innego rodzaju nowinki. A Zo chętnie odpowiadała, bo stęskniła się już za swym dobrym przyjacielem, oraz próbowała z niego wyciągnąć jakieś informacje o tym, gdzie podziewał się i co robił od czasu, kiedy się nie widzieli.

Od drzwi kawiarni przywitał ich jej dobry znajomy, Marian:
- Dorian, Zoe! Miło was widzieć. I macie nową znajomą... Zajmijcie stolik, zaraz do was podejdę.
- Nam Ciebie również! – odpowiedziała z uśmiechem. Była w wyśmienitym humorze. W tym czasie Nowa zajęła już stolik, a kiedy podszedł barman, wszyscy złożyli swoje zamówienia. Ruda poprosiła o herbatę z dodatkiem pustynnej róży. Nie każdy ją lubił za pojawiającą się zaraz na początku goryczkę, ale ostateczny smak rekompensował Zoe wszystko.

Gdy Marian już się pojawił z napojami (On to ma te tempo!) i postawił je na stoliku, brunetka nachyliła się w stronę dorianowej kawy. (Była to specjalność znajomego rudowłosej Władczyni Czasu. Umiał ją robić jak nikt inny!) Niestety, jak to czasem w filmach bywa, wywróciła przy tym swój sok, oblewając nim Doriana. Oczywiście, rzuciła się ona ratować ubiór chłopaka, a Zo postanowiła jej nie przeszkadzać. W wyniku sytuacji obserwowani znaleźli się blisko, BARDZO blisko siebie, ale dziewczyna szybko się odsunęła. Nie trudno było się domyślić, że przyjaciel Rudej podoba się nowopoznanej osóbce. Sama Władczyni Czasu nie miałaby nic przeciwko, gdyby nie Dali. No właśnie, co się stało pomiędzy nimi? I co ona robi teraz? Tęskniła ona do spotkania z przyjaciółką.

Pomimo małej wtopy wszyscy mieli doskonałe nastroje. Takie radosne. Do czasu. Tak jak i wcześniej, tak i teraz jak w słabym powtarzającym motywy filmie romantycznym w drzwiach pojawiła się ONA. Od razu humor Zoe się pogorszył. Jakoś ją odrzucało od „panny Estellon”. Nawet to określenie Zo się nie podobało w stosunku do niej, bo słowo „panna” kojarzyło się z kimś dobrze wychowanym, kimś z manierami i kimś z przyjaznym usposobieniem. Wszystko się zgadzało, ale Rudej wydawało się, że to wszystko jest płaszczykiem, ukrywającym nadmierną dumę i zadufaniem w sobie. A tego nie lubiła w innych ponad wszystko. I jeszcze Dorian się tak głupio uśmiechnął, jakby się zakochał. Bzdura! W niej? A nowo przybyła zdążyła już go chyba owinąć wokół palca, bo od razu poleciał do niej. I w dodatku jak na skrzydłach. Nawet nie zapytał o pozwolenie. Masz szczęście, że w ogóle cię o tym poinformował. Co się z tobą stało, Dorianie White? – te i inne niewesołe myśli krążyły Zoe po głowie.

Z tych rozważań wyrwało ją pytanie:
- Kim właściwie jest ta Estellon? Robi wrażenie jakiejś ważniaczki.
Zo się skrzywiła i odpowiedziała:
- Jest córką generała, ważnej postaci na scenie politycznej Gallifrey. I rzeczywiście sprawia takie wrażenie.
Potem Anastasia się przedstawiła i powiedziała, skąd pochodzi.
- A ja, jak już pewnie słyszałaś, Zoe – i podała jej rękę. – Domyślałam się tego. W końcu nikt nie jest samotną wyspą, jak to powiedział jakiś ziemiański poeta. Nic się nie bój, nie wydam Cię.
Hmm, mi można zaufać. Ciekawe…
- Możesz mi opowiedzieć więcej o Gallifrey, o Władcach Czasu? Potrzebuję tych informacji, bo inaczej nie jestem w pełni świadoma, co się tu dzieje. I o co chodzi z tym Dalekiem?
Zo uznała, że młodej należą się jakieś wyjaśnienia. A raczej nie należała do takich, którzy chcieliby zaatakować jej planetę.
- Gallifrey to planeta podobna do Ziemi. Chyba nie wierzyłaś, że tylko Niebieską Planetę zamieszkują istoty żywe? – zapytała, puszczając oczko. – Stolicą Gallifrey jest miasto Gallifrey, w którym się obecnie znajdujemy. Całą planetę zamieszkuje rasa zwaną Władcami Czasu. Jak już zdążyłaś zauważyć wyglądają podobnie jak ludzie, jednak różnią się od nich zasadniczymi aspektami. Żyjemy dłużej, duuuuużo dłużej niż ludzie. Możemy się regenerować. My nazywamy to wcieleniami. Różnicą w budowie fizjologicznej jest posiadanie dwóch serc. Oprócz tego podróżujemy w czasie przy pomocy TARDIS-ów. Dalecy zaś to inna rasa, próbująca nas unicestwić.
W czasie jej monologu, Ana spoglądała co raz w stronę Doriana i Scarlett. Kiedy i Zoe zwróciła w tamtą stronę swe oczy zauważyła, że tamta im się przygląda, a po chwili razem z chłopakiem idą w ich stronę. No jeszcze tego mi było tu trzeba!!! Uch…
- Hej. Jestem Scarlett, miło mi.
- Ja ciebie znam. Jestem Zoe – kiedy już jej towarzyszka się przedstawiła i rzuciła jakieś zdanie, Ruda powiedziała: Właśnie z Aną rozmawiałyśmy sobie, jak to miło jest porozmawiać sobie z dawno nie widzianą przyjaciółką lub przyjacielem… – na ostatnie słowo położyła nacisk wyczuwalny jedynie przez kobiety. – Wiesz, można tak bez przeszkód z nim porozmawiać… – była pewna, że tamta domyśliła się, o co jej chodzi. Tylko całkowity ignorant(ka) by tego nie zrobił(a).

W tym momencie Zoe zauważyła, że wszyscy goście lokalu się na nich gapią. Co oczywiste, przyczyną tego była córka generała. Dziewczyna nie lubiła być w TAKIM centrum zainteresowania, więc powiodła po sali pełnym złości wzrokiem mówiącym: „Naprawdę nie macie, co robić?”. Efekt był piorunujący – wszyscy jak jeden zajęli się swoimi sprawami i już nikt ich nie podsłuchiwał.

Zo uwielbiała uwagę dużej grupy osób jedynie, gdy występowała. Już od dawna miała taki pomysł, więc postanowiła go dziś spełnić. Wzięła głęboki oddech, próbując wyrzucić z siebie złe emocje (Przecież ważniejsza jest osoba niż jej koligacje!) i zapytała przyjaźnie, kierując swe pytanie do wszystkich:
- Chcę stworzyć zespół. Znacie może kogoś umiejącego grać na czymś innym niż tylko na nerwach?
Obiecała przecież, że nie wyda Any. Tylko niech ta pannica nie umie grać ani śpiewać! Proszę, proszę, proszęęęęę! Jednak na myśl o muzyce jej twarz się wypogodziła.


Ostatnio zmieniony przez Zoe Cameron dnia Sob Sty 12, 2013 7:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 520
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Sob Sty 12, 2013 7:34 pm

Scarlett stała jeszcze przez chwilę i przysłuchiwała się kolejnym słowom Władców. Co jakiś czas zerkała na Doriana, jakby chciała sprawdzić czy na pewno od niej nie uciekł. Obrzuciła spojrzeniem osoby zasiadające przy stoliku i stwierdziła, że nie wszystkich zna. Na przykład wcześniej wspomnianą brunetkę, która jak się okazało zwie się Anastasia. Oczywiście, że jej nie znała. Inaczej by się nie przedstawiała, lecz chodzi o to, iż nigdy nie widziała jej na tej planecie.
Szczerze mówiąc mało obchodziło ją, kto odwiedza jej skromne progi, pod warunkiem, że nie była to ziemianka. Jak na dziś miała ich dość.
Jeszcze raz popatrzyła na nią, próbując wyciągnąć informacje na podstawie jej osoby. Zerkała z zaciekawieniem, choć wyglądało to tak bardzo obojętnie.
W końcu to była Scarlett Lana Estellon. Maskę obojętności zagościła u niej na stałe za pomocą kleju.
Ruda zaczęła coś mówić, więc swoją uwagę blondynka skupiła na owej dziewczynie. Dokładnie zrozumiała jej przekaz, nie musząc się ani trochę wysilać i rozumować "co do licha chciała jej powiedzieć".
- Racja Zo - uśmiechnęła się do niej pogodnie. Oczywiście można było dostrzec nutkę sarkazmu i ironii, ale zapewne nikt tego nie ujrzał. Tak doskonale to maskowała. - Ja też bardzo lubię takie momenty.
Dopiero teraz zorientowała się, iż trzyma Doriana za rękę, więc szybko go puściła i zaczęła zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. Chwyciła za jakieś krzesło znajdujące się obok, po czym klapnęła na nie i założyła nogę na nogę. Ściągnęła z siebie płaszcz, a zawiesiwszy go na oparciu krzesła odpowiedziała na temat bardzie muzyczny:
- Znam - głos emanował pewnością siebie, która była skierowana w stronę Rudej.
Zdając sobie sprawę o jakie przeszkody chodziło Zoe, dodała:
- Przeszkody są zajebiste - teraz brakowało tylko nóg założonych na stół i słomki w ustach.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Dorian White on Sob Sty 12, 2013 11:03 pm

Scarlett walnęła jakąś nieco umoralniającą gadkę o tym jak to się nie zostawia znajomych, po czym chwyciła go za rękę - Ciekawe ma odruchy - i pociągnęła z powrotem do stolika. Zachowywała się bardzo uprzejmie, chociaż zarazem podejrzanie radośnie i gdy wspomniała o "zajebistych przeszkodach" Dorian zaczął zastanawiać się ile dokładnie szklanek rumu zdążyła wypić. On również przyciągnął sobie krzesło i przysiadł się do stolika z przyjaznym uśmiechem. Zaczął przeszukiwać w myślach znajomych, by znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź na pytanie Zoe.
- Poznałem kiedyś John'a Lennon'a i Xcrtay Deris'a ale nie wiem czy o kogoś takiego ci chodzi - rzucił żartobliwie. - Zawsze możesz zrobić casting - dodał.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Anastasia D'angelo on Nie Sty 13, 2013 5:53 pm

Ana była wdzięczna Zoe za garść informacji, które przyjęła skinięciem głowy, i za dyskrecję. Zauważyła, że między Scarlett a rudą iskrzyło, ale bynajmniej nie było to wybitnie przyjazne. Estellonówna postanowiła się dosiąść do ich stolika. Ciut protekcjonalnie założyła nogę na nogę i przyjaźnie się uśmiechała. Te dwie postawy kłóciły się ze sobą. Skojarzyło się to Anie z Janusem, bogiem o dwóch twarzach. Nigdy nie wiadomo, czego akurat się spodziewać.

Zoe zaskoczyła Anastasię pytaniem o muzyków. W zasadzie, to na Gallifrey są takie same instrumenty jak na Ziemi? Scarlett dumnie orzekła, że zna kogoś takiego, ale nie powiedziała o kogo chodzi. Natomiast kiedy Dorian wspomniał o Johnie Lennonie, mało brakowało, a szatynka otworzyłaby usta za zdziwienia. TEGO Johna Lennona?! Po takim oświadczeniu, Ana się nie odzywała. Poczuła się szarą myszką w tym towarzystwie.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 30
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Zoe Cameron on Nie Sty 13, 2013 7:30 pm

- Racja Zo. Ja też bardzo lubię takie momenty – odpowiedziała Estellówna. W jej słowach Ruda bez problemu wyczuła ironię i sarkazm. Oczywiście, na złość Zoe przysiadła się do ich stolika, oczywiście, bez pytania. A wcześniej jeszcze ciągle trzymała Doriana za rękę, jakby już byli parą.
- Tak mogą mnie nazywać jedynie przyjaciele – powiedziała lodowatym tonem. Po wyrażeniu opinii Scarlett na temat przeszkód dodała jeszcze: chyba dla ciebie.

Na pytanie o umiejętność grania na instrumentach nie odpowiedziała brunetka, czego można się było domyślać. Blondynka zaś raczyła wyrzec:
- Znam.
Jednak Zo nie zamierzała zniżać się do poziomu pytania jej, kto to mógł by być. Niedoczekanie twoje – mówiły jej oczy, gdy obrzuciła ją przeciągłym spojrzeniem. Dorian zaś stwierdził:
- Poznałem kiedyś John'a Lennon'a i Xcrtay Deris'a ale nie wiem czy o kogoś takiego ci chodzi. Możesz zrobić casting.
- Nie, raczej nie – odrzekła z uśmiechem. – Wiesz ja też poznałam kiedyś Paganiniego. No niby mogę, ale zbytnio mi się nie chce spędzić całego dnia na przesłuchaniach – w tej chwili spojrzała na zegarek. – Jak już późno! Będę musiała już lecieć! Zapraszam Was jednak na mój dzisiejszy wieczorny występ tutaj – w tym momencie zwróciła się tylko w stronę Any i Doriana. Co się będę jeszcze silić na uprzejmości?Będzie mi niezmiernie miło.
Uśmiechnęła się, dopiła herbatę, zostawiła należność za swoją część, poczekała na odpowiedź lubianych przez nią towarzyszy i wyszła z kawiarni.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 520
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Kawiarnia "Pod kopułą"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia 'Petit Appetite'
» Kawiarnia "Kocie Oko"
» Kawiarnia
» Kawiarnia "Termin"

fghj :: Lokalizacje :: Gallifrey :: Miasto

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach