XLM-6903

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Nie Cze 22, 2014 10:34 pm

Zatrzymała się i jeszcze raz odwróciła, z zamiarem roześmiania się Hunterowi w twarz. Chciała go w końcu wyprowadzić z karygodnego błędu nazywania jej Władczynią. Zauważyła jednak, że mężczyzna pogrążył się już we własnych myślach. Przyglądała się przez chwilę temu jak mówi sam do siebie. Bredzi - uznała i znów wyszczerzyła ząbki. Uśmiech zamarł jej jednak na ustach wraz z ostatnim słowem Władcy. No i proszę, wykrakałam sobie niespodziankę. Wiedziała o ojcu niemal wszystko, tak jej się przynajmniej wydawało, gdy skończyła przeglądać bazy danych swojej TARDIS. O jego powiązaniach z Hunterem nie miała jednak dotychczas pojęcia. Zaraz, stop - powściągnęła swój zapał. - Może to w ogóle nie ten Borealis. Wujek, stryjek, dziadek, cholera go wie, może to tylko zbieżność nazwisk.
W głębi serca jakiś głos mówił jej jednak, że to nie pomyłka. Wpadła w nagłą złość, bo okazało się, że Hunter jest zdrajcą, który śmie przyrównywać ją do ojca.
- Wiesz co, jak go kiedyś spotkasz, to kopnij go ode mnie w dupę. Albo lepiej, strzel mu w łeb. Na tym się chyba najlepiej znasz - krzyknęła z mocą, po czym wyskoczyła za próg trzaskając drzwiami tak mocno, że aż zawiasy jęknęły.
Doszła pod drzwi swojego statku, jednak nie mogła wejść do środka. Każdy jego element nagle zaczął jej przypominać, że to właśnie ojcu zabrała statek. TARDIS był skażony tym cholernym DNA Władcy.
- Rozbiorę cię na części - syknęła wściekle w stronę maszyny. Trzęsącymi się dłońmi sięgnęła po telefon, z zamiarem teleportowania się do domu bez użycia Kapsuły Czasu.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Nie Cze 22, 2014 10:51 pm

Z pewnego stanu odrętwienia wyrwał go głos atakującej go dziewczyny. Źrenice mu się lekko rozszerzyły i się wkurzył, ale kiedy TAK trzasnęła drzwiami jego Vandetty, miarka się przebrała. Wyszedł za nią, oparł się o framugę i kpił:
- Chyba strasznie mocno nadepnął ci na odcisk ten Borealis. Ale skoro jesteś taka dobra, to może sama go kopniesz?! Bo ja mam co innego na głowie i nie potrzeba mi wyrównywać żadnych rachunków za kogoś. A zaraz... A może jesteś kolejnym jego dzieckiem? Ten marzyciel umiał sobie owinąć kobiety wokół palca, nie ma co... - na to wspomnienie aż pociemniał ze złości. - I nie wychował cię nawet. Nie powiedział swojej dziecince, ŻE TRZEBA MIEĆ TROCHĘ SZACUNKU DO STARSZYCH I ŻEBY NIE TRZASKAĆ DRZWIAMI, a już szczególnie DRZWIAMI VANDETTY! - w czasie tej tyrady zbliżał się do niej i to ją miał ochotę strzelić w łeb.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Nie Cze 22, 2014 11:02 pm

Usłyszała jak Hunter drwi sobie z niej. Jak on śmiał mówić coś takiego? Aurora była wściekła jak chyba jeszcze nigdy dotąd. Miała wrażenie, że zaledwie jedno słowo Huntera dzieli ją od eksplodowania. Odwróciła się w kierunku Władcy, nieco chyba zbyt szybko.
- Ty starcze.. - zaczęła lecz nie dane jej było dokończyć. Przed oczami zrobiło jej się ciemno i niemal bezwładnie runęła do przodu. Nie straciła przytomności, ale wysokie ciśnienie buzującej w dwóch sercach krwi ścięło ją z nóg.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Nie Cze 22, 2014 11:16 pm

Borealis runęła prosto na niego.
- Co do cholery?
Jeszcze nie widział, żeby ktoś tak zrobił. Nie miał jednak wyboru i chwycił ją. Niestety, drzwi jej TARDIS były zamknięte i nie mógł zrobić nic innego jak wziąć ją z powrotem do Vandetty. Nie wiedział przecież, jak długo miałaby leżeć, a na So nie była zbyt bezpieczna po ich wcześniejszych harcach. Nie chciał być winny tak bezsensownej śmierci. Może to było głupie, bo przecież zabijał prawie codziennie. Ale tak się wtedy czuł. Dlatego też wziął ją w ramiona i bezwładną, ale z otwartymi oczami zaniósł do pokoju gościnnego i położył ją na łóżku. Sądził, że nic jej nie będzie. Poziom adrenaliny już opadł, dlatego wyszedł do sterowni, utykając. Usiadł na swoim fotelu i zapalił papierosa. Postanowił: jak tylko wyjdzie, niech się stąd wynosi na zbity pysk.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Nie Cze 22, 2014 11:33 pm

Czuła jak Hunter ją niesie i chciała zaprotestować, ale nie była w stanie. Wiedząc, ze położył ją na łóżku, zamknęła w końcu oczy. Próbowała uregulować trochę oddech. Pierwszy raz do takiego stopnia straciła nad sobą kontrolę. Głowa jej pękała a w uszach miała tylko głośny szum. Nie miała pojęcia jak długo tak leżała. Czuła się jakby jej ciało ogłosiło strajk generalny i postanowiło się wyłączyć.
Stopniowo jednak robiło jej się coraz zimniej i chociaż ciężar, jaki czuła na piersi nie zniknął, stwierdziła, że może już się poruszać. Otworzyła oczy i niepewnie usiadła. Twarz schowała w dłoniach. Nie mogła wybaczyć sobie tego, że kompletnie zdemaskowała się przed Howardem. Teraz sama już nie była pewna co powinna zrobić. Na dobry początek postanowiła wstać. Pomysł, jak się okazało nie był zbytnio trafiony i musiała chwycić się ściany, bo kolana wciąż miała miękkie.
Niemniej, uparcie ruszyła przed siebie. Do sterowni doszła z pomocą ścian korytarza. Miała świadomość tego, że wygląda jak milion nieszczęść, ale wisiało jej to. Chciała stąd wyjść, położyć się w swoim łóżku i zasnąć na bardzo długo. Jej wzrok padł na Huntera, czającego się w drugiej części pomieszczenia.
- Howard - powiedziała chłodnym tonem, a to jedno słowo miało wyrażać zarówno pogardę jak i wieczyste pożegnanie jego osoby. Zebrała się w sobie na tyle na ile mogła i ruszyła do drzwi, starając się wyglądać godnie.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Nie Cze 22, 2014 11:47 pm

Widząc, jak Borealis się zatacza, wcześniejsze postanowienie Huntera zelżało. Zrobiło mu się jej żal. Pewnie rzeczywiście nic nie wiedziała o ojcu. Pewnie nawet go nie znała. Pewnie nie wiedziała o możliwym rodzeństwie. A mimo tego do czegoś doszła. Przecież to na pewno ona tworzyła tamtą broń. No i właściwie całkiem nieźle walczyła. Tak naprawdę mogła być jego córką. Niespodziewanie dla samego siebie (znów) zalała go fala ojcowskich uczuć. Puścił nawet w niepamięć to "starcze". Skinął głową na Hatha, by ten podał jej płyn wzmacniający. Sądził, że nie da się jej zatrzymać. Dlatego wstał i trochę podszedł.
- Wypij chociaż to. Będzie lepiej - i nie miał na myśli tylko jej fizycznego zdrowia. Chciał ją jakoś pocieszyć, choć zdawał sobie sprawę, że jest ostatnią osobą, która mogłaby to zrobić. - Jeśli chciałabyś kiedyś o coś zapytać, to proszę.
Sądził, że nie będzie chciała z nim rozmawiać co najmniej przez stulecie. Jednak w końcu tego zapragnie, wiedział to. Nie był jednak pewny, czy dożyje tej chwili przy jego obecnym tempie regeneracji.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Pon Cze 23, 2014 12:10 am

Przyjęła od Hatha szklankę, podejrzliwym wzrokiem mierząc jej zawartość. Po chwili rozpoznała w niej napój wzmacniający. Słysząc słowa Huntera, zatrzymała się w miejscu. Zdławiła w sobie chęć wymierzenia mu siarczystego policzka i tylko ściągnęła usta w zaciętym grymasie. Jednym szybkim ruchem wypiła zawartość szklanki i znów musiała się powstrzymać, żeby nie cisnąć nią w ścianę. Denerwowało ją to, ze Hunter ewidentnie myślał, ze może teraz zgrywać miłego, współczującego gościa. Nikt nie dawał mu prawa do pocieszania jej. A jednak, swoim zmysłem oportunisty Aurora wyczuła, że zachowanie Howarda jest w tej chwili jego słabością. Mogła się dowiedzieć bardzo wielu pożytecznych rzeczy, właśnie teraz, kiedy Władcę chyba złapały wyrzuty sumienia.
- Zatem mów - oznajmiła wbijając w Huntera mroźne spojrzenie. Sama nie wiedziała czy była na to gotowa, prawdopodobnie nie, ale to mogła być jej jedyna szansa na pozyskanie danych. Chociaż nigdy by się do tego nie przyznała, prawdopodobnie stchórzyłaby i nigdy więcej nie odezwałaby się już do Howarda.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Pon Cze 23, 2014 10:37 am

Reakcja Berealis go zaskoczyła. Nie spodziewał się, że już, teraz, zaraz zapragnie usłyszeć wszystko. Poradził więc jej:
- Lepiej usiądź, bo zapowiada się na dłuższą historię.
Sam też tak uczynił. Przez chwilę milczał - jakby zbierał myśli. Potem rozpoczął opowieść...

***

Nicolasa poznałem... hmm... jakieś 400 lat temu. Był wtedy młody, kochał podróżować. Ja wtedy także szukałem czegoś nowego, szukałem swojego miejsca. Więc zabrałem się na jedną z jego przygód. Gdzie my nie byliśmy! Ho, tego nawet ja nie wiem. W końcu miałem dość. Osiadłem na Gallifrey, a on dalej pędził za wiatrem. Szczególnie lubił Ziemię. I jej mieszkanki. Jak nikt potrafił owinąć je wokół palca i uwodzić. Czasem przylatywał z nimi do mnie, czasem tylko o nich opowiadał. Jednak nigdy na długo się z nimi nie wiązał, bo bał się. Bał się, że zostanie kiedyś opuszczony. Tak mi mówił. Wolał więc sam opuszczać. Z tych romansów, jak można się spodziewać, powstawały dzieci. Najprawdopodobniej i tak o części nie wiedział. Jednak tych, o których istnieniu wiedział, starał się wspomagać. Skutkiem takich działań i podróży było jego zbliżające się bankructwo. Wtedy zajął się nauką. Trzeba przyznać, miał do tego łeb. Babrał się w chemikaliach, tworząc zarówno bronie, które zgadzałem się wypróbowywać, jak i lekarstwa. Na początku drobne. Dzięki temu odbił się od dna. Założył firmę, zatrudnił asystentki i asystentów. Jednak tych pierwszych miał zdecydowanie więcej. Mówił, że kobiety szybciej kojarzą, mają więcej pomysłów. Choć nie jedna była w nim zakochana, on już na to nie zważał. W końcu jego ziemskie dzieci zaczęły umierać. Na początku przyglądał się temu, choć one o tym nie wiedziały. Potem już nie mógł. Różne były powody ich śmierci, ale najczęściej były to choroby. Widział też, jak zarazki, bakterie czy geny niszczą inne rasy. Dlatego Nicka ogarnęła wręcz żądza wynalezienia cudownego lekarstwa. Szukał i szukał. Mówiłem mu, że to szaleństwo. Ale on nie chciał słuchać. Po kilkunastu latach namówiłem go do zaprzestania tego projektu. Wszyscy Władcy go wyśmiewali. Potem niespodziewanie znikł. Nikt nie mógł go znaleźć. Jak się potem okazało, poleciał na Ziemię i tam poznał jakiś zespół badawczy. Zabrał stamtąd kobietę i wyruszyli w szaleńczą podróż po Wszechświecie. I to szczęście się skończyło, bo pojawiło się dziecko. Stwierdzili, że nie mogą tak dalej podróżować i umieścił ją na Apalapuci. Rzadko tam się pojawiał to fakt. Był wtedy znów zajęty swoim projektem. Zatrudnił nowe asystentki. Tak poznał Lisę. Oboje się w niej zakochaliśmy. To nas poróżniło. Jednak ona wybrała jego. Zawsze wiedział jak trafić do kobiety, nie ważne czy Ziemianki, czy Gallireyanki. Ona uwierzyła w jego pomysł. Przekonała do niego i mnie. Kiedy wszystko już było gotowe, Nicolas poleciał na Apalapucię. Chciał powiedzieć o sukcesie tamtej kobiecie. Wtedy wybuchła wojna, a ktoś ukradł mu TARDIS. Wszyscy Władcy mieli stawić się na Gallifrey, więc musiałem po niego lecieć. Ten konflikt nie był długi, ale w tajemnicy musieliśmy przenieść laboratorium. Mieliśmy za mało zaufanych ludzi, toteż zaangażowałem również moją siostrę. Wybór padł na jakąś opuszczoną planetę. Podobno. Tak wtedy mówił Nick. Wysiedliśmy w samym środku narady międzyplanetarnej. Wszystkich nas pochwycono jako szpiegów. Wstrzykiwali nam owe lekarstwo, które jakoś zmienili. Lisa i moja siostra tego nie przeżyły. Nie zdążyłem ich uratować, bo Nicolas nas zdradził. Uciekł. Ja w czasie ich rychłej późniejszej ewakuacji się uwolniłem. Potem był jeszcze u mnie. Mówił, że musiał, że nie miał wyboru. Ja też go nie miałem. Przeze mnie musiał się regenerować, a potem się ukrył i nigdy go już nie spotkałem. Zostałem sam, tak samo jak Antonine, siostra Lisy. Nigdy nie dowiedziała się, co się z nią stało. Nie miałem serca, by jej powiedzieć. Stałoby się takie samo jak moje...

***

Na wspomnienie dawnych chwil po jego twarzy popłynęła jedna, jedyna łza. Pierwsza, która pojawiła się od tamtej pory. Nie zdołała jednak oczyścić jego skąpanego we krwi serca.


Ostatnio zmieniony przez Hunter Howard dnia Nie Lip 13, 2014 1:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Pon Cze 23, 2014 10:25 pm

Musiała przyznać, że gdy już usiadła w fotelu i wlepiła swoje obrażone spojrzenie w Huntera, gdzieś w głębi siebie poczuła wzrastający niepokój. Jakby miała tremę przed tym co za chwilę usłyszy.
A słuchała uważnie.
Po kilku pierwszych zdaniach wypowiedzianych przez Władcę, zaczęła wątpić w to, że dowie się czegoś ciekawego. Nie obchodziła jej przecież naukowa kariera Borealisa.
Starała się wypierać z umysłu słowa o przyrodnim rodzeństwie. Wspomnienie każdego z nich było jak drzazga wbita w mózg. Osłabiało jej poczucie wyjątkowości.
Chociaż przecież była inna. Przeżyła i potrafiła regenerować, podczas gdy oni odeszli. Miała w sobie więcej Władcy niż chciałaby przyznać i to również doprowadzało ją do szału.
Wyostrzyła słuch, gdy dostrzegła w opowieści własną rolę. Złośliwy uśmieszek nie zdążył pojawić się na jej ustach, bo starła go kolejna część opowieści. Z przejęciem wpatrywała się w twarz Huntera. Żadnym wyczynem było dostrzec na niej głęboki ból. I wtedy Aurora poczuła, że ma sumienie. A ono właśnie zaczęło ją gryźć. Półwładczyni była głęboko przeświadczona o tym, że gdyby nie ukradła statku ojca, tamte dwie kobiety mogłyby żyć. Jak bardzo naiwne nie byłoby to stwierdzenie, Aurora uwierzyła w nie w pełni.
Była współwinna tej tragedii, ale nie była swoim ojcem. Postanowiła, że nie ucieknie. Spoglądając w twarz Howarda doszła do wniosku, że nie zasłużył na życie, na jakie skazały go czyny jej... dawcy genów. Chcę mu pomóc - stwierdziła, zaskakując samą siebie już tylko odrobinę.
Pozwoliła Hunterowi na chwilę ciszy po skończonej opowieści. Sama też jej z resztą potrzebowała. Siedzieli tak oboje ze spuszczonymi głowami, kontemplując przeszłość, którą on pamiętał aż zbyt dobrze, a o której ona nigdy nie wiedziała.
Ciszę przerwał szmer materiału, gdy kobieta wyciągnęła rękę w stronę Władcy.
- Jestem Aurora - przedstawiła się cicho. Nazwisko pominęła. Wstydziła się go, ale chciała znów móc przedstawić się w pełni. Dlatego musiała pomóc Howardowi.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Pon Cze 23, 2014 10:46 pm

To wszystko było takie dziwne, te sploty wydarzeń, te pochopne lub przemyślane decyzje, które kształtują nasz los. I nigdy nie wiemy, jaki efekt może przynieść nasze zachowanie - sprawimy, że ktoś poczuje szczęście, czy pogrąży się w rozpaczy. Nigdy nie możemy być pewni. Nawet jeśli skutki będą sięgać kilkaset lat w przód...
Z tych filozoficznych rozważań wyrwał go głos Borealis. Podniósł głowę i zobaczył wyciągniętą dłoń. Szybko ją chwycił i delikatnie uścisnął. Zwykle jego uchwyt był mocny i silny. Nie chciał jej jednak uszkodzić - wydawała mu się taka drobna. Spojrzał na nią jeszcze raz, tym razem porównując ją do obrazu jej ojca. Miała podobne oczy. Nie powiedział jej o tym - już i tak dużo się dziś dowiedziała. A Hunter czuł, że coś się dzieje w ich historiach. Może jakiś zwrot? Może staną się zupełnie inni? Tego nie wiedział, ale czuł przez skórę, że to ważny moment.
- Piękne imię. Takie... magiczne.
Nagle, jeśli to możliwe, poczuł się o sto lat starszy. Zalała go fala zmęczenia. Sądził, że i Aurorze dość na tej dzień wrażeń i zaproponował:
- Może byśmy odpoczęli? Możesz zająć łóżko w pokoju gościnnym lub wrócić do siebie.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Pon Cze 23, 2014 11:12 pm

- Dziękuję - odparła z lekkim uśmiechem. Lubiła swoje imię. Matka zawsze opowiadała jej niezwykłe historie, w których mała Aurora odgrywała główną rolę. Wiele z nich istotnie było magicznych.
Dość chętnie przystała też na propozycję Huntera. Ten dzień był już stanowczo za długi.
- Zostanę - stwierdziła tylko. Nie mogła mu powiedzieć, że nie chce wracać do TARDISu, bo będzie jej nieustannie przypominał o jej wkładzie w bądź co bądź zbrodnię. Sama nie  byłą do końca pewna, w którym momencie postanowiła stworzyć nową tajemnicę. O swoim wkładzie w tę historię postanowiła go nie informować, a to znaczyło też, że nigdy nie może go wpuścić na statek, który z pewnością by rozpoznał mimo licznych zmian wystroju.
Nie mówiąc wiele wróciła do pokoju gościnnego i kilka minut później już spała.
***
Obudziła się, jak jej się zdawało w środku nocy. Nękały ją koszmary, które jednak czmychnęły, nie dając się bliżej zidentyfikować, gdy tylko otworzyła oczy. Wydawało jej się, że za ścianą słyszy jakieś stukanie. Cicho zsunęła stopy na ziemię i podeszła do drzwi. Korytarz pogrążony był w mroku, jedynie małe lampki przy podłodze wyznaczały trasy ewakuacyjne. Teraz znów na statku zalegała martwa cisza. To pewnie Hath - uznała i wróciła do swoich sennych koszmarów.
***
Kolejny raz wstała dopiero rano. Było jeszcze bardzo wcześnie, więc niespiesznie się ogarnęła i dopiero później postanowiła odnaleźć drogę do kuchni. Zadanie nie było zbyt trudne, bowiem prosto do celu poprowadził ją smakowity zapach.
- Dzień dobry - przywitała uprzejmie Ooda wchodząc do kuchni. Kosmita krzątał się po pomieszczeniu w fartuszku i najwidoczniej przygotowywał śniadanie.
- Właściwie to przyszłam tylko po szklankę wody - stwierdziła uśmiechając się do niego. Ood zmierzył ja wzrokiem i stwierdził swoim specyficznym głosem:
- Mam coś lepszego.
Po czym podsunął jej szklankę ciepłego kakao. Aurora uśmiechnęła się jeszcze odrobinę szerzej i usiadła przy wyspie kuchennej z ciepłym napojem w dłoni. Chwilowo zdarzenia poprzedniego wieczora zdawały się być odległe o całe galaktyki. Gawędziła swobodnie z Oodem aż do chwili, gdy na horyzoncie pojawił się Hunter. Wszyscy obecni w kuchni zamilkli, a Aurora spuściła wzrok na swój kubek. Howard przyniósł ze sobą niczym wiatr całe brzemię historii, która rozbestwiona kultem i czcią jakimi otaczał ją przez lata, teraz szalała po pomieszczeniu jak szarańcza.
Mimo to, Aurora postanowiła, że nie da zniknąć całemu dobremu nastrojowi. Postanowiła dzień zacząć od jakiejś prostej myśli, nawet nie sentencji.
- Masz bardzo wygodne łóżko dla gości - stwierdziła. - Może gdybym przez całą noc się po nim tak niespokojnie nie taczała to nawet bym się wyspała - dopowiedziała już bezgłośnie.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Pon Cze 23, 2014 11:40 pm

W sumie Huntera ucieszyła decyzja Aury. Miał ochotę ją poznać. Jednak teraz poszedł do siebie i zaraz położył się w łóżku. Choć był potwornie zmęczony, to sen nie nadchodził. Nawiedzały go dotknięte niedawno wspomnienia. Przewracał się z boku na bok. Czasem też patrzył w sufit. Nie wiedział, ile to trwało, ale na pewno długo. W końcu zasnął kamiennym snem i nic nie byłoby go w stanie wybudzić.

***

Obudził się późno jak na niego. Usiadł na łóżku i wpatrzył się w swoje stopy. Zaraz przypomniał sobie jednak, że ma gościa, więc wstał i wziął prysznic. Wcześniej zdjął swoje bandaże z żeber, które były jeszcze lekko zielone i trochę bolały, ale dało się wytrzymać. Skarpety medycznej nie musiał - ona nie mogła się zmoczyć. Nałożył czarne spodnie i koszulkę, ponieważ odzwierciedlały jego nastrój - nie wyspał się zupełnie i ciągle nie mógł wyrzucić z głowy tych wspomnień.
Poszedł do kuchni, gdzie była już Aurora. Wiedział, że wszyscy zamilkli. Już się zdążył przyzwyczaić, bo zwykle tak się działo. Usiadł przy wyspie, a Ood podał mu mocną kawę - jak zwykle rano.
- Może dlatego, że nikt na nim nie śpi? A tak właściwie to zasługa Ooda - skinął w jego stronę. - W każdym razie cieszę się, że dobrze spałaś.
I przywołał na usta cień uśmiechu.
- Kiedy będzie śniadanie? - zapytał Ooda.
- Już podaję.
Postawił na wyspie talerz z parującą jajecznicę smażoną na maśle i jakąś warzywną sałatkę. Nie zapomniał też o świeżym chlebie. Właściwie było to ulubione śniadanie Howarda. Chyba jego pomoc domowa musiała wyczuć jego mroczniejszy nastrój niż zwykle.
- Smacznego.
Po śniadaniu nie wiedział, co ma powiedzieć. Od czego zacząć. Gaduło, już się wystarczająco nie nagadałeś? Daj jej coś powiedzieć. Dlatego też siedział spokojnie i czekał. Nie poganiał jej. Mieli czas.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Pon Cze 23, 2014 11:55 pm

Cicho prychnęła gdy Hunter zasugerował, że dobrze spała. Nie mogła się powstrzymać. Tak nieczuła jeszcze nie była, żeby olewając wszystko pogrążyć się w snach. Z resztą nie ważne.
Zjedli śniadanie w przygnębiającym milczeniu. Sytuacja wcale nie zmieniła się po zakończeniu posiłku. Aurora miała ochotę uciec do swojego pokoju, żeby możliwie jak najdłużej odwlec rozmowę. Powiedz że idziesz umyć zęby czy coś. W sumie obojętnie, byle stąd wyjść.
Siedziała jednak uparcie na miejscu, przytrzymując się krzesełka palcami. Przez noc doszła do wniosku, że wie, jak najłatwiej byłoby pogodzić się Hunterowi z przeszłością. Wiedziała jednak też, że jej pomysł nie zostanie dobrze przyjęty. Zerknęła niepewnie na twarz mężczyzny. Chwilę zbierała się w sobie, po czym rzekła:
- Powinieneś powiedzieć Antonine.
Nie dała mu czasu na oponowanie, a wiedziała, że takowi nastąpi.
- Najpierw się wkurzy, ale myślę, że to będzie dla niej lepsze niż wieczna niewiedza. Wiem co mówię. Chociaż to może być dla niej ciężkie to kiedyś ci wybaczy, chociaż może nie zechce wybaczyć moj... Nicolasowi. Jestem pewna że cierpi tak jak ty, chociaż może tego nie okazuje.
Tak jakby zabrakło jej argumentów, więc siedziała teraz w milczeniu czekając aż Władca ją zjedzie.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Wto Cze 24, 2014 12:08 am

- Nie zrobię tego! - zdążył jeszcze wykrzyczeć, nim Aurora mu tłumaczyła swoją rację.
Mimo że wiedział, że tego nie zrobi, wysłuchał jej z uwagą. Potem jej odpowiedział:
- Ona jest szczęśliwa. Już o tym zapomniała. Widziałem ją na balu. To była szczera radość. Cieszyła się z naszego spotkania. Nie potrafiłbym tego zniszczyć. Nie chcę tego niszczyć. Poza tym, skąd możesz wiedzieć, że wybaczyłaby mi, nawet JEŚLI bym jej powiedział? Nie możesz tego zagwarantować. Nikt nie może. Tak jest lepiej. Tak, lepiej, że to ja wiem o wszystkim. Poza tym... Och... - ja się boję... - dopowiedział w myślach i ukrył twarz w dłoniach. Nie odczuwał strachu przed wieloma rzeczami. Nie bał się nawet śmierci. Obawiał się za to płonnej nadziei, że jego życie może okazać się jeszcze inne. Chciał zapłakać, ale łzy nie leciały. A on czuł się tak straszliwie samotny we Wszechświecie. Tak samo, jak wtedy, gdy wyruszył w podróż z Nicolasem.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Wto Cze 24, 2014 12:17 am

Aurora zaczerpnęła łyk powietrza i na dłuższą chwilę zatrzymała go w płucach. Wolno wypuściła powietrze z cichym sykiem. Delikatnie położyła dłoń na ramieniu Huntera.
- Ona może i jest, ale ty nie jesteś. Cierpienie i poczucie winy trawi cię od środka, dobrze to wiesz. Myślisz, że nie umiałbyś żyć inaczej, ale to nieprawda. Musisz tylko znaleźć w sobie siłę, żeby zrobić pierwszy krok.
Znów umilkła na chwilę. Chciała dać Howardowi czas na przetrawienie tych słów. Prawdopodobnie zaserwowała mu niezłą porcję rewelacji, ale dramatyczne sytuacje wymagają przecież dramatycznych środków.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Wto Cze 24, 2014 2:43 pm

Kiedy Aurora dotknęła Huntera, wyzwoliła w nim pewną energię. Gwałtownie wstał, przewracając krzesło barowe, na którym siedział. Wywołało to straszny hałas, ale mężczyzna na to nie zważał. Zaczął agresywnie chodzić po pomieszczeniu, w tam i z powrotem. Ood miał podejść i podnieść krzesło, ale wyraźnie bał się przechodzić koło Howarda, ponieważ tamten wyglądał jak tygrys w klatce. Z tym wyjątkiem, że nie było klatki. Przy tym wypowiadał na głos swoje myśli:
- No i co z tego, że trawi? Tak musi być. Musi. Poza tym nikt by mi nie zaufał. JA bym nikomu nie zaufał. Poza tym, nie mam tej siły. NIE MAM JEJ! - wykrzyczał w jej stronę. Jego zewnętrzna skorupa była bardzo twarda, ale kiedy już udało się dotrzeć do jego wnętrza, ukazywało się jako miękkie i wrażliwe na ciosy.
- JESTEM-TAK-CHOLERNIE-SŁABY! - każde słowo było krokiem w stronę przewróconego krzesła, które ostatecznie kopnął prawą nogą, co momentalnie wywołało ryk bólu. Oparł się o stół i szepnął do siebie:
- Pieprzona noga...
Dzięki temu jednak skupił się na bólu promieniującym ze stopy, a nie z serca.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Wto Cze 24, 2014 4:15 pm

Zerwała się swego miejsca i doskończyła do Huntera. Złapała go za koszulkę i zmusiła, by spojrzał jej w twarz.
- Ogarnij się - rzuciła zimno acz zdecydowanie. - W nosie mam to, że myślisz, że jesteś słaby. Nie jesteś. Ja w ciebie wierzę.
Nie była to do konca prawda, ale wiedziała, że Howard potrzebował coś takiego usłyszeć. Musiał poczuć, że nie jest sam, że nie wszyscy spisali go na straty. Wierzyła w to, że Hunter jest wystarczająco zdruzgotany by uczepić się jej słów jak tonący brzytwy. A jeśli to nie spełni swojej roli to zawsze mogę go ogłuszyć i wyprać mu wspomnienia - stwierdziła.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Wto Cze 24, 2014 4:36 pm

Chwycenie za koszulkę Huntera było dość odważnym posunięciem. W przeszłości nie dałby się nikomu dotknąć. Teraz jednak odniosło pożądany skutek. Na razie. Howard spojrzał w jej głęboko brązowe oczy. Tak mu przypominały Nicolasa... Odwrócił wzrok, jednak wzmianka o wierze Aurory w niego lekko go zdezorientowała. Spojrzał jeszcze raz na nią uważnie. Blefuje, czy mówi prawdę? Nie mógł tego wyczytać z jej twarzy.
- Dobrze. Niech będzie.
Kiedy wreszcie go puściła, wygładził swoją koszulkę i zapalił papierosa. Sam nie wiedział, czy jest do tego przekonany. Ciągle się wahał. Niby naprawdę cierpiał. Był samotny i nieszczęśliwy. I takie działanie może przyniosłoby mu ulgę. Może. A na pewno zraniłoby Antonine. Wcześniej naprawdę chciał to zrobić, a teraz znowu miał wątpliwości. W jego głowie szalał huragan. Aż się dziwił, że Aurora go nie słyszy.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Aurora Borealis on Sro Cze 25, 2014 9:37 pm

Hunter podjął decyzję. Oczywiście dalej się nie zgadzał... Zaraz? Nie, zgodził się. Ale jak, że co?
Aurora była przygotowana na kolejne napady złości i dziecięcego uporu ze strony staruszka, a tu proszę.
Całkiem gładko poszło - stwierdziła z zadowoleniem. Tak naprawdę to nie do końca wierzyła w to co Howard zadeklarował. Miała uzasadnione podejrzenia, że kolo stchórzy i z jej misji nici. Dlatego też postanowiła wszystkiego dopilnować. A prawdopodobnie pilnowania będzie miała sporo, włącznie z samym Hunterem, gdy skończy się jego spotkanie z Antonine.
- Doskonale. Jestem z ciebie już prawie dumna - stwierdziła głośno.
Podniosła stołek przewrócony przez Huntera,a sama zajęła ten, który przed chwila opuściła.
- Daj mu proszę coś na uspokojenie, byle nie było zbyt mocne - rzuciła do Ooda z uśmiechem.
Po chwili na blacie przed Władcą wylądowała szklanka whisky.
- Nie chcę cię poganiać, ale myślę, że powinieneś umówić się na spotkanie z Antonine.
Spojrzała na Huntera. Wiedziała, że słuchał, nawet kiedy na nią nie patrzył.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Hunter Howard on Sro Cze 25, 2014 10:12 pm

Kiedy Aurora powiedziała o czymś na uspokojenie, Hunter sądził, że dostanie jakieś ziółka, czy coś. A tu proszę: niespodzianka. W tym wypadku, mężczyzna ponownie usiadł na swoim stołku i wypił kilka łyków whisky. Delektował się nimi, a kobieta znów mu truła o dzwonieniu. Już teraz Howard na pewno nie zdobył się na taki krok. Jednak wstydził się stchórzyć przed nią, toteż wolno wyjął telefon i wybrał numer Antonine. Po kilku chwilach ciszy ktoś podniósł słuchawkę.
- Antonie? Witaj... A, tak... Nie... Może chciałbyś się spotkać?... Gdzie?... Może na Darillium? Może być?... Ok... A, tak bez powodu... To do zobaczenia niedługo.
W czasie rozmowy sercu Huntera podskoczyło do gardła.
- To ja... ten... idę się przygotować.
Wypił do końca whisky i ruszył do swojej sypialni. Na wierzch nałożył szarą marynarkę. Stwierdził, że nic innego mu nie potrzeba. Przeczesał jeszcze włosy oraz spryskał perfumą i był już gotowy. Wszedł do sterowni, gdzie stała już Aurora i ustał współrzędne na Darillium. Polecieli na miejsce.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 883

Powrót do góry Go down

Re: XLM-6903

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


fghj :: Lokalizacje :: Wszechświat

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach