Sontar

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sontar

Pisanie by Aria Villarin on Czw Lis 07, 2013 6:10 pm

Sontar (rzadziej: Sontara) to duża, gęsta planeta, położona w południowym ramieniu spiralnej galaktyki Galaxia Kyklos. Widziana z kosmosu ma odcień ciemnej zieleni, której towarzyszą ogromne, metalowe konstrukcje pokrywające wszystkie kontynenty. Na Sontarze występują też spore obszary pustynne, zamieszkiwane przez Sontariańskie Piaskowe Ryjówki. Pole grawitacyjne planety jest niezwykle silne, ok. sześciu razy silniejsze od ziemskiego. Układ słoneczny, w którym osadzony jest Sontar został celowo zreorganizowany przez jego obecnych mieszkańców w taki sposób, że niegdyś będąca jego centralnym punktem gwiazda, obecnie obraca się wokół planety. Zmiana na taki stan rzeczy określona została przez rasę jako "bardziej logiczne rozwiazanie".
Pierwotnie Sontar był zamieszkiwany przez gatunek Kaveetch, którego przedstawiciele prowadzili odwieczną wojnę z Rutanami. W momencie, w którym walki utknęły w martwym punkcie, mieszkańcy Sontaru stworzyli armię klonów - Sontaran, którzy w ciagu kilku tygodni zdołali zmienić losy wojny na korzyść rasy Kaveetch. Szybko jednak odwrócili się przeciwko swoim stwórcom, uznając ich za gatunek niższy oraz przejęli planetę na własność.
Sontaranie są rasą humanoidów o krępej budowie, zielonkawobrązowym kolorze skóry i charakterystycznym, kopulastym kształcie głowy. Ponadto w każdej z dłoni mają tylko po trzy palce. Ich mięśnie zostały stworzone, by podtrzymywać strukturę ich ciał w trudnych warunkach silnej grawitacji, w mniejszym stopniu sprawdzają sie one przy wywieraniu nacisku lub unoszeniu ciężarów. Mimo wszystko Sontaranie są dużo silniejsi od Władców Czasu, choć jednocześnie są od nich znacznie niżsi.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Czw Lis 07, 2013 10:07 pm

Sam prześliznęła spojrzeniem po przycisku deaktywacyjnym uruchomionej siatki grawitacyjnej, w której właśnie trzymała wyjątkowo pyskatego, jak na kogoś tak skatowanego, Sontarana. Kosmita nie przebierając w słowach rzęził coś na temat imperium i chwały. Kompletnie jej to nie obchodziło, nie po to przecież od dwóch godzin ucinała sobie z nim tę uroczą pogawędkę, żeby dyskutować o polityce. Potrzebowała informacji, ale do przerośniętego ziemniaka nie docierały żadne komunikaty. Powoli przekrzywiła głowę najpierw w jedną, potem w drugą stronę, nie spuszczając zimnego wzroku ze swojego nowego koleżki. Zaczynał jej sztywnieć kark, sytuacja robiła się coraz bardziej nużąca. To bezcelowe – myślała, bez przekonania sięgając po leżący na stole wśród innych przyrządów bułat. Gdy Samantha uniosła szablę do poziomu swoich oczu, stylowo zakrzywione, stalowe ostrze zalśniło, odbijając przytłumione światło ustawionej w kącie pomieszczenia latarki. Przez chwilę wpatrywała się w błyszczący punkt na scyzoryku, po czym zamachnęła się od niechcenia i z kwaśną miną dokonała precyzyjnego, głębokiego cięcia na policzku więźnia.
- To zaszczyt zginąć za… - zaczął, ale nie pozwoliła mu dokończyć.
- Zamknij się – zagłuszyła dalszą część zdania cichym warknięciem. Jeszcze jedna wzmianka o imperium i jak nic się zrzyga. To bezcelowe – ponownie zadźwięczało jej w głowie. Odłożyła bułat i zamiast niego podniosła nieduży pistolet fazowy. Odeszła kilka kroków do tyłu i wycelowała w głowę Sontarana, który na krótką chwilę zmienił wyraz twarzy. Ten trwający ułamek sekundy grymas nie był bynajmniej oznaką przestrachu. To była pogarda.
- Niczego się ode mnie nie dowiesz – wysyczał, wgapiając się w nią wyzywająco.
- Wiem - odparła beznamiętnie. - Chujowo, nie? -  pociągnęła za spust, uwalniając strumień cieplny. Kosmita wybuchł natychmiast, rozpadając się na niewidoczne gołym okiem cząsteczki. Jako wspomnienie po nim został tylko płonący wątłym ogniem kawałek podłogi.
Nagle Sam usłyszała szelest w okolicach drzwi. Przykucnęła odruchowo, tym samym częściowo osłaniając się stołem i wyciągnęła przed siebie broń, gotowa w każdej chwili oddać strzał.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Pon Lis 11, 2013 7:19 am

W drzwiach pojawił się zdyszany Andrew, co mogło wskazywać, że drogę pokonał biegnąc. Rozejrzał się po pokoju, a kiedy upewnił się, że nie ma tu żadnego Sontarana, zrobił kilka kroków w przód i usiadł na krześle.
-Samantha- przywitał oschle kobietę, którą dopiero teraz zobaczył kucającą za stołem. Miała broń, ale raczej wątpił, że do niego strzeli. No, trochę się w szkole kłócili, rywalizowali ze sobą, ale raczej by go nie zabiła, nie? Chociaż kto wie.
Wyjął z kieszeni pistolet(swojego kochanego Colta) i spojrzał w stronę drzwi.
-Za chwilę pojawi się tu grupka wściekłych Sontaran. Zgubiłem ich jakiś czas temu, ale myślę, że już zaczęli przeszukiwać poszczególne pokoje i zaraz tu przyjdą- powiedział, celując w stronę wejścia. Wyglądał na w ogóle nie zdziwionego widokiem dawnej znajomej ze szkoły. No, zanim zaczną wspominać dawne czasy, niech najpierw zabiją kilku Sontaran.
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Pon Lis 11, 2013 1:10 pm

Na chłodne przywitanie Andrew, Sam odpowiedziała jedynie uniesieniem brwi, choć najpewniej nie zostało ono zauważone w tych ciemnościach. Nie widziała go całe wieki, a on samym swoim pojawieniem się już podniósł jej ciśnienie. Wydęła usta z niezadowoleniem i sięgnęła ręką ponad blat, zdejmując z niego zakrwawiony bułat i układając obok siebie. Będzie musiała zatańczyć, jak jej grają.
Sontaranie wbiegli do pomieszczenia pewnie, zwartą grupą. Było ich co najmniej sześciu. Sam zerknęła z ukosa na swojego - chcąc nie chcąc - wspólnika, po czym otworzyła ogień. Pierwszy Sontaran spłonął, kątem oka dostrzegła, jak pada drugi. Pozostali byli juz zaledwie trzy-cztery metry od nich.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Pon Lis 11, 2013 4:54 pm

I zaczęło się. Do pokoju wbiegli Sontaranie, a Sam już oddała pierwsze strzały. No, jej broń była niczego sobie- wrogowie dość szybko umierali. Można by pomyśleć, że pistolet Andrew nie ma w starciu z wrogiem najmniejszych szans, ale jego Colt nie był zwykłym Coltem. Przez lata podróży Jackson modyfikował go na różne sposoby- zwiększona siła, celność, prędkość lotu pocisku, inne takie 'pierdółki'. Miał wygląd zwykłego ziemskiego rewolweru, jednak jego moc się trochę różniła- a to wszystko dzięki kosmicznej technologii!
W każdym bądź razie, zaczęła się wymiana strzałów. Jeden unik, drugi. Efektowny obrót i strzał w głowę Sontarana. Mimo ulepszeń, pocisk był za słaby i jedynie delikatnie naruszył grubą skórę kosmity. Więc wystrzelił kolejne- jeden trafił w oko, co zdezorientowało wroga, następne dwa uderzyły blisko siebie tym razem już uśmiercając przeciwnika. Ale to tylko jeden ziemniak. Zostało jeszcze dwóch.
Andrew spojrzał z uśmiechem na 'partnerkę', a potem na zbliżających się wrogów. Pobiegł w ich stronę, przebiegając obok jednego, kopnięciem wytrącił mu z ręki broń, po czym przytrzymał go i strzelił w jego słaby punkt- tył szyi. Kiedy tamten już padł, został jeszcze jeden, który chyba za bardzo zajął się Samanthą, gdyż szedł w jej stronę i nawet chyba nie zauważył przemknięcia się Jacksona. Nie miał więc on problemu z wymierzeniem w 'dziurkę' i oddaniem strzału. Takim sposobem pozbył się chyba wszystkich.
-Sontaranie nie są zbyt inteligentni, co czyni ich słabymi graczami w szachy. I bardzo nie lubią przegrywać- wyjaśnił. Bo właśnie w taki sposób wdał się w tę bójkę- nie zaatakowaliby go przecież bez powodu. -A ty skąd się tu wzięłaś?- zapytał, ponownie siadając na krześle. Spojrzał jeszcze w stronę drzwi by upewnić się, że nie przyjdą tu już żadni Sontaranie, przynajmniej nie teraz.
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Pon Lis 11, 2013 7:59 pm

Dzięki za wyjaśnienie - pomyślała, otrzepując ubranie. Jackson rozsiadł się wygodnie na krześle, twarzą do niej i najwidoczniej zamierzał uciąć sobie z Sammy pogawędkę o pogodzie. Kobieta, ignorując go kompletnie, schyliła się, chwytając leżącą pod stołem torbę i zaczęła do niej pospiesznie wrzucać swoje "narzędzia". W pomieszczeniu rozległy się dźwięki rzucanej broni, z głośnym brzękiem stukającej sztuka o sztukę.
- Zrobiłam sobie wycieczkę krajoznawczą - odparła w końcu uprzejmie na zadane pytanie. -Przepiękna okolica - Cholerny Sontar. Tylko zmarnowałam popołudnie na tego niedopieczonego ziemniaka. Nie znosiła dni takich jak ten, znacznie lepiej odnajdując się w sytuacjach, gdy wszystko szło z ustalonym wcześniej planem.
Energicznie zapięła zamek błyskawiczny torby i odwróciła się na powrót przodem do rozmówcy, lewą rękę wkładając do kieszeni skórzanej kurtki.
- Nie wpadłeś na to, żeby zagrać w szachy z kimś, kto miałby IQ nieco wyższe od glonojada? - po co miałaby sobie odmawiać tej małej kąśliwości? - Z pewnością umiesz przegrywać z większą klasą, niż Sontaranie.
Torba wylądowała z hukiem na blacie, podczas gdy Sam świdrowała Jacksona chłodnym spojrzeniem.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Pon Lis 11, 2013 8:46 pm

Z uśmiechem siedział wygodnie na krześle i przyglądał się pakującej swoje rzeczy do torby Sam. Niezły sprzęt jak na wycieczkę krajoznawczą- pomyślał, mimo iż wiedział, że Straits wcale nie była tu w takich celach. Sądząc po wyposażeniu- trochę bardziej brutalnych. Jackson schował już Colta do kieszeni kurtki, po czym cichym śmiechem zareagował na wypowiedź Samanthy.
-Ej, to on zaproponował mi grę. Twierdził, że jest 'najlepszy z armii i pokona każdego'- odparł zgodnie z prawdą. Już wtedy wiedział, że go pokona i wiedział, że skutkiem tego będzie drobna wymiana strzałów, ewentualnie ciosów. Gra z nim nie była długa, a kiedy tylko padło 'Mat', Andrew już otoczony był przez kilku Sontaran z karabinami. Udało mu się uciec i całkiem przypadkiem spotkał tutaj Sam, która to pomogła mu w walce- o, tak było!
-To brzmi jak wyzwanie- powiedział Andrew unosząc jedną brew. -I, ja nigdy nie przegrywam. Możesz się sama przekonać!- prowokował ją jeszcze Jackson. Jeśli zagrają, będzie to naprawdę dobry i wyrównany pojedynek.
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Wto Lis 12, 2013 4:26 pm

Stłumiła lekceważące prychnięcie i zachowała niewzruszoną minę. Szachy, serio? Preferowała zbijanie nieco mniej statycznych pionów. Poza tym, wyrosła z gier jeszcze w szkole, szybko przeskakując na poziom prawdziwych strategii. Widocznie niektórzy nigdy nie wyrastali ze skakania po planszy.
- To nie było wyzwanie - odpowiedziała obojętnie. -I... Naprawdę nietrudno sprawić, żebyś zaczął przegrywać.
Mówiąc to, sięgnęła do kieszeni po broń i wymierzyła ją w kierunku drzwi, gdzie pojawił się kolejny Sontaran. Jak dobrze pójdzie, za chwilę wystrzelamy wszystkich - pomyślała z rozbawieniem, rażąc ziemniaka promieniem cieplnym, po czym przeniosła obojętne spojrzenie z powrotem na Jacksona.
- Ilu ich tam z tobą grało?
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Wto Lis 19, 2013 2:39 pm

Kiedy usłyszał odpowiedź Samanthy, wzruszył ramionami trochę zawiedziony. Gra mogłaby być naprawdę ciekawa i mogłaby być nie lada wyzwaniem, ale jak nie to nie, nie będzie jej do niczego namawiał. Chociaż może...
-Skoro tak, to dlaczego ze mną nie zagrasz?- po wypowiedzeniu tego zdania odwrócił się w stronę drzwi, gdzie nie zostało już nic po Sonatraninie, który tam przed chwilą stał.
-Jeden, ale miał sporą rzeszę kibiców, więc możemy się spodziewać tu jeszcze kilu jego znajomych- odparł z uśmiechem, po czym podszedł w stronę drzwi i spojrzał na korytarz -Gdzie ja ją zaparkowałem..?-powiedział do siebie, starając sobie przypomnieć gdzie zostawił TARDIS.
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Sro Lis 20, 2013 8:17 pm

Andrew wstał z miejsca i skierował się w stronę drzwi, co stanowiło dla Sam wyraźny sygnał, że rozmowa o niczym dobiegła końca. Dźwignęła torbę ze stołu i zarzuciła ją sobie na ramię, a następnie podeszła do niechcianego towarzysza.
- Przyprowadziłeś koleżankę? - spytała cynicznie, słysząc jak Jackson nazywa swój statek. Wychyliła się ostrożnie przez framugę, rozglądając uważnie na boki. Nie było znaku po rozgniewanych Sontaranach. Przynajmniej na razie.
- Chyba czysto - oznajmiła, omijając Władcę i wychodząc na korytarz. Last Hour standardowo czekała na uboczu, w drugiej części budynku, zatem kobietę czekał przyjemny spacerek. Blondynka poprawiła osuwającą się z ramienia torbę i ruszyła przed siebie, nie zdążyła jednak ujść daleko, bowiem zatrzymał ją odgłos bębniących o posadzkę butów. Dziesiątek butów.
Mamy przesrane - zauważyła w myślach błyskotliwie i zajęła bezpieczną pozycję za rogiem. Po chwili wychyliła się zza niego i widząc maszerującą zwartym szykiem grupę nadgniłych ziemniaków, otworzyła ogień. Ustrzeliła trzech, po czym schowała się znowu bezpiecznie za ścianą.
- Goniec na F5 - rzuciła w stronę Andiego i błysnęła zębami w zgryźliwym uśmieszku.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Nie Lis 24, 2013 3:55 pm

Wciąż błądził wzrokiem po korytarzu z nadzieją, że gdzieś tam znajdzie swoją TARDIS. Jak on mógł ją zgubić? Jak mógł zgubić coś, na czym zależało mu najbardziej we wszechświecie? No, może z tym 'najbardziej' to lekka przesada, ale mu zależało. Bardzo. Nie sądził jednak, że będzie się aż tak oddalał od swojego statku, i że będzie błądził po korytarzach, uciekając przed bandą rozwścieczonych Sontaran. Uch, nie, nigdzie jej nie było.
-Taaak, ale chyba się zgubiła- odpowiedział, wychodząc za kobietą z pokoju. Kiedy do na korytarzu spotkali Sontaran, nie miał tak dobrej pozycji jak Samantha, gdyż znajdował się w takim miejscu, że nie bardzo miał się gdzie schować, a wrogowie mogli bardzo łatwo go ustrzelić. Wyjął pistolet, i biegnąc przed siebie strzelił trzy razy w jednego ziemniaka. Upadł. Wymierzył w następnego, ale wtedy któryś z przeciwników ustrzelił go w ramię. Wydał z siebie przeraźliwy krzyk i wypuścił swojego Colta, lecz szybko schylił się i go podniósł, po czym ruszył biegiem w stronę ściany, by móc się za nią schować i prowadzić walkę wychylając się zza rogu. Spojrzał na Sam po drugiej stronie, która chyba zdążyła ustrzelić już kilku Sontaran, po czym sam się wychylił i oddał kolejne trzy strzały. Następny wróg zginął, a teraz trzeba było przeładować pistolet, co nie było takie proste z ledwo sprawną ręką. Chyba jego figura właśnie została zbita...
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Pon Lis 25, 2013 4:25 pm

Andrew dość sprawnie, choć z małym potknięciem, zmienił swoją pozycję i rzucając się pewnym biegiem przed siebie, przeciął odchodzącą w prawo odnogę korytarza. Stali teraz na przeciw siebie (cóż za ironia losu, zupełnie jak w szachach - choć nie ulegało wątpliwości, że oboje walczyli figurami tego samego koloru) i zza dwóch różnych narożników mierzyli w napierających Sontaran. Ich sprytna kryjówka już za chwilę miała okazać się bezużyteczna, jako że że zwarty szereg żołnierzy, mimo że sukcesywnie przez dwójkę Władców Czasu uszczuplany, zbliżał się do nich nieubłaganie.
To się nie skończy dobrze - pomyślała Samantha cierpko, widząc miażdżącą przewagę przeciwnika. Pozostawało jeszcze jedno rozwiązanie...
Chwyciła torbę, która wcześniej osunęła się z jej ramienia i teraz spoczywała na podłodze. Wzięła głęboki wdech i biegiem ruszyła przed siebie, by w kluczowym momencie, gdy jej ciało było odsłonięte i narażone na ostrzał, szybkim i niskim ślizgiem przedostać się na stronę Jacksona. Podniosła się błyskawicznie i chwyciła go za ramię, dopiero teraz zauważając sączącą się z niego krew. Na razie nie było czasu na pytania.
- Chodź szybko! - wykrzyknęła, ciągnąc mężczyznę za łokieć. Musieli się jak najszybciej dostać na drugi koniec korytarza.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Pon Lis 25, 2013 5:06 pm

Jedna kula już w magazynku, druga kula... hej, nabijanie rewolweru w takim stanie nie idzie tak szybko jak zwykle. A Sontaranie byli coraz bliżej. Kurna, nie można było się zatrzymać za ścianą, nie, Jackson? Cóż, chyba będzie musiał uciekać, zostawić tu tak Samanthę i...o, a jednak nie. Już biegła w jego stronę chyba z tym samym pomysłem. Pociągnęła go za łokieć(co strasznie bolało, ale nie zamierzał teraz narzekać), biegnąc w stronę wyjścia. Właśnie przewrócili króla i wycofali się z walki. W biegu, Andrew zapytał:
-Masz w tej torbie jakieś bandaże? I, gdzie jest twoja TARDIS?- może powinien powiedzieć 'twój'? W końcu nie każdy Władca Czasu nazywa swój statek tak jak Andrew. Ale nieważne, chyba załapała o co chodzi.
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Pon Lis 25, 2013 7:48 pm

- Żadna tam TARDIS, skarbie - odparła Sam. Nie zamierzała się nigdzie ewakuować, jeśli Andy tego chciał - jego sprawa.  Na końcu korytarza znajdowały się drzwi do kolejnego pomieszczenia. Otwierając je Władczyni miała nadzieję, że pokój był pusty.
To zdecydowanie nie jest mój szczęśliwy dzień - pomyślała, rażąc pistoletem fazowym zdezorientowanego Sontarana. Jedyne, co tamten zdążył zrobić, to odwrócić głowę w stronę intruzów.
Samantha  z hukiem rzuciła swoją torbę na ziemię. Rozpięła zamek błyskawiczny i zaczęła pospiesznie grzebać w jej wnętrzu. Gdzie jesteś, maleństwo... Ha! Wyjęła niedużą smart-bombę i przy pomocy niedużego śrubokrętu sonicznego zaczęła manipulować przy ustawieniach, określając zasięg i target. Jak duży może być ten budynek? Niech będzie 800 metrów - ostatni klik. Uruchomiła zapłon. Jedyne, co usłyszeli, to delikatne stukniecie. Sammy wychyliła się niepewnie za drzwi, zastanawiając się, czy urządzenie aby na pewno zadziałało. Na korytarzu nie było ani jednego Sontarana.
Wkroczyła z powrotem do pomieszczenia i obrzuciła Andrew uważnym spojrzeniem. Krwawił dość mocno.
- Apteczkę mam w Last Hour - oznajmiła niepewnie. - Szach mat - dodała jeszcze z triumfalnym uśmiechem na ustach.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Pią Gru 06, 2013 9:57 pm

Skoro Sam nie chciała uciekać- trudno, mogą jeszcze trochę tu zostać. W końcu walka nigdy nie była nudna. Aczkolwiek w obecnym stanie Andrew, trochę trudna. Wbiegł za towarzyszką do pokoju, w którym czekał na nich jeden Sontaran. Jackson nie zdążył nawet sięgnąć po swój pistolet, a Samantha już pozbyła się przeciwnika.
Przyglądał się jej, kiedy szukała czegoś w torbie. I zastanawiał się, czego. Po chwili poznał odpowiedź na to pytanie, kiedy Władczyni wyciągnęła niewielką bombę. Taak, wiedział co to jest. I wiedział też, że to rozwiąże ich problem natychmiastowo. Tak też się stało. Krzyki i inne odgłosy dobiegające z korytarza ucichły, co znaczyło, że najprawdopodobniej wszyscy w tym budynku nie żyją. No, imponujące.
-Okej, tę partię ty wygrałaś - przyznał Andrew, kiwając głową z uszanowaniem. -A gdzie jest 'Last Hour'?
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Sro Gru 11, 2013 3:07 pm

- Musimy przejść do drugiej części budynku - odparła, jednocześnie skinieniem głowy nakazując, by Andy za nią podążył. Przez chwilę stała jeszcze w progu nieruchomo, lustrując mężczyznę spojrzeniem i zastanawiała się, czy na pewno da radę maszerować. No cóż, nie miał za bardzo wyjścia. Ruszyła przed siebie oczekując, że Jackson natychmiast pójdzie za nią. Postanowiła się odezwać.
- Skoro zgubiłeś statek - zrobiła znaczącą pauzę, nie potrafiąc odmówić sobie złośliwości -to bez problemu go zlokalizujemy, jak już dotrzemy do TARDIS - oznajmiła łaskawie.
Nie bardzo wiedziała, co jeszcze mogłaby powiedzieć, dlatego zamilkła, nie bawiąc się w uprawianie grzecznościowych rozmów. Zawsze ją drażniły.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Czw Sty 30, 2014 8:55 pm

Spoko, więcej niż pół kilometra drogi z krwawiącym ramieniem - co to dla mnie. Jednak na tamtą informację nie powiedział nic, ponieważ, jak już się przyznał, zgubił TARDIS i nie miał lepiej opcji niż pójście za Samanthą. Dlatego też uciskając ramię, dość raźnym krokiem poszedł za nią, po chwili się z nią zrównując. Na złośliwy komentarz odpowiedział:
- Jeśli byłabyś tak łaskawa...
W innej sytuacji powiedziałby zupełnie coś innego, jednak pomoc Sam była mu w tamtej chwili niezbędna. Po drodze zagadnął ją (jakby) przyjaźnie:
- Więc co porabiałaś od ostatniego naszego spotkania?
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Pią Sty 31, 2014 10:48 pm

Ochujałeś? - pomyślała, zerkając na Andrew z ukosa. Najpierw jakieś idiotyczne szachy, teraz lipna pogawędka o życiu i śmierci, co z tego kolesia wyrosło? Nie tak go zapamiętała. Kontynuowała marsz ignorując to niepotrzebne pytanie, toteż do Last Hour dotarli milcząc. Gestem zaprosiła mężczyznę do środka.
- Siadaj - przykazała i bez trudu odnalazła apteczkę. Rzuciła opakowanie w kierunku Jacksona i przysiadła na barierce konsoli, czekając aż facet doprowadzi się do porządku.
- Podaj namiary na swój TARDIS - zażądała w międzyczasie.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Sob Lut 01, 2014 3:55 pm

Po wejściu do Last Hour Andrew wedle polecenia Sam usiadł na krześle-fotelu. Miał na tamtą chwilę dość spacerków - przez całą drogę promienisty ból rozchodził się od rany. Zdrową ręką chwycił apteczkę. Wyjął z niej nożyczki i obciął rękaw. Wtedy w całej okazałości odsłoniła się rana postrzałowa.
Kawałek ramienia był literalnie usmażony laserem. Brrr... Ciary mogły przejść każdego, kto na to patrzył. Jackson dał więc sobie zastrzyk przeciwbólowy i zabrał się do dzieła. Mimo niego jednak musiał skupić całą swoją uwagę na odpowiednim odkażeniu rany i nałożeniu na nią jakiejś pianki, kremu czy czegokolwiek chłodzącego (co nie było proste jedną ręką, a o pomoc Samanthy nie chciał prosić). Dlatego dopiero po chwili dotarło do niego pytanie Władczyni.
- Pisz: 521.9684.13.F. Ale nie wiem, czy Ci to się uda, bo moja TARDIS ma włączoną mgłę na nieznane statki.
Po tym dał Sam pracować, a sam wziął głęboki wdech i próbował zabandażować sobie ranę, co szło mu dość opornie z uwagi na to, że mógł manipulować tylko jedną ręką. Mam nadzieję, że odzyskam w niej pełną sprawność, bo teraz ciężko nią poruszać. Nie na rękę byłoby mi teraz wchodzenie w śpiączkę... Szczególnie, że nie jestem z moim skarbem...
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Sob Lut 01, 2014 9:21 pm

Choć twarz jej nie drgnęła, zaśmiała się w duchu, słysząc wątpliwość Jacksona. Jego mgiełka mogła się schować przy jej detektorach. Palce Sammy zatańczyły na klawiaturze konsoli, gdy kobieta wpisywała odpowiednie dane. Już po chwili na jednym z głównych ekranów ukazała się dokładna lokalizacja statku Andrew. Patrzyła beznamiętnie, jak mężczyzna kaleczy się z bandażem. Jasne, że mogłaby mu pomóc, ale przecież drugą rękę miał zdrową, nie? Jak sobie nie poradzi, to poprosi. Tymczasem podeszła do niego i zgarnęła nachylając się nad nim nieznacznie sięgnęła po apteczkę, by zgarnąć do niej rozrzucone przedmioty.
- Zguba się znalazła - oznajmiła.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Pon Lip 28, 2014 3:39 pm

Jego praca w końcu dobiegła końca. Prawie-jak-nowe ramię schował w rękawie kurtki. W myślach zanotował, że z wypaloną w niej dziurze po sontarańskim laserze też warto by było coś zrobić. Zamknął na chwilę oczy i odetchnął głęboko. Skupił się na działaniu środka przeciwbólowego, odcinając się od całego świata.
Do jego świadomości dobiła się jednak wypowiedź Samanthy. Jackson zmarszczył brwi, słysząc jak szybko udało jej się przełamać systemy ochronne jego TARDIS. Nie miał jakiejś szczególnej manii ostrożności, ale świadomość, że jego największy skarb było tak łatwo znaleźć był co najmniej niepokojący.
- Świetnie - odparł, przywołując na twarz wyraz udawanego entuzjazmu. - Mogłabyś wyrzucić mnie trochę bliżej? Nie mam ochoty włóczyć się po sontarańskich terenach w takiej chwili.
Nie chciał robić z Sam taksówkarza czy coś, ale faktycznie średnio uśmiechała mu się wizja samotnej podróży po ciemnych korytarzach, gdy był prawie bezbronny.
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Wto Lip 29, 2014 4:08 pm

Odłożywszy wszystkie przedmioty na pożądane miejsca, przejechała dłonią po gładko zaczesanych włosach. Nie odpowiedziała na pytanie Andrew, a tylko spojrzała na niego beznamiętnie. Po chwili refleksji, podczas której zastanawiała się, która część jej aktualnego wyglądu wskazuje na to, że dziewczyna mogłaby być instytucją charytatywną, przeszła na podest przy froncie konsoli. Ustawiła parametry teleportu i już miała wcisnąć przycisk startu podróży, gdy nagle coś jej przyszło do głowy. Uniosła głowę znad klawiatury i popatrzyła na Andrew w zamyśleniu.
-Z kim wygrałeś w te szachy? - spytała tonem niewinnej pogawędki.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Wto Lip 29, 2014 9:18 pm

Przez chwilę tylko siedział w ciszy. Obserwował poczynania Samanthy i dziwił się, że zgodziła się od tak go podwieźć. Z drugiej strony, czy faktycznie się zgodziła?
Jej niewinne pytanie na moment zbiło go zupełnie z tropu. To teraz przyszła pora na pogawędki?
Niemniej, przywołał na twarz jeden ze swoich wymuszonych uśmiechów.
- Bo ja wiem? Te ziemniaki wszystkie wyglądają tak samo - odparł beztroskim tonem. - Jeśli znasz sposób by ich rozróżniać, chętnie go poznam, tak, na przyszłość - dorzucił jeszcze.
Coś tak czuł, że nie dostanie jednak tej "podwózki". Sprężył się, by wstać z fotela, ale czując wciąż jeszcze mocny ból ręki, opadł z powrotem na oparcie. Jakieś przeterminowane te jej leki chyba są, że tak słabo działają... - marudził w myślach.
By zamaskować swoją bezradność, postanowił zagadnąć Władczynię jeszcze raz.
- Ale chyba nie szukasz dla siebie łatwego przeciwnika, co Sammy?
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Samantha Straits on Sro Lip 30, 2014 6:45 pm

- W dupie mam twoje szachy - odparła uprzejmie, nie uściślając co w takim wypadku właściwie ją interesuje. Sontaran, którego poszukiwała był na usługach osoby, którą należało wyeliminować. Oraz zniszczyć wszystkich pracujących dla niej sługusów, rozsianych po różnych planetach. Myślała, że tego akurat znajdzie bez problemu, jednak jak się okazało, wytypowany przez dziewczynę zakładnik nie był zbyt skory do współpracy. Wiedziała, że wynaturzonego ziemniaka nie było wśród zgrai atakujących ją i Andrew półmózgich psycholi. Pracujący dla Kriza kosmici zawsze zachowywali się według jednego schematu: byli skryci, trzymali się na uboczu i ślepo podążali za każdym, nawet najdziwniejszym rozkazem szefa. Zupełnie jak w sekcie. Spokojnie ważyli każdy ruch... Jak w szachach. Mógł być w pobliżu, gdy rozgrywano partię, obserwować. Chujowy trop, ale innego przecież póki co nie miała. czasem trzeba uczepić się nawet czegoś idiotycznie absurdalnego.
- Gdzie to było? - spytała, nieświadoma, że właśnie zaprzeczyła swojej poprzedniej wypowiedzi.
avatar
Samantha Straits

Liczba postów : 23
Join date : 06/11/2013
Age : 629
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Andrew Jackson on Sro Lip 30, 2014 7:04 pm

O tak, Sam zachowywała się tak uroczo, jak to tylko ona potrafiła. Dlatego też Andrew uznał, że nie było sensu bawić się w udawaną grzeczność. Słysząc jej, jakże kobiece, zdecydowanie, przewrócił oczami wcale się z tym nie kryjąc.
- Dziedziniec budynku. Coś co udaje patio z widokiem na cele dla intruzów - oznajmił beznamiętnie. Domyślił się, że całe to "przesłuchanie" związane jest z "wycieczką" Władczyni. Tak, Sam była zdecydowanie osobą, której życie można było zamknąć w jednym wielkim cudzysłowie tajemnicy.
Normalnie nie chciałby się mieszać w jej akcje, jednak sam przed sobą musiał przyznać, że te z pozoru płytkie pytania rozbudziły jego ciekawość. Zakładał, że fakty, które zbierała Samantha nigdzie jej nie doprowadzą, jednak nie chciał tego przyznać na głos, bowiem jej dociekliwość również dla niego stanowiła wskazówki. Chwilowo doszedł do wniosku, że Władczyni szukała jakiegoś Sontarana z ponadprzeciętną inteligencją. Chociaż swoich przypuszczeń nie mógł być całkowicie pewien, bo kto tam zgadnie z tą Straits.
- Chcesz zwiedzić moje miejsce tryumfu? - spytał zgryźliwie.
avatar
Andrew Jackson

Liczba postów : 23
Join date : 21/10/2013
Age : 627

Powrót do góry Go down

Re: Sontar

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


fghj :: Lokalizacje :: Wszechświat

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach