Sala Narad

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Dorian White on Nie Sty 06, 2013 9:37 pm

Zoe nie wytrzymała oczywiście w ciszy i musiała zacząć krzyczeć na strażników. Heroiczna ruda lwica - pomyślał Dorian z rozbawieniem widząc zdumienie na twarzach strażników. Dziewczyna uspokoiła się usłyszawszy niezbyt przyjemną odpowiedź. Mimo wszystko sprawiała wrażenie dumnej ze swego wyczynu. Nagle odwróciła się do White'a i przyjmując konspiracyjną pozę zaczęła wyrażać swoje niezadowolenie dla całej sytuacji. Z jednej strony miała rację, że siedzenie tu to strata czasu, z drugiej, Dorian wiedział, że takie są po prostu procedury, których należy przestrzegać dla własnego bezpieczeństwa. W międzyczasie Ruda zbliżyła się do niego jeszcze bardziej i tym razem szeptem powiedziała:
– Cały ten system jest już przestarzały. Nie dziwię, że niektórzy nie chcieli tu żyć…
Dorian chciał zapytać czy chodzi jej o kogoś konkretnego, jednak w tej chwili za mini odezwał się jakiś kobiecy głos. Zoe odskoczyła niczym oparzona. A Dorian nie mógł się powstrzymać od szerokiego uśmiechu. Jej mina była tak przekomiczna. Ruda zaczęła niezobowiązującą gadkę, a White zaczął się przyglądać nowej dziewczynie. Nie miał pojęcia, kim mogła być. Miała ładne włosy i zgrabny nos, jednak wydawała się strasznie spanikowana. Blondyn nie miał jednak zbyt dużo czasu by to przeanalizować, bowiem po sali rozeszła się wieść, że wszystkich ich wypuszczają. Na tę wiadomość, chłopak uśmiechną się jeszcze szerzej i zagadnął znów Zoe:
- Z okazji tego, że to już jest koniec, nie ma już nic i możemy iść, masz może chwilkę na kawę? Czy jak zwykle musisz pędzić ratować TARDIsy? A może ty też chciałabyś się z nami przejść? - ostatnie pytanie skierował do nieznajomej.
Zanim dziewczyny się zebrały, Dorian jeszcze raz ogarnął wzrokiem pomieszczenie. W jego odległym kącie zobaczył Dali. Wyglądała jak sto nieszczęść. Będę musiał z nią później na poważnie porozmawiać - pomyślał, po czym skierował się do wyjścia.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Aria Villarin on Nie Sty 06, 2013 10:06 pm

Miała wszystkiego dość. Nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że za chwilę jej głowa eksploduje z nadmiaru odczuć. Włożyła w tę przerażającą szopkę całą swoją energię i teraz miała ochotę po prostu osunąć się na ziemię i regenerować. Albo tak zwyczajnie zacząć wrzeszczeć na całe gardło. Albo jedno i drugie. Nie miała nawet siły podziękować Estellonównie za wstawiennictwo u ojca - choć motywy jej działania na pewno nie były czyste, to jakby na to nie patrzeć - uratowała życie jej podopiecznego. Nigdy nie lubiła Scarlett, ale też nigdy nie chowała do niej większej urazy. Choć obie pochodziły z wyższych sfer, Aria z dystansem podchodziła do życia na salonach i zawsze starała się trzymać od tego wszystkiego z daleka.
Resztkami sił wyszła z Sali treningów, powłócząc nogami. Chciało jej się wyć.
- Przypuszczam, że w zaistniałej sytuacji musisz mnie odstawić z powrotem na Ziemię. Tylko czy twój statek nie jest przypadkiem jakby zepsuty? - usłyszała pytanie Jasona, jakby dobiegało z innego wszechświata. Ocknęła się.
Co za bezczelny typ! Aria, zawsze słodka i radosna dziewczyna w tej chwili przypominała wulkan tuż przed erupcją. Miała ochotę złapać mężczyznę za głowę i wyrwać ją razem z tymi jego słabiutkimi, ludzkimi płuckami. Jej oczy zaszły mgłą wściekłości. Co ty sobie wyobrażasz?!?!?! - krzyczała w myślach, wbijając wzrok w podłogę. Czuła, jak jej ciałem wstrząsają dreszcze. Po raz pierwszy w życiu przyszło jej do głowy, że może nie każdy wart jest ocalenia. Lewą dłoń zacisnęła w pięść aż do bólu i poczuła, jak własne paznokcie ranią ją aż do krwi.
- Wracasz na Ziemię jak tylko odzyskam Silver Rose - wysyczała cicho, nie patrząc mu nawet w twarz. Odwróciła się na pięcie i pomaszerowała przed siebie w stronę wyjścia z sali, nie oglądając się, czy nowojorczyk za nią idzie. W jej spojrzeniu czaiła się żądza mordu - w tej chwili prawdopodobnie żaden ze znajomych dziewczyny by jej nie rozpoznał.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Anastasia D'angelo on Nie Sty 06, 2013 10:23 pm

Na początku Ana mogła naprawdę mieć nadzieję, że nikt nie usłyszy jej słów. Dziewczyna coś tam konspiracyjnie szeptała do swojego znajomego i zdawali się dość zajęci sobą. Ale oczywiście zaraz ruda odskoczyła jak oparzona i próbowała załagodzić sytuację gładkimi słówkami. Ufff, nie zwróciła na mnie większej uwagi... Anastasia odetchnęła z ulgą i ciutkę się odprężyła. W dodatku Władczyni Czasu uśmiechnęła się, co zawsze stwarza dobre wrażenie.
- Jasne, że mam. Nawet ostatnio mam wrażenie, że częściej niż zwykle...

Na szczęście dla Ziemianki właśnie ogłoszono koniec szkarłatnego kodu. Oznaczało to, że mogą już sobie swobodnie się rozejść. Juhu! Dopiero teraz zwróciła uwagę na chłopaka obok jej rozmówczyni. Nie można było powiedzieć, był całkiem całkiem.
- Z okazji tego, że to już jest koniec, nie ma już nic i możemy iść, masz może chwilkę na kawę? Czy jak zwykle musisz pędzić ratować TARDIsy? A może ty też chciałabyś się z nami przejść? – nawet zwrócił się do niej.
Anę lekko zamurowało. Miała plan jak najszybszego wydostania się stąd i nierzucania się w oczy, ale w zasadzie co by tu robiła? Nate się nie odzywał. No i... jak można odmówić takim szczerym oczom? Podjęła decyzję, którą sama się zdziwiła. Jakby zdrowy rozsądek zostawiła na Ziemi.
- W zasadzie czemu nie? I tak nie mam teraz za wiele do roboty. Oczywiście, jeżeli nie będę wam przeszkadzać.
Ludzie czasem nie lubią, gdy ktoś obcy pojawia się niespodziewanie. Czują się niezręcznie. Wolała uniknąć takiej sytuacji. Uśmiechnęła się.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 30
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Jason Moore on Nie Sty 06, 2013 10:52 pm

Przez chwilę przyglądał się swojej towarzyszce. Wyglądała jak czajnik z gotującą się weń wodą i Jason nie miałby najmniejszego problemu z wyobrażeniem sobie pary buchającej z jej uszu. Sytuacja wcale nie była jednak zabawna. Aria była zła, a raczej, zwyczajnie wściekła. I to na niego. W pierwszym odruchu na jej wysyczane w złości słowa, Jason zareagował dokładnie jak Władczyni Czasu. Zacisnął ręce i zęby, zmrużył oczy i przez chwilę obserwował jak dziewczyna idzie do wyjścia. Jasne, to ja jestem tak strasznie winny. Taki zły wobec Władczyni Czasu. Pewnie wolałaby mnie wcale nie spotkać... Tak. Jason opanował się szybko i ruszył za blondynką. Gdy udało mu się ją dogonić, najdelikatniej jak mógł złapał ją za nadgarstek i zatrzymał. Gdy dziewczyna zapewne zdziwiona i zbulwersowana zarazem spojrzała mu w twarz, powiedział cicho, starając się by jego głos nie brzmiał tak twardo jak zwykle:
- Przepraszam. Zachowałem się jak ostatni palant, bo chyba nim jestem. Powinienem był ci podziękować, tak się starałaś by mnie uwolnić... - przerwał nie wiedząc co jeszcze mógł powiedzieć.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Aria Villarin on Pon Sty 07, 2013 7:28 pm

Jedno było pewne, pan Moore nie miał pojęcia, jak wygląda typowy przebieg ataku złości. Nauczony zgodnie z ziemskim zwyczajem, że słowo przepraszam zawsze rozwiązuje sprawę myślał zapewne, że Aria zmięknie. Gdyby nie była tak roztrzęsiona, pewnie nie posiadałaby się ze zdziwienia, że zdobył się na ten gest. W końcu przeprosiny zdecydowanie nie były w jego stylu.
Jednak Władczyni Czasu była w tej fazie gniewu, która wciąż jeszcze, coraz gwałtowniej rosła, wprowadzając dziewczynę w stan ślepej gorączki. Wyszarpnęła rękę z dłoni Jasona i z całej siły pchnęła go, aż z impetem wpadł plecami na znajdującą się za nim ścianę. Dopadła do niego i uderzała zaciśniętymi pięściami w jego klatkę piersiową. Miała nadzieję, że połamie mu wszystkie żebra.
- Tak się starałam?! - krzyknęła, piorunując go wzrokiem. Chciała się go pozbyć, chciała go zamordować, nigdy go nie spotkać, chciała... Chciała go pocałować. W tej właśnie chwili zdała sobie sprawę, że znajduje się niebezpiecznie blisko mężczyzny, a ich usta są od siebie oddalone zaledwie o centymetry. Jej spojrzenie zawisło na wargach Jasona. Podjęła decyzję o pocałunku, ale szybko się rozmyśliła, w wyniku czego jej czoło z rozpędu puknęło lekko w jego. Wirowało jej w głowie i sama już nie widziała, czego chce. Zaczęła śmiać się histerycznie, a głośny chichot szybko przerodził się w szloch.
-Niech ten dzień się już skończy...

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Jason Moore on Pon Sty 07, 2013 9:30 pm

Niedokładnie o taką reakcję mu chodziło, to jedno było pewne. Dziewczyna wyrwała się gwałtownie i popchnęła go z całej siły na ścianę. Moore nigdy nie podejrzewał, że Władczyni Czasu w tym swoim małym kobiecym ciałku może mieć tyle siły. Zaskoczenie współgrając z impetem zderzenia wypchnęło z płuc Jasona niemal całe powietrze, które nie mogło tam wrócić ze względu na odrzucające je wciąż spowrotem w eter pięści Arii. Po chwili wybuchu gniewu nastąpiło coś jeszcze bardziej niespodziewanego. To był ten szczególny moment gdy ludzie są bardzo blisko siebie, ale tak naprawdę bardzo blisko. Pełna hipnotyzującego napięcia chwila, w której jedyne dochodzące do świadomości dwojga ludzi dźwięki to ich urywane oddechy i przyspieszone łomotanie serc. Jason wpatrzył się w oczy Arii, chociaż ona nie zamierzała najwyraźniej nawiązać kontaktu wzrokowego. Obserwował jak jej delikatna twarz zbliża się ku niemu, a później... TRYK! Bańka prysła. Moore poczuł sie jakby ktoś obudził go nagle z bardzo głębokiego snu, tylko że to, co zobaczył też wydało mu się marą. Wcześniej tak szczerze wesoła dziewczyna, teraz zanosiła się szlochem przerywanym spazmami nerwowego śmiechu. Co ja najlepszego nawyprawiałem? Biedna mała tenisistka. Musiał przyznać przed samym sobą, że nie miał bladego pojęcia co zrobić. Pierwszy raz był przygwożdżony do ściany przez płaczącą dziewczynę, której niemal chwilę wcześniej nie pocałował. Objąć ją? Pogłaskać? Odstawić i najlepiej dać usiąść? Zażartować? Zapytać o coś? Może się oświadczyć? Uciec i się gdzieś schować na zawsze? Wszystko bez sensu. Boże! Co się robi w takiej chwili?! - myślał gorączkowo. W końcu zdecydował się na coś pomiędzy... właściwie nie było to połączenie żadnych konkretnych zachowań. Delikatnie uniósł jej twarz i dłonią otarł łzę z jej policzka. Na krótką chwilę, znów zagubił się w swych zamiarach, rozproszony przez blask jej oczu. Mrugnął kilka razy, zbierając myśli.
- Ario... - zaczął głosem nieco tylko głośniejszym od szeptu. - Ja tak nie mogę.
Dostrzegł zaskoczenie na jej twarzy i zrozumiał jak to zabrzmiało.
- Znaczy, ja nie mogę być taki jak ty. Nie umiem przepraszać... ani dziękować, chociaż dostrzegam kiedy ludzie robią dla mnie coś dobrego. W porównaniu z tobą, jestem zwyczajnie zły. Albo, jak mawiają twoi pobratymcy, jestem po prostu człowiekiem - wiecznym zdrajcą. Ja... nie chcę cię zostawiać, ale sama powiedziałaś, że chcesz żeby ten dzień się skończył. Może lepiej będzie jeśli poszukam transportu na Ziemię we własnym zakresie, a ty trochę ode mnie odpoczniesz? - przerwał na chwilę. Właściwie to wcale nie podobał mu się ten pomysł, ale cóż począć? Przyszła mu do głowy jeszcze jedna myśl.
- Wiesz, ten wasz cały generał czy ktośtam się myli. Narażałem się sam, a ty mnie ratowałaś. Dziękuję.
Tę jakże melodramatyczną scenę zakończył szybkim całusem złożonym na czole dziewczyny (Jason oglądał chyba stanowczo za dużo amerykańskich filmów), po czym wydostał się spomiędzy Arii a ściany i zamierzał skierować się do drzwi.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Aria Villarin on Wto Sty 08, 2013 8:41 pm

Powoli zaczynała dochodzić do siebie, wydostając się ze zniewalającego uścisku silnych emocji, wykonujących jak dotąd ekstremalne piruety w szalonym tańcu po jej oszołomionym mózgu. To było jak budzenie się z długiego, koszmarnego snu. Stopniowo odzyskiwała ostrość widzenia i trzeźwość umysłu. Aria miała nieprzyjemne poczucie jakby wszystko, co przydarzyło jej się przez ostatnie pół godziny spotkało nie ją, a kogoś zupełnie innego - tak, jakby patrzyła na ostatnie wydarzenia z boku, nie mając kompletnie żadnej kontroli nad sytuacją.
Całus w czoło podziałał na nią jak szklanka zimnej wody - ocucił ją. Przy jej wirującym koktajlu wszystkich możliwych uczuć, łącznie z pożądaniem, jego platoniczny, niemal braterski gest był niczym powiew lodowatego wiatru. Skupiła się przez chwilę na tym, co powiedział Jason.
Nie miała pojęcia kim był tak naprawdę i wcale jej to nie obchodziło. Jednego była natomiast pewna – cokolwiek spotkało go w życiu, było straszne. Uczyniło go człowiekiem zgorzkniałym i przepełnionym poczuciem winy – stąd to „jestem zwyczajnie zły”. Ludzie, nawet ci najbardziej podli, nigdy nie określają siebie samych jako złych, chyba że zmagają się z silnym poczuciem winy. Moore musiał w swoim życiu zrobić coś, co sprawiło, że przedefiniował siebie i postanowił postępować według schematu, który sam sobie przypisał – schematu postępowania osoby „złej”. Czy słusznie przypisał sobie tę etykietkę – tego już Aria wiedzieć nie mogła, przynajmniej na razie.
-Jak na kogoś „zwyczajnie złego” całkiem mocno się o mnie troszczysz – zauważyła trzeźwo, przygryzając dolną wargę. Z zadowoleniem doszła do wniosku, że zdecydowanie jest już starą, dobrą sobą.
Tymczasem postanowiła zbagatelizować scenę, która rozegrała się przed chwilą pomiędzy nimi oraz całkowicie zignorować durny pomysł swego towarzysza. Powracając do swojej typowej postawy, powiedziała z lekkim uśmiechem:
- Chodź, pójdziemy do mnie. TARDIS powinna niedługo być gotowa do podróży, tam poczekamy.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Jason Moore on Wto Sty 08, 2013 9:42 pm

Zamierzał wyjść, naprawdę, jednak tym razem jedynie na zamiarach się skończyło. W reakcji na spokojne słowa Arii, zwrócił w jej stronę głowę i zlustrował badawczym spojrzeniem. Zaskakujące jak szybko udało jej się dojść do siebie. Zaledwie chwilę temu była kłębkiem zszarganych nerwów, teraz wyglądała już tak jak wcześniej - sprzed wszystkich tych stresujących, bulwersujących i niezręcznych sytuacji. Jason odetchnął widząc tę zmianę, a raczej próbował odetchnąć. Udało mu się zaledwie wykonać pół wdechu, gdy poczuł w klatce piersiowej przeszywający ból. Niewiarygodne. Sapnął ze zdziwienia i znów oparł się o ścianę. Przed momentem, zawinięty w kokon emocji, zapomniał że ma jeszcze fizyczne ciało, które teraz zaczynało o sobie przypominać. Amerykanin spojrzał nieco chyba zdziwiony na swoją towarzyszkę i z beztroskim uśmiechem na ustach oznajmił:
- Chyba jednak nie muszę się o ciebie zbytnio martwić. Skoro miałaś w sobie tyle siły, żeby faktycznie wywołać u mnie podejrzany ból żeber, to poradzisz sobie w każdej sytuacji.
Zachichotał krótko, kończąc cichym syknięciem. Czując na sobie wzrok dziewczyny, bohatersko znów odlepił się od ściany i stanął prosto (był bardzo zadowolony z faktu, iż nie skrzywił się przy tym ani razu).
- Dobra, już jest w porządku. Jeśli jesteś pewna, że dalej mam ci towarzyszyć, to możemy iść.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Zoe Cameron on Wto Sty 08, 2013 10:12 pm

Zoe zdawało się, że Doriana wszystko śmieszy. Ale w sumie to dobrze. Lubiła go takiego. Za to dziewczyna, która ją wcześniej zagadnęła, odpowiedziała, także nie zobowiązująco - tak jak i wcześniej Zo i dopiero teraz można było zauważyć towarzyszące jej wcześniej napięcie. Czyżby kolejny człowiek? – pomyślała i niezauważalnie spojrzała na nią nieco uważniej. Spoglądała ona na Władcę Czasu z pewnym zafascynowaniem, ale nie z TAKIM wyrazem oczu jak Scarlett. Stojąca przed nią osóbka była zdecydowanie delikatniejsza i nie wzbudzała w Zoe żadnych złych emocji. Zdawała się być lekko... zagubiona?
W tamtej chwili odezwał się jej towarzysz:
- Z okazji tego, że to już jest koniec, nie ma już nic i możemy iść, masz może chwilkę na kawę? Czy jak zwykle musisz pędzić ratować TARDIsy?
Hmm… Może nie… Albo... Co mi tam! – już podjęła decyzję i powiedziała:
- Robota nie zając – nie ucieknie. Ktoś sobie najwyżej troszkę dłużej poczeka – i zaraz dodała: Ty mnie poznajesz? Co mi się stało?
I zaśmiała się głośnym, perlistym śmiechem.
- A może ty też chciałabyś się z nami przejść? - Dorian zwrócił się do nieznajomej.
- W zasadzie czemu nie? I tak nie mam teraz za wiele do roboty. Oczywiście, jeżeli nie będę wam przeszkadzać.
- No coś ty! Dla mnie na pewno nie! Nie sądzę też, żeby jemu coś nie odpowiadało… – odrzekła, puściła oko i znowu zaniosła się śmiechem.
Tego mi było trzeba – obecności przyjaciela i oderwania się od moich kochanych TARDIS-ów, które bądź co bądź są roślinami.
Szybko więc wyszli z sali i swe kroki skierowali do Kawiarni "Pod kopułą".
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Aria Villarin on Sro Sty 09, 2013 8:09 pm

Widząc jego wykrzywioną od bólu twarz Aria natychmiast podjęła decyzję, że nie warto bawić się w chodzenie gdziekolwiek piechotą. Gdzieś tu kiedyś można było dostać mini-teleportery. Bez słowa wybiegła z sali i udała się do głównego hallu. Nie było jej zaledwie kilkanaście sekund i gdy wróciła, Jason wciąż stał pod ścianą z nieco pobladłą twarzą. Złamane żebro musiało dawać mu się we znaki. Władczyni Czasu chciała jak najszybciej obejrzeć bolące miejsce i upewnić się, czy na pewno nic mu nie grozi – takie złamania bywały bardzo niebezpieczne, szczególnie dla kogoś, kto nie posiada zdolności regeneracji.
Podbiegła do Moore’a i bez słowa wyjaśnienia szybkim, zdecydowanym ruchem chwyciła go za ramię, po czym uruchomiła trzymany w dłoni przenośny teleporter. Ułamek sekundy później znajdowali się już obok łóżka w jej mieszkaniu.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Victor Bloom on Sro Lis 19, 2014 9:51 pm

Jak zwykle, nadzieje Victora musiały być zrujnowane zaraz po tym, kiedy się pojawiły. Dżenerale szedł prosto w jego stronę, więc Bloom się zatrzymał. W nieco normalniejszych relacjach kiwnięcie głową na przywitanie byłoby w porządku, ale tutaj Władca po prostu jeszcze bardziej się wyprostował, o ile było to możliwe.
Na łagodną zaczepkę nie miał zamiaru reagować. W tym miejscu najrozsądniejszym było albo milczenie, albo potwierdzenie, ale i to w odpowiednich momentach. Victor ruszył więc za przełożonym w duchu zrezygnowany, że dziś mu się nie poszczęściło i go spotkał.

Kiedy dotarli do Sali Narad, Victor stanął koło stołu i czekał, aż Philip zajmie swoje zwyczajowe miejsce i wygłosi, co tam dziś ma mu do powiedzenia zarzucenia. Iskrę niepokoju zasiał w nim stojący laptop, jednak postarał się ją stłumić.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Philip Castelliere on Sro Lis 19, 2014 9:59 pm

Philip zasiadł u szczytu stołu i dał znak Bloomowi, by również zajął miejsce.
- Mieliśmy ostatnio bardzo ciekawe doniesienie o podejrzanej aktywności Daleków na Exxilonie. Chciałbym żebyś się tym dziś zajął.
Dłonią wskazał na laptop. Postanowił, ze przez chwilę posiedzi i popatrzy na Blooma, udając, że go kontroluje. Niech się Władca powysila pod okiem przełożonego.
avatar
Philip Castelliere

Liczba postów : 10
Join date : 03/10/2014
Age : 1131
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Victor Bloom on Sro Lis 19, 2014 10:13 pm

Pan każe, sługa musi - pomyślał Victor już o samym siadaniu przy stole. Normalnie rozmówca siada naprzeciwko rozmówcy, ale Castelliere nie był z tego gatunku Władców, którzy ułatwialiby innym życie. Dlatego też całkowicie nierad Bloom zajął miejsce z brzegu, łatwo dostępne, ale przez to dość blisko generała.

Spiął, słysząc słowa "Dalek" i "Exxilon" w jednym zdaniu. A kolejne bezpośrednio dotyczące jego. Jeszcze kilka minut temu to wydarzenie wydawało się tak odległe. Siedział jak struna, cały napięty; nie znosił przebywania z Philipem. Jakby miał laserowy śrubokręt w oczach i przewiercał Blooma na wskroś. Pokazał nawet na laptop, ale przecież Victor nie widział ekranu, więc niewiele mu to dawało. Wziął oddech.
- Co dokładnie miałbym zrobić?
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Philip Castelliere on Sro Lis 19, 2014 11:11 pm

Doskonale się bawił, ale nie mógł dać tego po sobie poznać.
- Po pierwsze przesegreguj dane, które już zgromadzili nasi wywiadowcy. Część z nich może być fałszywa. Dalsza część twojego zadania będzie zależała od tego, które informacje będą wydawały się podejrzane. Być może będę musiał nawet wysłać cię na zwiad terenowy, albo wybrać się tam z tobą. Zobaczymy. Na razie przejrzyj co już mamy.
Normalnie rozmówca dodałby na końcu "proszę", ale Philip nie bawił się w dodatki. Jeszcze by Victor uznał, że Castelliere go lubi czy coś. Niedoczekanie Władcy tego. Chociaż Generał nie mógł zaprzeczyć, że Bloom był dobrym podwładnym. Pedantycznym i zawziętym, dlatego tak bardzo lubił do testować i dociskać. Przecież awans nigdy nie przychodził łatwo. Kącik ust Philipa niemal niezauważalnie wzniósł się w górę, gdy Victor odwrócił wzrok.
avatar
Philip Castelliere

Liczba postów : 10
Join date : 03/10/2014
Age : 1131
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Victor Bloom on Sro Lis 19, 2014 11:24 pm

Miał ochotę skakać z radości. On nic nie wie, on nic nie wie! Wprawdzie gdzieś w oddali majaczyło widmo wspólnego zwiadu terenowego z generałem, ale przecież to nie teraz. Zresztą, Castelliere nie zwykł nawet jeździć z podwładnymi, a co dopiero pracować. Zaraz, a gdzie opieprz? Coś musiało być nie tak. Victor w porę się zreflektował i odwrócił wzrok w geście uległości. Tego też nie znoszę.
- Tak jest, generale.
Czekał, aż pozwoli mu odejść, aby sobie poskakać w spokoju.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Philip Castelliere on Sro Lis 19, 2014 11:30 pm

Przez chwilę w pomieszczeniu panowała zupełna cisza. Castelliere wpatrywał się w Blooma, czekając aż ten zacznie robić to, co do niego należało. Kiedy jednak nie zapowiadało się na to, że Victor będzie pracował, Philip postanowił go trochę go nakierować.
- Zatem proszę przyciągnąć sobie ten laptop i przystąpić do wykonania zadania. Tu i teraz jest na to najlepszy czas - oznajmił. Zabębnił opuszkami palców na stole by zakomunikować Bloomowi, że jeśli ten będzie dłużej zwlekał to ściągnie na siebie gniew zniecierpliwienia.
avatar
Philip Castelliere

Liczba postów : 10
Join date : 03/10/2014
Age : 1131
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Victor Bloom on Sro Lis 19, 2014 11:45 pm

Zaskoczony Victor podniósł wzrok na przełożonego. Słucham? Chyba mam coś ze słuchem. Nie możesz mówić poważnie. Ja chcę do mojej kanciapy...!
Oczywiście na głos nie wypowiedział żadnej z tych lub podobnych im myśli. Powiedział tylko:
- Tak jest.
Po czym ochoczo przysunął wysokiej klasy urządzenie. Zastanawiał się, od czego zacząć. Musiał zweryfikować dane od informatorów wszelakiej maści, co było wyjątkowo czasochłonnym i karkołomnym zadaniem. I przy okazji zadbać, żeby wszelkie ewentualne ślady jego obecności w tym konkretnym czasie nie wypłynęły. Nigdy jeszcze nie próbował zataić niczego tak dużego. Wywoływało w nim to mobilizację.
Dlatego w pomieszczeniu znów zapanowała cisza, a palce Victora śmigały po klawiaturze. Jasne, że był interfejs dotykowy, ale był znacznie wolniejszy w konfrontacji ze starym pracownikiem.

Czytał stosy plików. Większość była wyssana z palca po rozważaniu nawet mało prawdopodobnych scenariuszy, jednak odrzucał tylko absolutnie niemożliwe. Zatopił się w pracy. Co jakiś czas spoglądał na Philipa, ale nie umiał go odczytać.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Philip Castelliere on Sro Lis 19, 2014 11:52 pm

Siedział i obserwował Blooma przez jakieś 5 minut. Później rozsiadł się wygodniej w fotelu i zaczął znów przeglądać swój plik dokumentów. Był całkowicie wyluzowany. Dźwięk klikania na klawiaturze w jakiś dziwny sposób go relaksował. Może dlatego, że był tak niejednostajny i niemuzyczny? Tego Philip nie wiedział. Zresztą przyczyna była mu obojętna, wystarczyło, że czerpał z tego dnia przyjemność. Po jakimś czasie wstał i bez słowa opuścił pomieszczenie. Niespiesznie udał się do toalety, pozałatwiać swoje sprawy, no wiadomo, nie ma się co wdawać w szczegóły. Wrócił znów do sali narad, spodziewając się zaskoczonego spojrzenia Blooma. Tym razem już nie siadał. Stanął za lewym ranieniem pracownika, tak by ewentualne jego odwrócenie się było nieco kłopotliwe, ale nie jakoś szczególnie krępujące.
- I jak to wygląda? - rzucił niby od niechcenia.
avatar
Philip Castelliere

Liczba postów : 10
Join date : 03/10/2014
Age : 1131
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Victor Bloom on Czw Lis 20, 2014 1:11 pm

Nieco zaskoczony, ale i zadowolony zarejestrował fakt wyjścia generała. W samotności pracowało mu się o wiele lepiej. Szybko uporał się z zadaniem. W sumie dane wyglądały odrobinę niepokojąco: istotnie rejestrowały niewielką, ale jednak, aktywność wygladąjącą na Daleka. Władcy Czasu na przestrzeni mileniów nauczyli się tego nie lekceważyć. Tylko że Victor znał prawdę, przynajmniej w większości. Myślał, co powiedzieć Castellieremu, żeby sam ostatecznie móc to "zbadać", kiedy ten jak duch pojawił się nad jego głową. Bloom wzdrygnął się. W dodatku Philip patrzył prosto na ekran. Bloom nie wiedział, w jakiej postawie powinien mówić do szefa. Normalnie by wstał, ale wtedy przełożony musiałby się odsunąć. Skoro sam tak stanął, to Bloomowi pozostał półskręt ciała i wzrok Władcy mierzący go z góry.
- Nie wygląda to na nic wielkiego. Pewnie przydałaby się jakaś rutynowa kontrola, ale nie spodziewam się, że cokolwiek wykaże.
Ostatnie zdanie dodał dla niepoznaki, gdyż normalnie nalegałby na terenowe oględziny, więc wybrał coś pomiędzy. Zupełne lekceważenie zupełnie by do niego nie pasowało.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Philip Castelliere on Czw Gru 29, 2016 2:40 am

Przez kilka sekund mierzył jeszcze Victora wzrokiem.
- Doskonale zatem. Wydrukuj mi materiały do przejrzenia i przebierz się z łaski swojej w coś bardziej godnego szacunku. Mundur polowy z pewnością się nada. Kanałem go położyć na twoim biurku. Wyruszamy za 20 jednostek czasu Gallifreyańskiego. Czekaj na mnie na placu.
Skończywszy wydawać polecenia, odwrócił się na pięcie trzaskając obcasem i wyszedł bez kolejnego słowa. Już dawno sam nie był na rekonesansie a tego wymagał od niego wydział statystyk. Skierował kroki do swego biura by w spokoju przygotować się do drogi. A przynajmniej zabrać płaszcz.
avatar
Philip Castelliere

Liczba postów : 10
Join date : 03/10/2014
Age : 1131
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Sala Narad

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Sala narad
» Sala Narad
» Sala narad
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2

fghj :: Lokalizacje :: Gallifrey :: Kapitol :: Baza Wojskowa Gallifrey

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach