Nowy Jork

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Nowy Jork

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Czw Lis 29, 2012 8:20 pm

Nowy Jork



Ostatnio zmieniony przez Scarlett Lana Estellon dnia Wto Kwi 30, 2013 12:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Czw Gru 06, 2012 10:00 pm

Nowy York wraz z Broadwayem i innymi swoimi sławnymi dzielnicami to cudowne miejsce. Niestety, jak wszystko, ma również swoją mroczną stronę. Ciemne alejki wtłoczone między monumentalne budynki z pewnością nie stanowią przykładów oazy spokoju. Większość ludzi nie zapuszcza się w takie miejsca bez wielkiego przymusu, a nawet omija je szerokim łukiem chcąc całe życie znajdować się w świetle.

A jednak, w każdym wielkim mieście funkcjonują "zesłańcy". Degeneraci trudniący się najbardziej niemoralnymi zajęciami (o dziwo klientów zwykle im nie brakuje), a między nimi tak zwane "większe ryby", ludzie, którzy krążą szukając okazji do ubicia interesu lub załatwienia swoich porachunków. Do tej grupy zaliczał się również Jason Moore, który tego grudniowego dnia przechadzał się przy brudnym, ceglanym murze od czasu do czasu wodząc po nim palcami odzianymi w czarną rękawiczkę.
Szedł wolno, przystając od czasu do czasu by postawić pionowo opadający kołnierz płaszcza. Jak na Nowy York dzień był wyjątkowo mroźny i w pewnym momencie zaczął nawet prószyć śnieg. Jason uniósł głowę w górę patrząc na opadające płatki zamarzniętych cząsteczek wody mrucząc do siebie:
- Rzadkość, prawdziwa rzadkość.

Po czym znów rozejrzał się dookoła. Przy jednym ze śmietników, których w uliczce zgromadzono zaskakująco dużo, zauważył jakiś ruch. Pewnym, a mimo to bardzo cichym krokiem podszedł tam i zerknął na to, co kryło się za metalową puszką. Z cienia spojrzały na niego przestraszone, brązowe oczy, które szybko znów znikły w mroku. Jason przez chwilę myślał, że to dziecko, jednak odrzucił tę myśl. Dzieci bywały co prawda w złych okolicach, ale nie w aż takich.

Była już 11:45 i Moore uznał w końcu, że jego czas i cierpliwość skończyły się. W sumie nie był to problem, dla niego, ale jego zleceniobiorca zdecydowanie miał pecha. Jason odwrócił się i chciał odejść, ale trafił na drzewo. Drzewo?! Tu? Nie było to jeszcze najdziwniejsze, zza pnia wyłoniła się drobna, blond-włosa dziewczyna, która z uwagą rozejrzała się po otoczeniu, po czym orzekła marszcząc lekko nosek.

- Miałam wylądować w Central Parku! Chyba muszę jeszcze raz skalibrować konsolę.
Były to najdziwniejsze dwa zdania jakie Jason w życiu słyszał, a słyszał ich przecież wiele. To sprawiło, że poczuł się zaintrygowany przybyszką.
- Kim jesteś, co tu robisz i kto cię przysłał - spytał tonem przesłuchującego, którego nauczył się od tych bardziej "dosadnych" funkcjonariuszy prawa, muskając przy tym palcami rękojeść sprężynowego noża schowanego w kieszeni jego płaszcza.
Kobieta odwróciła się gwałtownie w jego stronę, zdaje się, że wcześniej nie była świadoma jego obecności. Kąciki ust Jasona minimalnie uniosły się do góry, a jego oczy zaczęły się śmiać.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Pią Gru 07, 2012 1:40 pm

Aria z wielkim podekscytowaniem czekała na lądowanie w Central Parku, gdzie umówiła się na spotkanie z uroczym nowojorczykiem. Pomimo, że zwiedziła w swoim życiu już tysiące galaktyk i z entuzjazmem planowała odkrywanie kolejnych, to cały czas coś ją przyciągało do tej małej planetki. Bardzo możliwe, że przyczyną takiego stanu rzeczy był zwykły sentymentalizm, Ziemia była bowiem pierwszą obcą planetą, jaką w życiu dane było Arii odwiedzić. Wracała więc tutaj często i gdyby miała zdcydować, gdzie (zaraz po Gallifrey, oczywiście) miałby znajdować się jej drugi dom, bez wahania wybrałaby własnie New York City. Chociaż Londyn też był kuszącą opcją…

Tymczasem mocno trzymajac się konsoli, wykonywała swój mały taniec radości w rytm hipnotyzującego dźwięku, jaki wydawała z siebie jej poczciwa Silver Rose podczas teleportacji. Poczekała, aż znajome wstrząsy ustaną, chwyciła rakietę tenisową i tanecznym krokiem podeszła do drzwi swojego pojazdu. Zamknęła na chwilę oczy, wzięła głęboki oddech, na twarz przywołała jeszcze szerszy uśmiech i energicznie wyskoczyła na zewnątrz.

Gdy rozglądała się ostrożnie na boki, jej uśmiech z każdą chwilą systematycznie przygasał. Coś tu się nie zgadzało…
- Miałam wylądować w Central Parku! Chyba muszę jeszcze raz skalibrować konsolę.
Na krótki moment zatonęła w rozważaniach. Może coś się popsuło w biednej Silver Rose? Może to wina mechanika? Tuż przed wyjazdem z Gallifrey odebrała swój TARDIS z rutynowej kontroli w warsztacie. Czyżby ktoś z obsługi celowo poprzestawiał parametry? No doprawdy, świetny żart…

- Kim jesteś, co tu robisz i kto cię przysłał – usłyszała dobiegający gdzieś z tyłu głęboki, męski głos. Ktoś zadał jej to pytanie ostrzegawczym, nieznoszącym sprzeciwu tonem. Aria obróciła się szybko na pięcie i spojrzała nieznajomemu prosto w oczy. Były to ciemnobrązowe oczy, w których czaiła się niewypowiedziana groźba. Mężczyzna mimowolnie przyjął postawę gotowości do ataku, jego ciało było pochylone do przodu, lewa ręka lekko wysunięta, gotowa w każdej chwili osłonić go przed potencjalnym ciosem. Prawą rękę wsunął do kieszeni, prawdopodobnie sięgając po broń. Władczyni Czasu nie do końca przepadała za tymi ich ziemskimi pistolecikami, gdyż ludzie mieli tendencję do robienia sobie nimi nawzajem krzywdy, podczas gdy wobec kosmity byli po prostu bezbronni jak niemowlęta. Już miała wyjąć swój papier psychoaktywny, ale zauważyła, że ostre spojrzenie powoli się rozpogodziło. Na ustach mężczyzny zagościł ledwo dostrzegalny uśmiech.

W tej samej chwili poczuła na nogach lodowaty powiew wiatru. Szybko przebiegła wzrokiem swój skąpy strój do tenisa, rakietę, którą wciąż trzymała w dłoni, i Silver Rose, która była… drzewem, oczywiście. Idealny kamuflaż do parku.
- A niech mnie! Pory roku też pomyliłam…
I wybuchnęła śmiechem, bezradnie rozkładając ręce. Mroczny nieznajomy nabrał powietrza w płuca, by coś odpowiedzieć, jednak Aria uciszyła go jednym gestem dłoni. Zza znajdującego się tuż obok nich kontenera ze śmieciami wydobywał się specyficzny, metaliczny zapach. Nie był to zapach, jaki można było na co dzień spotkać na Ziemi. Był to przybysz z obcej planety.
- Och, witaj! – krzyknęła pogodnie dziewczyna w stronę ciemnego zakamarka, a jej milczący towarzysz przyglądał się jej coraz bardziej podejrzliwie – Co cię sprowadza na tę cudowną planetę?

W odpowiedzi usłyszała głuchy, złowrogi pomruk. Ciemny kąt rozżarzył się niebieskawą poświatą. Szybko rzuciła w tamtą stronę sonicznym granatem ogłuszającym. Niebieska poświata zaczęła szybko pojawiać się w wielu innych punktach tej ciemnej, nowojorskiej uliczki. To nie mogło wróżyć niczego dobrego. Ktoś zastawił na nich pułapkę.
- Myślę, że na nas już czas! – krzyknęła do towarzyszącego jej mężczyzny. – Uciekamy!
- KIM TY JESTEŚ?! – wrzasnął zdezorientowany, nie wiedząc czy aby na pewno warto jej posłuchać.
- Jeśli chcesz przeżyć, BIEGNIJ! – odpowiedziała i sprintem ruszyła przed siebie wąską ulicą.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Wto Gru 11, 2012 10:26 pm

Teraz, kiedy stała zwrócona do niego przodem, Jason mógł się jej dokładniej przyjrzeć. Strój jaki miała na sobie z pewnością nie pasował do obecnej pory roku. No bo kto normalny wychodzi w spódniczce tenisowej na mróz? Byłą to dla Moore'a druga (zaraz po jej słowach wstępu) przesłanka o domniemanym uszczerbku zdrowia psychicznego dziewczyny. Kolejną okazało się dalsze zachowanie blondynki. Nie dość, że zupełnie zignorowała pytania Jasona (poważny błąd), to jeszcze uciszyła go gestem i przymilnym tonem zaczęła przemawiać do śmietników, chociaż w jej mniemaniu coś się tam chyba kryło.
Amerykanin uznał właśnie, że musiała być to po prostu kolejna wariatka, jakich w tym mieście przecież nie brakowało i chciał odejść zgodnie ze swoim pierwotnym planem, jednak coś zaczęło się dziać.

W okolicy metalowych pojemników rozbłysło nagle niebieskie światło, na co blondynka wyciągnęła coś co przypominało... granat i rzuciła tym we wspomnianym kierunku. Efekt nie był zachwycający. Złowieszczy pomruk przybrał na sile, a błękitna poświata zaczęła się jakby rozmnażać. Na ten widok dziewczyna zrobiła kilka kroków w tył i najwyraźniej przygotowała się do biegu.
- Myślę, że na nas już czas! Uciekamy! - rzuciła w stronę Jasona, a jemu wcale się to nie spodobało. Potraktowany tak słodkim tonem poczuł się bowiem niemal jak tresowany pudel.
- Kim ty jesteś? - krzyknął, częściowo wyrażając swoją dezaprobatę dla jej zachowania, a częściowo dlatego, że było to w zasadzie zasadnicze pytanie, chociaż może na ogół zadaje się je w nieco innych okolicznościach.
Kobieta po raz kolejny nie raczyła udzielić mu właściwej odpowiedzi, tylko dalej najwyraźniej próbowała go nastraszyć:
- Jeśli chcesz przeżyć, BIEGNIJ! - po czym sama zastosowała się do własnej rady i czmychnęła z mrocznej uliczki.

Jason nie uważał się za tchórza i nie miał zamiaru uciekać, palcami znów sięgnął do kieszeni, by poczuć znajomą rękojeść po czym wolno, z właściwą sobie nonszalancją odwrócił się w stronę śmietników.
- Będę walczył z metalowymi kubłami, no jasne. Ach, powinienem był uciec, one są tak przerażające - drwił sobie cicho, ale nawet nie wiedział ile w jego słowach było prawdy. Gdy bowiem od rozświetlonych pojemników dzieliły go już zaledwie dwa metry, coś za nimi zaczęło się ruszać. Po chwili do Moore'a dotarło, że nie ruszało się coś, lecz same metalowe kubły. To co udawało oddzielne pojemniki okazało się być pokracznym stworem i szarej skórze, mającej nieco metaliczny, choć stłumiony brudem, poblask. Stworzenie podniosło się i "rozejrzało", choć tak na prawdę bardziej przypominało to kręcenie pokrywą od kosza. Na ten znak inne grupy "śmietników", przy których pojawiło się niebieskie światło również zaczęły ożywać.
- Co do...? - wyrwało się Jasonowi. - Jakieś cholerne transformers live?
Do człowieka szybko dotarło to, że nie ma szans. Krok za krokiem zaczął się cofać, aż plecami natrafił na to dziwne drzewo, które zostawiła za sobą dziewczyna. Właśnie, dziewczyna. Skąd ona wiedziała? - pomyślał, gdy dotarł do niego sens otrzymanej przestrogi.

Potwory zbliżały się krok za krokiem, a Jason nie miał gdzie się ukryć, Bezwiednie więc napierał po prostu plecami na pień, aż usłyszał za sobą jakieś kliknięcie, z rodzaju tych, które wcale nie pasuję do odgłosów jakie może wydać kora. Poczuł, jak drewno przesuwa się pod jego palcami a po chwili osunął się w tył. Jak się okazało wpadł do wnętrza jakiegoś dziwnego pomieszczenia. Szybko wstał z podłogi i obejrzał się za siebie. Przez otwarte drzwi wciąż widać było zmierzające w jego stronę stwory, nie były zbyt szybkie, ich styl chodzenia przypominał raczej zombie. Muszą być bardzo ciężkie - podsumował w myśli. Mimo swej groteskowości, widok nie był jednak ani trochę zabawny, toteż Jason szybko zamknął za sobą drzwi i postanowił rozejrzeć się dokładniej po pomieszczeniu.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Sro Gru 12, 2012 8:07 pm

Po skręceniu w ulicę przylegającą prostopadle do tej, z której właśnie wybiegła, Aria odwróciła się szybko, by sprawdzić, czy podążający za nią mężczyzna radzi sobie z dotrzymaniem jej tempa. Czasami bowiem zdarzało jej się zapominać, że nie wszyscy ludzie przyzwyczajeni są do uciekania od wrogich istot, czyhających na ich życie, a co za tym idzie nie wszyscy muszą mieć wyrobioną złotą kondycję. Odwróciła się zatem przez lewe ramię i dostrzegła, że nikogo za nią nie ma. Ani śladu nieznajomego. Czyżby biegał aż tak słabo…? Ostrożnie wychyliła się zza rogu, rzucając okiem na mieniącą się niebieskawą poświatą uliczkę.

Tuż przy ślepym zaułku, na samym środku jezdni stała Silver Rose. Otoczona była zgrają przedstawicieli bliżej nieokreślonego gatunku, napierających na nią rytmicznymi uderzeniami, wydających przy tym odgłos przypominający walenie młotem w duży stalowy przedmiot. Mężczyna, który jeszcze kilka chwil temu jej towarzyszył jakby rozpłynął się w powietrzu.

Nie wyglądało to dobrze, jednak nie dało się dostrzec żadnych śladów walki. Na pewno nie ucierpiał… A więc gdzie, u licha, się podział? Przez kilka kolejnych sekund wgapiała się w odgrywającą się przed nią scenę. Silver Rose… Brak człowieka… Brak…
- Intruz w Silver Rose! – wykrzyknęła cicho , a jej szeroko otwarte oczy zrobiły się jeszcze większe. Mam tylko nadzieję, że nie poprzestawia mi niczego w i tak już rozregulowanej konsoli… – pomyślała dziewczyna, zastanawiając się jednocześnie, co powinna zrobić.
Przez kilka sekund zbierała myśli, po czym próbując przekrzyczeć dudnienie hałasujących istot wyrzuciła z siebie jednym tchem:
- Kim jesteście, co tu robicie i kto was przysłał? – Uśmiechnęła się do siebie, zdając sobie sprawę, że użyła dokładnie tych samych słów, co jej tajemniczy nieznajomy parę chwil wcześniej. – Nazwa planety, galaktyki i oznaczenie gatunku według Powszechnej Ratyfikacji Proklamacji Cienia! – przybysze najwidoczniej nie przejęli się jej stanowczą prośbą o przedstawienie się, z pewnością jednak zyskała ich pełną uwagę. W odpowiedzi usłyszała kolejne groźne pomruki. Przynajmniej przestali już napierać na jej biedny statek i zwrócili się w jej kierunku.
- Powiedzcie, czego chcecie! Chcę wam pomóc, nie musicie nikogo atakować… – tym razem jej słowa wywołały już konkretną reakcję ze strony kosmitów. Zaczęli podążać w jej kierunku i było raczej pewne, że nie mieli przyjaznych zamiarów. Nie ulegało wątpliwości, że była to zasadzka na nią. Po co ktoś miałby chcieć ją zlikwidować? Była chyba ostatnią osobą we wszechświecie, która miałaby ochotę z kimkolwiek walczyć. Zawsze broniła tych, którzy sami bronić się nie mogli, ale nigdy nie atakowała jako pierwsza. Komu się tak naraziła?

Pokraczne blaszane stwory nadal zmierzały w jej kierunku. W ułamku sekundy podjęła decyzję i ruszyła biegiem w ich stronę. Gdy znajdowała się już wystarczająco blisko, wybiła się mocno z ziemi i podskoczyła najwyżej, jak potrafiła. W locie oparła się wciąż trzymaną w dłoniach rakietą tenisową o głowę jednego z atakujących ją osobników i podciągając się wskoczyła na nią dzięki tej małej sztuczce pomocniczej. Zeskakując po drugiej stronie, wykrzyknęła ze śmiechem:
- Przepraszam! – i z impetem wpadła do Silver Rose. Podbiegła do konsoli i zaczęła pospiesznie ustawiać parametry i przestawiać dźwignie.
- Zwykle nie robię tego na pierwszej randce – rzuciła figlarnie – ale zabieram cię na małą wycieczkę – i po raz pierwszy, od kiedy znalazła się w statku, spojrzała nieznajomemu mężczyźnie w oczy. -Trzymaj się mocno!
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Czw Gru 13, 2012 10:32 pm

Pomieszczenie przypominało... hmm. Jason natrafił na pewne trudności próbując znaleźć odpowiednie porównanie. Najtrafniejszym skojarzeniem było chyba coś pomiędzy warsztatem a wystawą w galerii sztuki nowoczesnej. Sala była zaskakująco duża, jak na drzewo, jak się lepiej zastanowić to sam fakt jej egzystencji był szokujący. Amerykanin w stylu godnym swego narodu postanowił jednak nie myśleć i przyjmować nawet najdziwniejsze fakty takimi jakie były. Wolnym krokiem obszedł pomieszczenie dookoła uważnie przyglądając się urządzeniu umieszczonemu w centrum. Wydedukował, że była to konsola, o której na samym początku wspomniała dziewczyna. Zbliżył się do rzędów migających lampek i kolorowych guzików. Jak tym się steruje?

Statek zatrząsł się nagle. Później raz jeszcze, i jeszcze. Najwyraźniej metalowe stwory przypuściły atak. Można się było tego spodziewać, ale nastąpiło to na tyle szybko i w tak niecodziennych okolicznościach, że Jason nie zdążył jeszcze opracować przyzwoitego planu działania. Jeszcze raz rzucił okiem na konsolę. Jego uwagę przykuł spory zielony guzik. To pewnie zbyt oczywiste, ale nie mam specjalnie wyboru - pomyślał, po czym bez wahania nacisnął przycisk.

Wbrew jego nadziejom nie był to zapłon. Zmiana zaszła natomiast w okolicach drzwi. Jedno z kół, które Jason uznał jedynie za ozdoby, zmieniło się w okno. Podszedł doń i pewien, że obecni na zewnątrz go nie widzą obserwował rozgrywającą się tam scenę. Żywe kubły na śmieci okładały swymi metalowymi pięściami biedne drzewo i najwyraźniej nie miały zamiaru przestać. W pewnym momencie jednak... Tak! Blondynka wróciła. Moore odruchowo przyłożył dłoń do szyby (która jak się okazało w dotyku wcale nie przypominała szkła). Ten gest najwidoczniej odblokował dźwięk, bo mógł dokładnie usłyszeć słowa tenisistki:
- Kim jesteście, co tu robicie i kto was przysłał? - słysząc te słowa Jason nieco zmarszczył brwi. Hipokryzja... - Nazwa planety, galaktyki i oznaczenie gatunku według Powszechnej Ratyfikacji Proklamacji Cienia! - kontynuowała, a słowa te zabrzmiały na tyle ważnie, że Amerykanin postanowił zanotować je sobie w pamięci.
Jej słowa odniosły jeden skutek, podobny do tego co wcześniej - pytani odwrócili się. Plus tej sytuacji był taki, że Jason nie był już celem ataku. Minus... minus był nieistotny. Jak ta mała sobie nie poradzi to poszukam instrukcji obsługi do tego... do konsoli - powiedział sobie w duchu.
Z egoistycznych rozważań wyrwał go znów głos dziewczyny:
- Powiedzcie, czego chcecie! Chcę wam pomóc, nie musicie nikogo atakować…
Taka była spokojna, taka miła, a jednak blaszaki zareagowały agresją. Więc jednak mają coś wspólnego z ludźmi.

Tenisistka okazała się być wybitnie wysportowaną i w ciągu paru chwil znalazła się tuż przy swoim drzewie. Ostatnie słowa, jakie rzuciła w kierunku potworów były... przeprosinami. Jason nie mógł pojąć logiki tego gestu. Ale ok, może taki obyczaj. Kobieta wpadła do pomieszczenia i minąwszy go bez słowa zaczęła ustawiać coś na konsoli.
- Zwykle nie robię tego na pierwszej randce ale zabieram cię na małą wycieczkę. Trzymaj się mocno! - (powiedziałem "bez słowa?") Jason nabrał powietrza i zdobył się na uśmiech, po czym przywołując zapamiętane słowa rzekł:
- Nazwa planety, galaktyki i oznaczenie gatunku według Powszechnej Ratyfikacji Proklamacji Cienia. Powiedz mi w końcu kim jesteś, bo uważam że w związku z zaistniałymi wydarzeniami należy mi się ta wiedza. Więcej, zaryzykuję stwierdzenie że od wspomnianej wycieczki wolałbym porządne wyjaśnienia.
Skończył swój monolog i wciąż uśmiechając się nieco sztucznie czekał na jej reakcję.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Pią Gru 14, 2012 5:26 pm

Patrzyła spokojnie, jak mężczyzna nabiera powietrza, by coś powiedzieć. Był to głęboki wdech z rodzaju tych, które ludzie biorą, kiedy mają zamiar obwieścić coś szczególnie ważnego. Domyślała się, że musiał w tej chwili odczuwać silne emocje, w końcu któż nie zareagowałby na takie niespodziewane wydarzenia emocjonalnie? Jeszcze przed minutą jego życie było poważnie zagrożone. Prawdopodobnie odczuwał strach, silną dezorientację, złość… Choć mogła tylko snuć domysły, gdyż twarz zachował kamienną, niczym doświadczony pokerzysta. Niewielu poznała ludzi (a spotkała ich przecież tysiące w swoim niekrótkim życiu), którzy reagowaliby z takim opanowaniem na ekstremalne sytuacje, kontrolując w stu procentach swoje zachowanie. Pomyślała, że cokolwiek go w ten sposób ukształtowało, musiało być naprawdę straszne i mroczne. Prawdopodobnie bardziej przerażające od zgrai kosmitów próbujących go unicestwić.

Tymczasem jego oczy delikatnie się rozjaśniły, a na ustach pojawił się szeroki, wystudiowany uśmiech. Może trochę koślawo, ale jednak potrafisz się uśmiechać! No proszę, proszę… – pomyślała dziewczyna i spuściła wzrok z powrotem na swoją konsolę, dostrajając ostatnie parametry. Nie wszystko było ustawione tak, jak to zostawiła wychodząc z Silver Rose na niezapowiedziane spotkanie z nieznanym gatunkiem kosmitów. Tajemniczy nowojorczyk nie potrafił się oczywiście powstrzymać przed powciskaniem przypadkowych przycisków. Może próbował odlecieć? – zaśmiała się w duchu, po czym wcisnęła duży zielony przycisk, umieszczając osłony dźwiękowe z powrotem na miejscu i zasłaniając wizjer.

- Nazwa planety, galaktyki i oznaczenie gatunku według Powszechnej Ratyfikacji Proklamacji Cienia. – na te słowa Aria uśmiechnęła się szeroko, jednocześnie pociągając ostatnią dźwignię. Ruszyli. Znów obrzuciła swojego gościa radosnym spojrzeniem, a on kontynuował swą wypowiedź stanowczym tonem. - Powiedz mi w końcu kim jesteś, bo uważam, że w związku z zaistniałymi wydarzeniami należy mi się ta wiedza. Więcej, zaryzykuję stwierdzenie że od wspomnianej wycieczki wolałbym porządne wyjaśnienia.
- Gallifrey, Konstelacja Kasterberous, współrzędne 10 0 11 0 0 przez 0 2, mierzone od zerowego punktu galaktyki. Należę do gatunku Władców Czasu. – wyrecytowała jednym tchem, uśmiechając się jeszcze szerzej, o ile w ogóle było to możliwe. – Nazywam się Aria Villarin. Niestety nie możemy uniknąć wycieczki, ale obiecuję, że odstawię cię na miejsce. – nie czekając, aż mężczyzna wtrąci cokolwiek, mówiła dalej – Tak na przyszłość: nigdy więcej nie dotykaj mojej konsoli. Nie chcielibyśmy, żeby rozregulowała się jeszcze bardziej, bo bardzo chcę dotrzymać obietnicy i odwieźć cię potem do domu, a nie na przykład na biegun północny. I wierz mi, naprawdę warto złapać się czegoś mocno, przy lądowaniu będzie trzęsło. To może teraz ty mi się przedstawisz? Wystarczy imię i nazwisko.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Sob Gru 15, 2012 11:14 pm

- Gallifrey, Konstelacja Kasterberous, współrzędne 10 0 11 0 0 przez 0 2, mierzone od zerowego punktu galaktyki. Należę do gatunku Władców Czasu. - Tej dziewczynie chyba nigdy nie skończy się zapas dziwnych zdań. - Nazywam się Aria Villarin. Niestety nie możemy uniknąć wycieczki, ale obiecuję, że odstawię cię na miejsce. Tak na przyszłość: nigdy więcej nie dotykaj mojej konsoli. Nie chcielibyśmy, żeby rozregulowała się jeszcze bardziej, bo bardzo chcę dotrzymać obietnicy i odwieźć cię potem do domu, a nie na przykład na biegun północny. I wierz mi, naprawdę warto złapać się czegoś mocno, przy lądowaniu będzie trzęsło. To może teraz ty mi się przedstawisz? Wystarczy imię i nazwisko.
Jason przez chwilę chodził po pomieszczeniu bez słowa zastanawiając się co powiedzieć. W końcu zdecydował:
- Mówią mi Jason Moore i szczerze mówiąc to wcale nie zależy mi na powrocie.
Reakcja tenisistki mało go w sumie obchodziła. Przy jednej ze ścian zauważył fotel. Podszedł do niego i usiadł wygodnie.
- Skoro mam Ci nie pomagać to posiedzę i poobserwuję, a ty baw się swoim statkiem Księżniczko Czasu - rzucił burkliwie po czym zamilkł ostentacyjnie po prostu uważnie obserwując jej poczynania.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Nie Gru 16, 2012 1:37 am

W odpowiedzi na jej słowa nowojorczyk zaczął w zamyśleniu przechadzać się po pokładzie Silver Rose. Wyglądało to trochę tak, jakby zastanawiał się jak się przedstawić, co Aria uznała za dosyć zabawne. Jak trudne może być zapamiętanie własnego nazwiska? – zaśmiała się w duchu. Nowopoznany mężczyzna w końcu zdecydował się przerwać milczenie.
- Mówią mi Jason Moore i szczerze mówiąc to wcale nie zależy mi na powrocie. – odparł nieco gniewnie, zupełnie jakby próbował odeprzeć jakiś nieistniejący atak.

Jego odpowiedź wysoce zdziwiła Władczynię Czasu, która wlepiła w niego zaskoczone spojrzenie. Nie potrzeba było wykwalifikowanego psychologa aby stwierdzić, że ten człowiek tkwił po uszy w poważnych kłopotach. Kim jesteś, Jasonie Moore? – zastanawiała się, przyglądając mu się z troską. – Jak bardzo trzeba być zmęczonym i zrezygnowanym, aby nie dbać o to, czy kiedykolwiek wróci się do domu? A może nie masz domu? Albo masz dom, w którym nikt na ciebie nie czeka?

Z głębokich rozważań wyrwały ją dalsze słowa Jasona, wypowiedziane burkliwym tonem.
-Skoro mam Ci nie pomagać to posiedzę i poobserwuję, a ty baw się swoim statkiem Księżniczko Czasu. – mężczyzna usadowił się wygodnie w jednym ze znajdujących się na Silver Rose foteli i umilkł z widocznym zamiarem nieodzywania się przez całą drogę.
Aria roześmiała się na głos, odchylając głowę do tyłu i tracąc na moment równowagę. Pomagać? Czyżbyś chciał mi pomóc pootwierać wizjery? Wizja mężczyzny, z miną eksperta operującego zielonym przyciskiem okazała się być niezwykle zabawna.

Po krótkiej chwili kobieta opanowała się i odpowiedziała swojemu nowemu kompanowi:
-Nie pochodzę z rodziny królewskiej. Idealny świat wychuchanych księżniczek, to zdecydowanie nie moje klimaty. – odrzekła teatralnie marszcząc nos. – Tak nawiasem mówiąc, to ta urocza piękność, którą właśnie podróżujemy, nazywa się Silver Rose. Bardzo lubi, gdy używa się jej imienia, kiedy się o niej mówi. – dodała uśmiechając się szeroko. – W każdym razie… Nie jesteś nawet ciekaw dokąd cię zabieram, Jasonie Moore?

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Nie Gru 16, 2012 11:26 am

Dziewczyna roześmiała się. Co jest niby takie zabawne? Jednak nie był to ani szyderczy ani sarkastyczny śmiech, jaki zwykle Jason miał okazję słyszeć. Dźwięk był efektem czystej wesołości i Moore uznał, że jest nawet przyjemny dla ucha. Łapiąc równowagę dziewczyna starał się opanować. W końcu nawet jej się udało złapała oddech i powiedziała:
- Nie pochodzę z rodziny królewskiej. Idealny świat wychuchanych księżniczek, to zdecydowanie nie moje klimaty.
Jason bez słowa ogarnął wzrokiem jej strój tenisowy, zadbane włosy i uśmiech z idealnie białych i równych ząbków. No wcale nie twoje klimaty... Aria kontynuowała:
- Tak nawiasem mówiąc, to ta urocza piękność, którą właśnie podróżujemy, nazywa się Silver Rose. Bardzo lubi, gdy używa się jej imienia, kiedy się o niej mówi – Amerykanin skierował teraz wzrok na konsolę i jakieś kolorowe rury, które z niej wychodziły. Jedną brew uniósł do góry i ostentacyjnie objechał nieco niżej w fotelu. Wciąż milczał. – W każdym razie… Nie jesteś nawet ciekaw dokąd cię zabieram, Jasonie Moore?

No tak, bezpośrednie pytanie. Chce mnie wciągnąć w rozmowę.
- Jeśli moja dedukcja jest słuszna, to zabierasz mnie na jakąś inną planetę. Jak się okazuje nie znam ich tak wiele jak ty. Gdybym miał zgadywać, to albo strzeliłbym w wymienioną przez ciebie Gallifrey, albo zmyśliłbym losową nazwę, szanse na trafienie są chyba podobne gdy przyjmie się, że przy każdej z widocznych z Ziemi gwiazd krążą planety w podobny sposób jak nasz Układ Słoneczny. Oczywiście, mógłbym cię też wprost zapytać dokąd się udajemy, sama pośrednio zaproponowałaś mi tę wiedzę, ale pewnie i tak nazwa planety nic mi o niej nie powie, więc dziękuję, ale nie muszę wiedzieć dokąd lecimy.
Był to do tej pory najdłuższy monolog jaki wypowiedział w obecności tenisistki. Sam nie wiedział dlaczego tyle gadał, może chciał udowodnić tej panience, że też potrafi wywołać u siebie słowotok? Mniejsza z tym.

Wstał z fotela i znów przechadzał się pod ścianami, nie patrząc tym razem na kierowcę Silver Rose. Z uwagą przypatrywał się natomiast podłodze, przez niektóre jej części było bowiem widać systemy rur i kabli połączonych ze sobą w naprawdę fascynujący sposób.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Nie Gru 16, 2012 6:37 pm

-Jeśli moja dedukcja jest słuszna, to zabierasz mnie na jakąś inną planetę - odparł Jason błyskotliwie. Aria odetchnęła nieznacznie - zadowolona, że może sobie odpuścić zbędne tłumaczenia. Ulżyło jej, gdy okazało się, że uda im się uniknąć sprzeczki, w której głównym argumentem byłyby wykrzyczane słowa: "Jak to zabierasz mnie w kosmos?!". Tymczasem mężczyzna kontynuował swój wywód tonem wyzutym z wszelkich emocji. - Jak się okazuje nie znam ich tak wiele, jak ty. Gdybym miał zgadywać, to albo strzeliłbym w wymienioną przez ciebie Gallifrey, albo zmyśliłbym losową nazwę. Szanse na trafienie są chyba podobne, gdy przyjmie się, że przy każdej z widocznych z Ziemi gwiazd krążą planety w podobny sposób jak nasz Układ Słoneczny - No proszę, nowojorczyk zaskakująco szybko kojarzył fakty. Niepierwszy raz tego wieczoru wykazał się również tak rzadko spotykaną u ludzi umiejętnością chłodnej kalkulacji. Po raz kolejny Aria odniosła wrażenie, że niełatwo o cokolwiek, co mogłoby wystraszyć tego mężczyznę. Podobało jej się to. - Oczywiście, mógłbym cię też wprost zapytać dokąd się udajemy, sama pośrednio zaproponowałaś mi tę wiedzę, ale pewnie i tak nazwa planety nic mi o niej nie powie, więc dziękuję, ale nie muszę wiedzieć dokąd lecimy.

Dokończywszy tę długą wypowiedź, Jason ze stoickim spokojem opuścił swój wygodny fotel i ponownie zaczął spacerować po Silver Rose, z zaciekawieniem wpatrując się w systemy przewodów biegnących pod pokładem, widocznych przez niektóre fragmenty podłogi. Wydawał się w tym momencie nieobecny, jakby jego myśli krążyły po odegłych galaktykach.
Jason Moore był zagadką. Władczyni Czasu przyglądała mu się przez chwilę w milczeniu, zastanawiając się nad fenomenem nowopoznanego mężczyzny. W końcu ponownie przywołała na usta szeroki uśmiech, chcąc za wszelką cenę sprawiać wrażenie niezrażonej jego chłodnym zachowaniem i zdystansowaną postawą.

-Zgadłeś, lecimy na Gallifrey - odparła wesoło. - Silver Rose potrzebuje serwisu. A ty zdecydowanie potrzebujesz międzygwiezdnej rozrywki, chętnie zobaczę jeszcze raz uśmiech na twojej niezadowolonej twarzyczce! - dodała ze śmiechem.
W tym samym momencie zaczęły się wstrząsy zwiastujące lądowanie. Dotarli na Gallifrey.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Pon Maj 20, 2013 7:24 pm

Wypadła z Silver Rose biegiem, jak zwykle. Przecież nie byłoby to do niej podobne, gdyby po prostu wyszła ze swojego statku powoli, nie podrygując. Na końcu języka miała dowcip na temat tego, jak dawno się nie widzieli, jednak nie zdążyła powiedzieć niczego, bo przywitały ją odgłosy strzelaniny.
Typowe. Nowy Jork... - pomyślała z politowaniem.
Dwóch mężczyzn celowało z broni do kogoś, kto najwyraźniej chował się za dużym, przewróconym stołem. Opustoszały bar. Scena rodem z ziemskiego, tandetnego westernu.
- Hej wy! - wykrzyknęła do facetów przypuszczających atak. - Nie zróbcie sobie krzywdy! - doradziła ze śmiechem i wykorzystując chwilę ich konsternacji, wykonała szybkiego nura za wspomniany wcześniej już stół. Za nim właśnie znajdował się Moore, który skulony nie tylko chował się przed ostrzałem, ale sam trzymał w dłoni pistolet, wycelowany w tej chwili prosto w Arię.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Pon Maj 20, 2013 8:23 pm

I znowu to samo - myślał Jason Moore chowając się za stołem. Takie sytuacje były od jakiegoś czasu dość często spotykane w jego życiu. Nie mógł być z tego faktu szczególnie zadowolony, jednak doskonale wiedział, że sam sobie na to zasłużył. Takie są konsekwencje ciekawości. Napastnicy znów oddali kilka strzałów, a Jason znów niezmiernie zdziwił się jak twardy i gruby musiał być stół. Wtedy poczuł za plecami wiatr i do akcji wkroczyła Ona. Wystarczyła chwila, by burza blond włosów wraz z właścicielką znalazła się tuż przy nim. Myśląc, że to kolejny atak, Moore odruchowo wymierzył w kobietę broń. Zamarł i przez chwilę mierzył ją badawczym wzrokiem. Z tą twarzą wiązała się nadzieja, odległa nadzieja, że nigdy więcej jej nie zobaczy, w tej chwili stracona bezpowrotnie.
- Znów ty - odezwał się zachrypniętym z zaskoczenia głosem. - Zawsze w najbardziej niespodziewanym momencie. No ale dobrze, wykorzystamy twój statek.
Przestał celować w Arię i minimalnie wychylił się ze swojej kryjówki by zbadać sytuację. Szybko schował się z powrotem i złapał dawną towarzyszkę za rękę na wysokości nadgarstka, przyjmując pozycję gotowości do biegu.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Wto Maj 21, 2013 7:33 am

Jason chwycił Arię za nadgarstek i gwałtownie poderwał dziewczynę z ziemi, tym samym przygotowując ją (i siebie) do biegu. Aria odnotowała ten fakt z lekkim zdziwieniem, jako że do tej pory to ona była tą, która podejmowała kluczowe decyzje w kryzysowych sytuacjach. Poddała mu się jednak i pozwoliła się wyciągnąć zza stołu. Jednej sprawy Moore zdecydowanie nie przemyślał, mianowicie tego, że nie widział lądującej Silver Rose, nie miał więc pojęcia, jak wyglądała po zlaniu się z otoczeniem. Skanował wzrokiem pomieszczenie o ułamek sekundy za długo w poszukiwaniu nadmiarowego elementu i Aria, będąc wciąganą do zdobionej rzeźbieniami szafy grającej, została przez atakujących trafiona w nogę. Skrzywiła się i opadła na podłogę, po czym walnęła pięścią w przycisk blokujący drzwi. Tamci na zewnątrz musieli być nieźle zdziwieni.
-Witaj, Jasonie Moore! - zaczęła z uśmiechem, maskując tym samym i bagatelizując swój ból. - Zostawiam cię dosłownie na chwilę, a ty już pakujesz się w tarapaty! - pogroziła mu żartobliwie palcem.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Wto Maj 21, 2013 8:09 pm

Jason nie odpowiedział na powitanie od razu. Objął wzrokiem pomieszczenie, które nie zmieniło się ani odrobinę. Na koniec spojrzeniem odrzucił również właścicielkę statku.
- Dla ciebie ciągle trwa ten sam dzień, prawda? - spytał z niedowierzeniem. - Z mojej perspektywy minęło trochę więcej czasu.
Odwrócił się i spokojnym krokiem podszedł do konsoli.
- Nie było cię trzy lata - oświadczył chłodno. Odwrócił się znów przodem do Arii.
- Krwawisz - zauważył rzeczowo. Zrobił krok w jej stronę i niemal od razu zatrzymał się z niepewnym wyrazem twarzy. Nie był pewien jak i czy ma jej z tym pomóc. Po tak długim czasie znów znalazł się w tej nierealnej sytuacji. Chwilowo nie potrafił się w tym odnaleźć.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Wto Maj 21, 2013 8:24 pm

Och - przemknęło Arii przez głowę, podczas gdy Jason wygłaszał swoje oświadczenie. - Chyba tracę umiejętność precyzyjnego podróżowania. Albo czas zmienić serwis na inny.
Moore nie wyglądał na zadowolonego powrotem swojej kosmicznej znajomej. Cały czas trzymał się na dystans, nie podchodząc do dziewczyny bliżej, niż było to konieczne. Czy chował do niej urazę za to, że się spóźniła? Tego nie potrafiła ocenić. Niezrażona jego chłodnym tonem dzielnie podniosła się z podłogi i na jednej nodze doskoczyła do apteczki. Wyjęła nieduże szczypce i bandaż, z zamiarem przeprowadzenia małego zabiegu na sobie samej. Ostrożnie usiadła z powrotem na ziemi, tym samym zasłaniając się konsolą przed wzrokiem Ziemianina.
- Tęskniłeś za mną? - spytała beztrosko, wbijając skupione spojrzenie w krwawiącą ranę. To będzie cholernie bolało. Aria wzięła długi, głęboki wdech po czym uniosła rękę do góry z zamiarem dźgnięcia szczypcami tkwiącej w łydce kuli. To nie czas na zabawy w precyzję.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Wto Maj 21, 2013 8:40 pm

Kolejny już raz Aria ewidentnie coś knuła. Przez chwilę "skikała" po wnętrzu statku z apteczką w dłoniach, po czym skryła się za konsolą. Chyba oczywistym było, że Jason nie będzie stał sobie spokojnie po drugiej stronie i czekał. Jego nowa, bardziej ciekawska strona osobowości kazała mu zerknąć zza konsoli w odpowiednim momencie, by zauważyć, co Aria planowała zrobić. Błyskawicznie znalazł się przy niej i chwycił rękę, w której trzymała swoje ostre narzędzie.
- Chcesz sobie odciąć nogę? To się robi inaczej... brutalu - sam nie wiedział jakim cudem się to stało, ale ostatnie słowo było żartobliwe. Przynajmniej on tak je usłyszał.
- Mogę ja? - spytał już poważnie. - Ostatnio nabrałem nieco praktyki.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Wto Maj 21, 2013 8:50 pm

Zerknęła najpierw na swoją dłoń, zamkniętą w silnym uścisku Moore'a, a po chwili na niego samego. Posłusznie rozluźniła palce, oddając mu narzędzie. Uśmiechnęła się szeroko.
-Działaj - rzekła zachęcająco i odchyliła się nieco do tyłu, plecami opierając się o konsolę. Przymknęła powieki, żeby ukryć przestrach, który nagle zawitał w jej umyśle. Gdyby zrobiła wszystko bezmyślnie, przebiegłoby to w miarę bezboleśnie, a już na pewno bez zbędnego strachu. Teraz jednak zdana była wyłącznie na dłonie Jasona. Miała nadzieję, że były tak samo sprawne, na jakie wyglądały.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Wto Maj 21, 2013 9:00 pm

Szybko odetchnął by zupełnie się uspokoić, po czym przystąpił do pracy. Aria nie mogła przecież długo czekać. Zawinął znalezioną w apteczce opaskę uciskową nad rannym miejscem i możliwie delikatnie starał się spenetrować ranę szczypcami. Kula nie tkwiła na szczęście daleko, a mimo to bolało pewnie strasznie. Wyciągnął drobinkę metalu i zdezynfekował rozcięcie gazą. Zawinął sprawnie bandaż i odpiął opaskę.
- To by było na tyle - stwierdził wstając.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Wto Maj 21, 2013 9:07 pm

Zaciśnięte szczęki Arii wydały ostatni zgrzyt i w końcu się rozluźniły. Jason oznajmił, że operacja zakończyła się sukcesem, na co blondynka rozchyliła zamknięte dotąd powieki. Powoli rozluźniała napięte mięśnie całego ciała. Miała nadzieję, że nie było widać po niej, że podczas tej niekończącej się tortury czuła cokolwiek.
Nadal siedziała na podłodze, a Moore stał nad nią, spoglądając na dziewczynę z góry. Nie dopatrzyła się w tym spojrzeniu ani śladu troski, choć może po prostu świetnie się maskował.
-Nie odpowiedziałeś mi na pytanie - stwierdziła, patrząc mu prosto w oczy wyzywająco.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Wto Maj 21, 2013 9:13 pm

I to celowo - stwierdził w myślach Moore. Aria była wyjątkowa i bywały takie dni, kiedy to Jason wspominał ją z rozrzewnieniem, jednak to przecież nie w stylu Moore'a by stwierdzić, że mógłby tęsknić za kimkolwiek.
- A jak sądzisz? - odparł enigmatycznie. - Myślisz, że dałaś mi powody do tęsknoty?
Zrobił krótką pauzę.
- Zapomnieć tego wszystkiego z całą pewnością nie mogłem.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Wto Maj 21, 2013 9:23 pm

Spuściła wzrok i zaczęła powoli podnosić się z ziemi. Szło jej to dość opornie, jednak celowo łapała się barierki, żeby nie wyciągać ręki po pomoc. Przedłużała tę chwilę nie bez powodu: po prostu nie wiedziała, co mogłaby odpowiedzieć nowojorczykowi. Że jej zdaniem dała mu takie powody? Jej opinia na ten temat przecież nie miała na nic wpływu. W końcu podniosła się do pionu i stanęła na zdrowej nodze. Znów wzniosła oczy ku mężczyźnie, który jakimś dziwnym sposobem powoli i przebiegle, choć zupełnie nie mając takiego zamiaru, wkradał się w jej serce.
-Ja nie widziałam cię 15 minut i już zdążyłam się stęsknić - wyznała zgodnie z prawdą, starając się nadać swojemu głosowi jak najbardziej obojętny ton.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Wto Maj 21, 2013 9:34 pm

Nie wiedział jakiej chciał odpowiedzi, chyba żadnej. To co usłyszał zbiło go z tropu, całkowicie. Nie był przecież osobą, za którą się tęskni, w żadnym calu. Z jeszcze większą niż przed chwilą uwagą spojrzał na Arię. Odchrząknął lekko i podszedł do niej.
- Powinnaś usiąść - ujął ją pod ramię i odprowadził na pobliskie siedzenie. Usadzając ją na miejscu powiedział cicho, jakby bał się, że ktoś postronny go usłyszy:
- Tęskniłem.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Wto Maj 21, 2013 9:41 pm

Z braku jakiegokolwiek innego wyjścia, dała się podprowadzić do stojącego pod ścianą fotela. Była wściekła, bo znów próbował ją zbyć zmieniając temat. Jej złość szybko jednak wyparowała, gdy usłyszała nieśmiałe "tęskniłem". Topniała pod tym jego uważnym spojrzeniem. Mimowolny uśmiech znów wypłynął na jej usta.
-Polecisz ze mną? - zadając to pytanie Aria czuła się co najmniej tak, jakby się Jasonowi oświadczała. Obawiała się odmowy. -Pozwolę ci stanąć za sterami - dodała na zachętę. Przecież nie miała zbyt wielkiego wyboru - na jednej nodze nie utrzyma się przy konsoli podczas lotu, ktoś tak czy inaczej musiał ją zastąpić.


_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Wto Maj 21, 2013 9:49 pm

Słysząc jej pytanie zawahał się chwilę. Do wyboru miał międzygwiezdne przygody i rabusiów czekających za drzwiami. Na pierwszy rzut oka, wybór był oczywisty. A jednak, jak powszechnie wiadomo, Jason nie lubił zmian, a podróże z Arią reprezentowały je w całej rozciągłości. Otworzył usta wciąż niepewny co chce powiedzieć.
- Któż mógłby się oprzeć wizji poprowadzenia twego drogocennego statku? - spytał retorycznie, przywołując na twarz cień półuśmiechu.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Gothic "Nowy Początek"
» Appalachy, stan Nowy York.
» Nowy pan - nowy koszmar

fghj :: Lokalizacje :: Ziemia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach