Nowy Jork

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aria Villarin on Sro Maj 22, 2013 5:26 am

Rozluźniła się odrobinkę i rozsiadła wygodniej w swoim fotelu. Odetchnęła głęboko i zaczęła wydawać odpowiednie dyrektywy.
-Najpierw ta mała dźwignia po twojej lewej - poczekała, aż Jason wykona polecenie, po czym ciągnęła dalej. - Teraz ten nieduży, żółty przycisk, po nim ten podłużny pod tamtym, świetnie. Teraz duża dźwignia z czarnym uchwytem. Ok, uruchomołeś moduł nawigacji głosowej - oznajmiła, gdy mężczyzna zastosował się już do wszystkich wskazówek. - Przyłóż rękę do srebrnej płytki, żeby Silver Rose mogła zainstalować twoje dane. Ok, możesz podać lokalizację - oznajmmiła beztrosko.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Jason Moore on Sro Maj 22, 2013 11:48 am

Aria zajmując się dowodzeniem wydawała się być w swoim żywiole. Gładko wydawała polecenia, a Jason tym razem potulnie się do nich stosował. Wykonując sekwencje czynności nie potrafił dostrzec w nich żadnej logiki. Zastanawiał się jak długo zajęło Arii nauczenie się tego wszystkiego. Gdy przyszła pora na zdecydowanie dokąd mieli lecieć, patrzył przez chwilę na blondynkę w konsternacji. Skąd miał wiedzieć? Co prawda od momentu ich poprzedniej podróży czytał co nieco o kosmosie, ale nie mógł być pewien ile z tego wszystkiego było prawdą.
- Polećmy po prostu w Przestrzeń - orzekł w końcu.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aurora Borealis on Czw Sie 22, 2013 11:30 pm

Aurora parsknęła cicho, rozbawiona odpowiedzią Orionisa. Wstała i wyszła ze sterowni zostawiając Cadana sam na sam z konsolą. Jeszcze nie widziała, żeby ktoś zachowywał się wobec maszyny tak jak jej towarzysz. Weszła do swojej garderoby podróżnej i zaczęła przeglądać zasoby. W pierwszym odruchu chciała założyć coś kwiatowego. Szybko jednak odrzuciła ten pomysł i postanowiła trzymać się konwencji zwiewnych falbanek. Narzuciła na siebie sukienkę i przeczesała potargane w tańcu włosy.
- Jeśli nie trafiłam, to najwyżej jeszcze raz się przebiorę - stwierdziła podziwiając swoje odbicie w lustrze.

Wyczuła ruch silników TARDIS, więc udała się znów do sterowni.
- Gdzie jesteśmy? - spytała czując lekki dreszcz ekscytacji.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Sie 23, 2013 8:05 pm

-Na Ziemi – odparł przytomnie i uważnie spojrzał na Aurę znad okularów. Zdążyła mu przez głowę przemknąć wątpliwość, czy aby na pewno z tą dziewczyną jest wszystko ok, ale nagle dotarło do niego, że to raczej jego odpowiedź była niezadowalająca. Odchrząknął więc cicho i rozpoczął opowieść.
- Wylądowaliśmy w jednym z najwspanialszych miast na tej planecie, w miejscu które było wzorem dla wielu replik budowanych w różnych zakątkach wszechświata – Cade chwycił Aurorę pod ramię i cały czas kontynuując swą przemowę, wyprowadził ją na zewnątrz.-To Nowy Jork, w tej chwili osadzony w roku 1922. Niewdzięczne czasy amerykańskiej prohibicji, jednak zakaz spożywania alkoholu nie był respektowany w niektórych miejscach. Do nich zalicza się także… Posesja pana Gatsby’ego. Rozejrzyj się dokładnie. Witaj na jednej z najlepszych ziemskich imprez! – zakończył swój wywód, teatralnie zataczając ręką dookoła.
Otoczeni byli rozszalałym, rozkrzyczanym tłumem pochłoniętych zabawą ludzi. Dziesiątki elegancko ubranych, porządnie wstawionych mężczyzn i skąpo odzianych kobiet ze szklistymi, wyzywającymi spojrzeniami. Trudno powiedzieć, skąd dobiegała głośna muzyka, ale była w pewien sposób doskonała, idealnie wpasowywała się w klimat rozpusty i wyuzdania. Cadan jak zawsze będąc tu poczuł, że ma ochotę się napić.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aurora Borealis on Sob Sie 24, 2013 3:16 pm

Sarkastyczne "serio?" zamarło jej na ustach gdy tylko Cadan otworzył drzwi TARDIS. Szeroko otwartymi oczami chłonęła otaczającą ich rzeczywistość. Migające kolorami suknie i przelewające się nadmiarem alkoholu kieliszki ciągnęły się po widnokrąg.
- Tu jest naprawdę niesamowicie - wydusiła z siebie w końcu. Nie mogła mieć jednak pewności czy Orionis usłyszał którekolwiek z jej słów. Harmider wokoło zdawał się być nie do przeniknięcia.
- Kim jest ten Gatsby? - spytała ściskając nieco mocniej ramię Cade'a, by zwrócić na siebie jego uwagę?
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Sob Sie 24, 2013 4:39 pm

- Odpowiedź na to pytanie zależy niewątpliwie od osoby, do której je skierujesz – wykrzyknął, nachylając się w stronę Aurory tak, aby miała szansę go usłyszeć i uniósł kącik ust w delikatnym uśmiechu. Postanowił, że na tym zakończy tę myśl i pozwoli jej trochę poodkrywać samodzielnie. W końcu o rasie zamieszkującej tę planetę też się dzięki temu czegoś dowie.
Tymczasem, nadal trzymając dziewczynę pod rękę, podszedł do pierwszej pary, na jaką natrafił wzrokiem. Wysoki mężczyzna o kruczoczarnych, rozmierzwionych pod wpływem dobrej zabawy włosach stał z jedną dłonią wbitą w kieszeń spodni. Drugą ręką obejmował kobietę o spektakularnych lokach, ubraną w krótką, ciemnozłotą sukienkę. Para była najwyraźniej w świetnym nastroju. Cadan odezwał się pierwszy:
- Witajcie, jak się wam podoba impreza?
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aurora Borealis on Sro Paź 09, 2013 8:53 pm

Ziemianie poświęcili chwilę by skupić wzrok na parze kosmitów.
- Och, jest cudownie! - wykrzyknęła kobieta gdy przyjęła do wiadomości pytanie Orionisa. - W życiu nie byłam na lepszej imprezie. Carl, ty też, prawda? - zwróciła się do obejmującego ją mężczyzny. Ten zignorował jej pytanie, bo właśnie zajął się pochłanianiem zawartości kieliszka, który przed chwilą upolował z tacy przechodzącego kelnera.
- Mają świetne drinki. Próbowaliście już?
Nie czekając na odpowiedź, pstryknął palcami na innego przedstawiciela obsługi. Prawie natychmiast w dłonie Cadana i Aurory wepchnięto kieliszki wypełnione kolorowymi napojami alkoholowymi. Borealis podniosła swój i zaczęła z zainteresowaniem przyglądać się zawartości.
- Gospodarz musi mieć świetny gust. Ciekawe czym się zajmuje - zastanawiała się na głos.
- Podobno pomaga mafii robić przekręty - odpowiedziała znów kobieta, przybierając konspiracyjny ton głosu.
- Nonsens - wtrącił się Carl. - Wszyscy wiedzą, że odziedziczył fortunę tak wielką, że n musi dorabiać na boku.
Aurora zerknęła na Cadana z ukosa. Widocznie jego słowa należało traktować zupełnie dosłownie.
Nagle w ich towarzystwie pojawił się rozdygotany mężczyzna. Z wściekłością sięgającą niemal poziomu obłędu, rozglądał się na boki.
- Gdzie ona jest?! - krzyknął. - Gdzie moja żona? Cholerny Laventclaire. Zatłukę gada!
Z tymi słowami przedarł się w dalszą część tłumu.
- Fascynujące - stwierdziła niezbyt głośno Aurora.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Czw Paź 17, 2013 6:48 pm

Cade odprowadził rozwścieczonego mężczyznę zamyślonym wzrokiem, po czym zwrócił się do Aurory z roztargnieniem, nawet na nią nie patrząc:
- Chodź, poszukamy pana Laventclaire'a - bardziej rozkazał niż zaproponował, choć w jego głosie zabrakło zaborczego tonu. On po prostu już szedł w tamtą stronę, nie oglądając się za siebie. Łokciem torując sobie drogę, przedzierał się przez podniecony tłum, co chwilę unikając szturchnięć i przydepnięć. W końcu udało mu się zmniejszyć dystans miedzy sobą, a rzucającym się wściekle mężczyzną, poszukującym swej zaginionej żony. Orionis posuwał się miarowo do przodu, podążając wytrwale za blondynem.
Co go tak zaintrygowało w nowo poznanym człowieku? Cadan nie potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie. Można powiedzieć, że zaufał swojej intuicji, jeżeli ktoś wierzy w istnienie takowej. Coś mu mówiło, że gdziekolwiek jest ten cały Laventclaire, to właśnie tam rozgrywają się najciekawsze wydarzenia dzisiejszego wieczora.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aurora Borealis on Czw Paź 17, 2013 8:44 pm

Jak się okazało nie tylko Aurora znajdywała temat rozwścieczonego mężczyzny fascynującym. Jednak Cadan nieco ją zaskoczył swoją wyrywnością. Kiedy obejrzała się za nim, on już był w drodze. Rzuciła jeszcze przelotny uśmiech do pary, z którą przed chwilą rozmawiali i ruszyła za Orionisem. Nie szło jej jednak zbyt dobrze, bo tłum był naprawdę gęsty. Już po chwili nie była w stanie dalej przedzierać się szlakiem swojego towarzysza, którego zupełnie straciła już z oczu.
- Cholera - powiedziała tylko do siebie. - Dobra, tak czy siak dążymy do tego podrywacza. Przepraszam, czy wiesz może gdzie znajdę pana Laventclaire'a?
Ostatnie pytanie skierowała do jakiegoś stojącego nieopodal mężczyzny. Ten spojrzał na nią krzywo i przywołując na twarz zarozumiały dzióbek orzekł.
- Nie jesteś w jego typie.
- Nie ważne, mam do niego pilną sprawę... biznesową.
Miała nadzieję, że skoro wszyscy tu mówią o statusie majątkowym gdy spyta się ich o charakterystykę człowieka, to ten trop skłoni pana zarozumiałego do mówienia.
- Jakiż to biznes...
- To nie temat do dyskusji w takim tłumie. Mam towar i na tym poprzestańmy.
Co z tego, że towarem jest informacja? - uwielbiała niedopowiedzenia.
Mężczyzna jeszcze raz zmierzył ją spojrzeniem, dlatego Aurora przybrała profesjonalny wyraz twarzy, jak zwykle przy transakcjach.
- Dobra, możesz go znaleźć jeszcze przez 20 minut w pokoju czytelnianym.
- A gdzie to jest? Wiesz jak wielka jest ta posiadłość?
- Jeśli jesteś wystarczająco bystra żeby robić interesy z Laventclaire'm to sobie poradzisz - odparł tylko ze złośliwym uśmieszkiem i stracił Aurorą zainteresowanie.
Brunetka ściągnęła usta w niemal idealnie prostą linię, po czym wbiła się w tłum szukając kogoś, kto będzie wiedział jak trafić do pokoju czytelnianego.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Paź 18, 2013 7:40 pm

Ścigany przez Cade'a blondyn dopadł do lśniących, drewnianych drzwi na piętrze. Wtargnął do pokoju, a Orionis razem z nim. Było to przestronne pomieszczenie, wypełnione licznymi regałami, na których starannie ustawiono setki książek. Postawny, na oko trzydziestoletni mężczyzna o lśniących, czarnych włosach pochylał się nad dużym biurkiem, na którym siedziała blondwłosa kobieta. Głowę miała odrzuconą do tyłu, oczy zamknięte, nogi lekko rozchylone. Ktoś, kto najprawdopodobniej był tak pilnie poszukiwanym Laventclairem, trzymał dłoń na udzie kobiety, jednocześnie manewrując twarzą w okolicach jej dekoltu.
W pokoju rozległ się dziki ryk.
- Laventclaire, ty gnido! - krzyknął blondyn i rzucił się w stronę mizdrzącej się pary.
Wówczas stało się coś niespodziewanego, okazało się bowiem, że w pokoju znajdował się ktoś jeszcze. Dobrze zbudowany facet w smokingu natarł nagle na atakującego Laventclaire'a mężczyznę i jednym ruchem ramienia powalił go na podłogę, zanim ten zdążył w ogóle dobiec do celu.
Brunet oderwał usta od lekko tylko zaskoczonej kobiety i zwrócił się twarzą do leżącego na ziemi napastnika.
- Nie podniecaj się tak, Bobby - doradził oschle.
Nikt z obecnych w pomieszczeniu osób nie zwrócił nawet uwagi na obecność Cadana. Władca w następnej chwili poczuł delikatny uścisk na przedramieniu. Była to Aurora. Chyba dotarła tu dopiero teraz.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aurora Borealis on Pią Paź 18, 2013 8:43 pm

W końcu znalazła się w tłumie kobieta wystarczająco przytomna by wskazać Aurorze pożądany kierunek. Dziewczyna ruszyła bezzwłocznie w drogę, tym razem starając się wybierać mniej zatłoczone ścieżki. W końcu dotarła do pokoju czytelnianego. Najbliżej wejścia stał Cadan, co się akurat szczęśliwie składało, bo jak zdążyła zauważyć, w pomieszczeniu już trwała jakaś akcja.
- Referuj - sapnęła do Orionisa, łapiąc go za ramię.
- Ja mam się nie podniecać? - rzucał się leżący na podłodze, obezwładniony blondyn. - Ty się nie podniecaj nie swoją kobietą.
Stojący nad nim brunet zaniósł się śmiechem.
- To kobiety są tu własnością osobistą? - wyrwało się nieco zbyt głośno pannie Borealis pytanie.
Laventclaire, bo najwyraźniej to nim był właśnie brunet, przestał chichotać i po raz pierwszy spojrzał w stronę pary podróżników.
- A wyście to co za jedni?
- My... tylko... - mózg Aury automatycznie zaczął szukać jakiegoś dobrego kłamstwa, którym można byłoby uraczyć uszy Ziemianina.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pon Paź 21, 2013 7:02 pm

-Referuj - rzuciła Aura, ale Cadan uciszył ją, bezczelnie przykładając kobiecie dwa palce do ust. Sytuacja mogła wyglądać całkiem banalnie i nieciekawie, ale według Orionisa coś się tutaj nie zgadzało. I to bardzo. Skoro Laventclaire chciał poromansować sobie z cudzą żoną, dlaczego nie postawił goryla pod drzwiami? Dlaczego kobieta rozpostarta na biurku nie przejawiała żadnych praktycznie emocji? Sprawa zwykłego skoku w bok wydawała się być szyta grubymi nićmi.
Trzeba było natychmiast wymyślić jakieś dobre kłamstwo.
- Jesteśmy z policji - oświadczył Cade krótko i sięgnął do kieszeni, okazując zebranym papier psychiczny. - Mamy do pana kilka pytań w związku z zarzutami defraudacji dużej sumy pieniędzy - kłamał gładko czując, że trafia na podatny grunt. -Pana - skinieniem dłoni wskazał leżącego na podłodze mężczyznę, a następnie goryla  Laventclaire'a - ...oraz pana proszę o chwilowe opuszczenie pomieszczenia. Pani zostanie.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aurora Borealis on Pon Paź 21, 2013 8:27 pm

Cadan no cóż, uratował ich przykrywkę co Aurora mogła przyjąć jedynie westchnieniem. Spojrzała na Władcę z ukosa i powstrzymała się przed przewróceniem oczami. Przyjmując pozę, jak jej się zdawało, prawdziwej policjantki, podeszła do leżącego na ziemi faceta by pomóc mu wstać.
- Bo akurat w tych czasach policja tyle może - marudził tenże.
Borealis podprowadziła go do wyjścia i zwróciła się twarzą w kierunku ochroniarza. Ważniak stał w miejscu zupełnie nieruchomo, wpatrując się w swojego pracodawcę.
Laventclaire natomiast skinął lekko głową z kpiącym uśmieszkiem nieustannie czającym się na ustach niczym jadowity wąż. Goryl skierował się do wyjścia i Aurora zamknęła za nim drzwi. Przez myśl przemknęło jej, że może robią głupio, bo w pewnym sensie sami się otoczyli, wcześniej zapowiadając, że przyszli szkodzić interesom biznesmena czy kimkolwiek ten człowiek był.
Spojrzała na Cadana, który wyglądał na całkowicie pewnego siebie. On lepiej zna ludzi niż ja - myśl ta przemknęła przez jej głowę w postaci raczej suchej, a nie jak zdawałoby się z jej treści, z żalem. Postanowiła przyznać Orionisowi pozycję specjalisty i przysłuchując się, jak Władca Czasu rozpoczyna przesłuchanie, rozpoczęła powolny obchód pokoju. Przyglądała się niektórym grzbietom książek, których pokój oczywiście był pełen. Tytuł jednej z nich głosił: "20 minut".
Zaraz. Dlaczego Laventclaire miał być w tym pokoju tylko przez 20 minut? Czy zmienił plany w związku z przesłuchaniem?
Przystanęła i odwróciła się w stronę zgromadzonych. Spojrzała na Orionisa z wahaniem, nie wiedząc czy aby na pewno powinna się wtrącać.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Czw Paź 24, 2013 10:02 pm

Gdy za mężczyznami zamknęły się drzwi pokoju czytelnianego, Cadan od razu rozpoczął oględziny. Nie zaczął, jak mogłoby się wydawać, od przesłuchiwania Laventclaire'a, lecz skupił uwagę na kobiecie. Mimo, że bruneta już przy niej nie było, ona nadal tkwiła na biurku w pozycji półleżącej, z lekko rozchylonymi udami. Wodziła wzrokiem za nadchodzącym w jej kierunku Orionisem, ale spojrzenie to było niemal całkowicie wyzute z emocji. Nie zamierzała się poruszyć. Cade wsunął rękę do kieszeni spodni, sięgając po mini-sondę soniczną. Skierował ją na dziewczynę, przybierając zafrasowaną minę. Co się z nią nie zgadzało? Na skierowane w siebie światełko urządzenia zareagowała cichutkim syknięciem, zupełnie jakby ją raziło. Ale jednocześnie nawet nie zmrużyła przy tym oczu. Niewątpliwie był to pewien rodzaj paraliżu, tylko co miał na celu?
Cadan bez słowa odwrócił się i ruszył w kierunku Laventclaire'a, ten jednak widząc to, natychmiast zaczął ostro protestować.
- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy - rzucił ostrzegawczo, agresywnie wysuwając szczękę do przodu. Nie było już żadnych złudzeń, że bajeczka z policją to ściema.
- Co jej zrobiłeś? - spytał Władca bez ogródek, mierząc stojącego przed nim mężczyznę spojrzeniem pełnym wzgardy.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Aurora Borealis on Wto Lis 26, 2013 10:05 pm

Laventclaire stał się nagle agresywny co silnie kontrastowało z jego wcześniejszą pozą pewnego siebie drania. Trwało to jednak krótko, bowiem słysząc władczy ton Orionisa, opanował się niemal zupełnie.
- Nie możecie mi nic zrobić, nie możecie w ogóle nic. Wszystko już działa - rzekł uspokajając chyba częściowo sam siebie. - Na wszelkie pytania będę odpowiadał tylko i wyłącznie w towarzystwie mojego adwo... - dalsze jego słowa zagłuszył krzyk na korytarzu. Aurora szybkim krokiem podeszła do drzwi i uchyliła je na tyle, by móc bezpiecznie sprawdzić sytuację.
Jak się okazało, była to tylko grupka rozbawionych gości, który ścigali się (z radością właściwą stanowi alkoholowego upojenia) po szerokim korytarzu. Borealis zerknęła przez ramię do wnętrza biblioteki. Opierając się o framugę przez chwilę obserwowała mężczyzn. Nudno tu - stwierdziła w końcu z właściwą sobie zmiennością nastroju.
Bez słowa prześlizgnęła się za plecami stojącego na straży goryla i skierowała kroki do swojego statku. Może jeszcze kiedyś powróci do zagadki tożsamości pana Gatsby'ego, ale teraz nie miała na to ochoty.
Nie zaprzątając sobie szczególnie głowy tym, jak miałby się stąd zabrać Orionis, odleciała na inną planetę.


Ostatnio zmieniony przez Aurora Borealis dnia Wto Cze 17, 2014 3:25 pm, w całości zmieniany 3 razy
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Bruce Weasel on Sob Gru 21, 2013 1:35 pm

Tak więc, zgodnie z pomysłem Bruce'a, udali się na Ziemię. Wyszedł z TARDIS i wziął głęboki wdech. O tak, powietrze wypełnione spalinami i zapachem hamburgerów. Nowy Jork!
-Cudowne miasto!- wykrzyknął Weasel rozglądając się po metropolii. Był tu nieraz i lubił to miejsce. Nie tak jak Paryż, Rzym czy Londyn, ale lubił. -O, i Shanghaj jest największym miastem na Ziemi- poprawił Valerie. Poprawił płaszcz i rozpiął jeden guzik koszuli. -A może Mumbaj...- dodał, po czym spojrzał na swoich towarzyszy. -No, to gdzie idziemy?
avatar
Bruce Weasel

Liczba postów : 30
Join date : 03/06/2013
Age : 702
Skąd : Gallinafalli

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Hunter Howard on Sob Gru 21, 2013 8:33 pm

Hunter wyszedł z TARDIS-a i zastanowił się, gdzie chce iść dalej. Zapalił papierosa i w międzyczasie odpisał Victorowi. W sumie to w czym ty mi pomogłeś niby? Stał na ulicy, a koło niego przepływał tłum. Z boku stała też, zdaje się, grupka turystów, bo jakoś tak zachwycali się miastem i nie wiedzieli gdzie iść. Howard przyglądnął się im: kobieta, mężczyzna i jakiś nastolatek. Nie wiedział dlaczego, ale ten chłopak przyciągał jego wzrok. Jego ruchy, jego spojrzenia, jego głos wydawał się znajomy. Hunter zgasił papierosa i podszedł do zbiorowiska.
- Makiavel? - zapytał z niedowierzaniem. - Dawno cię nie widziałem... Jakoś odmłodniałeś.
Nie mówił wprost na wypadek, gdyby jednak nie poznał dawnego znajomego. Kiedy ostatnio go widział, Myrddin miał inne wcielenie.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 882

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Makiavel Myrddin on Sob Gru 21, 2013 10:29 pm

Bez przeszkód wylądowali na Ziemi, co przyjął z ogromną ulgą. Szybko sprawdził parametry, stwierdzając, że Judooni nie będą mogli ich wytropić, przynajmniej na razie. Opuścił statek, podążając za swoimi towarzyszami.
- Właściwie to powinienem zająć się tym Hath'em, tylko nie bardzo wiem jak to zrobić - odparł na pytanie Bruce'a, rozkładając bezradnie ręce.
Wtedy, zupełnie niespodziewanie, pojawił się Howard. Makiavel nie widział go już bardzo długo i, szczerze mówiąc, nie spodziewał się go wcale szybciej zobaczyć. Wspomniany władca był typem, który był w stanie żerować na naiwności i ufności Myrddina. Niestety ten, szybko o tym zapominał i za każdym razem traktował Howarda jak dobrego znajomego. Schemat powtarzał się już od stuleci.
- Hunter, ze sto lat cię nie widziałem - odparł z uśmiechem. - No i szczerze mówiąc, ty mocno posunąłeś się w latach. Co tu robisz? - obejrzał się na Bruce'a i Valerie. - Gdzie moje maniery? Valerie, Bruce, to jest Hunter Howard, mój dawny znajomy.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 858

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Hunter Howard on Sob Gru 21, 2013 10:52 pm

- Witam - odpowiedział Hunter. Nie miał zamiaru silić się na bezsensowne grzeczności typu: "miło mi cię poznać" i inne. Beznadzieja. Nie podawał też ręki - nie uważał tego towarzystwa za szczególnie godne uwagi. Właściwie wcale. A do Makievela podszedł tak naprawdę dlatego, żeby coś zyskać. Bo zawsze po spotkaniu z nim, Howard coś dostawał. On był trochę jak święty Mikołaj raz na sto lat! Tylko nie koniecznie sam dawał swój worek z prezentami - czasem musiał mu ktoś pomóc. Dlatego też Hunter dość życzliwie kontynuował:
- Tak, to może być prawda - nie skomentował swojego wyglądu. - Chciałem trochę odpocząć. Ale wydaje mi się, że masz problem. Mogę jakoś pomóc?
Jasne, jasne. Hunter i bezinteresowna pomoc - nonsens.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 882

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Czw Sty 02, 2014 10:59 pm

Widząc, że nowoprzybyły Władca Czasu ma ich gdzieś, Valerie zajęła się rozmową z Bruce'm. Wspólnie debatowali o tym, jakie miejsca powinni zobaczyć, a Lydie wprost nie mogła uwierzyć, że oto, po tak długim czasie spotkała nie jednego a aż trzech Władców, praktycznie jednocześnie. Niestety, inne zobowiązania Weasel'a dały o sobie znać. Wzywany sygnałem pagera, musiał szybko teleportować się na swój statek, uprzednio oczywiście żegnając się ze wszystkimi. Wtedy dopiero kobieta zaczęła się przysłuchiwać rozmowie pozostałej dwójki. Makiavel najwyraźniej ufał Hunterowi, bo bez oporów opowiedział mu o swoim problemie z Hathem i poprosił go o przysługę, konkretnie o odwiezienie kosmity na jego planetę. Tłumaczył to możliwością wykrycia Hoard-Lock przez Judoonów kiedy tylko opuści Ziemię. Valerie przyglądała się Howardowi, ciekawa czy ten zgodzi się podjąć misji.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Hunter Howard on Pią Sty 03, 2014 3:42 pm

Howard zarejestrował fakt opuszczenia towarzystwa przez Bruca, jednak nie przejął się tym zbytnio. Bo i niby dlaczego? Za to zaintrygował go Hath. Na początku, po propozycji Makiavela pomyślał: Czyś ty na głowę upadł? JA mam eskortować kosmitę do jego ojczyzny? Też sobie ochroniarza znalazł... Już miał odmawiać, kiedy przyszedł mu do głowy inny pomysł.
- Tak, oczywiście, rozumiem Twój niepokój. W sumie mogę to dla Ciebie zrobić. Będziesz miał taki mały dług u mnie. Bo wiesz, miałem odpocząć, ale czego się nie robi dla dawnego znajomego! - zaśmiał się z lekka. Raczej co się robi... - To jak? Gdzie ten zagubiony Hath? Pewnie chce już wrócić do domu.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 882

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Sro Sty 29, 2014 10:33 pm

Valerie wcale nie podobało się zachowanie Huntera. Po prostu, było w nim coś, co sprawiało, że nie potrafiła wykrzesać z siebie ani odrobiny sympatii czy zaufania do tego Władcy. Najchętniej poleciałaby z nim by dopilnować bezpieczeństwa Hatha, jednak jak się okazało, Makiavel miał inne, zupełnie zaskakujące plany.
- To świetnie, Kochane stworzonko mam w Hoard-lock. Zaraz teleportuję je na twój statek. A później muszę koniecznie polecieć do swojego magazynu - oznajmił, po czym zwyczajnie wszedł do swojego statku, zamykając za sobą drzwi. Valerie patrzyła z niedowierzaniem jak TARDIS się dematerializuje. No nie do wiary.
- Mogę się z tobą zabrać przynajmniej do Paryża? - zaczepiła oddalającego się już Howarda.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Hunter Howard on Czw Sty 30, 2014 7:37 pm

Świetnie... Gdy Makiavel tak łatwo się zgodził i poszedł w swoją stronę, Hunterowi nie pozostawało nic innego, jak pójść do swojej Vandetty. Miał kawałek drogi do niej, toteż w czasie tego krótkiego spaceru ktoś zdążył go jeszcze zaczepić. Twarz Howarda przybrała wyraz silnego niezadowolenia, a gdy zobaczył wcześniejszą towarzyszkę Makiavela przed sobą i usłyszał jej prośbę, jego brwi uniosły się lekko w niemym zdziwieniu. Trochę to niepodobne do niego... Tak zostawiać swoich znajomków. Zaraz potem pojawiła się inna myśl, charakterystyczna dla tego nieufnego mruka: Ma mnie szpiegować. To na pewno on ją nasłał. Phi, jakiś ty się zrobił podejrzliwy... He he... Jakby nie było powodów. Tylko cieniutki głosik w jego głowie mówił, że ona nic nie ma z tym wspólnego i po prostu chce pojechać do Paryża. A, czyli nie jest Władczynią. Albo nie ma statku. Nie, to niemożliwe. Nie jest Władczynią.
Po tych wszystkich rozmyślaniach, które wyglądały, jakby dość niegrzecznie ją oceniał, mierząc Valerie wzrokiem, stwierdził:
- Niech będzie.
I poprowadził ją już bez zbędnych słów do TARDIS-u. Przytrzymał jej drzwi, by weszła, a następnie zapowiedział:
- Lepiej niczego nie dotykaj. Nie lubię Ziemian grzebiących mi przy konsoli.
Zbliżył się do rzeczonego sprzętu, ustawił współrzędne i już miał wprowadzać procedurę teleportacji w czyn, kiedy obrócił się do niej i zapytał:
- To Makiavel cię tu przysłał, tak? Żebyś sprawdziła, jak sobie poczynam z Hathem?
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 882

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Czw Sty 30, 2014 10:15 pm

Zadowolona weszła do TARDIS Howarda, gdzie spokojnie zajęła miejsce siedzące. Rozumiała instrukcje i zakazy, toteż "grzecznie" zarzuciła nogę na nogę i czekała na transport. XXI wiek ewidentnie nauczył ją arogancji i osłabił jej odruchy obronne. Gdyby było inaczej od razu zobaczyłaby tego osobnika, takim, jaki naprawdę był. Jego słowa przecież jasno określają nieczyste zamiary wobec Hatha.
- Jeśli cię to uspokoi, Makiavela znam od około trzech godzin, więc nie zdążył mnie jeszcze zwerbować do swojej armii szpiegów. Ja się zwyczajnie chcę dostać do domu, skoro nie mam wizji na żadne przygody. W każdym razie nie z kimś, kto widzi we mnie konfidenta (bez bufetu Wink) - rozparła się wygodnie w fotelu i skrzyżowała ręce na piersi.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Hunter Howard on Pią Sty 31, 2014 5:54 pm

W sumie ta odpowiedź go usatysfakcjonowała. Tyle że się trochę ujawnił z tym Hathem... Nawet bardziej niż trochę. Odwrócił się, nic nie mówiąc, pomanipulował jeszcze chwilę przy konsolecie i nastąpiły dobrze znane wstrząsy - proces teleportacji.
- Jesteśmy na miejscu. Chyba trafisz do drzwi?
Nie miał zamiaru jej odprowadzać, czy coś. W sumie nie chciał już jej więcej spotkać. To dlatego przed jej wyjściem, nie wspomniał o jednym istotnym szczególiku: nie przenieśli się wcale do Paryża, a nadal byli w Nowym Jorku. Jednak Vandetta przeniosła ich do roku 1921. Ot, losowo wybrana liczba. Nie czuł się wcale z tym źle. Bynajmniej, nawet się cieszył do swoich myśli. Po jej wyjściu szybko ukrył TARDIS, by nie wpadło jej czasem do głowy wrócić. Zapowiedział jeszcze Hathowi:
- Od teraz będziesz mi służyć.
Z myślą, że to był dobry dzień, poleciał w przestrzeń, by tam najpierw wyuczyć Hatha manier, a potem móc kontynuować swoje zajęcia.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 882

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Gothic "Nowy Początek"
» Appalachy, stan Nowy York.
» Nowy pan - nowy koszmar

fghj :: Lokalizacje :: Ziemia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach