Nowy Jork

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Czw Cze 19, 2014 1:27 am

Ogłoszenie na początek:
Niniejszy post jest trochę jak sonet, składa się bowiem z części opisowej, która przeznaczona jest, jak sądzę, głównie do mojego użytku, by ogarnąć wyobrażenie o czasie spędzonym przez Valerie w 1921 roku, i z części drugiej, faktycznie istotnej dla fabuły. W celu szybkiego przebrnięcia przez post proszę scrollować aż do miejsca oznaczającego początek części drugiej Smile

Część pierwsza
Wychodząc przez drzwi TARDIS, odwróciła się jeszcze, by posłać Hunterowi spojrzenie pełne wzgardy. Następnych kilka rzeczy wydarzyło się niemal jednocześnie. Objęła wzrokiem miejsce, w którym się znalazła, jednocześnie słysząc za sobą jak drzwi Vendetty szczelnie się zamykają. Zrozumiała, że Władca Czasu perfidnie ją oszukał i zostawił samą na pastwę losu. Okręciła się w miejscu, rozpaczliwie pragnąc złapać klamkę. Jej palce natrafiły jednak na pustkę. Następnym, z czego zdała sobie sprawę, był fakt, że stoi na środku drogi. Miało to istotne znaczenie dla zajścia, które miało miejsce 3 sekundy później. Od lewej, a zawsze pamiętała że właśnie z tej strony bowiem za lewym udzie została jej mała blizna, nadjechał rowerzysta. Jako, że jeszcze chwilę wcześniej Valerie nie było w tamtym miejscu, prowadzący jednoślad chłopak nie był w stanie już zmienić swego toru jazdy i z całym impetem wpadł na przybyłą z przyszłości kobietę.
Jak się zdawało, na początku ubiegłego stulecia potrącenie przez rower było traktowane jako poważny wypadek drogowy, toteż Valerie nie zdziwiła się szczególnie, gdy ocknęła się na sali szpitalnej. Z pomocą wskazówki w postaci przeszywającego bólu głowy, doszła do wniosku, że musiała dość twardo upaść. Bardziej zastanawiało ją jednak pytanie jak daleko upadła od czasów, do których zdążyła już przywyknąć. Tu z pomocą przyszło radio, które wesoło rozbrzmiewało w pokoju obok, napełniając powietrze dźwiękami swingującej muzyki. Poważnie? Lata 20-te?
- O boże - jęknęła, gdy dotarło do niej, że wszystkie karty kredytowe i pieniądze, jakie miała w portfelu w jednej chwili stały się bezużyteczne.
- Nie jest aż tak źle - dobiegł ją głos z drugiej części pomieszczenia. Po przekątnej od zajmowanego przez Lydię łóżka stał mężczyzna o jasnych włosach, przyodziany w biały kitel lekarza. Musiał widocznie myśleć, że kobieta próbowała skomentować swój stan.
- Szczerze mówiąc, mówiłam o czym innym - postanowiła sprostować. - Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że zostałam oszukana i pozbawiona dokładnie wszystkich funduszy. Nie mam nawet jak opłacić swojego obecnego pobytu w szpitalu.
Stwierdziła, że im wcześniej się do tego przyzna tym mniejszy dług będzie miała do ewentualnego odrobienia. Mężczyzna spojrzał na nią nieco zmieszany. Można było się tego spodziewać, jako że na początku XX wieku ludzie byli przypuszczalnie nieco mniej wylewni i bezpośredni.
- Tym proszę się nie przejmować - powiedział nieco nerwowo. - Trochę głupio mi się do tego przyznawać, że potrącił panią mój brat, więc jest to moim honorowym obowiązkiem by należycie o panią zadbać.
- O, dziękuję. Wydaje mi się, że taką sytuację można określić jako szczęście w nieszczęściu - odparła Valerie, której faktycznie trochę ulżyło. Uśmiechnęła się z wdzięcznością do swojego wybawiciela, tym samym po raz pierwszy obdarzając uśmiechem swojego przeszłego męża.
***
Jakiś czas zajęło jej oczywiście dostosowanie do nowej sytuacji. Na dobry początek, po wyjściu ze szpitala sprzedała swoją sukienkę i biżuterię, za których awangardowy styl i wysoką jakość wykonania udało jej się uzyskać całkiem znaczne fundusze. Z pomocą Matthew, swojego zaprzyjaźnionego lekarza, postanowiła założyć dom mody. Była pewna, że pomysłów na projektowanie strojów jej nie zabraknie. W swoim życiu miała przecież w dłoniach tysiące fantastycznych kreacji, które idealnie mogły służyć za inspiracje. W końcu zaakceptowała swoje nowe życie, chociaż ciągle miała nadzieję, że to kolejny etap przejściowy między nowymi przygodami. Na żadne zmiany w kwestii czasoprzestrzennej się nie zapowiadało, toteż gdy Matthew zdecydował się poprosić ją o rękę, zgodziła się. Jeśli miała być szczera sama ze sobą, nie czułą się do niego jakoś szczególnie przywiązana, jednak poczucie, że ma się przy sobie przyjazną duszę gotową pomóc w każdej sytuacji, niezmiernie odpowiadało Valerie.

Część druga
Rok życia upłynął jej bez większych rewelacji, aż do pamiętnego wrześniowego wieczoru w 1922. Razem z mężem udała się na przyjęcie do rezydencji pana Gatsby'ego. Do momentu, w którym znalazła się na biurku, niemal niezdolna do wykonania jakiegokolwiek ruchu prowadziła zwariowana droga, na którą składały się generalnie mocne drinki, kilka dziwnych zakładów i parę pochopnie udzielonych obietnic. Ni to siedząc, ni leżąc ni leżąc na blacie, Lydie pełna nadziei obserwowała niezwykłego mężczyznę, który obecnie kłócił się z Laventclairem. Val dałaby sobie ucho uciąć, że przed chwilą widziała w jego dłoni urządzenie soniczne. Czyżby zakręcony los znów chciał dać jej szansę na odbycie niezwykłej przygody? Skupiła całą siłę woli na wydostaniu się spod władzy paraliżu, jednak bez pomocy niewiele mogła zrobić. Tak naprawdę jedyne co udało jej się osiągnąć, to kilka delikatnych ruchów palcem i niewyraźny jęk, który mógł być czymś na granicy westchnienia.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Cze 27, 2014 10:04 am

- Przysługę – wycedził drwiąco jego rozmówca, przywołując na twarz najobrzydliwszy z uśmiechów samozadowolenia. Cade wciąż patrzył na faceta pogardliwie, kształtując w głowie plan przemienienia tego paskudnego grymasu w niebyt. Cokolwiek Pan L. kombinował, Orionis nie zamierzał dopuścić do realizacji planu, który obejmował cierpienie niewinnych osób trzecich. – Wkrótce będzie już po wszystkim – oznajmił tamten z szaleńczym błyskiem w oku, nie potrafiąc ukryć swej bezgranicznej satysfakcji.
- Nie wydaje mi się – odparł Cadan bardzo, bardzo powoli, dokładnie artykułując każdą głoskę. Kluczową dla zachodzącego właśnie procesu zdawała się być obecność unieruchomionej na biurku kobiety, a to akurat bardzo łatwo było zmienić. Jednakowoż Władca nie mógł jej stamtąd po prostu zabrać, bo jego nowopoznany kolega prawdopodobnie po prostu zastąpiłby ją jakąkolwiek inną, znajdująca się akurat na przyjęciu osobą. Należało uderzyć gdzieś indziej. - Masz jeszcze szansę odejść stąd w pokoju – rzekł spokojnie wiedząc, że na nic się to nie zda.
Przeniósł spojrzenie na zesztywniałą kobietę. Dopiero teraz zwrócił uwagę na spoczywający na jej piersi medalion, który – jak się teraz okazało – nie posiadał żadnego łańcucha. Mimo to był dość stabilnie przytwierdzony do dekoltu ofiary. Cade szybko zbadał nieznany element i spróbował dezaktywować urządzenie, a kiedy mu się nie udało, po prostu chwycił je w palce i szarpnął do siebie. Stawiło opór. Spróbował raz jeszcze, tym razem dużo mocniej. Udało mu się wreszcie oderwać przedmiot od skóry kobiety, jednak z tego miejsca natychmiast obficie trysnęła krew. Wepchnął wisior do kieszeni spodni i dłonią spróbował zatamować krwotok. Poczuł silne uderzenie w głowę. Zachwiał się na nogach, po czym zamrugał kilkakrotnie, starając się utrzymać świadomość. W przeciwnym wypadku cały jego wysiłek pójdzie na marne… Zmusił się do maksymalnego skupienia i kurczowo schwycił ramię nieprzytomnej dziewczyny. Drugą ręką nerwowo grzebał w kieszeni, próbując wymacać telefon. Gdzie ten cholerny… Wdusił przycisk.
Znaleźli się w TARDIS. Cadan powoli osunął się na podłogę, pozwalając unieruchomionej Ziemiance wylądować na nim. Na krótką chwilę stracił przytomność.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Pon Lip 14, 2014 9:43 pm

Ocknęła się leżąc na mężczyźnie, którego widziała w bibliotece. Nie miała pojęcia jak się tu znalazła, ani co się stało. Doszła jednak do wniosku, że bruneta można określić mianem jej wybawcy, a chwilę później zauważyła, że jego marynarka i koszula ubrudzone były krwią. Trochę się wystraszyła, ale nie na tyle, żeby stracić głowę. Uniosła się na tyle, by być w stanie go zbadać, a wtedy ból w klatce piersiowej podpowiedział jej, że to ona była ranna. Zobaczyła na swoim dekolcie dziwnie wyglądający otwór, z którego ciągle jeszcze sączyła się krew. Jednak tempo jej upływu zdecydowanie nie zagrażało życiu. Odetchnęła już spokojniej i omiotła wzrokiem otoczenie. Gdy zobaczyła wnętrze TARDISu, jej twarz rozjaśnił szczery uśmiech. Uznała, że to już czas, by obudzić właściciela tego pięknego pojazdu.
- Hej, obudź się - powiedziała i bardzo delikatnie potrząsnęła ciałem gospodarza.


Ostatnio zmieniony przez Valerie Lydie Stone dnia Sro Lip 23, 2014 5:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Sro Lip 23, 2014 3:44 pm

- Nie śpię - mruknął odruchowo, wykrzywiając twarz z niezadowoleniem. Dyskomfort spowodowany bólem zdawał się jakimś cudem podwajać grawitację w Tinkerbell. Powstrzymał niehonorowy jęk i podniósł się do pozycji wertykalnej. Gdy wzrok Cade'a padł na towarzyszącą mu dziewczynę, chłopak momentalnie oprzytomniał. - Jak się czujesz? - spytał, obrzucając stojącą nieruchomo brunetkę uważnym spojrzeniem orzechowych oczu. Nie miał pewności, czy została w pełni wytrącona z transu. Może zerwanie amuletu w niczym nie pomogło...
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Czw Lip 24, 2014 8:32 pm

Pytanie Władcy przypomniało jej nagle o ranie. Valerie nie była szczególnie wrażliwa na ból, a radość związana z ponownym przebywaniem w TARDISie prawie całkowicie wyparła z jej mózgu świadomość kontuzji. Dotknęła dłonią okrytą rękawiczką tego dziwnego otworu na piersi, jakby zastanawiała się skąd się tam wziął
- Właściwie to nieźle - odparła zgodnie z prawdą. - Chociaż gazą bym nie pogardziła - dodała z lekkim uśmiechem na twarzy.
Nie miała zamiaru zgrywać szczególnie twardej czy coś, ale przecież nie była kobietą, która mdlałaby na widok kropli krwi. To jednak nie zmieniało faktu, że nie zawsze była w stanie sobie sama poradzić, co z kolei przypomniało jej o jeszcze jednej drobnostce.
- Właściwie to dziękuję za ratunek... tylko nie do końca wiem komu.
No dobra, to była tylko częściowo prawda, bowiem Lydie zakładała, że ma do czynienia z Władcą Czasu, ale jego imienia przecież nie znała.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Lip 25, 2014 9:32 am

Zreflektował się po tym, co powiedziała i natychmiast ruszył w kierunku apteczki.
- Jestem Cadan - powiedział, gmerając w pojemniku z opatrunkami. Niezgrabnie wyłuskał odpowiednie zawiniątko i zaczął iść w kierunku rozmówczyni. Zastanawiał się, kiedy tamta zacznie zadawać niewygodne pytania. Liczył, że jeszcze przez jakiś czas będzie na tyle zszokowana tym, co się jej przytrafiło, że nie zorientuje się, w jak dziwnym miejscu się znajduje.
Zatrzymał się o krok przed kobietą i zastanawiał się, czy przypadkiem tamta nie życzy sobie, żeby to on ją opatrzył. Wolałby ograniczyć kontakty fizyczne z obcymi do niezbędnego minimum. Po chwili zastanowienia, dość niezręcznym gestem po prostu wyciągnął przed siebie pakunek.
- Proszę - powiedział uprzejmie, czekając aż nowo poznana dziewczyna opatrzy krwisty okrąg na swojej piersi.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Pią Lip 25, 2014 9:50 am

Uśmiechnęła się widząc jego sztywne ruchy. Wyglądał na nieco skrępowanego jej obecnością.
- Dziękuję - Valerie z, cóż, wdzięcznością przyjęła od niego opatrunek i przysiadła na podłodze, by zająć się sobą.
Przez chwilę gmerała niezdarnie przy ranie, po czym uznała, że oryginalnych kostiumów nadszedł kres. Zdjęła rękawiczki i zadanie od razu stało się łatwiejsze. Po chwili miała już gotowy, nawet dość równy, opatrunek, więc uśmiechnęła się do Cadana, podnosząc się znów z ziemi.
- No, teraz lepiej - stwierdziła. Kolejny raz przesunęła wzrokiem po ścianach i konsoli, napawając się ich widokiem. Czekała na coś takiego cały rok.
- Masz piękny TARDIS - powiedziała ze szczerym zachwytem. - Jak się nazywa?
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Lip 25, 2014 10:07 am

-T-tinkerbell - odpowiedział, zająknąwszy się wcale nie subtelnie. Przez ułamek sekundy przetwarzał dane, które zostały mu ot tak rzucone prosto w twarz. W cichym pomieszczeniu niemal dało się usłyszeć klepnięcie faktów, uderzających w nieświadome niczego czoło Władcy. Powoli - powiedział sobie. Na pewno była człowiekiem. Lorda Czasu rozpoznałby w sekundę. Najwidoczniej po prostu już spotkała kiedyś na swej drodze jakieś dziecię Gallifrey.
-Jaka jest twoja historia? - spytał zaciekawiony, zapominając, że może wypadałoby zadać nieco bardziej szczegółowe pytanie, żeby rozmówczyni mogła mieć pojęcie, o co mu w ogóle chodzi.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Pią Lip 25, 2014 10:28 am

Ewidentny szok, jaki wywołała swoim zachowaniem przypomniał jej o tym, że przecież Cadan nie miał pojęcia kim była. Zawsze ten sam błąd - skarciła siebie w myślach, przypominając sobie, jak rok wcześniej w konsternację wprawiła Bruce'a i... Jak on się tam nazywał? Makiavela.
- Moja historia... - powtórzyła za Władcą w lekkim zamyśleniu. Zastanawiała się, którą ze swoich przygód powinna opisać, po czym w końcu uznała, że jej towarzyszowi chodzi o podstawy. Dlatego uśmiechnęła się szeroko i postanowiła chociaż odrobinę przybliżyć mu swoją sylwetkę.
- Otóż urodziłam się w Nowym Yorku, gdy był on jeszcze zaledwie małą mieściną - założony został nie więcej niż trzy lata wcześniej. Nazwano mnie Valerie, i przez kilkanaście lat nie działo się w moim życiu nic ciekawszego. - Uznała, że był to dość dobry moment na przedstawienie się, czego, jak jej się wydawało, wcześniej nie zrobiła. - To się zmieniło, gdy poznałam pewnego fascynującego przedstawiciela twojego, jak sądzę, gatunku. Podróżowaliśmy razem przez jakiś czas, ale w końcu uznałam, że potrzebuję czegoś na kształt stabilizacji życiowej. Ech, głupia wtedy byłam. Mój przyjaciel pomógł mi osiąść na Ziemi i odleciał, a ja szybko przekonałam się, że nie ma możliwości zadowolić się jedną, jedyną planetą, gdy widziało się ich tak wiele...
Przerwała swoją opowieść, zatapiając się na chwilę we wspomnieniach.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Lip 25, 2014 10:53 am

- Dlatego właśnie wchodzisz w drogę wszystkim kosmitom, jakich spotkasz? - uniósł brwi ze zdumieniem, gdy wypowiadał to zdanie. Nawet nie chciał być złośliwy, po prostu miał w pamięci scenę sprzed niecałego kwadransa, kiedy to bezwładna Valerie leżała na biurku przed niezbyt uprzejmie nastawionym do niej facetem o niecnych planach. Przemknęło mu przez myśl, że skoro podobno tak wiele widziała, powinna wiedzieć, jak nie wpakować się w tego typu kłopoty. Albo była niezbyt bystra, albo zwyczajnie narwana.
Cadan z niedowierzaniem przejechał dłonią po lśniących włosach. Oparł się o konsolę TARDIS i z góry przyglądał się dziewczynie, jakby ta właśnie urwała się z choinki.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Pią Lip 25, 2014 11:06 am

- Nie wszystkim - odparła z udawanym oburzeniem. - W tych czasach znalazłam się zaledwie rok temu i to wcale nie z własnej woli. Spotkanie z Laventclairem było tylko głupim przypadkiem, a poza tym on był człowiekiem. Czy się mylę?
Skrzyżowała ramiona na piersi i miała nadzieję, że teraz usłyszy od Cadana jakąś wersję wyjaśniającą. Najwidoczniej bowiem sytuacja w biblo=iotece nie była do końca tym, czym jej się wcześniej wydawała.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Lip 25, 2014 12:08 pm

- Mocno podejrzanym - odparł Orionis zaczepnie, kontrując udawane oburzenie brunetki fałszywym fochem. Zupełnie mimowolnie uniósł w górę kącik ust w nieplanowanym uśmiechu. Ta rozmowa była nawet zabawna.
- Nie wiem - kontynuował, poważniejąc. - Nie do końca miałem czas, by ucinać sobie pogawędki z facetem, który prawdopodobnie zamierzał cię zabić, na temat jego planów na przyszłość. - wzruszył ramionami, po raz kolejny w życiu musząc zmierzyć się z nieprzyjemną prawdą o sobie samym - zdecydowanie miał zbyt miękkie serca, by mieć w życiu święty spokój. - Nie sądzę jednak, żebyś chciała tam wracać, żeby sobie ze swoim kumplem wszystko powyjaśniać - serio, miał nadzieję, że nie będzie chciała. Cholernie bolała go głowa.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Pią Lip 25, 2014 12:25 pm

Kolejny raz się uśmiechnęła, słysząc jego zaczepkę. Trochę racji w sumie miał. Dość często zapominała, jak poważne i niebezpieczne bywały sytuacje, w których przychodziło jej się znaleźć. W tym momencie słowo-klucz - "zabić" - podziałało na nią trzeźwiąco.
- Masz rację, wolałabym nie - przyznała spokojnie. W tym momencie przypomniała sobie o jeszcze jednej kwestii. Mianowicie o swoim mężu, który został tam, w rezydencji. Valerie nie była do niego szczególnie przywiązana i nie koniecznie chciała do niego wracać. Zastanawiała się jednak kiedy o owym fakcie przypomni sobie Cadan, i czy w ogóle ma na ten temat jakiekolwiek pojęcie.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Pią Lip 25, 2014 12:50 pm

-Wspaniale -uznał z zadowoleniem i ostrożnie usadowił się na podłodze. Właściwie nie miał pojęcia, co teraz. Przed chwilką on i jego nowa znajoma ustalili, że kobieta nie zamierza po prostu wysiąść z TARDIS i odmaszerować w stronę zachodzącego przyjęcia. Przez chwilę zastanawiał się, co w takim wypadku powinien jej zaproponować. Alkohol - podpowiedziała mu znajomość ludzkiej natury, jednak Cadan tylko uśmiechnął się pobłażliwie do własnych myśli. Upij ranną kobietę Orionis, tak jest.
- Nie jesteś głodna? - spytał trochę od czapy. Tak, na pewno myślała teraz tylko o żarciu. Brawo.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Pią Lip 25, 2014 1:35 pm

Widząc, że Cadan siada, uznała, że nigdzie się w najbliższym czasie nie wybierają. Postanowiła zatem, że warto byłoby zająć jakieś miejsce siedzące i chwilę odpocząć. Dlatego też podeszła bliżej i przysiadła nieopodal Władcy. Miała na uwadze jego wcześniejsze skrępowanie, dlatego też zachowała oczywiście stosowną odległość. Słysząc jego pytanie miała zamiar odruchowo zaprzeczyć, jednak zaskakując sama siebie stwierdziła, że faktycznie, nie miałaby nic przeciwko jakiemuś posiłkowi.
- Właściwie to... marzy mi się tarta jagodowa. W tych czasach nikt jej nie umie porządnie zrobić - odparła nieco bezradnie. Po czym roześmiała się sama z siebie. Znów do niej dotarło jak dużo miała szczęścia. Jeszcze przed chwilą miała w swojej przyszłości jedynie wizję smutnego i niezbyt honorowego końca, a teraz prowadziła niezobowiązującą konwersację z najwspanialszym rodzajem kosmity w całym Wszechświecie.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Cadan Orionis on Sob Lip 26, 2014 5:12 pm

Była przyjemnie i odświeżająco mało skomplikowana, biorąc pod uwagę ostatnie doświadczenia Cadana w kontaktach z kobietami. Valerie wydawała się być... naturalna i normalna. Przez chwilę Władca pomyślał, że może rzeczywiście wspólny posiłek pozwoli obojgu odetchnąć.
- A w których czasach jest najlepsza? - spytał, skupiając się na swoim nowym zadaniu. Wyjął z kieszeni telefon i zaczął przy nim leniwie manipulować, zdalnie wprowadzając na konsoli kolejne komendy. Starał się stworzyć w Tinkerbell jakieś przyjemne pomieszczenie do jedzenia. Tam będzie im wygodniej, niż w sterowni. -No? - dodał ponaglająco nie unosząc głowy znad urządzenia, gotów do wprowadzania "zamówienia".
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Wto Lip 29, 2014 10:30 pm

Słysząc pytanie Cadana, sama musiała się chwilę zastanowić. Tarty, o której myślała nie jadła już pewnie od pięciu lat. Ponaglenie Władcy zmusiło ją jednak do szybszego podjęcia decyzji.
- Jeśli się nie mylę, najlepsza była w XXII wieku. Owoce nie były jeszcze szczególnie zmodyfikowane, za to cukier i inne podejrzane substancje kucharze zastępowali już czymś innym.
Miała nadzieję, że się nie pomyliła. Nie chciała tak od pierwszej chwili wyjść na idiotkę. Z drugiej strony, miała przecież prawo nie wiedzieć wszystkiego, była przecież tylko człowiekiem. Ta myśl sprawiła, że uśmiech zniknął z jej twarzy. Znów bowiem uświadomiła sobie z przykrością, jak małym i nic nieznaczącym gatunkiem była rasa ludzka wobec tego, co skrywał w sobie kosmos.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 29
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Jork

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Gothic "Nowy Początek"
» Appalachy, stan Nowy York.
» Nowy pan - nowy koszmar

fghj :: Lokalizacje :: Ziemia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach