Planeta Lodu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Planeta Lodu

Pisanie by Aria Villarin on Czw Lis 29, 2012 11:27 pm

Całe życie na Planecie Lodu skupia się wokół jednego, bardzo dużego miasta, znajdującego się na jej północnym biegunie - miasta Icebergh. Mieszka w nim aż miliard tubylców o bardzo charakterystycznym wyglądzie.
W porównaniu do Władcy Czasu lub człowieka są raczej drobnej budowy - mają mniej więcej o połowę mniej wzrostu, a masa mięśniowa stanowi zaledwie 3% ich organizmu. Ich skóra jest zazwyczaj jasnoniebieska, jednak pod wpływem ciepła zmienia kolor na różowy.
Każdy z przedstawicieli tego gatunku ma dwie głowy, a co za tym idzie - dwa mózgi. Jeden z nich odpowiedzialny jest za pierwotne instynkty, takie jak instynkt przetrwania i przedłużenia gatunku, natomiast drugi mózg przyswaja wiedzę oraz normy moralne w procesie socjalizacji i edukacji. Najprostszym sposobem na wpędzenie się w niezłe tarapaty jest zatem pozbawienie mieszkańca Planety Lodu prawej głowy - tej, która odpowiada za jego wyuczoną grzeczność, gościnność i przyjazne nastawienie do innych cywilizacji. Wtedy bowiem zaczynają tym fascynującym stworzeniem rządzić jedynie pierwotne instynkty i żądze. Istnieje na to tylko jedna rada: W NOGI!!!

Miasto Icebergh to ogromna aglomeracja, której dosłownie wszystkie budynki zbudowane zostały z diamentów wydobywanych spod lodów południa planety. Dzięki temu to wielkie miasto odróżnia się od reszty planety jedynie kształtem - diamenty sprawiają wrażenie, jakby wszystko zostało wyrzeźbione z lodu. Jest to naprawdę przepiękna okolica, słynąca z zapierających dech w piersiach widoków, kiedy to na krótką chwilę, podczas zachodu fioletowego słońca, wokół którego krąży Planeta Lodu, promienie świetlne pięknie rozbłyskują w taflach lodu i diamentowych ścianach budynków. Te fioletowe rozbłyski dają złudzenie, jakby cała Planeta lodu była ogromnym ametystem. Żaden inny widok nie przysporzy ci aż tylu wrażeń.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Dalishya Andraste on Nie Sty 13, 2013 7:03 pm

Komputer pokładowy dokonał szybkiego skanu otoczenia. Research wykazał, że znaleźli się na Planecie Lodu. Dali obrzuciła wzrokiem swoich towarzyszy.
- Macie szczęście, że na tej planecie lód nie jest tak zimny jak na Ziemi i Gallifrey- orzekła wciąż wesoło. Truchtem pobiegła do jednego ze stolików i zaczęła przerzucać ułożone tam książki. Gdzie ja mam to soniczne pióro? W końcu znalazła pożądany przedmiot.
- Gotowi do drogi? Wiem, że tak. Chodźmy - szczebiotała z uśmiechem. Spojrzała na Jasona, jego ponurą minę, a także krępujące go kajdanki. - No dobrze, może nie wszyscy są jeszcze w pełni gotowi. Ario, czy zechcesz pełnić honory? - spytała i krótko się zaśmiała.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Aria Villarin on Nie Sty 13, 2013 7:19 pm

-O nie, nie. Ten pan zostaje - stanowczym tonem obwieściła swoją decyzję obu swoim towarzyszom. Przecież jeśli miał coś wspólnego z całą sprawą - to właśnie do tego dążył, żeby znaleźć się na Planecie Lodu razem z Arią. Jeśli nie miał z zaistniałymi wydarzeniami nic wspólnego - najbezpieczniejszy będzie wewnątrz TARDIS. Zabieranie Moore'a poza statek było więc opcją nie do przyjęcia.
-Chodź - rzuciła do Dalishyi, chcąc ją pospieszyć. - Dowiedzmy się wreszcie o co chodzi.
Dziewczyny wyszły na zewnątrz, zostawiając Zacha przykutego do poręczy fotela. Na szczęście na Planecie Lodu wcale nie było tak zimno, jak można się było spodziewać. Aria wymaszerowała w samej sukience i wcale nie czuła chłodu. Po wyjściu ze statku znalazły się w jasnym, sterylnie czystym pomieszczeniu, wyglądającym jak laboratorium. Zaczęły w skupieniu rozglądać się wokół, szukając jakichkolwiek śladów czyjejś obecności. Nic, pustki. Po chwili usłyszały kroki zbliżającej się do pomieszczenia osoby.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Dalishya Andraste on Nie Sty 13, 2013 7:36 pm

Jak się okazało mężczyzna miał zostać w Albionie. Dali przez moment nie była zachwycona tym pomysłem. Przecież nic o niem nie wiedziała. Ale Aria chyba wie co robi prawda? No i przecież Jason jest skuty - uciszała własne wątpliwości. Razem z przyjaciółką wyszły z TARDIS i znalazły się w zaskakująco białym miejscu, które przypominało nieco szpital z Nowego Nowego Yorku. Na Planecie Lodu z zasady wszystko było z diamentów więc można się było spodziewać, że po wyjściu natrafią na niemal przezroczyste ściany. To że pomieszczenie miało tak nieprzepuszczalną barwę mogło wskazywać na jego położenie pod ziemią. Ciekawe. Dziewczyna zrobiła parę kroków w stronę najbliższego stołu laboratoryjnego. Zaraz jednak w korytarzu odchodzącym od wnętrza dało się słyszeć kroki toteż Dalishya odwróciła się w tamtym kierunku.
Do pomieszczenia wszedł jeden z tubylców. Wydawał się jednak w jakiś sposób "niekompletny". Brakowało mu kawałka prawej głowy a to nigdy nie był na tej planecie dobry znak. Dwugłowy uśmiechnął się jednak szeroko, wręcz przesłodzenie. Dali na próbę postanowiła odpowiedzieć tym samym.
- Dzień dobry. Cóż za urocza tajna baza - zagadnęła uprzejmie.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Aria Villarin on Nie Sty 13, 2013 7:58 pm

Dal przywitała nowoprzybyłego osobnika uprzejmą drwiną, czego ten nie raczył skomentować nawet jednym słowem. Dziwnie wypaczony mieszkaniec planety zbliżył się bez słowa do Arii i zaczął bardzo uważnie przyglądać jej się z bliska. Dziewczyna stała nieruchomo, zastanawiając się, co powiedzieć.
-Doskonale... - mruknął sam do siebie niebieski kosmita, po czym wyciągnął w jej kierunku jakieś trudne do zidentyfikowania urządzenie.
-W czym mogę pomóc? - spytała z lekkim zaskoczeniem, odskakując od niego niczym oparzona na bezpieczną odległość.
Obdarzył ją zafrasowanym spojrzeniem, jakby się nad czymś głęboko zastanawiał, po czym przyłożył sobie do ust trzymany w ręce gwizdek. Na jego dźwięk do pomieszczenia wjechał robot, który wystrzelił w kierunku Arii mgiełkę gazu obezwładniającego. Na chwilę obraz rozmył jej się przed oczami i osunęła się na podłogę. Ocknęła się związana i zdezorientowana. Powoli rozejrzała się wokół siebie, szukając Dali wzrokiem.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Dalishya Andraste on Nie Sty 13, 2013 8:32 pm

Dwugłowy zwyczajnie olał Dali. Mi to rybka. Jednak z chorobliwą wręcz ciekawością zaczął przyglądać się Arii. Widok ten wzbudził w Dali wewnętrzny niepokój. Czy ja też bym tak skończyła zostając na wieki przy swoich badaniach? Gdy jej towarzyszka w końcu zareagowała na poczynania kosmity, "profesor" posunął się nagle do przemocy. Wezwał gwizdkiem robota przypominającego spory odkurzacz, który za pomocą jakiegoś odczynnika chemicznego pozbawił jej przyjaciółkę przytomności. Andraste z przerażeniem obserwowała jak Aria osuwa się na ziemię. Po chwili jednak zmuszona była zająć się sobą, bowiem robot skierował się w jej stronę. Władczyni Czasu naciągnęła szybkim gestem na usta i nos kołnierz golfa. Wyciągnęła z kieszeni swoje soniczne pióro i skierowała je w "odkurzacz".
- Ani milimetra dalej! - krzyknęła, jak się okazało niepotrzebnie. Profesor gwizdnął bowiem ponownie i robot znów podjechał w kierunku Arii.
- Potrzebna mi tylko jedna - mruknął naukowiec.
- Do czego? Dlaczego Aria? Co masz zamiar zrobić? - dopytywała się, jednak nie uzyskała odpowiedzi. - Zostaw ją - warknęła w końcu na robota i jednym sygnałem z pióra wyłączyła jego obwody.
Zdawało się, że dopiero teraz naukowiec ją zauważył.
- Zepsułaś mi robota - jęknął z żalem. - To był mój ulubiony prototyp.
Gwizdnął jeszcze raz i do wnętrza wjechały tym razem dwa roboty. Szybkim punktowym impulsem elektromagnetycznym wytrąciły z ręki Dali pióro. Później jeden zabrał się za związywanie Arii, a drugi podjechał znów do Dali.
- Możesz sobie iść, odlecieć tym swoim stateczkiem. Nie potrzebuję cię.
- Nie zostawię jej. Więcej, nie dam ci jej skrzywdzić.
- Jak sobie uważasz. W tej chwili jednak jak mniemam nie masz niczego czym mogłabyś mi przeszkodzić. Za pół godziny będę mógł zwrócić ci twoją koleżankę, a przynajmniej jej większość.
Dali zmroziło.
- Nie! Puścisz nas obie w tej chwili. Rozkazuję ci.
Demoniczny naukowiec zaczął się śmiać.
- Skujcie ją - rzucił do swoich robotów, co te posłusznie uczyniły.
Co za ironia - pomyślała Dali przypominając sobie o przykutym w Albionie Jasonie. Została siłą odprowadzona w kąt sali i przypięta jakoś do kaloryfera. Profesor i jego roboty wyciągnęli zepsuty prototyp z pomieszczenia i dziewczyny zostały same.
- Aria! - syczała Dali. - Obudź się. Proszę...
Po jakimś czasie jej życzenie w końcu się spełniło.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Aria Villarin on Nie Sty 13, 2013 8:56 pm

-Nie mogę się ruszyć... - wyjęczała Aria, czując obezwładniający ból w każdej komórce swego ciała. Gdyby miała więcej siły, wrzeszczałaby na całe gardło z tego bólu. - Musisz koniecznie znaleźć sposób, żeby dowiedzieć się co tu się dzieje... zostawiłam telefon w TARDIS... - bełkotała na pozór bez sensu. Nie miały nawet możliwości skontaktowania się z kimkolwiek, wezwania pomocy. Skazane same na siebie i unieruchomione w laboratorium jakiegoś szaleńca. Co on chce im zrobić? Drzwi otworzyły się ponownie i do pomieszczenia znów wkroczył obłąkany profesor, tym razem w towarzystwie asystenta. Dwie siedzące na podłodze blondynki miały okazję usłyszeć fragment rozmowy, jaką między sobą prowadzili naukowcy.
-... a w dodatku człowiek nam zdechł. Mamy lukę w materiale biologicznym i spore opóźnienie. Musimy szybko załatwić jakiegoś żywego.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Jason Moore on Nie Sty 13, 2013 10:04 pm

Gdy Sklonowana Aria zapytała czy wszyscy są gotowi Jason przygotował się do wstania wymownie spoglądając na Arię. Gdy jednak ta oznajmiła, że zostaje - zamarł. Co proszę? Dziewczyny rozradowane wyszły szybkim krokiem z pomieszczenia, a Jason opadł z powrotem na oparcie z miną rozkapryszonego dziecka. Zostawiły mnie... - myśl w złości tłukła się po jego głowie.
Moore przez chwilę siedział bez ruchu.
- Będzie tego - powiedział, chociaż nikt nie mógł go usłyszeć. Sięgnął do kieszeni po swój multitool. Przez chwilę przekładał jego części aż w końcu znalazł coś, co dało się włożyć w zamek kajdanek. Manipulował przy nich przez dobrą chwilę, jednak przez swoje wzburzenie nie mógł się skupić i wciąż pozostawał uwięziony. W geście frustracji zaczął dźgać metal, co oczywiście nie pomogło. Przez drzwi zaczęły do niego dobiegać głosy. Początkowo nie zwrócił na nie szczególnej uwagi, kiedy jednak wypowiadane słowa przeszły w krzyki Jason naprawdę się zainteresował. Obrzucił swój fotel uważnym spojrzeniem. Skoro nie mogę zdjąć tych cholernych kajdanek, to wezmę je ze sobą - stwierdził w myślach.
Jedną z końcówek multitoola odkręcił poręcz fotela i zdjął z niej kółko kajdanek.
- To było w sumie łatwe.
Podszedł do drzwi i przez chwilę przysłuchiwał się głosom. Nie był w stanie rozróżnić słów. Po chwili wszystko ucichło. Jason już miał nacisnąć klamkę i wyjść, kiedy przy konsoli statku rozbrzmiała melodia telefonu Arii. Moore podszedł i spojrzał na wyświetlacz. Dzwonił jakiś Dorian White. Amerykanin po chwili zastanowienia odebrał.
- Telefon Arii, żywa poczta głosowa. W czym mogę pomóc?
Po drugiej stronie na chwilę zapadła cisza. W końcu White odchrząknął i przełykając zdziwienie rozpoczął rozmowę:
- Szukam Dalishyi Andraste. Aria na pewno wie gdzie mogę ją znaleźć. Mogę z nią pomówić?
- Przykuła mnie do krzesła i wyszła, powiedzmy zatem, że jest chwilowo poza zasięgiem. Blondynka, której szukasz tak samo.
- Nie szukam blondynki tylko brunetki.
- W takim razie nie jestem w stanie pomóc. Żegnam.
- Czekaj, gdzie.... - Jason rozłączył się nie dając Dorianowi skończyć pytania.
Spokojnym krokiem udał się w stronę drzwi. Przez chwilę przed nimi stał, po czym zdecydowanym gestem otworzył je i wypadł na zewnątrz. Tak się złożyło, że stosowniej byłoby powiedzieć "wpadł", bowiem istotnie zderzył się z jakąś osobą. Jak zdążył zauważyć miała dwie głowy. Łokieć nieznajomego trafił w klatkę piersiową Moore'a, który obezwładnionym nagłym nawrotem bólu wylądował na podłodze dysząc.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Sro Sty 16, 2013 9:45 pm

Jak bardzo życie uczuciowe jest skomplikowane, a szczególnie na Gallifrey. Znajdźcie mi jedną młodą parę, która ukrywa pod miłosnymi buziakami coś więcej, niż tylko chwilowe zauroczenie. Dlaczego spacerując po planecie można dostrzec jedynie wstydliwe trzymanie się za rękę. Jakby po takim doznaniu para miała spłonąć.
Czy tak się czuli?
Scarlett nigdy nie interesowała się losem Ziemian. Żyli sobie w innym świecie, mając własne pomysły i plany. Nie będą jej przeszkadzali, dopóki nie zaczną ingerować w losy jej Gallifrey.
Jedyną rzeczą, której blondynka mogła im pozazdrościć, to uczucia. Technologia i inne zaawansowane bzdety nie są w stanie zastąpić drugiej bliskiej osoby. I choć Lettie nie dała się porwać bezuczuciowym Władcom Czasu, to i tak nie miała się tym komu pochwalić. Czy gdyby zaczęła opowiadać reszcie o swoich przemyśleniach zrobiłoby to na nich wrażenie dłuższe niż jednosekundowe przytakniecie?
Większość osób, które miały okazję zamienić z córką generała kilka słów, ma ją za miłą i ciut nie obliczalną dziewczynę. Za to znajomi mieszkańcy i nie przepadający za ową damą, uważają ją za wredną i egoistyczną panienkę. I o dziwo obie strony mają racje. To jest dopiero schizofrenia, hę?
Otóż Scarlett przesiąknięta tyloma emocjami, sama nie wiedziała, z którym ja się utożsamić.
Bała się, że na Gallifrey znajduje się tylko jedna osoba myśląca tak samo jak ona. I była nią Lettie. Martwiła się faktem, iż będzie musiała wyruszyć gdzieś na Ziemię, aby znaleźć osobę, chcąca spędzić z nią całe życie. Ale co to za sens? W momencie, gdy ona nawet raz się nie zregeneruje, jej mąż dawno nazywany będzie nieboszczykiem.
To chyba nie jest szansa na świetlaną przyszłość.

Tak oto rozmyślając z sensem, czy też bez niego, wsiadła do TARDISa i aż nie mogąc się oprzeć powiedziała:
- Wróci - uśmiechnęła się pod nosem na myśl o Dorianie. - Oni zawsze wracają.

Gdy znalazła się na statku, jej uwagę przykuło spore pudło, znajdujące się dokładnie pod konsolą. Nie przypominam sobie, żeby były święta skomentowała w myślach marszcząc brwi.
Podeszła ostrożnie bliżej, sięgając po swój soniczny śrubokręt. Obadała urządzeniem paczkę i stwierdziwszy, iż nic z zawartości prezentu nie powinno jej pożreć, otworzyła wieko. Na samym dnie ujrzała maleńką karteczkę z jakimiś danymi. Oczywiście, że były to współrzędne, ale jak u licha pudło znalazła się u niej na pokładzie? Owszem, kilka razy zapomniała zamknąć drzwi do pokoju z na oścież otwartym sejfem, ale zamknięcia wehikułu na pewno by nie zapomniała.
Dobra, co mi może się stać? Najwyżej zginę i znów jej piramida wartości została nieco przekręcona.
Wstukała dane i już po chwili znalazła się na...
- Lodowa Planeta? - powiedziała sama do siebie i zrobiła minę coś w stylu łotdefak.

Niepewnie wyszła i zanim zdążyła cokolwiek zrobić, poczuła jak jej ręce znajdują za jej plecami, przytrzymywane przez jakiegoś... kogoś.
Chciała się szarpać, ale nic z tego.
Zauważyła, że nie tylko ona jest nietypowym gościem. A raczej w nietypowej sytuacji.
- O hej Wam - uśmiechnęła się. - Czy mi się zdaje, czy gospodarze nie są zbyt serdeczni?

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Czw Sty 17, 2013 6:00 pm

Planeta Lodu, tego się raczej nie spodziewał. Taki silny, gorączkowo nadawany sygnał z tej spokojnej, wiejącej nudą planetki? Zabójstwo i porwanie? Nie tak załatwiali sprawy wypaczeni mieszkańcy tej planety. Pozbawieni jednej głowy stawali się owładniętymi żądzami szaleńcami i zabijali w afekcie. Zorganizowana akcja? To nie w ich stylu.
Podszedł do wyjścia i ostrożnie wystawił głowę na zewnątrz, podejrzliwie rozglądając się na boki. Wylądował w jakimś pustym pomieszczeniu o białych ścianach. Nie znajdowało się w nim nic, oprócz spoczywającego w kącie nieruchomego, martwego ciała Michelle. Obrzucił je nieuważnym spojrzeniem i skierował się ku uchylonym drzwiom, zza których dochodziły głosy kilku osób. Minął ciemny korytarz i trafił do kolejnej białej sali, podobnej do tej, z której przed chwilą wyszedł, z tą tylko różnicą, że ta nie była pusta. Były tam cztery osoby, w tym trzy całkiem niczego sobie kobiety. Jedna z nich leżała związana i bez przerwy pojękiwała, druga była skuta kajdankami, a trzecia... trzecia to była Scarlett Estellon, trzymana w stalowych objęciach jakiegoś tubylca. Przy tych dwóch, splecionych w niechcianym uścisku, stał mózgowiec w okularkach i z notesem w rękach. Zajęty był robieniem notatek. Nate od razu zauważył, że prawa głowa naukowca była dość znacznie zdeformowana, tak jakby pewna jej część została nieudolnie wycięta chirurgicznie. Przeniósł wzrok na czwartą znajdującą sie w laboratorium osobę - jakiegoś charczącego, leżącego na podłodze faceta, który najwyraźniej miał problemy z oddychaniem.
-Witam wszystkich zgromadzonych, dziękuję za komitet powitalny, nie było trzeba - powiedział z kamiennym wyrazem twarzy, na tyle głośno, by wszyscy w pomieszczeniu mogli go usłyszeć. Spojrzenia obecnych powędrowały w jego stronę.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Aria Villarin on Czw Sty 17, 2013 7:32 pm

Kompletnie zdezorientowana Aria wciąż tkwiła na podłodze, nie do końca wiedząc, co się dzieje. Ból przyćmiewał jej wszytko i sama już nie wiedziała, czy cokolwiek dzieje się naprawdę, zresztą nie można jej się dziwić - bo po chwili nastąpiła seria naprawdę dziwnych wypadków.
Najpierw z Albionu jak gdyby nigdy nic wyszedł Jason, który miał przecież siedzieć przykuty w sterowni. Wpadł na asystenta szalonego naukowca i najwidoczniej uderzył się w uszkodzone żebro, bo zatoczył się i upadł na ziemię, wydając z siebie przy tym podejrzane dźwięki.
Następnie w sali, w której się znajdowali pojawił się kolejny TARDIS i beztrosko wymaszerowała z niego Scarlett Estellon, wpadając prosto w ramiona tego samego osobnika, który wcześniej przyczynił się do upadku Jasona.
Jakby tego było mało, do laboratorium wszedł jeszcze jeden mężczyzna, którego Aria nie znała i zaczął się bezczelnie ze wszystkimi witać. Czy miał coś wspólnego z tym, co się tutaj wyprawiało?
Władczyni Czasu skupiła resztki sił i wykorzystując zamieszanie powstałe wokół nowoprzybyłych, podczołgała się w kierunku Jasona z zamiarem sprawdzenia, czy ten ma jeszcze jakieś szanse na przeżycie. Ból przybrał znacznie na sile i obezwładnił ją na tyle, że natychmiast straciła przytomność.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Dalishya Andraste on Czw Sty 17, 2013 8:10 pm

Aria co prawda się obudziła, jednak nie na wiele się to zdało. Dziewczyna jęczała i wykrzywiała twarz w bólu, na który to widok krajało się serce Dalishyi. Szarpnęła się kilka razy jednak kajdanki były solidne i tylko wpiły jej się w nadgarstki. W międzyczasie ich oprawcy zdążyli już wrócić. Ich beztroska rozprawa o materiale genetycznym została nagle zakłócona przez niespodziewane pojawienie się Jasona. Jak? Ze strony mężczyzny nie mogły jednak liczyć na żaden ratunek, bowiem przez nieuwagę praktycznie sam się obezwładnił. No co za człowiek! Następnych kilka zdarzeń nastąpiło niemal jednocześnie. Powiew wiatru towarzyszący pojawieniu się Immortal, wkroczenie na scenę Estellon (o ile to możliwe, na jej widok Dali jeszcze bardziej się spięła), jej błyskawiczne pojmanie a na sam koniec przybycie jakiegoś gościa bawiącego się w sarkazm.

Dali pomyślała, że to wszystko jest na tyle bez sensu, że przypomina książkę jakiegoś kiepskiego autora, który pod wpływem chwili umieszcza w jednym rozdziale wszystkie zwroty akcji. Z rozważań wyrwały ją słowa "profesora", który podnosząc wzrok znad swoich notatek, obrzucił Arię, Jasona i Scarlett wesołym spojrzeniem, po czym zwrócił się znów do swego pomocnika:
- Chyba luki same nam się uzupełnią.
Po czym zachichotał diabolicznie - jak to szaleni naukowcy mają w zwyczaju.
Zdeformowany dwugłowiec miał chyba małe problemy z ogarnianiem co się wokół dzieje, ponieważ dopiero teraz zwrócił się w kierunku Bruneta w drzwiach:
- Kim jesteś i komu chcesz pomóc? Mi w kreacji rasy Niepokonanych czy im w zapełnianiu moich kajdanek i sznurów?
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Pią Sty 18, 2013 5:54 pm

Scarlett nawet nie przyszło do głowy, aby zacząć się wyrywać jakiemuś poważnie skrzywdzonemu człowiekowi.
- Z taką twarzą - czy też twarzami - i ja miałabym pewne zboczenia psychiczne - udało się jej przekręcić głowę i zdobyć na irytujący -bez wyjątku - każde żywe stworzenie uśmieszek.
Zauważyła jak na podłodze zwija się z bólu kilka postaci. No cóż, zapewne by im pomogła, a przynajmniej posłużyła do wyzwolenia samej siebie, ale chyba w takowej sytuacji było to mało możliwe.
Zdziwiła się jak szybko jej obietnica dotycząca denerwującego Ziemianina została spełniona. Szalony naukowiec w okularach, który spokojnie dostałby rolę w jednym z amerykańskich filmów, powiedział coś do drugiego dziwnego osobnika, po czym obaj wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Lettie nie zaszczyciła pozostałych niezbyt uprzejmie potraktowanych gości radosnym uśmiechem, gdyż właściwie twarz jej wykrzywiała się jej w coraz większym bólu.
Nagle do pomieszczenia wszedł nie kto inny jak Nathanael. No ładnie. Teraz możemy się modlić, żeby tylko nie współpracował z nimi... choć jeśli nawet...
Osoby o niezbyt przyjaznej twarzy, kazały wszystkich przemieścić do sali obok. Scarlett chcąc nie chcąc podążała za nimi, co raz rzucając kąśliwe uwagi, dostając w zamian coś w rodzaju uderzenia w żebra. A niech tylko się stąd wydostanę.
- Jak zginę: zabiję was - nagle na głos wypowiedziały się treści zawarte w myślach.
Uchyliła się od następnego ciosu.
- Blondyneczko, masz ładną buźkę. Chcesz się jej pozbyć? Tak się składa, że jest nam potrzebna do naszego nowego zaawansowanego robota ludzko-pozaziemskiego.
Pełna złości dziewczyna odpowiedziała iście stoickim głosem, jak zwykle ukazując maksimum swojej dostojności:
- Jeśli mnie zaraz nie puścisz, to możesz być pewny, że twoje ciało zostanie bardziej zmasakrowane niż tego tutaj - wskazała na dziwacznego dwugłowego stwora - A wtedy daję ci słowo, że matka, czy co tam cię stworzyło na pewno cię nie pozna - zakończyła prawie krzycząc na niego.
Zauważywszy, iż na kosmicie nie zrobiło to wrażenia, przybrała poważną minę i zatrzymała się, nie pozwalając zrobić ani jednego kroku więcej.
- A kim jest niby Twój ojciec, żałosna niewolnico? - zapytał z uśmiechem i drwiną w głosie.
- Nazywam się Scarlett Lana Meredith Serenity III Estellon, a moim ojcem jest generał Gallifrey - powiedziała jak zwykle unosząc wysoko głową, chcąc dać do zrozumienia z kim mają do czynienia. - Nie radzę Ci ze mną zadzierać.
Mina porywacza natychmiast zrzedła, zamiast temu ustępując niepokojowi pomieszanemu ze strachem i podziwem.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Pią Sty 18, 2013 6:56 pm

Jego obecność kompletnie zignorowano, co Nate'a jakoś szczególnie nie zmartwiło. Miał przynajmniej możliwość poczynienia wstępnych obserwacji. Gwiazdą zebrania była natomiast Scarlett, nieustannie dająca popisy akrobacji swojego ciętego języka. Mała Księżniczka - jak Nathanael nazywał ją zawsze w myślach - oczywiście nawet w takiej sytuacji musiała być w centrum uwagi. Mężczyzna stłumił złośliwy uśmiech, cisnący mu się na usta i podążył za szarpiącą się gromadą międzygatunkową.
Strasznie był ciekaw, co to za robot miał powstać w tym dziwacznym laboratorium. Jakieś kombinacje z kodem genetycznym, tego był pewien. Prawdopodobnie zbierano reprezentację różnych gatunków kosmitów i z każdego z nich miano zaczerpnąć jakieś charakterystyczne cechy, tworząc swojego rodzaju typ idealny osobnika, wykorzystywanego do walki. Pomysł sam w sobie nie był aż tak szalony, jak mogłoby się wydawać, jednak Nate osobiście preferował bardziej tradycyjne sposoby walki, pozostawiając zabawy z DNA takim wariatom, jak lodowy profesorek.
W grupie obecnych tu osób nie było nikogo, kto byłby mu wystarczająco bliski, by wart był ocalenia (prawdę mówiąc trudno było o kogoś takiego w całym wszechświecie), toteż Nathan spokojnie czekał na rozwój wypadków.
Po krótkim spacerze znaleźli się w sali chirurgicznej, wypełnionej najróżniejszym sprzętem. Wtedy własnie Scarlett postanowiła z dumą obwieścić porywaczom swoją tożsamość. Profesorka lekko ścięło z nóg, jednak po chwili rozchylił obie pary ust w paskudnym, diabolicznym uśmiechu, wyraźnie z czegoś zadowolony.
-W takim razie posiadasz najlepszy możliwy pakiet genów!
Nate nie był zainteresowany dalszym przebiegiem dyskusji, więc zawrócił z powrotem do pomieszczenia, gdzie zostawiono jedną z blondynek, skutą kajdankami. Rozsiadł się obok niej wygodnie na podłodze i nie bawiąc się w niepotrzebne przywitania i inne uprzejmości, rzucił po prostu:
-Czemu cię nie chcieli?
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Dalishya Andraste on Pią Sty 18, 2013 8:32 pm

Mężczyzna nie zajął jasnego stanowiska. Nie udzielił również odpowiedzi na pytanie "profesora" jadnak swoją postawą jasno dawał do zrozumienia, że nie ma zamiaru podzielić losu pojmanych. Mało honorowo, ale w sumie mądrze.
Pomylony naukowiec pomimo docinek Estellon znów wpadł w doskonały nastrój i zarządził przetransportowanie więźniów do sąsiedniego pokoju. W związku z tym, do pomieszczenia wpadło jeszcze kilka istot (z których część była robotami) wtłoczonych w białe, naukowe kitle. Nowi chwycili Jasona i Arię z podłogi i zaczęli ich za sobą wlec.
- Zostawcie ich! - rzuciła gniewnie dziewczyna, próbując wyglądać groźnie. W jej obecnym położeniu było to oczywiście niewykonalne, toteż kolejny raz została całkowicie zignorowana. Co gorsza, po chwili drzwi zamknęły się za dziwacznym orszakiem i Dali została sama. Przez chwilę wierciła się niespokojnie w miejscu, chcąc przyjąć dogodniejszą pozycję do walki z kajdankami. Jej wysiłki spełzły jednak na niczym i jedyne co się zmieniło, to to, że teraz leżała na podłodze w skutek niekontrolowanego objechania po kaloryferze. Była wściekła. Z furią zaczęła szarpać za krępujące ją kajdanki. Robiła to aż poczuła, że jeden z jej nadgarstków jest na granicy zwichnięcia. Podciągnęła się z powrotem najwyżej jak tylko mogła i ponuro wgapiała się w drzwi, za którymi zniknęli jej towarzysze. Jak ten cholerny Moore to zrobił? - myślała sfrustrowana.
Po chwili odrzwia uchyliły się i do pomieszczenia wrócił Tajemniczy Brunet. Bez słowa zajął miejsce obok niej, po czym nie bawiąc się w formalności spytał:
- Czemu cię nie chcieli?
Dali obrzuciła go podejrzliwym spojrzeniem. Albo nie miał zbyt wiele wspólnego z całą sytuacją, albo tylko udawał a tak naprawdę miał za zadanie wyciągnąć z niej informacje.
- Nie mam bladego pojęcia - odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo tu nie było jeszcze czego ukrywać. - Próbowałam pytać, ale profesorek mnie zbył. W zasadzie to powiedział, że mogę stąd odlecieć, ale nie chciałam zostawić przyjaciółki. Nie powiedział ci tego? - spytała wyzywająco. Chciała sprowokować jego reakcję, licząc na to, że być może pokaże ile w rzeczywistości wie.


Ostatnio zmieniony przez Dalishya Andraste dnia Sob Sty 19, 2013 8:16 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Jason Moore on Pią Sty 18, 2013 9:26 pm

Durniu, nie rzucaj się, bo pogorszysz sprawę - strofował się w myślach Jason. Zgodnie z radą udzieloną samemu sobie (przez samego siebie Wink) zastygł na ziemi w bezruchu, starając się unormować oddech. Zadanie nie było łatwe. Skupił się na nim tak mocno, że średnio dochodziło do niego co działo się wokół. Dopiero gdy poczuł na ramieniu dłoń, wyrwał się z letargu. Odwrócił głowę i zobaczył Arię. Mimo wszystko nie zamierza mnie zostawić. Zadziwiające. Po chwili jednak twarz dziewczyny wykrzywiła się w grymasie przeraźliwego bólu a jej oczy zaszły mgłą. Kosmyki jasnych włosów rozpłynęły się po podłodze, gdy dziewczyna straciła przytomność. Moore odwrócił od niej wzrok i obrzucił nim pozostałe postaci w pomieszczeniu. Niejako ze zdziwieniem zarejestrował obecność córki Ważnego Gościa. Spotykamy się wcześniej niż podejrzewałem. Jak się zdawało blondynka wzbudzała całkiem spore zamieszanie. Korzystając z tego faktu, Jason zaczął poluzowywać więzy krępujące leżącą obok Arię. Nie mógł poświęcić jednak tej czynności zbyt wiele czasu, gdyż kolejni dwugłowi, którzy właśnie wkroczyli do pomieszczenia, chwycili każde z nich i wywlekli do kolejnej białej sali.
Bez specjalnej troski czy delikatności umieścili ich na stołach, co Jason niestety odczuł w bardzo przykry sposób. Na krótką chwilę zamknął oczy by zebrać się w sobie, po czym zdecydowanym gestem zaczął się podnosić. Dwugłowe ludziki w fartuchach natychmiast rzuciły się w jego stronę. Jego ręce zostały skrępowane, a ostatnim co Jason zobaczył nim obraz rozmył mu się przed oczami była biała chustka, którą ktoś przycisnął mu do twarzy.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Aria Villarin on Sob Sty 19, 2013 9:44 pm

Gdy ocknęła się po raz kolejny, znajdowała się w ramionach jednego z goryli naukowca. Przenoszono ich do innej sali. Z trudem rozchyliła powieki, rozglądając się po pomieszczeniu i zadowoleniem stwierdziła, że nic jej już nie boli - teraz już była tylko bardzo osłabiona. Zapewne był to efekt przytrucia substancją, którą została wcześniej poczęstowana. Położono ją na stole chirurgicznym i w pierwszej kolejności zajęto się Moorem - został on przywiązany do stanowiska chirurgicznego i wprowadzony w stan śpiączki klinicznej. Na nią chwilowo nikt nie zwracał uwagi, gdyż wszyscy byli przekonani, że dziewczyna wciąż jest sparaliżowana. Ostrożnie poruszyła dłońmi i poczuła, że jakimś cudem poluzowały się więzy, krępujące jej nadgarstki. Wyswobodziła się z nich i wciąż trzymając ręce za plecami, podjęła próby odwrócenia uwagi dwugłowych od Jasona.
-Grzecznie proszę, wypuśćcie nas po dobroci - powiedziała, przywołując na twarz sztuczny, szeroki uśmiech. - Nie chcielibyśmy robić wam krzywdy! - dodała całkiem serio w ramach ostrzeżenia. Naprawdę nie chciała stosować żadnej przemocy, jednak jeżeli miałoby to być ceną za uwolnienie jej bliskich - gotowa była ją zapłacić. W końcu to ona ich tutaj ściągnęła.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Nie Sty 20, 2013 5:25 pm

-Nie powiedział ci tego? - spytała blondynka, patrząc na niego wyzywająco. Uśmiechnął się ironicznie i pochwycił ostre spojrzenie jej niebieskich oczu. Wiedział, że za bardzo nie wzbudzał zaufania innych, ale ta mała zdecydowanie mu pochlebiała. Knucie takich śmiesznych intryg, jaka tu się właśnie rozgrywała, raczej nie należało do obszaru jego zainteresowań. On działał znacznie skuteczniej.
-Jakoś nie mieliśmy okazji się bliżej poznać - stwierdził zgodnie z prawdą. - Twoja przyjaciółka to mała Estellonówna? - zapytał.
Z kieszeni wyjął mini laser i zaczął obracać go w dłoni z zamiarem późniejszego ewentualnego wyswobodzenia dziewczyny.

avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Dalishya Andraste on Nie Sty 20, 2013 10:26 pm

Z uwagą obserwowała jego oczy czekając na najmniejszą oznakę kłamstwa. A jednak, takowej nie stwierdzono. Mężczyzna najwidoczniej nie był jednak w komitywie z szalonym naukowcem. Co więcej, laser w jego dłoniach wyglądał niezwykle obiecująco. Kluczem do uwolnienia była jednak Estellon. Dali spojrzała w oczy bruneta. Żądały prawdy i tylko prawdy. Dobrze zatem, niech będzie prawda.
- Mówiąc o przyjaciółce, której nie chciałam opuścić, miałam na myśli Arię Villarin, która tu ze mną przyleciała. Scarlett pojawiła się później. I mimo, że niewiele osób nazwałoby nas najlepszymi przyjaciółkami, to wiele nas dwie ostatnio łączyło. A teraz, jeśli już skończyłeś mnie testować, to może byś mnie łaskawie uwolnił i pomoglibyśmy im wszystkim. Co ty na to...? Jak się właściwie nazywasz? - oznajmiła na koniec napinając wymownie kajdanki.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Nie Sty 20, 2013 11:03 pm

Jak można być takim debilem? Czy te nędzne kreatury wyglądające jak stworzone przez jakiegoś pięciolatka w paincie myślą, że naprawdę uda im się pokonać pięć osób? ... No może cztery. Jason chyba nie za bardzo się liczy.
Nadal uwięziona w uścisku Scarlett obmyślała, co by tu wykombinować. Wiedziała, iż w tym pomieszczeniu musi znajdować się sporo broni. W końcu przez coś wcześniej wspomniany człowiek musiał zginąć.
W takich chwilach dziękowała Bogu, w którego i tak nie wierzyła, że jest strasznie uparta. Gdyby nie to, na pewno wbrew zakazom rodziców, nie uczęszczałaby na lekcje fechtunku. Kiedy te zdawały się za proste, przeniosła się na coś bardziej przydatnego, a mianowicie rapier.
Kochała trzymać w dłoni zimną rękojeść broni, ciesząc się każdym wykonywanym ruchem. Zawsze wtedy wyobrażała sobie jako przed nią stoi prawdziwy potwór, albo Cadan.
Tak wiem, może to nie najlepsza pora na wylewne opisy uczuć do swoich wrogów, tudzież nielubianych osób. Tym bardziej jeśli tą osobą jest brat twojej przyjaciółki.
- No blondyneczko, wskakuj na stolik - kosmita zadowolony ze swojego znikomego żartu wskazał na metalowy blat.
Co prawda nie znała głównego celu tej wyprawy, ale na pewno nie miał on zakończyć się podzieleniem losu Ziemianina.

Trzeba było coś zrobić.

To właśnie w takich chwilach mózg pracuje na przyspieszonych obrotach, serce wali jak szalone i trzeba trzymać nerwy na wodzy, aby nie wybuchnąć płaczem.
W kim można znaleźć pocieszenie, jeśli nie w osobach dzielących twój los?
Spojrzała na Arię, mając nadzieję, iż ajdija przyjdzie jej do głowy sama.
I oto w tej chwili wszystko było jasne. Villarin chyba też wpadła na ten sam pomysł. W jej spojrzeniu było coś takiego, co dało się zrozumieć nawet bez słów.
Choć ten plan był chyba najdalej położony od normalności Scarlett, to nie widziała innego wyjścia. Coś (nie)dobrego zaglądało jej w głąb duszy, każąc pomagać.
Teraz, albo nigdy.
Dynamicznie uniosła ręce do góry, wyszarpując się z uścisku potwora. Odwracając się szybko i wykorzystując zdezorientowanie przeciwnika, obdarowała owego nieprzyjaciela kopnięciem. Kosmita odleciał na kilkanaście centymetrów, a zadowolona Władczyni powiedziała:
- Spierdalaj z tymi łapami... mackami, czy czym cię tam Bozia obdarowała - rzuciła groźnie do następnego stworzenia. - Nie obmacuje się na pierwszej randce - powiedziała z wielką odrazą i szybko przemieściła się w stronę ściany, na której rodzajów broni było tak wiele, niczym ubrań w jej szafie.
Gimnastyka także nie poszła w las. Jak kotka wskoczyła na stolik i sięgnęła po swoją ulubioną broń. Nie szczędząc czasu na ratujące im życie popisy, pozbyła się blatu pod nogami, schodząc z niego w mało scarlettowy sposób. Wykonując salto znalazła się nie ziemi. Oczywiście nie było to bezcelowe. Za ten czas, dziwni gospodarze zdążyli spróbować ją złapać. Ponownie.
Widząc, że nawet rozkojarzona blondynka z rapierem nie robi na nich większego wrażenia, wszem i wobec ogłosiła:
- Ani kroku dalej, bo zostaniesz z jedną głową - szkoda, że mimo posiadania dwóch mózgów, nie miał co się równać z jednym płazów.
Oczywiście nie posłuchali. Zbliżyli się zbyt blisko i jedna z głów ozdabiała jasne kafelki pomieszczenia. No cóż... jeśli taka była cena ratowania siebie i swojej rasy...
A jednak. Jeden z przeciwników wykazał się większym IQ niż żaby i zbliżał się z jakimś laserem do Arii. A wiedząc, że na pewno nie jest do atrapa z Gwiezdnych Wojen, szybkimi susami w ostatniej chwili zatopiła miecz w tułowiu złego pomocnika.
Ciało bezwładnie osunęło się na ziemię. Chcąc znów być przodem do kosmitów, uskoczyła w bok i zastanawiając się, co wymyślić tym razem, zaobserwowała, jak świetlny pocisk, który miał być przeznaczony jej, ląduje w ciele Villarin.
Tego już było za dużo! Jest jedyny sposób na ocaleni (nie napiszę przyjaciół, bo byłoby to podejrzane) mieszkańców Gallifrey. Niestety był to plan, który jako jedyny dawał szansę na przeżycie tym 'dobrym'.
Lettie stanęła między dwoma przeciwnikami, po czym rozpoczęła proces regenerere. Jej ręce błyskawicznie powędrowały na boki, a głowa uniosła się jeszcze wyżej. Dwa złote promienia uderzyły stwory z taką siłą, iż te odleciałyby na dobre kilkanaście metrów (a może nawet zamieniłaby się w pył) ale z powodu ścian ich otaczających, wylądowali na nich z takim impetem, że poznanie ich tożsamości postanowiłam zostawić specjalistom.

Zemdlała.


_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Aria Villarin on Sro Sty 23, 2013 6:18 pm

Chwilę później spojrzenia jej i Scarlett spotkały się, a między ich umysłami błyskawicznie przepłynął impuls porozumienia. Po ułamku sekundy obie dziewczyny doskonale wiedziały już, co mają robić. Lettie zajęła się gorylami naukowca, odwracając przy tym uwagę znajdujących się w pomieszczeniu osób. Arii natomiast przypadło w udziale zajęcie się szalonym profesorem. Zerwała się z miejsca i zeskoczyła ze stołu chirurgicznego, po czym jednym susem dopadła do szaleńca. Chwyciła gazę ze środkiem usypiającym i wprowadziła go w stan śpiączki tak samo, jak on uprzednio uśpił Jasona. Teraz to kosmita był unieruchomiony na stole, a Aria pewnym ruchem dłoni chwyciła za skalpel i wysunęła go w kierunku swego byłego oprawcy. Palcami lewej dłoni przytrzymała odpowiednie miejsce i wykonała zdecydowane cięcie na jednej z głów profesora, tuż obok ucha. Kątem oka zauważyła jednego z asystentów naukowca, biegnącego w jej kierunku z zamiarem przerwania tego niezapowiedzianego zabiegu. Aria zawahała się tylko na ułamek sekundy, po czym postanowiła przyspieszyć całą procedurę. Złapała skalpel całą dłonią i wbiła go w ucho pacjenta, na zawsze pozbawiając jego odpowiedzialny za żądze i pierwotne instynkty mózg zdolności funkcjonowania. Teraz, gdy wybudzi się z narkozy, pozostanie mu tylko społeczna nadbudowa, zapisana w pamięci drugiego mózgu. Z taką anatomią nie będzie już zdolny do zrobienia komukolwiek krzywdy.
Nagle dziewczyna poczuła przenikliwy ból w jednym z serc. Zdążyła dokończyć to, co zaczęła, natomiast nie była już w stanie ochronić siebie samej przed atakiem ostatniego z ocalałych goryli. Wiedziała, że została jej krótka chwila, po upływie której będzie musiała rozpocząć proces regeneracji.
Na chwiejących się nogach podeszła do stołu, do którego przywiązany był Jason. Złapała mężczyznę za ramiona i zaczęła nim szarpać w nadziei, że ten się obudzi. Moore otworzył oczy i spojrzał na nią nieprzytomnie.
-Przepraszam... - wykrztusiła z trudem, gorączkowo szukając wzrokiem jego spojrzenia, po czym resztkami sił odepchnęła się od stołu chirurgicznego. Wylądowała z hukiem na ścianie i zaczęła regenerować.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Sro Sty 23, 2013 7:41 pm

Nate postanowił nie odpowiadać na przymilne pytanie blondynki. Siedział obok niej w milczeniu i w zamyśleniu przyglądał się jej stopom, odzianym w eleganckie szpilki. Musiał przyznać, że miała całkiem ładne nogi i postanowił przez chwilę w spokoju porozkoszować się tym widokiem. Chłopcy udający złych naukowców niech się jeszcze trochę pobawią w pokoju obok.
Nagle do ich uszu dobiegły krzyki - za ścianą zaczęło się coś dziać, a po chwili dało się też słyszeć łomot i odgłosy walki. Nathanael zdecydowanym ruchem rozciął łańcuch łączący dwie metalowe obręcze, zapięte na nadgarstkach dziewczyny, tym samym przywracając jej możliwość swobodnego poruszania się. Wstał niespiesznie i otrzepał spodnie, po czym skierował się w stronę drzwi. Gdy dotarł na miejsce, niemal wszyscy obecni w pomieszczeniu leżeli nieprzytomni na podłodze. Nate wpatrywał się przez krótką chwilę w roztaczający się przed nim widok, po czym wybuchnął krótkim, serdecznym śmiechem.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Jason Moore on Czw Sty 24, 2013 2:35 pm

Wszechobecna biel zaczęła się rozmywać a jej miejsce znów zajmowały kolory i niewyraźne jeszcze kształty. Przez przytwarte oczy Jason zobaczył jasną burzę połączoną z nieco ciemniejszymi pałąkami, które z niepojętej przyczyny połączyły się z jego ramionami, którymi bezlitośnie potrząsały. Mężczyzna mrugnął kilka razy by poprawić jakość widzianego obrazu. Teraz był w stanie stwierdzić, że to Aria nim potrząsała. Co znowu? - pomyślał nieprzytomnie.
- Przepraszam - głos dziewczyny dobiegł go jakby z daleka. Znów? Chciał jej powiedzieć że "nie ma za co", ale nie zdążył, bowiem blondynka odepchnęła się od stołu i wylądowała na ścianie. Widząc oplatającą ją złotą mgiełkę, Jason już wiedział co się za chwilę stanie. Szybko odwrócił głowę i czekał aż blask zniknie. Gdy znów skierował głowę w stronę Arii, zauważył, że blondynka leży nieprzytomna na ziemi. Amerykanin poruszył na próbę rękami. Jak się okazało, psychodeliczni naukowcy nie mieli czasu przywiązać go zbyt mocno, toteż już po chwili był wolny. Zlazł ze stołu i nieco chwiejnym krokiem dotarł do nieprzytomnych. Osunął się przy Arii na kolana i odgarnął jej włosy. Zamarł gdy zobaczył twarz dziewczyny. Przecież to nie ona. Usłyszał jak otwierają się za nim drzwi, jednak nie był w stanie się odwrócić. Po raz pierwszy od dawna zdał sobie sprawę z tego, że nic nie rozumie, że nic już nie wie. Poczucie bezradności przytłoczyło go. Dopiero męski śmiech wyrwał go z odrętwienia. Jason skierował głowę w stronę wejścia i zobaczył postawnego bruneta.
- O co chodzi? - rzucił niemal bezwiednie.
Przez drzwi przecisnęła się Dali. Szybkim krokiem obeszła salę, sprawdzając kto z nieprzytomnych żyje. Gdy dotarła do kobiety, która zajęła miejsce Arii wydała z siebie jedynie krótkie "Oh".
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Dalishya Andraste on Czw Sty 24, 2013 3:03 pm

Nie doczekała się odpowiedzi. Mężczyzna przez chwilę bez słowa wpatrywał się w jej nogi, co normalnie na pewno by skomentowała, ale nie w chwili gdy jego decyzja była jej jedyną szansą na odzyskanie wolności i pomoc towarzyszom. Zza drzwi dobiegły ich odgłosy walki. Słysząc je Dali niespokojnie się poruszyła. Nie mogła tu tak po prostu siedzieć! Chciała biec tam i zobaczyć co się działo. Gdyby tylko nie te kajdanki, które... już po chwili wcale jej nie krępowały. Spojrzała na bruneta, on jednakowoż zignorował ją i niespiesznie zaczął się podnosić. Dziewczyna również zebrała się z podłogi i ruszyła za swym tajemniczym wybawcą. To co zobaczyli w drugim pomieszczeniu było przerażające. Na podłodze walały się ciała, niektóre spalone, na jednym z blatów chirurgicznych leżał szalony profesor, który najwyraźniej poddany został prowizorycznemu zabiegowi, a pod ścianą dostrzec można było ciała dwóch Władczyń Czasu. Dali postanowiła udać się na szybki obchód by sprawdzić stan poszkodowanych. Niewielu z naukowców i ich robotycznych pomocników ocalało. Blondynka starała się wyobrazić sobie scenę, jaka się tu rozegrała. W międzyczasie dotarła do przyjaciółki. Siedział przy niej Jason. Wyglądał na zszokowanego i Dalishyi wystarczył jeden rzut oka na twarz Arii, by zrozumieć dlaczego. Regenerowała. Dali westchnęła z żalem, czując wyrzuty sumienia. Nie zdążyła jej pomóc i chociaż teoretycznie nic się nie stało, Aria miała teraz przecież jedno życie mniej.
- Musimy je stąd zabrać - orzekła stanowczo obrzucając obu mężczyzn spojrzeniem przywódcy. - Bezimienny. Zajmiesz się Scarlett? Ja pomogę Jasonowi zabrać Arię. Immortal możemy wziąć na hol.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Pią Sty 25, 2013 7:08 pm

Słysząc jej rozkazujący ton, Nate uniósł brew w niemym zdziwieniu. Spojrzał na Dalishyę wymownie, jakby chciał powiedzieć "Naprawdę myślisz, że możesz wydawać mi rozkazy?", ale na głos nie wypowiedział ani słowa. Przeniósł spojrzenie na leżącą nieopodal Scarlett. Była świeżo po regeneracji.
Zbliżył się do blondynki i pochylił się nad nią, układając ją w dogodnej pozycji, po czym ostrożnie podniósł dziewczynę z ziemi. Nawet nieprzytomna wyglądała świetnie. Pasował do niej ten spokojny wyraz twarzy, szczególnie, że nieczęsto można ją było dostrzec tak rozluźnioną i zrelaksowaną jak teraz, gdy spała. Przez chwilę przyglądał się Lettie w zamyśleniu.
Następnie, nie zwracając zupełnie uwagi na pozostałe osoby, obecne w pomieszczeniu Nathanael wymaszerował z niego szybkim krokiem i skierował się w stronę swojej TARDIS.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Lodu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Planeta Sin
» Pierwsza planeta

fghj :: Lokalizacje :: Wszechświat

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach