Planeta Ognia

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Sob Kwi 27, 2013 9:05 pm

Kolekcjonerem wszystkiego? Na jej twarzy pojawił się grymas zdziwienia połączonego z niezrozumieniem. I jeszcze ten tekst o wartości przedmiotu. No po prostu świr.
Ujęła ją jednak jego uprzejmość. Juhu, może obejrzeć tyyyyle aparatów. No i to „Czy zechcesz...?” Urocze. Uroczy świr.
- Z przyjemnością – odpowiedziała z ujmującym uśmiechem. Zupełnie nie dbała o Nate’a, skoro on się nią nie przejmował. – A, tylko w zasadzie, jak się nazywasz? Ja jestem Anastasia.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Makiavel Myrddin on Sob Kwi 27, 2013 9:23 pm

Dziewczyna wyraziła aprobatę dla jego pomysłu. No niesłychane. Zgodziła się mimo, ze w ogóle mnie nie zna. Fascynujące, czysto fascynujące.
- Jestem Makiavel - odpowiedział z kolei na postawione pytanie. - Bardzo mi przyjemnie.
Ruszyli w stronę wyjścia a w międzyczasie Myrddin zaczął opowiadać o swojej kolekcji. Był to u niego odruch, którego nie mógł w żaden sposób kontrolować, toteż z wiekiem przestał się tym martwić i po prostu paplał w kółko.
- Kolekcjonowanie jest niezwykle zajmujące, to oczywiste. Jaki jest jednak sens gromadzenia czegoś, co każdy może mieć, albo czegoś, co nie niesie za sobą żadnych wspomnień?...
Kontynuując swoje wywody wpuścił ją do swojego statku i poprowadził w stronę sali aparatów. Każdy z nich ustawiony był w oddzielnym przezroczystym pojemniku, podświetlonym tak, by wydobyć jak najwięcej piękna z eksponatu.
- Skoro jesteś koneserką fotografii, to może to cię zainteresuje - stwierdził wskazując na niewielkie stare pudełko ustawione na postumencie na środku pokoju. - Pierwsza i oryginalna camera obscura - oznajmił z dumą.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 858

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Sob Kwi 27, 2013 9:41 pm

Makiavelowi usta się nie zamykały. Widać było, że istotnie, kolekcjonerstwo to jego pasja. Ana słuchała go i tak jednym uchem, ale kiedy weszli do pomieszczenia z aparatami, praktycznie w ogóle go nie słyszała. Oniemiała z zachwytu. O mało co nie pisnęła.
Była tu camera obscura, ale też legendarna Leica, wyjątkowy Rolleiflex i cudowna Exakta. No i zachwycająca Konica Hexar. Wniebowzięta Ana spoglądała z niedowierzaniem to na cudeńka, to na chłopaka. Teraz spojrzała na niego nowym okiem.
- Piękne... Jak długo trzeba było to zbierać?
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Makiavel Myrddin on Sob Kwi 27, 2013 10:26 pm

Makiavel z radością obserwował zachwyt jaki wzbudziła w dziewczynie jego mała kolekcja. Anastazja niemal biegała po pomieszczeniu od eksponatu do eksponatu, a oczy jej błyszczały. W końcu zwróciła się znów do właściciela zbioru.
- Niech pomyślę... - Władca Czasu zakrył na chwilę usta dłonią a przed oczami migały mu wspomnienia z odbytych wypraw. - Wydaje mi się, że aparaty zacząłem kolekcjonować jakieś 200 lat temu... Tak, to był piękny dzień - kontynuował rozmarzonym tonem. - Odwiedzałem właśnie znajomą na Planecie Ognia, miała do mnie mało ważną sprawę z jakąś przesyłką. Traf chciał, że akurat była z przyjacielem. On to jest dopiero zapalonym fotografem... Właśnie wtedy po raz pierwszy miałem aparat w dłoniach i bardzo mi się spodobał... - zamilkł pogrążając się we wspomnieniach.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 858

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Nie Kwi 28, 2013 2:54 pm

Małym wstrząsem było dla Any to 200 lat. Ciągle nie mogła się do końca przyzwyczaić, że otaczają ją bądź co bądź kosmici. W dodatku wyglądający zupełnie jak ludzie. Ten tu chłopak miał więc kilka wieków życia za sobą, a ona – zaledwie 24. Poczuła się jak dziecko, choć przecież to Władca Czasu wyglądał na nastolatka.
- 200 lat zbierasz aparaty...?! To ile ty masz lat...? Dlaczego wyglądasz tak... młodo?
Jejciu, a on zbiera przecież nie tylko aparaty. Gdzie on to wszystko trzyma? Przecież niemożliwe, że w statku, nie pomieściłoby się. O zapalonego fotografa postanowiła spytać później. I tak Makiavel zdawał się być lekko przytłoczony pytaniami dziewczyny.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Makiavel Myrddin on Nie Kwi 28, 2013 6:24 pm

Głos towarzyszki znów wyrwał go z zamyślenia. Kolejne pytania, znów pytania i w najbliższym czasie zapewne jeszcze więcej nadchodzących pytań. Wszystko Anę interesowało, co dla Makiavela było niezwykłym zaskoczeniem. Wszyscy go zwykle uciszali a tu nie... Jak zwykle skorzystał oczywiście z okazji i rozpoczął kolejny wywód:
- No tak, przyznaję, że 200 lat to dość niewiele jak na poważną kolekcję... O, więc twoim zdaniem to dużo... - poczuł się nieco niezręcznie, jak zwykle gdy kogoś nie zrozumiał, jednak tylko na chwilę, bo musiał się przecież zająć udzielaniem odpowiedzi na kolejne pytania.
- Mam obecnie 852 lata a wyglądam młodo, bo to moje wcielenie jest całkiem nowe. Poza tym Władcy Czasu, nie starzeją się tak widocznie jak ludzie. Masz jeszcze jakieś pytania? Jeśli tak to się nie krępuj, uwielbiam mówić, co pewnie widać - zaśmiał się cicho z własnych słów.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 858

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Pon Kwi 29, 2013 8:34 pm

Słysząc słowa towarzysza, Ana ciupinkę się speszyła. No tak, ciągle pytam i pytam. Z drugiej strony, wcale nie wyglądała na to, żeby to chłopakowi przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, na co sam zwrócił uwagę. Po wybitnie małomównym Nacie (dziwnie to wygląda, taka odmiana?) nie mogła uwierzyć we własne szczęście.

Zawsze chciała o tyle zapytać! Tyle znaków zapytania cisnęło się jej na usta. Nabrała głęboko powietrza i... wypuściła je. Nagle w głowie miała kompletną pustkę.
- Kim jest ten zapalony fotograf? – spytała o pierwszą rzecz, jaka wpadła jej na myśl. Dopiero potem zorientowała się, że Makiavel mógł poczuć się urażony, że tak szybko przestała się interesować rozmówcą, ale postanowiła tego już nie odkręcać.
- I w zasadzie o co dokładnie chodzi z tymi wcieleniami? Taka reinkarnacja?
To jasne, że była ciekawa wszystkiego nowego, niezrozumiałego. Lubiła rozumieć otaczający ją świat. Choć lubiła też działać, a nie tylko stać i gadać.
- A może mi pokażesz coś takiego, co pozwoli mi bardziej to wszystko rozumieć? Pojąć was, świat? – kiedy to mówiła, miała błysk w oku.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Wto Kwi 30, 2013 6:42 pm

Nie było jej maksymalnie dwie sekundy. Zbiegła z powrotem na dół z oczami tak szeroko otwartymi, że kształtem przypominały małe planety.
- Weevils - oznajmiła nerwowym szeptem.
Fuck - skomentował Nathan w myślach błyskotliwie. Chwilowy przestrach szybko jednak przemienił się w ekscytację szczególnie, że Scarlett wydawała się być zachwycona nadchodzącym wyzwaniem.
Na razie wycofali się z pomieszczenia i zasunęli z powrotem wejście. Nate wybiegł z archiwum w poszukiwaniu czegokolwiek, co pełnić mogłoby funkcję broni. Z impetem wparował do jednego z laboratoriów i nie zwracając uwagi na oniemiałego stażystę, gapiącego się na intruza z nieco zbyt szeroko rozchylonymi ustami, podbiegł do znajdujących się w kącie pomieszczenia półek z zapasami magazynowymi. Chwycił stojący na jednej z nich duży zbiornik, oznaczony etykietą z napisem HSbF6.
Nada się - ocenił. W jego głowie zdążył już ukształtować się szczegółowy plan działania. W pośpiechu opuścił pokój badań i błyskawicznie znalazł się znów w archiwum, gdzie zastał Lettie w pełnej gotowości do walki. Na jego widok niecierpliwie przestąpiła z nogi na nogę, dzierżąc w dłoni... katanę. Mężczyzna nie chciał się nawet zastanawiać, skąd ją wytrzasnęła.
Ponownie otworzył wejście do ukrytego pomieszczenia i dwójka poszukiwaczy wrażeń wśliznęła się do niego bezszelestnie. Od strony korytarza dało się słyszeć głosy. obsługa ośrodka odkryła ich niepożądaną obecność, musieli więc działać szybko.
Nate chwycił Lettie za rękę i pomógł jej wspiąć się na nieduży stolik, ustawiony pod ścianą.
-Hej, dziewczynki! -krzyknął donośnie, jednocześnie rozlewając przyniesiony przez siebie kwas po podłodze, po czym pospiesznie wskoczył na stolik, stając ramię w ramię ze Scarlett. Na szczęście posadzka okazała się być wystarczająco trwałą. Rozszalała gromada przypominających małpoludy Weevils zbiegła na dół po schodach, wpadając jeden po drugim w silnie żrącą kałużę kwasu. Następnie stwory z dzikim rykiem rzuciły się do wyjścia, w stronę archiwum, w którym już znajdowali się zaalarmowani zamieszaniem członkowie personelu centrum badawczego.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Cadan Orionis on Sro Maj 01, 2013 9:04 pm

Do przebycia mieli całkiem spory kawałek, choć początkowo Cadanowi wydawało się, że krzyk nie mógł dobiegać z tak daleka. Biegnąc Władca Czasu zastanawiał się jak straszna musiała dziać się rzecz by wywołać u kogoś tak rozpaczliwy wrzask.
Gdy jednak dotarli do swego celu w miejsce odpowiedzi wcisnęło się jeszcze więcej pytań. Masakryczna masa, której Cadan nie potrafił nawet fachowo określić i wstrząsana spazmami postać o pozornie niewidzących oczach wyraźnie wzbudziły w Zoe lęk. Siląc się jednak na odwagę jego przyjaciółka jak zwykle starała się pomóc potrzebującym. Orionis stwierdził w myślach, że podchodzenie do nieznajomej postaci o nieznanych motywach i podejrzanym położeniu jest dość lekkomyślne, nie zdążył jednak zareagować, bowiem Ruda już była przy pokurczu. Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. Tajemnicza postać po chwili milczenia zawyła nagle przeraźliwie, po czym rzuciła się na Zoe. Dziewczyna dzielnie stawiała opór jednak już po dwóch sekundach była obezwładniona. Cadan już trzymał w dłoni mini bombę soniczną, którą właśnie wyciągnął z kieszeni i brał zamach by ogłuszyć monstrum, to jednak zupełnie niespodziewanie przemówiło skrzekliwym głosem wyraźnie przesyconym groźbą.
- Nie rób tego, bo ona zginie.
Cadan zamarł na chwilę. Nie mógł stracić Zoe, z drugiej strony nie mógł nie zrobić nic. W sekundę podjął decyzję o walce, jednak chwila jego zawahania wystarczyła. W obłoku czarnego dymu Kreatura deportowała się, zabierając ze sobą Rudą.
Orionis już dawno nie biegł tak szybko. Dotarł do Tinkerbell w zaledwie cztery minuty i z prędkością światła rozpoczął poszukiwania zaginionej Zoe Cameron.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Makiavel Myrddin on Czw Maj 02, 2013 6:22 pm

Makiavel wpatrywał się w kobietę bez słowa przez pewien czas. W końcu jakby obudził się z głębokiego snu.
- Jeśli tylko zechcesz, to później was zapoznam. Będziecie mogli porozmawiać o wspólnej pasji. Motyw wcieleń jest u nas dość prosty. Gdy ktoś jest bliski śmierci, zmienia ciało. To trochę tak jakby zrzucić z siebie zewnętrzną warstwę skóry.
Zamyślił się znów a na wspomnienie regeneracji przeszedł go dreszcz.
- To zawsze dziwne uczucie. No, nic to! Tak sobie myślę co Ci takiego pokazać żebyś była usatysfakcjonowana. Na Gallifrey Cię nie wezmę, bo to bez sensu. Wiem! - wykrzyknął w końcu i z radosnym wyrazem twarzy złapał Ziemiankę za rękę. Biegiem ruszył przed siebie, ciągnąc ją za sobą. Woadli do sterowni, wbiegli na schodki i nie zatrzymując się popędzili w dół. W końcu dotarli do starych, obdartych z farby drzwi. Makiavel pogładził je delikatnie, po czym niemal z czcią nacisnął klamkę i wprowadził brunetkę do środka. Na środku niewielkiego pomieszczenia od podłogi aż do sufitu ciągnęły się przezroczyste "rury" wypełnione błękitnym i złotym światłem, które układało się w przepkatające się ze sobą pasma.
- To jest czas - oznajmił uroczyście. - Znaczy dokładniej to wir czasu, który jest w zasadzie sercem TARDIS. Posłuchaj Anastazjo - zachęcił. Dziewczyna nieśmiało przyłożyła ucho do "rur".
- Słyszysz ten rytm? Cztery uderzenia, tak jak w każdym z Władców Czasu[b] - widząc, że dziewczyna zrobiła zdziwioną minę znów ujął jej dłoń. -[b] Pozwól - dodał po czym podniósł jej rękę i przyłożył do swojej klatki piersiowej.
- Mamy dwa serca - wyjaśnił łagodnie. Czekał na jakiś komentarz ze strony Anastazji. Nie wiedział czy o takie wyjaśnienie jej chodziło.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 858

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Czw Maj 02, 2013 7:37 pm

Ucieszyła się na możliwość spotkania z fotografem. Zmienia ciało...? Jak wąż... Ana nie miała jednak zbyt dużo czasu na rozmyślanie, gdyż niespodziewanie Makiavel pociągnął ją za rękę. Już wiedział, co jej pokazać, więc bez obaw biegła za nim. Może to dziwne, ale wzbudził w niej duże zaufanie – choć przecież był obcy.
Dotarli na miejsce. Drzwi nie wydawały się jakieś szczególnie fascynujące, zdaniem Anastasii były nawet trochę zaniedbane, ale dziewczyna wykazała się cierpliwością. Wiedziała dobrze, że właśnie w takich miejscach nieraz ukrywają się perełki.

Władca Czasu delikatnie nacisnął klamkę i mogła wejść do środka. Serce biło jej szybko, nie wiedziała już, czy z podniecenia, czy od biegu. Zobaczyła strumienie pionowego złocistego i błękitnego światła, splecionych ze sobą w nierozerwalną całość, a jednocześnie na tyle odrębnych, że dało się odróżnić pojedyncze wiązki promieni. Nie miała pojęcia jeszcze, co to było, ale z miejsca ją zafascynowało. I właśnie wtedy Makiavel ją oświecił.
- Czas, wir czas i serce TARDIS. Przeszłość spleciona z teraźniejszością oddziałujące na przyszłość, która z kolei działała na teraz... – szepnęła.
Spojrzała na młodzieńca błyszczącymi oczyma. Tego o sercu nie bardzo zrozumiała, ale okazało się, że na to niezwykłe zjawisko można było nie tylko patrzeć. Przyłożyła delikatnie ucho do strumieni. Usłyszała, nie, poczuła całą sobą miarowy, poczwórny rytm. Bicie serca.
Makiavel wziął jej rękę i przyłożył do własnej klatki piersiowej. Stali blisko siebie, Ana poczuła też jego bicie serca – to znaczy serc – idealnie zespolone z tamtym, nawet nie musiała tego sprawdzać. Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia oraz w przebłysku chociaż częściowego zrozumienia.
- Naprawdę jesteś Władcą Czasu. Ty, twój statek, czas... Wy scalacie się ze sobą, uzupełniacie, nie możecie bez siebie funkcjonować. To piękne... i straszne.
To piękno połączone z zagrożeniem fascynowało ją, przyciągało. Patrzyła nieustannie w oczy towarzysza. Zapomniała nawet, że wciąż trzyma rękę na jego piersi.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Makiavel Myrddin on Czw Maj 02, 2013 10:09 pm

Tak, Anie udało się zrozumieć to, co Makiavel chciał jej pokazać. Rozciągnął usta w szerokim uśmiechu i patrząc głęboko w zafascynowane oczy dziewczyny powiedział tonem pełnym samozadowolenia:
- Doskonale - zrobił krótką przerwę zbliżając się bardziej do jej twarzy po czym odezwał się znów, głosem ściszonym do szeptu. - To teraz fotograf.
Chwycił jej rękę, którą i tak trzymała na jego swetrze, po czym znów pociągnął ją biegiem na górę. Wypuścił dłoń Ziemianki przeskakując kilka ostatnich stopni prowadzących z dołu do sterowni i dalej już samodzielnie przyskoczył do konsoli.
- Nazywa się Alan i jestem prawie pewien, że spotkamy go na Planecie Kawiarni. Czasami straszny z niego main-steemowiec - tłumaczył Anie przez ramię przestawiając kolejne dźwignie.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 858

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Pią Maj 03, 2013 1:21 pm

Kiedy Makiavel zbliżył się do niej jeszcze bardziej, aż wstrzymała oddech. Lecz on tylko wyszeptał słowa o fotografie i wybiegł, ciągnąc ją za sobą. Chciała krzyczeć: „Stój! Co robisz? To nie tak, nie teraz...!”, ale teraz było to już pozbawione sensu. Magia chwili została przerwana. W zasadzie to imponowało jej to zdecydowanie, niezostawienie jej ani momentu na samodzielną decyzję. Nie mogła się przyzwyczaić do jego tak młodego wyglądu nastolatka, choć jednocześnie zdawała sobie sprawę, że w rzeczywistości był przecież znacznie starszy. Ten Władca Czasu silnie ją zafascynował.
Biegła więc za nim, nie sprzeciwiając się mu ani słowem. Wcześniej chciała jeszcze zobaczyć więcej jego kolekcji, ale teraz, gdy zrozumiała, nie było już to takie konieczne. Lekko zdyszana, z zaróżowionymi policzkami czekała z całą swą otwartością na kolejne, miała nadzieję inspirujące, spotkanie.
- Rozumiem go: tylko w miejscach, gdzie przebywa dużo innych istot można złapać coś naprawdę ciekawego, a bywa, że na taki kadr czeka się całymi dniami.
Uśmiechnęła się szeroko do chłopaka. Już niestraszne jej były te całe dźwignie, przekładnie, przyciski i rączki, których nawet nie umiała nazwać. Przez moment poczuła się, jakby podróżowała w kosmosie przez całe wieki, a przecież tak niewiele jeszcze zobaczyła. Cudowne tu było to, że nikt się nie pytał, skąd jesteś i po co tu przybywasz, że nie oceniał od razu.
- Chwilkę, planeta pełna kawiarni? To jak znajdziemy tam tego Alana?
Nie obejrzała się, a wylądowali na miejscu.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Pią Maj 03, 2013 9:47 pm

Tak jak Scarlett podejrzewała, Nate dość szybko postawił sobie w głowie pewne plany, których nie raczył wyjawić podnieconej sytuacją Lettie.
Mężczyzna nieoczekiwanie zniknął, pozostawiając dziewczynę samą. Ah, ci faceci.
Władczyni postanowiła, iż nie będzie marnować czasu, więc także poszła śladem towarzysza i na ślepo przemieszczała korytarze. Przypomniała sobie, że na dole powinno znajdować się niewielkie muzeum różnych odkryć dokonanych w centrum badawczym, a także kilka innych rzeczy z planety, a także galaktyki. Zapewniam, iż nie poszła tam zwiedzać. Nawet gdyby musiała, wolałaby stanąć twarzą w twarz z Weevils, a zapewne zaraz do tego dojdzie.
Wycieczkami w ogóle się nie przejmowała, gdyż naraz prowadzona może być tylko jedna. A przecież niedawno w takowej uczestniczyli, znaczy... byli obecni. Nie do końca - ale to już inna sprawa.
Podbiegła ile sił w nogach do jednej z półek, przy okazji rozglądając się po innych w poszukiwaniu czegoś pożytecznego. Czegoś, co mogłoby przydać się w walce ze stworami.
Wysoko na szafie i stanowczo nie w zasięgu Scarlett, znajdowała się jedyna broń, którą dziewczyna jako tako potrafiła się posługiwać. Oczywiście na miejscu pierwszym był rapier, a zaraz za nim szpada, ale kataną też nie pogardzi. W tej chorej główce momentalnie zrodził się plan. No dobra, ciężko nazwać to planem, ale jakiś schemat działania powstał.
Chwyciła dość ciężko wyglądający wazon, który jak się okazało nie tylko sprawiał takie wrażenie i walcząc ze swoimi wątłymi mięśniami wzięła zamach i rzuciła nim w kierunku pożądanego obiektu. Uciekła najdalej jak tylko mogła, a zatrzymała się, gdy usłyszała dźwięk spadającej broni. W końcu ciężko przewidzieć, gdzie katana poleci.
Dobrze, że blondynka jest przezorna, bo inaczej zostałaby przeszyta bronią. Ostrym szarpnięciem wydobyła obiekt z podłogi i z bijącymi zdecydowanie za szybko sercami, podążyła do pomieszczenia z Weevils. Jak się okazało zagościła w pokoju o wiele szybciej niż Nathanael, lecz gdy już wrócił, na jego twarzy zawitało lekkie zdziwienie. Tak, potrafię sobie poradzić.
To, co stało się następnie działo się tak szybko, iż zdążyła tylko zapamiętać, kiedy brunet pomagał jej wspiąć się jej na niewielki, ale mam nadzieję wytrzymały stolik.
Nate wylał coś na ziemię, a widząc jakie skutki wywołała substancja na stworach, Scarlett wolała nie mieć z tym styczności.
Lettie miała ochotę krzyknąć z radości z powodu powodzenia ich planu, gdy nagle jeden z potworów (zdecydowanie masochista) przedostał się przez kałużę i na resztkach sił próbował dorwać sprawców zamieszania.
Scarlett nie dała mu tej satysfakcji i zanim zbliżył się dostatecznie blisko, zamachnęła się bronią i pozbawiła go głowy. Mimo że nie lubiła patrzeć na ich przerażające mordy, teraz też nie wyglądało to zachęcająco.
Kiedy każdy potwór opuścił salę, od razu zajął się uśmiercaniem oszołomionych pracowników personelu.
Blondynka i brunet wykorzystali chwilę zamętu i ostrożnie omijając kwas niepostrzeżenie mieli przenieść się do pomieszczenia obok.
Zapewne w niezrozumiałym dla mężczyzny geście wyciągnęła rękę na znak, aby się zatrzymał. Lecz chyba zrobiła to za szybko i informejszyn o zamiarach władczyni nie dotarły do Nate'a. Chwyciła go więc gdzieś w okolicy ramienia i kazała się zatrzymać.
- Patrz! - wskazała palcem na kwas. - Widzisz, coś jest nie tak - zastanawiała się na głos. - Kwas znika... - nagle zobaczyła w czym rzecz. - Zlatuje przez szpary! - oznajmiła podekscytowana. Na wszelki wypadek sięgnęła po metalową rurkę. I choć kwas zajmował jedynie połowę powierzchni kwadratowej pokrywy, to Lettie i tak wolała mieć pewność, że nie zniszczy sobie paznokci.
Z zadziwiającą łatwością klapa uniosła się ukazują drabinkę, a tak poza tym, to tylko ciemność.
Ciągnięta przez przygodę zeszła w dół. Nie wiedziała, czy mężczyzna ruszył za nią. Stała nieruchoma. Śmierdziało. Naprawdę śmierdziało. Wolała nie ryzykować spotkania z substancją, która wlatywała tu, przez szpary. Wyjęła swój śrubokręt i kierując go to tu, to tam udało jej się zapalić oślepiająco białe światła.
Gdy wzrok przyzwyczaił się do otoczenia, z jej ust wydobył się głuchy okrzyk.
- Trupy - zakryła usta dłonią.
Widok był tak okropny, że wydawało jej się, że zaraz zwymiotuje.
Na środku całego białego pomieszczenia było kilka stołów ustawionych wzdłuż długiej ściany. Widać iż pomieszczenie było często używane, bo nigdzie nie było śladów pajęczyn, ani kurzu. Na każdym z białych blatów leżał człowiek, albo jakaś inna istota, bardzo podobna do rasy ludzkiej. Przynajmniej z zewnątrz. Nie wykluczone, że Władcy Czasu. Każda z ofiar miała potworne rany. Jedna osoba odwrócona głową w przód, nie miała części czaszki. Miejscami widać było mózg. Następnym brakowało nogi i równie ważnych elementów. Obok któregoś z "pacjentów" na stole leżały dwa serca. A co dziwniejsze, do każdej istoty podłączona była jakaś pracująca maszyna. Jakby te istoty żyły. Albo próbowano ożywić je raz jeszcze. Odwróciła się nadal nie otwierając oczu.
- Chyba wiem skąd wzięły się Weevils - zawołała Nate'a.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Hunter Howard on Nie Maj 05, 2013 2:48 pm

Hunter palił papierosa. To był taki jego mały niegroźny nałóg. Dzięki nikotynie patrzył na wszystko uważniej, więcej dostrzegał oraz zapamiętywał. A teraz zauważył trójkę Władców Czasu. W sumie na Planetę Ognia często przybywali wszyscy, którzy chcieli czegoś naprawdę ciekawego się dowiedzieć. Tylko że oni nie sprawiali takiego wrażenia, przynajmniej dwoje z nich. Jedna z dziewczyn ciekawie rozglądała się, jakby była tam po raz pierwszy. Więc nie jest Władczynią, bo każdy Władca musiał tu być w dzieciństwie chociaż raz. Ciekawe… Pozostała dwójka chyba przyleciała tu w innych interesach niż zwiedzanie. Tak jak i on sam…

Czatował tu już kilka dni. Lubił poznać teren, zrobić rozpoznanie, wiedzieć co i jak. Dziś wiedział już wszystko. Śmiałym krokiem poszedł w stronę Centrum Badawczego, wszedł do budynku i wspiął się po schodach. W całym Wszechświecie istnieje taka zasada: jeśli sprawiasz wrażenie, że jesteś na swoim miejscu i wiesz, co masz robić, to nikt na ciebie nie zwraca uwagi. Tak też było i tym razem – nie był zatrzymany, nikt też nie przyglądał się mu podejrzliwie. Miał tu sprawę do załatwienia. Wiedział już o dodatkowym piętrze i był pewny, że to tam właśnie znajdzie Weevils, bo to one były jego celem. Jednak aby tam się dostać musiał wspiąć się na czwarte piętro, a potem zejść o jeden poziom niżej. Mimo dobrej kondycji, na górze złapała go lekka zadyszka. A tak lubię te wcielenie… Dobra – raz, dwa, trzy oddechy i mógł iść dalej. Musiał przejść przez korytarz, przy którym była recepcja. Przykucnął więc i skradając się przeszedł pod ladą, ponieważ z drugiej strony znajdował się znudzony Flammazzyta. Potem wszedł do windy, zatrzymał ją awaryjnie po pół sekundy jazdy i otworzył drzwi przy pomocy śrubokrętu sonicznego. Idealnie wymierzony czas – aż uśmiechnął się do siebie w myślach. Wszedł do pomieszczenia, gdzie teraz było pusto. Ale zza drzwi doszedł go dźwięk… walki? I smród jakiegoś kwasu. Mimo sączących się oparów ostrożnie wszedł do kolejnego pokoju. Było tam już pusto. Stanął jednak blisko schodów i w dole ujrzał prawdziwe pobojowisko. Leżały tam na wpół przeżarte kwasem ciała potworów, czasem też członki walały się oddzielnie. No nie! Spóźniłem się? Kto to zrobił? Gdzieś przy drzwiach wystawały zwłoki pracownika centrum. Bo oczywiście, ich zaalarmowano. Amatorzy – prychnął w myślach. I wtedy ujrzał sprawców tego zamieszania. Podejrzany brunet i blondynka, których widział już wcześniej. Mogłem się spodziewać, że będą z nimi kłopoty. Skrzywił się z niezadowolenia. Już miał obrócić się na pięcie i niepostrzeżenie wymknąć się z tego bajzlu, ale dziewczyna zwróciła jego uwagę. Otwierała kolejne przejście-niespodziankę. I dokonała zwiadu (No, może coś z ciebie będzie.). Jak się okazało znajdowały się tam trupy. No kto by się spodziewał? Z jednej strony chętnie sprawdziłby, co tam się dzieje, ale nie chciał się ujawniać. W sumie jego zadanie było spełnione. Tylko że tam mogły się znajdować jeszcze inne Weevils. Postanowił zaczekać, aż mężczyzna wejdzie za swoją towarzyszką, a potem ich śledzić.
avatar
Hunter Howard

Liczba postów : 94
Join date : 04/05/2013
Age : 882

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Wto Maj 21, 2013 7:20 pm

Scarlett zniknęła pod podłogą, dzięki czemu Nathan został na chwilę sam. Krótką chwilę, która wystarczyła w sam raz na tyle, żeby mężczyzna mógł niepostrzeżenie przeteleportować się na górę. To, co wydarzyło się później, trwało najwyżej trzydzieści sekund. Nate znalazł się w dużym, ciemnym pomieszczeniu, oświetlonym jedynie delikatnym, zabarwionym na granatowo, rozproszonym strumieniem światła. Pokój ten był wierną, choć niewątpliwie bardziej mroczną kopią recepcji, która umiejscowiona była na parterze. Za wąską ladą znajdował się rząd szerokich szuflad. Vandenbroek zbliżył się tam szybkim krokiem i zaczął pospiesznie otwierać wszystkie z nich po kolei. Bez problemu znalazł to, czego szukał i wcisnął mały, czarny przedmiot do kieszeni spodni.
- Chyba wiem, skąd wzięły się Weevils! - usłyszał dochodzący gdzieś z dołu okrzyk Scarlett, zatem należało wracać. Wybiegł z recepcji-widmo i przedostał się do korytarza. Kątem oka dostrzegł jeszcze podejrzanego, starego gościa, który zajęty był szpiegowaniem Scarlett. Od dawna tam sterczysz? - zastanowił się, jednym kliknięciem w zegarek uruchamiając filtr percepcji wokół swojej twarzy. Dopiero wówczas wynurzył się z cienia i rzucił tamtemu przelotne spojrzenie, chwytając jego wzrok. Unicestwić? Nieważne - zdecydował po chwili namysłu. Zajmie się nim kiedy indziej, jeśli zajdzie potrzeba. Zbiegł błyskawicznie po schodach, po czym pokonał kolejnych kilka stopni, tym razem po drabinie. Stanął obok Lettie i rozejrzał się dookoła. No tak - teraz już wszystko było jasne. Żadnych dziur w ścianach wszechświata, zwykłe wskrzeszanie trupów. Nic tu po nim, nic więcej pożytecznego się tu nie znajdzie.
-Zmywamy się stąd? - spytał i swoim zwyczajem nie czekając na odpowiedź, nacisnął przycisk na zegarku, uruchamiając teleporter i jednocześnie chwytając blondynkę za nadgarstek.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Sob Cze 01, 2013 9:54 pm

Po kilku dość nużących sekundach, usłyszała nadchodzące kroki i oczywiście miała nadzieję, iż to Nate schodzi na wcześniejsze zawołanie. Jadnak na wszelki wypadek mocniej zacisnęła dłoń na rękojeści broni. Jap, to on. Co wcale nie oznacza, że muszę poluźnić uścisk uśmiechnęła się do siebie, ale zaraz potem przypomniała sobie gdzie się znajduje.
Mężczyzna nie okazując najmniejszej ilości emocji zaproponował (właściwie bardziej stwierdził, niżeli spytał) zniknięcie z tego mało komfortowego pomieszczenia.
Zanim Lettie zdążyła zareagować, towarzysz już naciskał coś na swoim zegarku.
Po chwili znaleźli się we wnętrzu jego TARDIS'a.
- Czy kiedyś nauczysz się, - zrobiła pauzę, aby Nate spojrzał na nią - łaskawie nie ciągać mnie za nadgarstek? - nawet nie chciała słyszeć odpowiedzi, gdyż doskonale wiedziała co zaraz usłyszy. Uniosła rękę na poziomie jego twarzy dając znać, aby się nie odzywał. - Pytanie retoryczne.
Odsunęła się odrobinę od niego, stając na schodkach wyrównując mniej więcej ich poziom. - Wiem, że dla ciebie to zaszczyt, ale nie musisz mnie wszędzie dotykać - droczyła się, unosząc wargi w tym swoim aroganckim uśmiechu.
Spojrzała mu głęboko w oczy, jakby chciała przekazać wszystko o czym myśli, a zaraz potem zwyczajnie zeszła ze schodków i ruszyła w stronę korytarzy.
Usłyszała za sobą kroki.

//rimember, że to mogą być też Oodowie, so... king

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Nie Cze 02, 2013 5:23 pm

Najpierw wejrzała mu w oczy przeciągle - wymownie i wyzywająco, a zaraz potem minęła go bez słowa, kierując się ku schodom. Pełnym gracji krokiem zeszła po nich i najwyraźniej tak efektownie zamierzała udać się na małą wycieczkę krajoznawczą po Bad Wolfie. Nathan oczywiście nie mógł jej pozwolić na samowolne zwiedzanie, ruszył więc za nią pospiesznie, uśmiechając się lekko pod nosem.
-Hej tam! – upomniał Let niezbyt stanowczo.
Zdążył podbiec do dziewczyny i zastąpić jej drogę, gdy nagle jej telefon wydał z siebie dźwięk oznajmiający nadejście wiadomości. Z powodu tego króciutkiego sygnału, Nate nie mógł za bardzo skupić się na reakcji Scarlett na własne zachowanie – blondynka była już pochłonięta czymś innym. Wypadałoby pewnie odwrócić wzrok i oddalić się nieznacznie, dając jej chwilę prywatności, ale przecież rozmawiamy o Nathanaelu. Stał nieruchomo, nie ruszywszy się nawet o centymetr, wpatrując się w twarz Władczyni Czasu i cierpliwie czekał, aż odczyta swoją wiadomość.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Nie Cze 02, 2013 5:33 pm

Usłyszała za sobą głos Nathanaela. Nie miała zamiaru się zatrzymywać, dopóki ten nie zagrodził jej drogi.
- Do łazienki też pójdziesz ze mną? - uniosła brew i zanim mężczyzna zdążył zareagować w typowo chamski dla siebie sposób, Scarlett usłyszawszy dźwięk oznaczający esemesa wyjęła telefon, po czym odczytała wiadomość.
- Kolejny bal... zajebioza - w jej głosie nie było słychać ani grama optymizmu.




_________________
D.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Nie Cze 02, 2013 6:09 pm

W reakcji na jej uwagę o toalecie, uniósł tylko znacząco do góry brew. Pyskata bestia- pomyślał z zadowoleniem.
-Nie emocjonuj się aż tak - poradził kąśliwie, widząc jej ogromne zainteresowanie zbliżającą się imprezą. Chcąc odwrócić uwagę Lettie od eksplorowania zakątków Bad Wolfa, postanowił po prostu drążyć temat.
-A więc nie wybierasz się na bal, księżniczko? - pytanie zawierało w sobie drwinę, ale Nate nie mogł sam przed sobą nie przyznać, że jej reakcja go interesowała. Spodziewałby się po niej ekscytacji na myśl o każdym durnym balu, a tymczasem ona... Wciąż patrzył na nią uważnie.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Nie Cze 02, 2013 6:20 pm

Kolejny bal nie wzbudził w niej szczególnych emocji. Kochała sukienki wyjątkowo mocno, ale wcale nie chciała nudzić się na imprezie u boku tatusia.
Jestem księżniczką? W takim razie mam swoje chore zachcianki. Szatański uśmiech cisnął się jej na usta.
- Pójdę, jeśli ty zostaniesz moim księciem - oplotła go wzrokiem niczym łodygą róży z ostrymi jak brzytwa kolcami. Oczywiście, jak to Scarlett jej głos był uwodzicielski i przesiąknięty pewnością siebie.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Aurora Borealis on Nie Cze 02, 2013 6:46 pm

Wpadła do domu po zaledwie chwili. Wzięła prysznic i położyła się spać. Wstała już po kilku godzinach. Potrzebowała tylko drzemki, to była zaleta posiadania genów Władców, nie musiała tracić tak dużo cennego czasu na odsypianie przygód. Spędziła dłuższą chwilę w garderobie, ale gdy już była gotowa do wyjścia, uznała, że wcale nie chce jej się już tego dnia nigdzie latać. Poszła do swojego składu pakunków i umieściła kilka z nich w obszernej torbie. Wyszła z domu i przeszła do pobliskiej biblioteki. Meandrowała między półkami, aż doszła do działu technicznego, który widać było z jednego ze stolików w czytelni. Umiejscowiła między książkami jedną z paczek, po czym wyciągnęła z półki jakiś podręcznik i zajęła miejsce przy wspomnianym stole. Wyjęła telefon i wysłała wiadomość do odbiorcy.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Nie Cze 02, 2013 7:28 pm

Na krótką chwilę oniemiał totalnie, wpatrując się w Scarlett tak, jakby była przedstawicielką jakiegoś wyjątkowo niezwykłego gatunku kosmitów. Jego oczy rozszerzyły się nieznacznie ze zdziwienia, a następnie Nathan wybuchnął głośnym, niemożliwym do opanowania śmiechem. Na bal? Ja?! Dawno nie słyszał tak dobrego żartu. Gdy już opanował niekontrolowany wybuch wesołości, spojrzał na Lettie miękko i nabrał w płuca powietrza z zamiarem udzielenia jej jakiejś drwiącej odpowiedzi. Jego plany zostały jednak pokrzyżowane przez sygnał dźwiękowy, który wydał jego zegarek. Kolejna dostawa. Trzydzieści minut. Jego spojrzenie zmieniło teraz wyraz, bo mężczyzna zastanawiał się jedynie, jak szybko i bezboleśnie pozbyć się Lettie na przynajmniej trzydzieści minut. To nie będzie łatwe – przyznał w duchu.
-Nie masz ochoty pozwiedzać statku? – trochę desperacki krok, ale innego wyjścia chyba nie było.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Nie Cze 02, 2013 7:40 pm

Jak Scarlett podejrzewała, Nate zareagował śmiechem. Nie zaskoczyło jej to, więc patrzyła na niego z lekką pogardą.
Nagle wyskoczył z propozycją.
- Jasne, a potem przelecę się nim sama i powciskam każdy najmniejszy guzik na panelu kontrolnym - złożyła ręce na piersi. - Mogę już zacząć?

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Nie Cze 02, 2013 7:55 pm

Let oczywiście nie dała się nabrać. Właściwie zdziwiłby się, gdyby taka tania sztuczka na nią zadziałała. Desperacko szukał w głowie jakiegoś rozwiązania, wyjścia z tej pokręconej sytuacji. Wystawić ją za drzwi TARDIS i niech robi co chce? Co to, to nie, jeszcze mu życie miłe. Zabić jej też nie mógł, ludzie Estellona odnaleźliby go bez trudu. Zabrać Lettie ze sobą? Równie dobrze mógłby od razu zregenerować wszystkie wcielenia, jakie mu jeszcze zostały. Co robić?
Oświecenie przyszło samo. Warto było spróbować. Postąpił krok do przodu i objął dziewczynę w talii tak, że ich ciała stykały się. Przywołał na usta prowokacyjny półuśmiech i zbliżając twarz do jej ucha wyszeptał:
-A jeśli zabiorę cię na bal..?
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Planeta Sin
» Legion Aion
» Starcie na planie ognia (MG: Austria)
» Pierwsza planeta
» Czara Ognia

fghj :: Lokalizacje :: Wszechświat

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach