Paryż

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Sro Lut 20, 2013 8:08 pm

Przekładała pospiesznie wszystkie znajdujące się na zapleczu produkty, sumiennie poukładane w równiutkie rzędy. Tam, gdzie zjawiały się jej zwinne palce, natychmiast nastawał chaos.
-To nie to, nie to... - mruczała pod nosem, ani na chwilę nie przerywając swoich poszukiwań. -Coś się tu nie zgadza... - oznajmiła w końcu tonem odkrywcy, tak jakby jej towarzysze jeszcze się w sytuacji nie połapali.
Otworzyła jedną z puszek i przysunęła ją sobie do twarzy. Ostrożnie powąchała zawartość i zamyśliła się na moment.
-Mam! - wykrzyknęła cicho, a na jej ustach wykwitł triumfalny uśmiech. Podsunęła puszkę pod nos Dali, ukazując przyjaciółce zawartość pojemnika. - I co ty na to?

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Dalishya Andraste on Sob Lut 23, 2013 5:48 pm

Aria przez moment była całkowicie pochłonięta swoim śledztwem. Dopiero gdy natrafiła na to, czego najwidoczniej szukała, postanowiła zwrócić się do swoich towarzyszy. Podsunęła Dali pod nos puszkę i spytała o opinię.
- Poodejrzaane - odparła blondynka, nieświadomie przeciągając samogłoski niczym Mort. - To miałaś w filiżance?
Coś tu się mocno nie zgadzało. Przecież wyeliminowali już szalonego naukowca, który dybał na życie Arii. Dlaczego zatem to wciąż jej przytrafiały się dziwne rzeczy? Nie mogła się powstrzymać i obrzuciła podejrzliwym spojrzeniem Moore'a, chociaż on prawdopodobnie odebrał wyraz jej oczu jako niepokój.
- Możemy to coś dokładniej zbadać - orzekła wskazując na puszkę. - Mam w TARDIS przenośny zestaw laboratoryjny.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 773
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Sro Lut 27, 2013 6:45 pm

Rzeczywiście, to było trochę podejrzane. Nie dlatego, że znaleziona przez Arię substancja była w jakikolwiek sposób trująca - bo nie była. Jednakże była to substancja pochodzenia pozaziemskiego, a to już wzbudzało podejrzenia. Jakiś kosmita zabawiał się w tej okolicy i wypadało przynajmniej sprawdzić, czy miał czyste intencje.
Aria nie musiała używać zestawu laboratoryjnego żeby wiedzieć, co znajdowało się w puszce, bo już się z tym drobnym, ciemnopomarańczowym proszkiem w swoim życiu spotkała. Był to środek polepszający smak kawy, pierwotnie występujący na planecie o nazwie Alsatia i sprowadzany stamtąd na inne planety. Nie trzeba chyba dodawać, że największym powodzeniem cieszył się na planecie kawiarni. Substancja kompletnie nieszkodliwa dla ludzi, choć delikatnie uzależniająca, natomiast dla Władców Czasu - po prostu paskudna w smaku.
Być może ten, kto sprowadził tu ten specyfik i dodawał go turystom do kawy, po prostu był zapalonym baristą z powołania? Aria miała szczerą nadzieję, że tak właśnie było. Żeby utrzymać swoją wiarę we wszechświat i zatrzymać na odpowiednim poziomie swój bezbrzeżny optymizm - potrzebowała jednego, małego dowodu na to, że nie wszyscy wokół są źli i knują niecne plany przeciw innym gatunkom.
-Przecież to petzlition - wyjaśniła cierpliwie przyjaciółce, mówiąc ledwie dosłyszalnym szeptem, jednoczesnie nerwowo rozglądając się na boki. -Tylko do kogo należy?
Ostrożnie wychyliła głowę przez drzwi i wyjrzała do wnętrza lokalu. W końcu postanowiła, że czas najwyższy zwrócić na siebie uwagę. Pewnie wkroczyła za kontuar, przy którym znajdowała się kasa i ułożyła na nim obie dłonie. Podciągając się zwinnie, wskoczyła na blat, po czym usadowiła się na nim wygodnie. Siedziała tak z szerokim uśmiechem na ustach, radośnie kiwając nogami i bezczelnie szukała wzrokiem kogoś, kto na jej zachowanie zareaguje. Już bardziej wymownie się nie da - pomyślała.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Jason Moore on Sob Mar 02, 2013 9:31 pm

Konspiracyjne działania Arii wartko się rozwijały. Jason obserwował brunetki gdy te rozprawiały o jakiejś nieznanej mu substancji, którą chwilę wcześniej namierzyły. A później Aria postanowiła działać "na bezczelu". Moore, który wyszedł za nią z zaplecza z niemym zdziwieniem obserwował jej poczynania. No to by było na tyle działania w ukryciu. Oczywiście siedzenie na barze nie należy do zbioru zasad konwencyjnego zachowywania się publicznie, toteż dziewczyna szybko wzbudziła zainteresowanie. Goście zaczynali się w jej stronę odwracać i szeptać coś między sobą. W pewnym momencie podszedł do niej jeden z kelnerów. Jason obdarzył go niechętnym spojrzeniem, obiektywnie rzecz ujmując, gość był po prostu zbyt przystojny.
- Witam, jestem zarządcą tego lokalu i byłbym niezmiernie wdzięczny gdyby zechciała pani zejść z blatu - rzekł z tym denerwującym francuskim akcentem. Po czym udając szlachetnego księcia wyciągnął do Arii pomocną dłoń, by ułatwić jej wspomniany manewr. Z zaplecza wyszła w tym czasie również Dalishya, niosąc w dłoni jeszcze jedną identyczną, jak wszystkie w tamtym miejscu, puszkę.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Nie Mar 03, 2013 7:33 pm

Nie musiała czekać długo, bo nie minęło nawet pół minuty od kiedy wskoczyła na kontuar, a już znajdował się przy niej przystojny mężczyzna, podający się za właściciela kawiarni. Uprzejmie wyciągnął rękę w kierunku Arii, oferując pomoc w umiejscowieniu jej ciała z powrotem na podłodze. Dziewczyna uśmiechnęła się jeszcze szerzej i wsunęła dłoń w wyczekujące na nią palce, po czym za pomocą zgrabnego skoku powróciła do pozycji stojącej, a następnie wykonała uprzejmy ukłon. Zaśmiała się cicho, wyobrażając sobie owacje nieistniejącej widowni.
-Cóż za zbieg okoliczności, właśnie pana szukałam! - odparła wylewnie, wciąż serdecznie się uśmiechając. -Byliśmy własnie w okolicy i tak się zastanawialiśmy, skąd pan ma petzlition? - nic nie działa tak otumaniająco na rozmówcę, jak bezpośrednie, niewygodne pytania. Stojący przed nią mężczyzna nie stracił jednak zimnej krwi i ze stoickim spokojem wpatrywał się prosto w oczy Arii.
-Skąd mam...co..? - zapytał bez mrugnięcia powiek. Nie wyglądał przy tym bynajmniej na zaskoczonego pytaniem. Jego twarz nie miała w tej chwili żadnego wyrazu, mogłaby być równie dobrze białą, niezapisaną kartką papieru.
Władczyni Czasu właśnie wtedy zorientowała się, że jej dłoń wciąż znajduje się w uścisku nieznajomego, toteż na nią właśnie skierowała znaczące spojrzenie. Jej ręka, z lekkim ociąganiem, została uwolniona.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Dalishya Andraste on Nie Mar 03, 2013 8:02 pm

Dali jeszcze przez chwilę myszkowała po pomieszczeniu. W jednym z pudełek ustawionych w rogu znalazła jeszcze więcej puszek z petzlitionem. Chwyciła jedną z nich raczej odruchowo i podeszła do drzwi. Aria puściła najwyraźniej wodze rozpoznawalności. Odważnie prowadziła przesłuchanie jakiegoś francuza. Andraste podeszła bliżej. Mężczyzna szedł w zaparte i udawał, że nic nie wie.
- O to nam chodzi - wtrąciła się i prezentując mu zawartość puszki.
- To jest powszechnie stosowany aromat do kawy - odparł beznamiętnie. - Kupujemy go od specjalnego dostawcy. Raz w miesiącu przywozi nam kawę i przyprawy. A to - wskazał na puszkę - wydaje mi się, że pochodzi z mojego zaplecza. Proszę mi wyjaśnić swoje zachowanie, inaczej będę zmuszony zawiadomić policję.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 773
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Wto Mar 05, 2013 6:24 pm

Francuz nie okazał choćby śladu jakichkolwiek emocji. Aria zastanawiała się, która z dwóch możliwych przyczyn jego stoickiego spokoju była bardziej prawdopodobna: niewinność mężczyzny czy fakt, że był on niewzruszonym, bezdusznym psychopatą. Im dłużej wpatrywała się w jego nieporuszoną, kamienną twarz, tym bardziej nie mogła się zdecydować. Jego beznamiętne, puste spojrzenie było w pewien sposób hipnotyzujące, co w połączeniu z ostrymi, regularnymi rysami twarzy sprawiało, że dziewczyna z trudem była w stanie odwrócić od niego wzrok. Spojrzała na Dali, która stała nieruchomo, trzymając puszkę z substancją pozaziemskiego pochodzenia w wyciągniętej przed siebie dłoni. Cała jej postać była w tamtej chwili jednym, wielkim, stanowczym znakiem zapytania. Jason stał na uboczu - jak zwykle, naburmuszony - jak zwykle. Aria powróciła spojrzeniem do sylwetki francuskiego kelnera i przybrała jeszcze bardziej uprzejmy wyraz twarzy, niż do tej pory.
-Gdzie możemy go znaleźć? - spytała pogodnie, ukazując zęby w szerokim uśmiechu.
Odpowiedziało jej pełne wahania milczenie. Właściciel lokalu najwyraźniej rozważał w myślach opcje potencjalnego wybrnięcia z sytuacji. Albo sposoby na pozbycie się trzech ciał - pomyślała Władczyni Czasu i poczuła przeszywający jej ciało dreszcz przerażenia.Choć gdyby miała być ze sobą w stu procentach szczera - przyznałaby, że w pewnym sensie był to także dreszcz ekscytacji. Coś w nim było takiego...
-Mogę wam dać jego numer telefonu - padła w końcu odpowiedź.
-Poproszę - odparła blondynka z zadowoleniem i ruszyła za mężczyzną, który w tym samym momencie skierował swe kroki na zaplecze - to samo, które ona i jej towarzysze zdążyli już tego wieczora zwiedzić.
Z jednej z wielu znajdujących się tam półek zdjął nieduże pudełko i po chwili przesuwania palcami w jego wnętrzu wydobył z niego to, czego szukał - wizytówkę. Kelner ujął dłoń Arii i wsunął w nią nieduży, prostokątny kartonik, jednocześnie posyłając dziewczynie intensywne spojrzenie.
-Dzięki - powiedziała cichutko i zastygła w bezruchu pod tym bacznym spojrzeniem, nie mogąc ruszyć nawet palcem.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Jason Moore on Sro Mar 06, 2013 8:14 pm

Dziewczyny prowadziły niby to normalną pogawędkę z właścicielem lokalu. To groźba wezwania policji, to oskarżenie o kradzież - nic nadzwyczajnego. A jednak, Jasonowi postawa Francuza nie dawała spokoju. Chodziło mu konkretnie o spojrzenie faceta. Nie żeby było jakieś szczególnie tępe, to nie to, wydawało się raczej... opętane - Jason oglądał stanowczo za dużo filmów. Aria najwyraźniej nie zamierzała nic sobie z tego robić i ciągle wesoła szczebiotała wpatrzona w mężczyznę, jakby był najciekawszym obiektem we wszechświecie. Jason z założonymi rękami stał opierając się o ścianę kawiarni i czekał na coś, czego sam nie potrafił chyba dobrze zdefiniować. Niemniej coś nastąpiło i Jacques (czyż oni się wszyscy tak nie nazywali?) poprowadził Arię znów na zaplecze. Dali przez chwilę wpatrywała się jak dziecko w puszkę, którą trzymała w dłoniach, po czym najwyraźniej podejmując jakąś życiową decyzję, wkradła się za bar, by tam gdzieś porzucić swoją "zdobycz". Jason odprowadził ją wzrokiem i czekał. Tego wieczora nie zamierzał się jednak wykazywać wybitną cierpliwością, toteż ruszył na zaplecze. Uchylił drzwi i zajrzał do środka. Widząc nieporadną postawę blondynki przez chwilę sam nie wiedział jak zareagować. W końcu zdecydowanym gestem otworzył drzwi i podszedł do osób w pomieszczeniu.
- Tak, dobra dzięki i tak dalej. Możesz teraz wrócić do swoich klientów, raczej już sobie poradzimy.
Dotknął ramienia mężczyzny, by dać my dodatkowy impuls do wykonania rzeczonego polecenia. Jednakowoż to jego palce impuls otrzymały.
- Ale was te fartuchy elektryzują - rzucił odruchowo i natknął się na pogardliwe spojrzenie Francuza. Oczywiście musiał odpowiedzieć dokładnie tym samym.
- Nie gap się tak tylko idź i zrób herbatę - dodał, po czym przeniósł spojrzenie na Arię.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Czw Mar 07, 2013 7:38 pm

W panującą w pomieszczeniu hipnotyzującą atmosferę wdarł się Moore. Aria nie była pewna, czy (tak, jak powinna) była mu za to wdzięczna, czy też wręcz przeciwnie. To, co w tej chwili odczuwała, było bowiem zbliżone do uczucia, jakie towarzyszy solidnemu uderzeniu w twarz. Niewątpliwie otrzeźwiające, ale czy przyjemne...
- Nie gap się tak, tylko idź i zrób herbatę - dotarło do jej uszu opryskliwe polecenie Jasona. Gdyby go nie znała, podejrzewałaby, że tego faceta ewidentnie coś ugryzło. Ale przecież doskonale wiedziała, jaki on jest i takie słowa z jego ust nie były dla niej niczym zaskakującym.
Otrząsnęła się i rzuciła krótkie:
-Pójdziemy już.
Jej spojrzenie powędrowało ku Moore'owi, który wpatrywał się w nią bacznie. Posłała mu krótki uśmiech i ruszyła przed siebie, kierując się w stronę wyjścia z kawiarni.
Cala trójka opuściła lokal i udała się do TARDIS Dalishyi. Należało zlokalizować tajemniczego dostawcę. Gdy tyko wkroczyli do sterowni, Aria stwierdziła:
-Muszę się przebrać - i ruszyła do garderoby przyjaciółki wiedząc, że na pewno znajdzie tam coś odpowiedniego dla siebie.
Weszła do pomieszczenia i rozejrzała się po nim półprzytomnie. W dalszym ciągu miała mętlik w głowie. Niepewnie uniosła dłoń, w której wciąż czuła uwieranie twardego kawałka papieru. Rozchyliła palce i ujrzała spoczywające na swej ręce... dwie wizytówki. Przebrała się szybko i niedbale wepchnęła jedną z nich do kieszeni. Dzierżąc drugą w zaciśniętej dłoni, udała się z powrotem do sterowni.
-Namierz ten telefon - rzuciła już od wejścia, wyciągając w kierunku Dali kartonik z nadrukowanym numerem.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Jason Moore on Pon Mar 11, 2013 8:28 pm

Aria szybko wyrwała się z niemego odrętwienia i zachowując się, jakoby nic się nie wydarzyło, wyszła z pomieszczenia. Na odchodnym Rzucając jeszcze kelnerzynie mroczne spojrzenie, Jason podążył za nią. Już po chwili cała trójka znalazła się w Albionie. Aria oznajmiła, że potrzebuje zmienić outfit i zniknęła na moment za drzwiami. Gdy czekali na jej powrót, Dali zajęła się bez zbędnego pośpiechu przestawianiem pokręteł i dźwigien. Moore znów pogrążył się w rozmyślaniach nad działaniem statku. Podszedł do konsoli i również dotknął jednej z gałek. Zaledwie po sekundzie jogo dłoń została zdecydowanie odtrącona.
- Nie dotykaj - fuknęła groźnie Dalishya, jakby Człowiek stanowił dla jej drogocennego statku śmiertelne zagrożenie. Jason skrzywił się tylko w geście dezaprobaty dla postępowania kobiety, po czym nonszalancko udał się na obchód ścian kolejnego już TARDIS. Panna Villarin wróciła niezabawem, prezentując na sobie tym razem kostium cokolwiek młodzieżowy. Dziewczyny zaczęły rozprawiać o możliwym dalszym ciągu wyprawy i ciągle coś majstrowały przy konsoli. Jason odniósł wrażenie, że teraz Andraste celowo wykonywała wszystkie czynności dwa, a nawet trzy razy szybciej, by nie był w stanie zapamiętać jakichkolwiek schematów czy sekwencji. Niech sobie robi co chce, i tak to kiedyś ogarnę. Niezrażony postępowaniem Pani Kapitan, podszedł do konsoli i stanął przy barierce, tak, że był od obu pań odgrodzony. Oparł się przedramionami o drążek i czekał na start Albionu.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Sro Mar 27, 2013 11:26 am

Władczynie Czasu krótką chwilę poświęciły na dyskusję, bezgranicznie pochłonięte ustalaniem lokalizacji docelowej ich kolejnej teleportacji. Niezrażone późną już bądź co bądź porą, zdecydowały się lecieć od razu. Dalishya stanęła za sterami i po paru sekundach Albion z cichym szumem lekko osiadł w punkcie, z którego dobiegał silny sygnał telefonu komórkowego dealera międzyplanetarnych substancji.
Aria spojrzała na Jasona po raz pierwszy, od kiedy weszli do statku. Przybrał niedbałą pozę, w milczeniu opierając się o barierkę konsoli i można było (jak zwykle zresztą) odnieść wrażenie, że to, co działo się wokół nie robiło na nim absolutnie żadnego wrażenia. Blondynka uśmiechnęła się pod nosem z niewielką dozą politowania, zupełnie jakby chciała powiedzieć "cały on...".
Przywoławszy na usta ten nieznaczny grymas, ruszyła do wyjścia. TARDIS wylądowała na dalekich suburbiach Paryża, na jednym z wielu mieszczących się tu osiedli złożonych ze zgrupowań ogromnych, luksusowych domów jednorodzinnych. Sygnał telefonu komórkowego dochodził z jednego z takich właśnie budynków, oznaczonego numerem 115. Dom swoim wyglądem ani trochę nie odbiegał od swych usytuowanych naokoło bliźniaczych towarzyszy. Składał się z trzech pięter, a ściana frontowa najniższego poziomu była cała oszklona, formując sobą ogromnych rozmiarów okno i dając możliwość zajrzenia do środka ciekawskim oczom. W tamtej chwili w żadnym z okien budynku nie dało się dostrzec zapalonego światła - domownicy pogrążeni byli zapewne we śnie.
Zupełnie się tym faktem nie przejmując, trójka towarzyszy skierowała swoje kroki prosto do dużych, również oszklonych drzwi wejściowych. Aria odszukała wzrokiem dzwonek i bez wahania nacisnęła przycisk kilkakrotnie. W myślach policzyła do pięciu, po czym powtórzyła ten proceder raz jeszcze. Przy piątej takiej serii w pomieszczeniu, które okazało się być całkiem przestronnym salonem rozbłysło delikatne, przyciemnione światło, a z wnętrza dało się słyszeć przytłumione, poirytowane:
-Chwila!
Usłyszeli zgrzyt klucza przekręcającego się w zamku, a potem metaliczny dźwięk przesuwanego łańcucha i drzwi uchyliły się, ukazując ich oczom na wpół nagiego mężczyznę. Na oko mógł mieć około trzydziestki. Był to wysoki i szczupły blondyn o silnie rozmierzwionej fryzurze. Jego włosy były mocno potargane i niesfornie sterczały na wszystkie możliwe strony.
Facet przyglądał im się nieprzytomnie spod półprzymkniętych powiek, a jego twarz wykrzywiał coraz bardziej widoczny grymas wściekłości.
- Dobry wieczór - zaczęła Aria uprzejmie, nie zrażając się wrogim nastawieniem rozmówcy, zupełnie jakby wpadła z umówioną wcześniej towarzyską wizytą -skąd masz petzlition?

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Dalishya Andraste on Sob Kwi 27, 2013 2:14 pm

Dzień nadspodziewanie prężnie rozwijał się w kierunku kolejnej przygody. To już trzecia w tym tygodniu - przemknęła Dali przez głowę ta wesoła myśl. Dziewczyna z większym niż jeszcze przed chwilą zapałem zabrała się do sterowania Albionem i dyskusji z Arią. Miejsce, w którym znaleźli się po wylądowaniu nieco zawiodło jej oczekiwania. Nic szczególnie kosmicznego nie rzucało się w oczy w tej pogrążonej w mroku dzielnicy bogaczy. Jeden z nich, którego Aria wywołała na powietrze serią powiadomień w postaci dzwonków do drzwi, wyglądał na poważnie zirytowanego ich odwiedzinami. Nic z resztą dziwnego wziąwszy pod uwagę czas jaki sobie na złożenie wizyty wybrali.
- Co? - odpowiedział niezbyt elokwentnie mężczyzna na postawione przez Arię pytanie.
- To chyba nie jest skomplikowane - włączyła się Dalishya. - Jeśli jednak nie jesteś w stanie udzielić nam odpowiedzi, to sami jej możemy poszukać. Pozwolisz? - oznajmiła, po czym odsunęła lekko ze swej drogi rozespanego mężczyznę i weszła do środka. Nie zrobiła nawet dwóch kroków, gdy mężczyzna, nagle oprzytomniały, zatrzymał ją zdecydowanym gestem. Dziewczyna odwróciła się w miejscu i obrzuciła właściciela mieszkania wzrokiem pełnym nieco udawanego oburzenia. Jak mogła być oburzona, skoro to ona wtargnęła na posesję? Z trudem powstrzymywała śmiech.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 773
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Jason Moore on Sob Kwi 27, 2013 4:36 pm

Przez moment obserwował żałosne poczynania Dalishyi zastanawiając się tylko - Co tę idiotkę tak bawi? Tylko tracimy czas. Mężczyzna mógł bowiem w każdym momencie rozbudzić się na tyle, żeby zwyczajnie wezwać policję. Jason postanowił wykorzystać jego senne odrętwienie umysłu toteż podszedł doń spokojnie i profesjonalnym tonem oznajmił:
- Nie ma powodu do niepokoju, jesteśmy z wydziału Satysfakcji Konsumenta, który przeprowadza aktualnie plebiscyt na najlepszą Paryską kawiarnię. Przeprowadziliśmy ankietę i jednym z wyników było to, że pańskie dostawy składników do kawy istotnie poprawiają standard kawiarni. Chcieliśmy dowiedzieć się u pana, czyli źródła, skąd ta doskonałość się bierze. Dodam tylko, że nagrody w naszym plebiscycie są dość poważne. Czy zechce pan współpracować?
Mężczyzna patrzył na niego w osłupieniu nieco chyba zagubiony w gąszczu oficjalności wypowiedzianych przez Moore'a. Tak samo jednak, jak na większość ludzi, słowo "nagrody" dało mężczyźnie dodatkową motywację.
- Znaczy... no proszę wejść - rzekł puszczając ramię Dali. - Muszę się tylko ogarnąć. Swoją drogą, cóż to za pomysł tak nachodzić poważnych przedsiębiorców w środku nocy?
- Mamy międzylądowanie we Francji, bo zabieramy ze sobą jurora konkursu kwiatowego w Pasadenie. Uznaliśmy, że uda nam się załatwić dwie sprawy przy okazji jednej wyprawy. Pan jako "poważny przedsiębiorca" na pewno zrozumie oszczędność - uśmiechnął się porozumiewawczo i odprowadził mężczyznę wzrokiem, gdy ten poszedł uzupełnić swoją garderobę.
-Dobra, to szukajcie tego co tam chcecie znaleźć a ja go zagadam jak wróci - rzucił Władczyniom Czasu po czym usadowił się na jednej z kanap w salonie.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Nie Maj 05, 2013 8:34 am

Rozchyliła usta i przez moment wgapiała się w Moore'a jak w nieznany sobie wcześniej gatunek kosmity. Od kiedy poznała go dwa dni temu, aż do teraz nie wypowiedział tak wielu słów, jak przy zmyślaniu tej durnej bajki. Nawet nie to, że naraz. Łącznie wszystkich wypowiedzianych przez mężczyznę słów było i tak znacznie mniej.
Potrafił świetnie kłamać i jak się okazało, doskonale wiedział też, co zrobić, żeby przydać się w akcji. Do tej pory stał tylko na uboczu, a teraz jakby poczuł się członkiem drużyny. Aria nie mogła tego nie docenić.
Potulnie zabrała się za wykonywanie polecenia Jasona i pociągając Dali za sobą, rozpoczęła bezszelestne przeszukiwanie domu. Kuchnia okazała się być czysta, tak samo jak piwnica, w której znalazły tylko wino. Ostrożnie prześliznęły się na strych i to miejsce okazało się być strzałem w dziesiątkę. Zaadaptowany był na przestronny magazyn, który zastawiono pojemnikami pełnymi najróżniejszych substancji. Wśród nich królował petzlition, ale nie był to jedyny znajdujący się tam specyfik pozaziemskiego pochodzenia. Wszystkie zgromadzone przez Francuza substancje były w mniejszym bądź większym stopniu uzależniające.
- Dealer - orzekła Aria pełnym zawodu tonem. Nudy.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Dalishya Andraste on Pon Maj 13, 2013 6:48 pm

Po owocnych poszukiwaniach, zagadka została wyjaśniona. Aria trafnie podsumowała podejrzanego i teraz obie wodziły po strychu znudzonym wzrokiem.
-Zostawiamy to tak czy nakładamy na tego gościa karę porządkową? - spytała w końcu. Zasadniczo nie nastąpiło tu wykroczenie podlegające Władcom Czasu. Historia nie zmieniła swojego biegu, a jedynie jedna restauracja stała się bardziej lubiana, niż inne. Było już późno i dziewczyna potarła oczy przeganiając sen.
-Tak czy inaczej trzeba się stąd ruszyć - podsumowała.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 773
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Sob Maj 18, 2013 5:54 am

Zrezygnowane kobiety powoli zeszły na dół, powłócząc nogami. Aria postanowiła spróbować jeszcze ten jeden, ostatni raz. Podeszła do rozmawiających w salonie Ziemian i rozsiadła się wygodnie na kanapie. Rzuciła Jasonowi porozumiewawcze spojrzenie, chcąc mu tym samym przekazać, że może już przestać udwać. Moore natychmiast zrozumiał przekaz i bez zbędnych ceregieli urwał w pół zdania to, co akurat mówił. Siedzący naprzeciw Francuz speszył się lekko, jednak bardzo starał się nie dać tego po sobie poznać, prezentując obecnym niewzruszoną postawę. Zdradziło go tylko króciutkie, przelotne spojrzenie w bok. Aria uśmiechnęła się lekko i nawiązała z facetem kontakt wzrokowy.
- Nie obchodzi nas, że to dragi - substancje uzależniające są w pełni legalne tam, skąd pochodzę - zaczęła spokojnie. - Większość z tych, które trzymasz na ostatnim piętrze, nie pochodzi z tej galaktyki. Co dajesz wzamian osobie, która ci je dostarcza? - zadała to pytanie spokojnym tonem, jakby tak naprawdę wcale jej nie obchodziło, jaka będzie odpowiedź. W rzeczywistości jednak jej zmysły były wyostrzone i dziewczyna bacznie obserwowała reakcję Francuza.
Mężczyzna zmieszał się lekko. Widząc spokój Arii, już nawet nie próbował udawać, że nie wie, o co chodzi.
- To jest... - urwał, nie wiedząc, jak dokończyć to zdanie. Twarz mężczyzny nieznacznie zmieniła kolor, nabierając delikatnego, różowego odcienia. Władczyni Czasu momentalnie się ożywiła, podrywając się z oparcia i siadając prosto, jak struna.
A więc to tak! Międzygatunkowy romans! - na ustach blondynki znów pojawił się uśmiech zadowolenia.
- Pysznie! - podsumowała, nie wdając się w zbędne tłumaczenia i podniosła się z miejsca. -Pójdziemy już - oznajmiła radośnie oniemiałemu mężczyźnie i wymaszerowała z domu, czekając, aż Dali i Jason pójdą w jej ślady.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Jason Moore on Nie Maj 19, 2013 7:43 am

Francuz nie spieszył się. Swoim zachowaniem w zasadzie utwierdzał Jasona w przekonaniu, że Francuzi to urodzeni flegmatycy. Gdy w końcu jednak wrócił miał już przygotowaną listę zagadnień, które chciał poruszyć w rozmowie. Tak to przynajmniej wyglądało z punktu widzenia Jasona. Grał swoją rolę bez większego wysiłku, myślami błądząc nieco dalej. Zastanawiał się, co będzie dalej. Przecież nie mógł podróżować z dziewczynami przez resztę życia. Nie wiedział czy by tego chciał. Na pewno nie z Dalishyą - przemknęło mu przez głowę. Później jednak jego rozważania zostały przerwane powrotem Władczyń Czasu. Moore z rozbawieniem obserwował małe przesłuchanie Arii, które niestety skończyło się bardzo szybko. Opuszczając budynek Jason jeszcze raz odwrócił się w stronę skonfundowanego mężczyzny i niczym manager castingu rzucił:
- Jeszcze się z panem skontaktujemy.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Pon Maj 20, 2013 6:30 pm

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znów była w wyśmienitym nastroju. Tanecznym krokiem weszła do TARDIS Dalishyi i wykonując zgrabny półobrót, stanęła oko w oko z Jasonem, który wmaszerował do statku tuż za nią. Posłała mu delikatny uśmiech. Dali już gmerała w ustawieniach konsoli.
- Gdzie teraz? - pytanie to Aria skierowała bezpośrednio do Moore'a, była bowiem zaciekawiona jego wyborem. Tego, co miała za chwilę usłyszeć, z pewnością się jednak nie spodziewała.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Jason Moore on Pon Maj 20, 2013 7:01 pm

Wszedł za Arią do Albionu i nagle zmuszony był się zatrzymać. Blondynka stanęła tuż przed nim i z radosnym wyrazem twarzy spytała o dalszy cel podróży. Jason patrzył na nią przez chwilę w głębokim zamyśleniu. Przez te dwa dni tyle się zdarzyło. Tak wiele sytuacji wywołała ta dziwna dziewczyna, tak łatwo przychodziło jej zmienianie go. Bał się tego. Jason Moore zwyczajnie się bał, a przerażały go właśnie zmiany.
- Odwieźcie mnie do domu - orzekł w końcu. Podniósł wzrok i napotkał jej spojrzenie pełne konsternacji.
- Znaczy mam trochę pilnych spraw do załatwienia, o których nie chcę zapomnieć w natłoku wrażeń związanych z podróżami. Gdybyś mogła mnie odebrać na przykład jutro... Pasuje?
Wyminął Arię i znów zajął miejsce w jednym z foteli. Rzucił Dalishyi wymowne spojrzenie, ona zaś skierowała pytający wzrok na swoją przyjaciółkę. Po chwili zajęła miejsce przy konsoli, a po kilku kolejnych byli już w Nowym Jorku. Moore wstał i podszedł do drzwi. Odwrócił się jeszcze do kobiet by przywołać na twarz lekki uśmiech.
- To do zobaczenia. W tym samym miejscu jutro.
Przez chwilę wyciągnął rękę tak jakby chciał ją podać Arii, jednak w trakcie wykonywania gestu zmienił zdanie i tylko pomachał im nieco niezręcznie. Później wyszedł i oddalił się uliczką nie patrząc za siebie, z silnym postanowieniem, że nie przyjdzie tu następnego dnia.
avatar
Jason Moore

Liczba postów : 125
Join date : 02/12/2012
Age : 32
Skąd : Nowy York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Aria Villarin on Pon Maj 20, 2013 7:14 pm

Zdziwiło ją trochę jego zachowanie, ale znowu nie na tyle, żeby zacząć się tym przejmować. Przecież każdy potrzebowałby trochę czasu na ochłonięcie, dlaczego Jason miałby być wyjątkiem? Aria poprosiła Dali o podrzucenie do Silver Rose i tam właśnie dziewczyny się rozstały.
Władczyni Czasu z radością wkroczyła do swojej ukochanej TARDIS i skierowała się prosto do szafy. Wypadało się przebrać, w końcu nie była już w Paryżu. Po chwili namysłu wybrała coś, co nieco mniej przypominało liceum, niż jej poprzedni strój. Narzuciła na siebie sukienkę i przelotnie obrzuciła spojrzeniem swoje odbicie w lustrze. Perfekcyjnie - pochwaliła w myślach samą siebie.
Po chwili obierała już kurs na wskazane przez Jasona miejsce.

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Sro Cze 05, 2013 5:43 pm

Tidi, todi, tidi...
Valerie Stone otworzyła oczy. Leżała w miękkiej jak puch, śnieżnobiałej pościeli najlepszego pięciogwiazdkowego hotelu jaki tylko dało się znaleźć w Paryżu. Westchnęła i przewróciła oczami. Luksus nie bawił jej tak jak niegdyś z tej prostej przyczyny, że oto zapowiadał się kolejny idealnie nudny dzień zmarnowany na sesji zdjęciowej i sztywnych spotkaniach z inwestorami. Ly była bardzo wybredna w kwestii organizacji rozrywek.
- Poleciałabym na Barcelonę, albo nawet Aldrozani - jęknęła. Przeciągnęła się wdzięcznie (czyli jak zwykle) i wyciągnęła rękę by wcisnąć przycisk przyzywający room-service. Przez kilka minut czekała na śniadanie przyglądając się białym, muślinowym firanom, poruszanym przez delikatny wiatr, wpadający do pokoju przez uchylone okna.
Nie ruszyła nawet palcem gdy obsługa przytransportowała wózek z jedzeniem i ustawiła srebrną tacę na łóżku obok niej. Nieco nieśmiały kelnerzyna przystanął w nogach łóża czekając najwidoczniej na dalsze polecenia.
- Au revoir - rzuciła bezbarwnym tonem. Młodzieniec oddalił się i można by przyrzec, że miał zawiedzioną minę. Słysząc trzask zamykanych drzwi, Valerie dramatycznym gestem chwyciła zapasową poduszkę i zarzuciła ją sobie na twarz.
- Ta nuda mnie zabije - rozległ się w pokoju stłumiony materiałem krzyk.
Gwałtownie zerwała się z łóżka, o dziwo nie strącając przy tym tacy ze śniadaniem. Kołowała po apartamencie w jedwabnej koszuli nocnej obszywanej koronką. Z poczucia beznadziei nie chciało jej się nawet zakładać szlafroka. Chwyciła croissant i uspokoiła się nieco podgryzając jego róg. Ze wszystkich pieczyw dostępnych na tej planecie, francuskie było zdecydowanie najlepsze.
Wyszła na balkon by popatrzeć przez chwilę na panoramę stolicy kraju sera, wina i perfum, które tak często reklamowała. Jak zwykle w takich momentach pogrążyła się w wirze wspomnień, przeglądając zarówno te cudowne jak i te nieco przerażające chwile ze swoich podróży. Chcę tam wrócić!
Z zamyślenia wyrwał ją osobliwy, przypominający bulgot, dźwięk. Zaintrygowana podeszła w stronę, z której dobiegał, czyli do łazienki. Otworzyła odważnie drzwi i w jednej chwili sytuacja stała się absurdalna. Ona, w dalszym ciągu jedynie w bieliźnie, i rybopodobny stwór naprzeciwko. Kosmita stał pod prysznicem z czymś co przypominało oszczep i chyba próbował uruchomić urządzenie. Oczy Valerie rozszerzyły się ze zdumienia.
- Najprawdziwszy Hath! - pisnęła uradowana. Może nie będzie jednak tak źle.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 28
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Bruce Weasel on Sro Cze 05, 2013 6:30 pm

Och, jak Bruce uwielbiał Paryż. Według niego, był jednym z najpiękniejszych miejsc na Ziemi. Zaraz obok Rzymu. Właśnie wrócił z przechadzki po ulicach stolicy Francji, do swojego statku, który był zaparkowany na obrzeżach miasta. Kończył jeść swojego croissanta-jak on uwielbiał te ziemskie rogaliki- gdy spojrzał kontrolnie na jeden z monitorów. I zauważył coś dziwnie intrygującego. Hath we Francji? Przyjrzał się dokładnie ekranowi i uniósł jedną brew do góry. No, był tym lekko zdziwiony. Ale to było takie miłe zaskoczenie. Uśmiechnął się szeroko, założył swój płaszcz i wybiegł szczęśliwy z pojazdu, pędząc w stronę hotelu. Zwiedzanie świata jest ciekawe, ale jeszcze ciekawiej jest, gdy coś się dzieje.
Hath? Co tu robi Hath? Pomyślał jeszcze, wciąż zdziwiony Weasel. Nie było potrzeby lecieć tam statkiem. To niedaleko, kilka minut w biegu. A Brucie lubił biegać. Całą trasę zapamiętał, był tutaj nie raz i znał Paryż praktycznie na pamięć. Dobiegł do hotelu, ale teraz... który to apartament?
Władca chodził korytarzem, przystawiając ucho do każdego z pomieszczeń, starając się coś usłyszeć. Nie wyszło, więc postanowił sprawdzać apartamenty po kolei. Drzwi jednego były otwarte, więc wbiegł tam i rozejrzał się... nie, to nie tu. Nagi starszy mężczyzna, ale brak Hatha. Uśmiechnął się grzecznie i opuścił pokój, by szukać dalej. Podszedł do kolejnych drzwi. Tak, to tutaj. Jakaś kobieta krzyczy z zachwytem na widok kosmity. Ej, czy to normalne? Powinien to sprawdzić. Nacisnął na klamkę, ale pokój był zamknięty. Zapukał i poprosił grzecznie:
-Przepraszam, czy mogłaby pani otworzyć mi drzwi?
Stał tak, kiwając się na boki i czekając na odpowiedź. Jak nie otworzy, to najwyżej wyważy się drzwi, a co tam.
avatar
Bruce Weasel

Liczba postów : 30
Join date : 03/06/2013
Age : 702
Skąd : Gallinafalli

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Sro Cze 05, 2013 6:42 pm

Zupełnie nagle rozległo się pukanie do drzwi. A później przyjemny męski głos wielce kurtuazyjnie poprosił o "przepustkę". Valerie nie chciała zostawiać kosmity samemu sobie, zwłaszcza z tym oszczepem. Biedny Hath mógł sobie zrobić coś złego.
- Daj pomogę - przemówiła spokojnie, migając do stworzenia. Coś tam jeszcze pamiętała z podstaw komunikacji ekstremalnej - na wypadek gdyby wysiadł translator TARDIS. Odsuwając delikatnie przerażonego najwidoczniej Hath, odkręciła letnią wodę i zabrała "rybce" harpun.
- Poczekaj, ja zobaczę kto przyszedł.
Podeszła do drzwi i lekko je uchyliła.
- Tak? W czym mogę pomóc?
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 28
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Bruce Weasel on Sro Cze 05, 2013 7:01 pm

W drzwiach ukazała się kobieta. No, dość atrakcyjna kobieta, Bruce takie lubił.
-W pani pokoju jest kosmita, prawda? Bruce Weasel, zajmuję się takimi sprawami
Nie czekając na pozwolenie, wszedł do środka i rozejrzał się po apartamencie. Zauważył uchylone drzwi od łazienki- czyli tam jest nasza rybka. Poprawił jeszcze swoje włosy, kiedy rozmawia z kosmitą, musi dobrze wyglądać.
Obrócił się jeszcze w stronę Valerie i dopiero teraz zauważył, że kobieta trzyma w ręku harpun. Na krótką chwilę uśmiech zniknął z jego twarzy, a na jego miejscu pojawiła się poważna mina. Nie trwało to jednak długo. Za chwilę znowu wyglądał jak zwykle.
-Mogę to obejrzeć?- zapytał, wskazując na harpun, trzymany przez Lydie.
avatar
Bruce Weasel

Liczba postów : 30
Join date : 03/06/2013
Age : 702
Skąd : Gallinafalli

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Sro Cze 05, 2013 7:09 pm

Przedstawił się prawie jak James Bond po czym wkroczył do akcji. Przy otwartych na oścież drzwiach Valerie poczuła powiew chłodnego powietrza, co przypomniało jej o skromnym stroju, jaki miała na sobie. Nic to. Teraz, w obliczu ciekawszych rzeczy, nie było już sensu tego zmieniać. Bruce zwrócił uwagę na oszczep.
- Skoro jesteś specjalistą to proszę - odparła grzecznie, podając mu narzędzie. - Jak pewnie się orientujesz, w łazience jest Hath i jeśli dobrze go zrozumiałam to jest trochę odwodniony. - uśmiechnęła się wesoło. Ciekawe ile Ziemianek powiedziało mu coś takiego.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 28
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


fghj :: Lokalizacje :: Ziemia

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach