Paryż

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Paryż

Pisanie by Bruce Weasel on Sro Cze 05, 2013 7:23 pm

Wziął harpun, który podała mu Valerie i podziękował jej, szeroko się uśmiechając. Specjalista, taa... sam w zasadzie nie wiedział, co to dokładnie jest. Powinien zabrać to na swój statek i dokładnie zbadać, ale teraz nie było na to czasu. Przyjrzał się temu dokładnie, starając się czegoś dowiedzieć. Nic. Zastanawiał się, czy już kiedyś coś takiego widział. Myślał i myślał, ale nic nie wymyślił. Raczej rzadko widywał Hathów, więc miał prawo nie wiedzieć.
-Tak, orientuję się- potwierdził, wciąż dokładnie wpatrując się w oszczep.
Po chwili udał się w kierunku łazienki, wciąż trzymając harpun w dłoni.
-Witaj!-wykrzyknął na widok kosmity, szeroko się uśmiechając.- Co tu robisz, mój przyjacielu?
Zastanawiało go, jak Hath znalazł się w łazience jakiejś Ziemianki i chciał jak najszybciej poznać odpowiedź.
avatar
Bruce Weasel

Liczba postów : 30
Join date : 03/06/2013
Age : 702
Skąd : Gallinafalli

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Sro Cze 05, 2013 7:36 pm

Jak zwykle w takich sytuacjach Hath odbulgotał coś w swojej masce wodnej. Tym razem Valerie nie zrozumiała ani słowa.
- Mówi za szybko. Możesz tłumaczyć? - zwróciła się z prośbą do mężczyzny. Nie bardzo wiedziała jak ma pomóc. Głupio się czuła nie mając pojęcia o czym była mowa. Chwyciła jeden z ręczników i podeszła do kosmity.
- Już wystarczy nawadniania? - spytała przyjaźnie, chociaż miała przykre przeświadczenie, że i tak nie zrozumie odpowiedzi.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 28
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Bruce Weasel on Sob Cze 08, 2013 7:25 pm

Bruce wpatrywał się z zaciekawieniem w Hatha, stojącego pod prysznicem. Przysłuchiwał się dokładnie bulgotaniu. Mimo, iż rzadko spotykał przedstawicieli tej rasy, często miał styczność z tym językiem. Nie musiał go znać. TARDIS tłumaczył wszystko, co powiedział kosmita. Uśmiech po raz kolejny zniknął z twarzy Weasela (to wielki dzień! Dwa razy przestał się uśmiechać!).
-On...został zaatakowany. Jest przestraszony, chowa się tutaj- powiedział, z powagą i lekkim smutkiem w głosie. -Jak..? Przez kogo? - dopytywał zadziwiony Bruce. Chciał znać odpowiedzi na te pytania i w miarę możliwości pomóc temu stworzeniu.
avatar
Bruce Weasel

Liczba postów : 30
Join date : 03/06/2013
Age : 702
Skąd : Gallinafalli

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Zoe Cameron on Sob Cze 08, 2013 9:27 pm

Jednak Cade nie wiedział. Ale się niedługo potem domyślił. Całe szczęście. Po szybkich ruchach Orionisa, które rozpływały się w oczach Zo w niezidentyfikowane smugi, wziął ją w ramiona. Chociaż w sumie bardziej pasowałoby stwierdzenie: przewiesił ją sobie przez ramię – tak łatwiej mu było się z nią poruszać. Wtedy też dziewczyna ponownie w tym dniu zemdlała i nie wiedziała już co się z nią dzieje.

***

Poczuła ciepło na czole. Przyjemne ciepło. I dotyk. Bardzo delikatny. Czyżby ust? Myśli Rudej płynęły niczym rzeka na równinie, czyli bardzo wolno i leniwie. Nie chciało jej się otwierać oczu. Usłyszała tylko stuk butów na podłodze, który szybko się oddalił, a po zamknięciu drzwi ucichł. Hmmm… Kto to mógł być…? Z tym pytaniem w głowie, zasnęła.

***

Po kilku, może kilkunastu godzinach, obudziła się. Może nie zupełnie zdrowa, ale proces regeneracji odbywał się dużo szybciej w ciągu snu, więc mogła już w miarę dobrze funkcjonować. Spojrzała w prawo i zobaczyła na panelu inne od jej samej pismo. Zaintrygowana sięgnęła po niego ręką i przeczytała wiadomość. Wtedy wszystkie wspomnienia odżyły. Cadan ją uratował. Zatroszczył się o nią. Jednak ostatecznie sobie poszedł. Dlaczego? To już koniec tej przygody? Myśli te kołatały się po jej głowie, kiedy zauważyła, że nadal jest w tych samych ubraniach. Poszła więc do łazienki, wzięła szybką kąpiel, wyrzuciła podarte i poplamione ubrania, a przebrała się w nowy strój. Następnie przeszła do sterowni, gdzie znalazła informację, iż Orinis odesłał ją na Gallifrey.
- Niby spoko, ale co ja miałabym tu robić teraz?
Powzięła szybką decyzję i ustawiła współrzędne na pożądane przez siebie wartości. Po lądowaniu chwyciła skrzypce (tym razem klasyczne) i wyszła do parku, który znajdował się w samym centrum Paryża, wśród ekskluzywnych hoteli. Paryżanie lubili muzykę. I potrafili ją niekiedy docenić. Zoe stanęła w jej stałym (kiedy tylko się tam pojawiała) miejscu i rozpoczęła swój występ. Zaczęła od słodkiej, niosącą jednak smutek i melancholię ballady…
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Nie Cze 09, 2013 9:16 pm

Pytania jakie zadawał Władca Czasu były najzupełniej właściwe. Jednak kwestia nie dawała jednak Valerie spokoju.
- Dodałabym do tego jeszcze "gdzie?". Znaczy... przez kogo ten Hath został przeniesiony z Messeline? Z tego co pamiętam kwestia eksploracji kosmosu trochę u tej rasy leży.
Spojrzała na Bruce'a z dość poważną miną.
- Co z nim zrobimy? Możemy się wmieszać w jakąś międzygalaktyczną aferę?- spytała z dobrze wyczuwalną nadzieją w głosie.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 28
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Makiavel Myrddin on Pią Cze 14, 2013 5:35 pm

Makiavel biegł. Nie, to słowo jest zbyt wygórowane. Władca Czasu raczej truchtał, spiesząc do swojego statku. Miał problem, poważny problem. Namieszał strasznie i jak zwykle niechcący. Jego kolekcjonerskie poszukiwania na planecie Messeline zakończyły się nagle deportacją przypadkowego Hatha, który na domiar złego zabrał ze sobą zabytkowy harpun Przodków-Koczowników. Myrddin musiał jak najszybciej sprowadzić biedne i z pewnością wystraszone stworzenie znów do jego domu. Nigdy nie prowadził takiej akcji, więc początkowo nie bardzo wiedział jak ma ustawić TARDIS na poszukiwanie. W końcu mu się jednak udało i wraz ze swoim statkiem przeniósł się na Ziemię. Jak się okazało zmaterializowali się w apartamencie pewnego paryskiego hotelu. Jak się okazało na miejscu zdarzenia był już jakiś pomocny Władca Czasu i przypadkowa Ziemianka. Pierwszym co Makiavel zrobił po wkroczeniu do akcji, było podanie skromnie ubranej kobiecie szlafroka leżącego uprzednio na oparciu fotela.
- Przyznaję się bez bicia, że to ja przetransportowałem tu Hatha - oświadczył, bowiem stworzenie zaczęło nerwowo bulgotać na jego widok. - Przepraszam, zrobiłem to przypadkiem - dodał usprawiedliwiającym tonem. - Pomożecie mi go stąd zabrać zanim zorientuje się więcej osób? - zwrócił się z prośbą/pytaniem do pary obecnych, szczególnie zaś do mężczyzny, jako że w Makiavela mniemaniu wyglądał na bardziej rozgarniętego.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 857

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Bruce Weasel on Sob Cze 15, 2013 6:43 am

Spojrzał niepewnie na Valerie, mrużąc oczy. Przyglądał się jej przez chwilę. Czy Ziemianie powinni mieć taką wiedzę o Hathach? Czy to normalne? Bruce nie był pewien, czy tak powinno być.
-Skąd tyle o nich wiesz..?- zapytał, po czym spojrzał jeszcze na przestraszonego Hatha.- I tak, może i się w jakąś wmieszamy. Lubię międzygalaktyczne afery.
Tę ich pogawędkę przerwał Władca Czasu, który wleciał do pokoju. No, Weasel nawet ucieszył się na jego widok. Lubił widywać się z innymi Władcami. 
-Witaj!- przywitał się z nim, szeroko się do niego uśmiechając. -Oczywiście, że pomożemy!- wykrzyknął zachwycony.- Pomożemy, prawda?- wtedy odwrócił się w stronę Lydie, mając nadzieję, że ona również będzie chciała pomóc w zabraniu stąd kosmity.
avatar
Bruce Weasel

Liczba postów : 30
Join date : 03/06/2013
Age : 702
Skąd : Gallinafalli

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Valerie Lydie Stone on Nie Cze 16, 2013 8:08 pm

No tak, mogła się domyślać, że pochodzenie jej zasobów wiedzowych będzie się wydawało podejrzane. Podczas gdy odpowiedź była niesamowicie prosta.
- Już kiedyś podróżowałam z pewnym Władcą Czasu - objaśniła.
Cała się rozpromieniła na myśl o nowej przygodzie w doborowym towarzystwie Bruce'a.
Niestety zagadka wyjaśniła się dość szybko, gdy przybył kolejny Władca Czasu. Valerie przyjęła od niego szlafrok i przyglądała się mężczyznom, skrywając niepewność za maską zafascynowania. Pewnie mnie tu teraz zostawią i zapomną o mnie w mgnieniu oka. I znów będę musiała szukać przygód na własną rękę.
Jej wątpliwości rozwiał jednak Bruce. Uśmiechnęła się do niego szeroko.
- Jasne, że prawda - zapewniła wesoło. Kiedy nowoprzybyły Władca zabrał się za przeprowadzanie Hatha do swojego statku, w czym potrzebował pomocy Bruce'a, bo stworzenie miało wielkie opory by mu zaufać, Valerie zdążyła szybko złapać jakiś strój z szafy. Niestety była świadoma tego, że nie miała tu nic wygodnego, dlatego chwyciła pierwszy lepszy podróżny worek na ubrania.
Gdy wszyscy znaleźli się już na statku i wystartowali, a nieznajomy się w końcu przedstawił. Lydie postanowiła udać się do łazienki i doprowadzić do przyzwoitego stanu. Poszło jej dość szybko. Wróciła do mężczyzn w nowym stroju dokładnie w odpowiednim momencie by być świadkiem "wyłączenia się" TARDIS.
- Co się stało? - spytała zaniepokojona.
avatar
Valerie Lydie Stone

Liczba postów : 24
Join date : 23/05/2013
Age : 28
Skąd : New York

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Makiavel Myrddin on Nie Cze 16, 2013 8:54 pm

Na szczęście obie odpowiedzi były twierdzące i już po chwili mógł zająć się Hathem. Nie bez pomocy wprowadził go na statek i umieścił w odpowiednim pokoju podróżnym.
- Jestem Makiavel Myrddin - oznajmił gdy znaleźli się razem w sterowni. Wskazał kobiecie drogę do łazienki i zwrócił się do mężczyzny. - Mam kiepską pamięć do osób. Mógłbyś mi może przypomnieć... czy my się znamy?
W międzyczasie ustawiał parametry konsoli.
- Jak trafiłeś na Hatha? Czym się zazwyczaj zajmujesz? - te i inne pytania wypływał z ust Makiavela aż do czasu, gdy Hoard-lock zwyczajnie się zatrzymała. Myrddin szeroko otworzył oczy ze zdumienia.
- Zwyczajnie wyniosło nas w kosmos. Nie mam pojęcia co się mogło stać - przyznał w popłochu obiegając konsolę, która ledwie świeciła.
avatar
Makiavel Myrddin

Liczba postów : 34
Join date : 13/03/2013
Age : 857

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Zoe Cameron on Pią Cze 28, 2013 9:49 pm

Zo coraz bardziej się rozkręcała. Najpierw grała wolne utwory, a potem coraz szybsze i bardziej elektryzujące. W końcu zmieniła skrzypce tradycyjne na elektryczne. Wokół niej przechodziło mnóstwo ludzi. W trakcie jej gry jeden człowiek raz nawet wziął pokrowiec od instrumentu i rozłożył go przed dziewczyną, by ludzie mogli wrzucać tam pieniądze. Zoe nie zabroniła mu tego, ponieważ to, ile ludzi chciało docenić jej talent, podbudowywało ją i dodawało jej animuszu. Niektórzy z przechodniów zatrzymywali się na jedną czy dwie piosenki i ruszali w swoją stronę. Ale był tam też taki człowiek, który usiadł na pobliskiej ławce i nie spuszczał z niej oka. Ruda od razu go zauważyła, a po kilkunastu minutach zaczęła się zastanawiać, co to za człowiek. Ubrany był trochę po ekstrawagancku – w biały garnitur i ciemną koszulę z postawionym kołnierzem. Włosy w artystycznym nieładzie. Lekki zarost i oczy zakryte za ciemnymi okularami. Utwór mijał za utworem, a on nie ruszał się z miejsca. W końcu dziewczyna zagrała swój ostatni, autorski przebój i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Wtedy mężczyzna podszedł do niej i zapytał:
- Moglibyśmy porozmawiać chwilę przy kawie?
-Hmm, w zasadzie czemu nie? Napiłabym się dobrego espresso.
- W takim razie zapraszam do pobliskiej kawiarni.

Nieznajomy chciał ponieść za nią jedne ze skrzypiec, lecz Ruda aż tak mu nie ufała, żeby oddać mu swoje ukochane elektryki czy Stradivardiusy. Na miejscu mężczyzna zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen – przepuścił ją w drzwiach czy podsunął jej krzesło przy stoliku. W końcu, po złożeniu zamówienia powiedział:
- Tak naprawdę się nie przedstawiłem. Jestem Arthur Wolf. Zajmuje się wyszukiwaniem takich talentów jak Ty (mogę mówić na Ty?) i angażowaniu ich w wielkie przedsięwzięcia kinowe. Mimo że Cię nie znam, chciałbym zaproponować Ci współpracę. Według mnie, mogłabyś razem z grupką ludzi podobnych do Ciebie stworzyć soundtracki do pewnego filmu. Jesteś na to gotowa?
- Wow! Zaskoczyłeś mnie (tak, możesz mówić na Ty).
- Chcesz trochę czasu, tak?
- W sumie… nie. Już podjęłam decyzję.
- Jaką?
- Jadę. A gdzie będzie kręcony ten film?
- Świetnie! W Rzymie… a jak Ty się właściwie nazywasz…?
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Paryż

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach