Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Salon

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Pon Gru 17, 2012 9:01 pm



Ostatnio zmieniony przez Scarlett Lana Estellon dnia Nie Paź 20, 2013 5:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 405
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Christopher Vandorette on Sob Sty 26, 2013 10:21 pm

Na podwórku robiło się coraz ciemniej, to też nagłe zapytanie z przybyciem Chrisa do domu Estellonów wydawało się nielichą zagadką.
Zrozumiałby, gdyby to młoda Władczyni prosiła, aby przyszedł do niej. Tymczasem telefon odebrał słysząc głos matki Scarlett. Bez zbędnych pytań zaprosiła go do ich rezydencji. Sam nie wiedział, czy powinien czuć się zaszczycony, czy raczej odczuwać lęk.
Wychodząc z domu i mówiąc o tym rodzicom, zdziwił się widząc, iż ich miny wcale nie świadczyły o braku poinformowania na temat owego zdarzenia.

Zadzwonił do drzwi, a po chwili ujrzał pana Estellon, jak zwykle, ubranego elegancko z kieliszkiem z tajemniczą zawartością.
Zaprosił go do środka. Mimo że emocje były tak wiele, a ciekawość przewyższała wszystko możliwe, wiedział, że zadawanie pytań nie zdjąwszy butów nie będzie sprzyjało wrażeniu kulturalnego chłopaka.
Usiadł więc na wygodniej kanapie i złożył ręce, dając delikatnie do zrozumienia, że chce zostać olśniony wiadomościami dotyczącymi przyjścia tutaj.
Matka i ojciec Lettie popatrzyli na siebie porozumiewawczo. Czyli to jednak ważne. Choć pani domu nie wyglądała na przesadnie szczęśliwą, to i tak generał nie zwracał uwagi na miny żony.
- Miło cię widzieć - urwał i popatrzył na niego wzrokiem, jakby chciał się upewnić, że to na pewno TEN chłopak - Christopher. Mamy dla ciebie ważną propozycję i choć to delikatna sprawa, to musisz dać nam znać, czy jesteś zainteresowany - przerwał, a Vandorette miał ochotę kazać mu mówić dalej bez niepotrzebnych wstępów. - Twoi rodzice i my dawno o tym rozmawialiśmy i... - nadal miał stanowczą minę, choć może trochę bardziej zaciekawioną - wiążesz przyszłość ze Scarlett?
Chris nie wiedział co powiedzieć. Najchętniej zapadłby się pod ziemie, albo zamknął się gdzieś w jakimś bunkrze. Cokolwiek.
Owszem, czuł coś do Lettie, ale nie wiedział co ona czuje do niego. Bał się o tym rozmawiać, bo w końcu z tak nieobliczalną osobą nigdy nic nie wiadomo.
Zwykle wyszczekany mężczyzna, czczący szczerość, teraz nie wiedział co ma powiedzieć. Nie wiadomo co w niego wstąpiło. Po dłuższej chwili ciszy odpowiedział:
- Tak.
Nawet nie usłyszał jakie zdanie na ten temat mają państwo Eestellon, gdyż w pomieszczeniu obok dało się słyszeć nieznośny hałas.
avatar
Christopher Vandorette

Liczba postów : 16
Join date : 21/01/2013
Age : 674
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Dalishya Andraste on Pon Sty 28, 2013 12:54 am

Dali niechętnie opuściła Jasona i Arię. Wiedziała jednak, że przyjaciółka może być nieprzytomna nawet przez kilka dni, a ona musiała przecież odstawić Immortal. Scarlett pewnie była już w domu. Udzieliwszy Moore'owi krótkich instrukcji, a raczej przestrogi, wskoczyła szybko do Albionu. Kolejny raz ustawiła odpowiednie parametry na konsoli i już po chwili wylądowała przed domem Estellonów. Pewnie warto by było kogoś poinformować, że statek jest już na miejscu. Podeszła do domu, który bardziej przypominał pałac i zapukała do drzwi. Po krótkiej chwili otworzył jej lokaj i eleganckiej liberii. Bogaci...
- W czym mogę panience służyć?
- Czy Scarlett jest w domu? Odwiozłam jej statek i... chciałam sprawdzić jak się czuje.
Ostatnie słowa wypowiedziała z lekkim wahaniem, majordom nie zwrócił jednak na to uwagi, albo przynajmniej nie dał tego po sobie poznać.
- Pozwoli panienka, że sprawdzę. Czy byłaby panienka tak uprzejma by poczekać w salonie?
- Jasne.

Nie czuła się skrępowana przechodząc przez drzwi. Nie czuła się skrępowana idąc przez ogromny hol, w którego posadzce mogła się z łatwością przejrzeć. Lekko zbił ją jednak z pantałyku widok wpatrzonych w jej wkraczającą do salonu sylwetkę państwa Estellon a także Christophera Vandorette, którym najwyraźniej przeszkodziła w rozmowie. Szybko doszła jednak do siebie i z uroczym uśmiechem na ustach przemówiła grzecznie:
- Dobry wieczór państwu. Wpadłam na chwilę dowiedzieć się jak czuje się Scarlett.
W salonie nastała cisza, jednak po chwili Generał Estellon postanowił ją przerwać.
- Chyba się nie znamy. Jak się nazywasz i... co właściwie łączy cię z moją córką?
Zadawanie pytań w sposób podobny do przesłuchania było u niego widocznie silnie zakorzenionym odruchem.
- Nazywam się Dalishya Andraste. Ma pan prawo mnie nie znać. Dopiero dziś rzuciłam pracę w laboratorium Bazy, chociaż przełożeni jeszcze o tym nie wiedzą... No mniejsza z tym. Z pańską córką łączy mnie głównie mój były chłopak, którego Scarlett również dziś mi odbiła. Tak się niedawno złożyło, że znalazłam się przy niej tuż po jej regeneracji. W związku z tym, właśnie przytransportowałam jej statek i chciałam przy okazji dowiedzieć się jak się czuje, co mówiłam już wcześniej.
Nabrała powietrza po swoim monologu. Chcieli odpowiedzi, to proszę bardzo. Wyczerpująco niczym w szkole.
W międzyczasie lokaj wrócił. Od progu oznajmił tym samym wyzutym z emocji tonem, co wcześniej:
- Przykro mi, ale panienki Scarlett nigdzie nie ma.
Dali spojrzała na niego zdziwiona. Gdzie ten brunet ją do cholery mógł zabrać?
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Christopher Vandorette on Pon Sty 28, 2013 11:15 am

Do pokoju weszła jakaś blondynka, której Chris w życiu na oczy nie widział. Widocznie nie tylko on lubi odwiedzać Władców o tak później porze.
Pan Estellon zadał kilka pytań dotyczących przybycia dziewczyny. Chłopak był niesamowicie ciekawy dlaczego takowa tutaj jest. Choć był rozkojarzony przez poprzednie pytania, to i tak zdolny do kojarzenia niektórych faktów.
- Jakiego chłopaka? - dodał cicho pod nosem. Był pewny, że blondynka to usłyszała, ale mimo wszystko nie chciał znać odpowiedzi.
Po przeszukaniu całego domu lokaj stwierdził, że Lettie najwidoczniej wyparowała. Nigdzie jej nie było. Vandorette zaczął się martwić o swoją przyszłą narzeczoną. Znaczy... ona jeszcze tego nie wiedziała. Właśnie: ciekawe jak zareaguje? Raczej nie jest osobą lubiącą, gdy ktoś podejmuje decyzje za nią... a gdyby kochała Christophera?
Chłopak podszedł do niej próbując zachować pozory spokoju. Spojrzał na nią:
- Wiesz z kim jest? Cokolwiek? - zaczął wypytywać.
avatar
Christopher Vandorette

Liczba postów : 16
Join date : 21/01/2013
Age : 674
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Dalishya Andraste on Pon Sty 28, 2013 8:45 pm

Ciche pytanie Christophera nie uszło jej uwadze. Zmierzyła bruneta zaciekawionym spojrzeniem. Dlaczego cię to interesuje? Może Scarlett jednak czekają jakieś zobowiązania... Gdy lokaj oznajmił brak Estellonówny, mężczyzna ledwie zauważalnie się spiął. Podniósł się ze swego miejsca i skanując Dali wzrokiem zaczął zadawać rzeczowe pytania.
- Zabrał ją wysoki brunet koło trzydziestki. Nie znam imienia ale najwidoczniej się ze Scarlett znali. Czy państwa córka miała ustawioną w Immortal opcję namierzania właściciela? - skierowała swoje pytanie do Generała i jego żony. - Wtedy moglibyśmy sprawdzić gdzie jest.
Zaczęła wycofywać się z salonu, by dostać się do statku Lany, w przejściu zderzyła się jednak z... Dorianem.
- D... White - wykrztusiła zaskoczona. - Co tu robisz?
- Szukam dziewczyny... Czy my się znamy?
Dali zignorowała jego pytanie. Odwróciła się znów do zgromadzonych w salonie i uroczystym tonem oświadczyła.
- Proszę mi pozwolić. Przedstawiam państwu nowego narzeczonego Scarlett. Oto Dorian White. On się wszystkim zajmie, ja tymczasem muszę zaopiekować się przyjaciółką. Dobrej nocy życzę.
Po tych słowach pośpiesznie wyszła, zostawiając za sobą kilka osób w stanie szoku. Mijając Zoe uśmiechnęła się do niej uprzejmie. Nie chciała, żeby Dorian wiedział kim jest teraz.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Christopher Vandorette on Pon Sty 28, 2013 9:37 pm

Christophera zatkało. Jedyne co mógł, to patrzeć z miną pełną niepoinformowania. Wzrok także błądził po pomieszczeniu. Nie za bardzo wiedział co ma teraz zrobić. Państwo Estellon popatrzyli na siebie:
- Jak to "narzeczony"? - jedynie tyle byli w stanie z siebie wykrztusić.
- No właśnie?
Wszyscy przenieśli wzrok na Doriana, wyczekując jakichkolwiek wyjaśnień.
Brunet podszedł do niego rzucając lekko groźne spojrzenie. Nie wiedział jeszcze czy ma go uderzyć. W ogóle nie potrafił się normalnie zachować. Przecież Sarlett nie miała pojęcia o planie rodziców... prawda?
avatar
Christopher Vandorette

Liczba postów : 16
Join date : 21/01/2013
Age : 674
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Dorian White on Wto Sty 29, 2013 10:17 pm

Zoe okazała się zręczną hakerką i już po chwili poznali dokładną lokalizację Albionu. Jest u Scarlett? Co się dzieje? Dorian nie wiedział co i tym sądzić. Bez słowa podążył za przyjaciółką do jej statku. Podróż zajeła oczywiście mniej niż moment. Wyszli z Orfeo przed domem Estellonów. Zadzwonili do drzwi, które już po chwili otworzył im lokaj. Dorian wyminął go i przepełniony złymi przeczuciami, bezzwłocznie udał się na poszukiwania Dali. Zoe zajęła się "pingwinem". Bezpośrednio z hallu blondyn trafił do salonu w jego wejściu zderzając się z jakąś nieznaną mu dziewczyną. To, co ta mała powiedziała zebranym przechodziło wszelkie wyobrażenie. Przedstawiła go jako narzeczonego Scarlett - Co?! - a później najzwyczajniej w świecie sobie wyszła. Chwilę konsternacji jaka zapadła po ogłoszeniu wyssanych z palca, chociaż może nie do końca, nowin przerwać musiały oczywiście pytania i prośby o wyjaśnienia. Gdy tylko Dorian odzyskał zdolność mówienia, oświadczył:
- To jakaś horrendalna pomyłka. Przyszedłem tu w poszukiwaniu swojej dziewczyny, Dalishyi Andraste. Ja naprawdę nie... - urwał widząc pełne wyrzutu spojrzenie Christophera.
- Wspomniana młoda dama niedawno oświadczyła nam, że nie jesteście już parą - wtrącił Generał Estellon. - Normalnie nie wnikałbym w tak podrzędne sprawy, jednak tym razem ma to przecież wpływ na przyszłość mojej córki.
Doriana znowu zatkało. Że co Dali oświadczyła? Odlegle zarejestrował pojawienie się w pokoju Zoe. Pewnie i tak wszystko słyszała.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Dalishya Andraste on Sro Sty 30, 2013 5:44 pm

Niemal wybiegła z domu Estellonów. Przecież poradzą sobie sami. Scarlett najwyraźniej chodzi zawsze własnymi drogami i prędzej czy później się znajdzie.
Wparowała do Albionu zatrzaskując za sobą drzwi.
- Głupota - zrugała sama siebie. - Przecież nie będę uciekać przed jakimś chłopakiem. Z godnością trzeba...
Podążając za własnymi słowami odetchnęła głęboko, odkleiła się od drzwi i skierowała się spokojnym krokiem do garderoby. Odepchnęła skrzydła drzwi robiąc wejście smoka. Efekt niechybnie popsuła sterta ubrań walająca się na środku pokoju. No tak, miałam pilne wezwanie. Uznała, że zajmie się tym nieco później, bowiem właśnie dotarło do niej jak była zmęczona.
- Położę się tylko na chwilkę... - ziewnęła.
Przeszła do pomieszczenia po prawej, które było podróżną sypialnią. Wskoczyła na środek łóżka i już po chwili pogrążyła się w głębokim śnie.
Obudziła się nagle kilka godzin później. Było jej zimno. No tak, teraz nie miała już nikogo, kto by ją przykrył kołdrą. Odrzuciła od siebie takie myśli i wróciła do garderoby. Chwyciła pierwsze rzeczy jakie nawinęły jej się pod rękę i śmiejąc się ze swego lenistwa szybko się przebrała. Pewnie będzie w końcu musiała pożyczyć od kogoś Ooda, żeby jej to posprzątał. Wkroczyła do sterowni i obrała kurs na dom Arii.
avatar
Dalishya Andraste

Liczba postów : 56
Join date : 27/11/2012
Age : 774
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Zoe Cameron on Sro Sty 30, 2013 8:01 pm

Zoe sprawnie wylądowała TARDIS-em przed domem Estellonów. Po zadzwonieniu do drzwi, zaraz pojawił się lokaj.
– Dzień dobry – powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się promiennie, jednak nie zrobiło to na rozmówcy zbyt dużego wrażenia.
- Witam. W czym mogę pomóc?
- Przyszliśmy do przyjaciółki.
Zo nie sprecyzowała, że chodzi jej o Dalishyę, ale cóż. Po co sobie utrudniać życie? W tym czasie, kiedy ona zatrzymała lokaja, Dorian szybko wślizgnął się do domu, co nie uszło uwadze mężczyzny. Jednak z gracją odpowiedział:
- Panny Scarlett nie ma w domu.
– Och, a może jest taka brunetka?
- Nie, nie widziałem takiej osoby.
– Naprawdę? – Ruda nie mogła uwierzyć. Czyżby jej sprzęt nawalił? Czy może ona coś spaprała? Niemożliwe! Przecież jeszcze niedawno było wszystko w porządku!A mógłby Pan sprawdzić? Nazywa się Dalishya Andraste.
- Oczywiście. Proszę wejść.

Gdyby nie była tak zaprzątnięta myślą, czy nie popełniła gdzieś błędu, uderzyłby ją pewnie przepych hallu, a także urzekły marmurowe schody. Jednak wtedy nie zrobiły one na niej wrażenia, dlatego też szybko podążyła za Dorianem, którego zobaczyła znikającego w drzwiach prawdopodobnie salonu. Stanęła tuż przed wejściem, jednak tak, by nie rzucać się w oczy ludziom w środku, czyli rodzicom Scarlett, jakiemuś brunetowi (To ten… no… Chris… Vandorette? Tak, chyba tak.), Dorianowi i jakiejś blondynce. A z wnętrza pomieszczenia dobiegły ją arcyciekawe słowa:
- …przedstawiam państwu nowego narzeczonego Scarlett. Oto Dorian White. On się wszystkim zajmie, ja tymczasem muszę zaopiekować się przyjaciółką. Dobrej nocy życzę.
What?! Że co?! Niezły pasztet. Tamte słowa powiedziała nieznajoma, która szybko wyszła. Zdążyła jednakże uśmiechnąć się do Zoe. I to ją zdradziło. Ten uśmiech… Czyj on jest? W głowie Zo trybiki pracowały na pełnych obrotach. Aż dziwne, że z uszu nie szła jej para. I nagle, wszystko ułożyło jej się w całość. Przecież to jasne! To Dali po regeneracji! Ale dlaczego tak wkopała Doriana? Wszystko działo się bardzo szybko i blondynka musiała się zorientować, że Ruda ją rozszyfrowała.

Tak czy owak, Dorian wpadł jak śliwka w kompot. Próbował jakoś tam się tłumaczyć, ale niezbyt mu to wychodziło. A na dodatek ten Chris chciał chyba mu przyłożyć! Ale chyba się powstrzymał, może ze względu na rodziców wybranki. Bo Zoe nie miała wątpliwości, że chodziło tu o wybrankę serca. No ale człowieku, ja nie będę Cię bronić! To nie ja się z nią całowałam. Stanęła w progu drzwi i lekko się o nie oparła. „Będę jakby coś tutaj” – zdawała się mówić przyjacielowi.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 520
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Christopher Vandorette on Sro Sty 30, 2013 10:25 pm

Ze spokojnej atmosfery panującej podczas rozmowy, nastał harmider jakiego w domu Estellonów Chris nigdy nie widział. No może poza balami, wtedy osób było znacznie więcej. Choć teraz wystarczyła zaledwie garstka, gdyż z takim nawałem informacji przebijali całe imprezy i inne spotkania.
Zdenerwowany chłopak patrzył to na blondyna, to na rodziców swojej przyszłej narzeczonej nie mogąc się zdecydować do kogo skierować pytanie. Postanowił jednak, że skoro drugi przyszły małżonek Lettie przybył zaraz po tajemniczej dziewczynie, która zaraz potem wyszła, to do rozmowy zostaje jedynie on. I mimo że z szczerą ochotą uszkodziłby mu tę ładną buźkę to nic by to nie wskórało. Dlatego też spytał:
- Co tu się dzieje? - skierował oczy ku górze. - Czy wszyscy są pijani, czy ot tak nie macie pojęcia co stało się z waszą córką? - to skierował już do państwa Estellon.
Wiedział, że ton jego głosu był nieco za ostry, no ale ludzie! Wszyscy tu przybyli, wszyscy czegoś chcą od Scarlett i nikt nie ma pojęcia co się z nią stało?!
- Chyba nie macie zamiaru przesiadywać tu z nadzieję, że Lana sama się pojawi? - bardziej stwierdził i uniósł brew.
Rodzice dziewczyny zaczęli gorączkowo szukać jakiejś odpowiedzi, aby zachować pozory dobrych rodziców.
- Może ktoś ją wywiózł na planetę lwów?! - zaczęła histeryzować matka.
Christopher prychnął.
- Po co? Żeby je wszystkie zabiła? - złożył ręce na piersi.
avatar
Christopher Vandorette

Liczba postów : 16
Join date : 21/01/2013
Age : 674
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Dorian White on Pią Lut 01, 2013 11:59 am

Najwyraźniej Vandorette zebrał już wystarczającą ilość informacji i postanowił działać. A przynajmniej widać było że ma już dość bezczynności. Dość ostrym tonem zaczął robić wszystkim wyrzuty. Dorian nie wiedział czy powinien mieszać się w całą sprawę, czy też raczej trzymać się z boku. Przecież nie chciał przyjmować roli narzeczonego. Ba, on nie mógł sobie na to pozwolić. Rzucił Zoe błagalne spojrzenie, jednak jej postawa wskazywała, że dziewczyna nie ma najmniejszej ochoty ani zamiaru mu pomóc. Westchnął niechcący znów ściągając na siebie spojrzenia obecnych.
- Yyy... To może zaczniemy jej szukać? - sam słyszał jak beznadziejnie to zabrzmiało.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Zoe Cameron on Pon Lut 04, 2013 5:31 pm

Ten Chris to chyba się w niej rzeczywiście zabujał. No bo kto normalny może chcieć jej szukać? Ogólnie to strasznie się gorączkował, jakby nie-wiadomo-co się stało. Wrzeszczał na wszystkich, włączając w to swoich przyszłych teściów. Arcyciekawe… Oni zaś na to pozwalali. I co to za generał…? Scarlett zaś po prostu nie było w domu, ot co. Może chciała się rozerwać. Zo nie dziwiłaby się takiemu zachowaniu – zawsze pod wpływem rodziców. Już prawie zaczęła jej współczuć, ale wtedy matka Estellówny wspomniała coś o porwaniu na planetę lwów, na co ciemnowłosy chłopak powiedział:
- Po co? Żeby je wszystkie zabiła?
I tym Zoe zgadzała się w pełni. Aż się uśmiechnęła w duchu. Sądziła, że tamta Władczyni Czasu była do tego całkowicie zdolna.

Potem zaś Dorian wyskoczył z pomysłem szukania Scarlett. No jeszcze czego! Niedoczekanie moje, żebym JA miała JEJ szukać. Idiota z niego. Aż prychnęła z niezadowolenia. Musiała wydostać go stamtąd, bo tak to sam się nigdy nie wygrzebie. Zdecydowała się więc wkroczyć do salonu, wziąć Doriana za ramię, mówiąc:
- To na pewno świetny pomysł, jednakże Dorian NIE JEST – na te słowa położyła szczególny nacisk – żadnym narzeczonym państwa córki, więc sądzę, że nie jest niezbędny w poszukiwaniach. Pewnie gdyby Scarlett zobaczyła, jak bardzo martwisz się o nią – tu zwróciła się bezpośrednio do Christophera – doceniłaby to – jednak tego Ruda nie była do końca pewna, ale postanowiła to przemilczeć. – W każdym razie my mamy jeszcze sporo spraw do załatwienia. Do widzenia.
I pociągnęła bezceremonialnie blondyna z pokoju, a on nie stawiał oporu. Potem już sam za nią poszedł w stronę Orfea. W statku powiedziała tylko do niego:
- Potrzeba nam czegoś mocniejszego.
Ustawiła więc wszystkie współrzędne na klub.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 520
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


fghj :: Lokalizacje :: Gallifrey :: Osiedla :: Estellon/ Orionis

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach