Gaytia III Demarchelier

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gaytia III Demarchelier

Pisanie by Gaytia III Demarchelier on Czw Gru 27, 2012 6:53 pm







Gaytia Antoinette Francesca III Demarchelier


WIEK NATURALNY/FIZYCZNY
18/18

DATA URODZENIA
31.10.1994

MIEJSCE URODZENIA
Anglia, Londyn

MIEJSCE ZAMIESZKANIA
Anglia, Londyn

WCIELENIE
I

STATUS SPOŁECZNY
Majętna







Wygląd:

Trzeba przyznać, iż uroda panny Demarchelier niejednemu zawracała w głowie. Jednak ona nie dostrzegała, albo nie chciała zauważać zalotów wysyłanych pod jej adres.
Długie i lekko falowane włosy zmieniały swój kolor zależnie od pory roku. Zimą przybierały barwę ciemniejszego blondu, natomiast latem pojawiało się sporo jasnych refleksów, wpływając na kolor całej fryzury. Testując cierpliwość Gai, włosy rozwiewały się we wszystkie strony nawet przy lekkim podmuchu. Jednak nawet dotknięte wiatrem i tak wyglądały i układały się całkiem ładnie.
Oczy nie wyróżniały się wielkością, co wcale nie oznaczało, iż wyglądała ona gorzej. Ciemnoniebieska, a czasami lekko turkusowa tęczówka ładnie komponowała się z ciemnobrązowymi, długimi rzęsami. Czasami, gdy się denerwowała źrenica rozszerzała się do tego stopnia, że z koloru oczu została jedynie cienka niebieska obwódka. Rzęsy czasami musnęła bezbarwną odżywką, która nadawała im odrobinę ciemniejszej barwy. Nawet jeśli nie miały one nic wspólnego z kolorem czarnym, to w odróżnieniu od innych dziewczyn bardzo rzadko malowała je tuszem. Nie zapominając o używaniu innych kosmetyków. Bez makijażu nie ruszała się z domu. Nawet jeśli miał on być dosłownie muśnięciem gąbeczki z pudrem i zaledwie cieniutką warstwą różu.
Zgrabny i mały nosek, gdyby się przyglądnąć wcale nie był idealny: troszkę NAPRAWDĘ minimalnie za długi, lecz mimo wszystko daleko mu było do miana wiedźmy. Towarzyszyły mu delikatne brązowe piegi, które objawiały się jedynie latem. Nie przeszkadzało jej to, nie traktowała tego jako defekt. Przyzwyczaiła się do nich i wcale nie narzekałaby, gdyby miała z nimi styczność cały rok. Lubiła także swoje usta koloru różanego. Choć rodzice wciąż jej powtarzali, że to dziwaczne, iż jedynie ona ma taką ich barwę, a nie inną, bowiem wszyscy z rody Demarchelierów mogli poszczycić się ogólną, występującą wszędzie bladością. Lecz dziewczyna uparcie cały swój wygląd odziedziczyła po ojcu - władcy czasu. Nie pomijając oliwkowej karnacji... no dobra, może trochę jaśniejszej. Jest dosyć wysoka, a ze względu na pochodzenie (nie chodzi o pozaziemskie) wiele magazynów chciało ją u siebie na sesji. Niektórzy nawet proponowali jej zajęcie się modelingiem, ale on nie zawracała sobie tym głowy i znajdowała jakąś wymówkę. Prawda była taka, że nie miałaby wtedy czasu na zabawę. Lubiła pozować do zdjęć ukazując swoje długie i proste nogi, mogąc potem zobaczyć je na okładkach magazynu, ale robiła tylko dorywczo i gdy miała ochotę.
Od dziecka rodzice zmuszali ją do pokaźnych strojów z metką, na której gościło sporo zer. Piękne suknie, sięgające aż do ziemi i z szerokością równie pokaźną. Upięte włosy w przeróżne koki, kręcenie loków i powstrzymywanie jej burzy włosów, przed stworzeniem dredów.
Ona i tak, gdy tylko może, robi swoje i ubiera się w takie ciuchy, że jej familia chyba zeszłaby na zawał.  


Charakter:
Niech mnie diabli, jeśli skłamię mówiąc, że jej rodzina robi z niej straszną sztywną dziewoję z notesikiem do rozdawania autografów i ręką schowaną w kieszeni, czujnie czekającą, gdy tylko trzeba będzie ją wyciągnąć, aby pomachać ludziom w stylu królowej. Za każdym razem, gdy owa sytuacja nastąpi Gaytia ukrywa kwaśną minę pod obojętną maską, czekając aż będzie mogła ją ściągnąć i rzucić gdzieś w kąt, dopóki rodzice znów nie zażyczą sobie swojej powściągliwej córeczki.
Bale urządzane w jej rezydencji, spotkania, bractwa-sractwa i inne nudne konferencje, tylko po to, aby zaistnieć w Anglii jeszcze bardziej. Ich ród ciągnie się od niepamiętnych czasów. Osoby należące do niego mogą poszczycić się sztywnością, zadufaniem w sobie. Co jest właściwie dziwne i wręcz niemożliwe patrząc na ich status, ich sposób bycia nie staje na przeszkodzie w pomaganiu innym, trosce i dbaniu o tych, którzy tylko mogą popatrzeć z dołu na rodzinę.
A teraz prawdziwa natura Gai, bo to co zostało opisane wyżej, na pewno ma tyle z nią wspólnego... że aż nic.
Blondynka nigdy w życiu nie usiedziałaby spokojnie w domu, patrząc jak rodzice szykują ją do ślubu z jakimś snobem z równie wysokim stanowiskiem. Gdy tylko nikt nie patrzy, pokojówki są zbyt zajęte pilnowaniem porządku w domu, lokaje pochrapywaniem z niedojedzonym ciastkiem w dłoni, Gaytia wymyka się z domu, by zabalować gdzieś ze znajomymi. Sama się dziwi, że po tym co wyprawia na imprezach rodzice jej jeszcze nie wydziedziczyli. Całe szczęście, że po jakimś czasie wszyscy są zbyt pijani, aby pamiętać jak mają na imię, nie wspominając o tożsamości swoich znajomych i nie wyłączając z tej grupki Gai. Co tu dużo mówić - wesoła z niej dziewczyna. Musi mieć naprawdę straszny dzień, aby można było ją dostrzec ze smutną miną. Gdy tylko się na nią zerknie widać niezwykle pogodną duszyczkę z wymalowanym zadowoleniem na twarzy. Zawsze budzi wielką sympatię i zaufanie, aż chce się ją przytulić. Nosi w sobie wiele sekretów i jak mniemam, nie ma zamiaru wydać ich w niepowołane ręce. Owa osóbka szuka cały czas nowych przygód i nie boi się niebezpiecznych wyzwań.
Dusza towarzystwa bez której impreza nie istnieje. Ona jest jak chruncipsy.
Zapewne nie przejęłaby się nawet budząc rano jedynie w majtkach z bitą śmietaną na kolanach i wódką w dłoni... oby jej rodzice nie znaleźli.  


Rodzina:
Mówią, że rodzina jest najważniejsza? Na pewno nie w tym przypadku. Gdyby tylko mogli wsadziliby jej kij od szczotki w tyłek, zawiązali sznureczki, aby sterować nią niczym marionetką i zaczepili na łańcuchu przy budzie, by nigdzie nie uciekła. Matka Gaytii zwie się Antoinette i ma troszkę ponad czterdzieści lat. Uporządkowana kobieta wywodząca się z rodu Demarchelierów z niezłym majątkiem. Od lat posyłała córkę na różnego rodzaju zajęcia: jazda konno, malarstwo, gra na pianinie, a także naukę różnych  języków. A na te wszystkie zajęcia musieli ciągnąć ją siłą. Zawsze powtarzali jaki straszny diabeł im się trafił (a wtedy mąż Antośki powtarzał, że tak naprawdę, diabeł nie ma nic wspólnego z wiarą i jest to jedynie potwór zamieszkujący podziemia). Z kolei pan Habiel (fizycznie 45 lat) był bardzo okey w stosunku do swej jednej z córek i bardzo lubił z nią dyskutować na różne tematy, na które dzieciom w tym wieku dyskutować niewolno.
Oboje rodzice spotkali się po tym jak ojciec Gai zwątpił w cały gatunek Władców Czasu i przyleciał na ziemię. Nie do końca wiedział po co? Czy chciał odpocząć, czy też osiedlić się tam na stałe. Los chciał, że oboje spotkali się na Ziemi, a teraz hasają po polu niczym 'wesoła i szczęśliwa' rodzinka.


Ciekawostki:
† nie potrafi stwierdzić ile razy wymknęła się w nocy z domu
† kiedyś spaliła sukienkę, którą miała włożyć na dziesiąte urodziny
† chodzi jeszcze do szkoły, a z roku na rok (mimo swej inteligencji po gatunku tatusia) przechodzi na ściągach
† czasami ochroniarze z jej domu wyciągali ją z dyskotek zupełnie nietrzeźwą
† mimo swojego sposobu bycia nigdy nie brała narkotyków
† ma tatuaż na karku w kształcie piórka
† zawsze wygląda olśniewająco





http://sxnctuarium.tumblr.com/post/68891815494/here-are-not-that-many-gifs-of-the-cutie-elsa
avatar
Gaytia III Demarchelier

Liczba postów : 14
Join date : 26/12/2012
Age : 23
Skąd : Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Gaytia III Demarchelier

Pisanie by Aria Villarin on Czw Gru 27, 2012 8:24 pm

Akcept!
Zapowiada się ciekawie! Miłej gry :]

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach