Serwis TARDIS-ów

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Pią Sty 18, 2013 8:04 pm

Była to dość duża budowla o nowoczesnym kształcie. Wchodząc głównymi drzwiami, klient stawał w dość przestronnej recepcji, gdzie mógł on składać zamówienia i odbierać TARDIS-y (jeśli oczywiście miał taką wolę) za sprawą ładnej recepcjonistki. Zaś od tyłu budynku istniało wejście dla pracowników. Za drzwiami zaś każdy zdziwiłyby się wielkością hali, do której wkroczył. Znajdowało się w niej mnóstwo statków Władców Czasu, przy których uwijali się serwisanci. Szczególnie chore rośliny miały swoje izolatki, gdzie można było je spokojnie leczyć.
Oczywiście, znalazło się tam również miejsce na "pokój lekarski", "pokój pielęgniarzy/ek" czy stołówkę, gdzie wszyscy umacniali swe towarzyskie więzy.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Pią Sty 25, 2013 9:48 pm

Zoe poprowadziła Doriana i Anę do serwisu. Jednak nie weszli oni do recepcji. Nie skierowali się też do wielkiej hali, gdzie zwykle Ruda pracowała. Plan w głowie Zo przyjmował już coraz wyraźniejsze kształty. A do jego realizacji potrzeba jej było właśnie tego pomieszczenia. Oni nie powinni tam wchodzić, ale cóż miała poradzić? Zostawić ich pod drzwiami (jeśli w ogóle by się zgodzili, w co szczerze wątpiła)? Nie, to nie wchodziło w grę. Pozostało więc jej jedynie to rozwiązanie…

Wszyscy stanęli przy ścianie na pozór nie różniącej się od innych. Nikt, naprawdę nikt, nie dostrzegłby, że właśnie tu znajduje się wejście, gdyby tego wcześniej nie wiedział. A Dorian był jej przyjacielem, zaś Anie ufała. Zasłoniła jednak ciałem miejsce, gdzie był wbudowany panel. (Ok, ufała im, ale, bądź co bądź, wiedzieć, gdzie znajduje się wejście, a je otworzyć to dwie różne sprawy. Poza tym zadziałało tu szkolenie, które każdy, bez wyjątku, musiał przejść jako młody serwisant. A było ono nadzwyczaj skuteczne, uwierzcie mi.) W ścianie umieszczono kamerkę, a właściwie skaner oczu. Po sprawdzeniu jej tożsamości, Zoe musiała wystukać jeszcze hasło na dotykowym ekranie, który pojawił się w mgnieniu oka. Nic się nie podświetlało, nic też nie pikało – Dorian i Ana nie mieli szans na poznanie tajemnego klucza. Przechodząc przez drzwi, nie zdołała się powstrzymać i odwróciła głowę, puszczając jednocześnie oko:
- Chyba nie muszę wam mówić, że to miejsce jest top top top secret?
Za wchodzącymi drzwi się szybko i bezszelestnie zamknęły, stając się znów niewidoczne dla postronnych osób.

Weszli do dość krótkiego białego korytarza obfitującego w drzwi. Zo raźno poprowadziła towarzyszy do trzeciego pomieszczenia po prawej.
- To jest moja prywatna pracownia – powiedziała, zamknąwszy uprzednio dźwiękoszczelne drzwi.
Nie był to duży pokój, ale też i nie mały. Po prostu w sam raz. Po lewej było duże, dobrze oświetlone biurko i mnóstwem kartek papierów i rulonów zawierających jakieś tylko dla Zo zrozumiałe plany i rysunki. Wszędzie walały się tam też przybory piśmiennicze i przyrządy kreślarskie – ołówki, pióra, linijki i inne – Zoe nie była zbyt pedantyczną osobą i potrafiła znaleźć się w bałaganie. Naprzeciwko drzwi nowo przybyli zobaczyli następny stół z nieprzeliczoną ilością narzędzi i materiałów przeróżnej maści. Za drzwiami istniało wyraźnie widoczne miejsce na TARDIS – na podłodze był jakby podest, a z sufitu zwisały jakieś kable (?), nieprzyłączone w tej chwili do żadnego statku. Ostatecznie przy prawej ścianie przez całą jej szerokość widać było trzy ekrany, a pod spodem panel, gdzie znajdowało się wiele przycisków, guzików i wajch. A i jeszcze pełno diod. Jednak wtedy tylko część z nich żyło własnym życiem, migając i pulsując. Ruda tylko spojrzała na nie i już wiedziała, co i jak się dzieje (lub nie).

Od razu podeszła ona do owego panelu i zaczęła wciskać te przyciski w znanej tylko dla siebie sekwencji – znowu zabezpieczenie. Oj tam, ostrożności nigdy za wiele. Później znowu zaczęła coś klikać. W międzyczasie zaczęła tłumaczyć:
- Wiecie, nie wszyscy serwisanci mają taki warsztat. To jest miejsce, gdzie możemy się rozwijać. To znaczy ulepszać stare lub tworzyć nowe. Ale my nie mamy czasu na gadanie. W każdym razie w każdym TARDIS-ie znajduje się jakby… GPS? Tak to się nazywa na Ziemi? – tu zwróciła twarz w stronę Any. – W każdym razie potrafię, wyśledzić, gdzie znajduje się Albion Dali. Może być? – spoglądnęła na Doriana i w tym momencie zakończyła wciskanie klawiszy, zaś na ekranie pojawił się duża mapa i napis: „Planeta Lodu”.
- Planeta Lodu? – przeczytała głucho Ruda. – Co ona miałaby tam robić? – powiedziała po chwili głosem pełnym zdziwienia.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Dorian White on Sob Sty 26, 2013 6:59 pm

Słysząc reakcję Any na swoją prośbę Dorian przez chwilę żałował że w ogóle poprosił dziewczyny o pomoc. O co jej znowu chodzi? Czy ja kiedykolwiek zrozumiem kobiety? Zoe na szczęście nie zawiodła i chociaż zrobiła mu wyrzut to już po chwili miała pomysł. Dorian był w stanie jedynie zrobić skruszoną minę. To chyba oczywiste że Dali nie może się o niczym dowiedzieć. Niech jednak dziewczyny myślą że uważa inaczej.
Wszyscy razem udali się do warsztatu Zoe. Jakieś wielkie zabezpieczenia jakby niewiadomo co tu trzymali a jak się później okazało wewnątrz były tylko diody, kable i przyrządy kreślarskie. Po chwili okazało się że Dali, a przynajmniej Albion, znajdował się na Planecie Lodu. Dorian już miał ten fakt skomentować wielkim zdziwieniem jednak nie zdążył bo wyświetlany tekst zmienił się. Teraz szukany statek znajdował się znów na Gallifrey.
- Możesz podać dokładniejsze współrzędne? - spytał Zoe.

_________________
***
"Cokolwiek to było, było niewielkich rozmiarów, bowiem za nic nie mogła dostrzec, co to właściwie było."
~Anastasia D'angelo

Zwykła biała koszula.
avatar
Dorian White
Moderator
Moderator

Liczba postów : 58
Join date : 21/11/2012
Age : 791
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Anastasia D'angelo on Sob Sty 26, 2013 7:40 pm

W zasadzie Ana już nie miała tak wielkiej ochoty, żeby iść dokądkolwiek z Dorianem i Zoe. Pomimo tego podążyła za rudą, bo nie miała lepszej alternatywy. Nie weszli do budynku głównym wejściem, lecz jakimś ukrytym. Zo przestrzegła ich, że jej prywatna pracownia jest tajna, co Anastasia skwitowała lekkim uśmiechem. Rozumiała to doskonale.
Rozejrzała się uważnie dookoła, choć trudno było uważać, żeby cokolwiek z tego wszystkiego zrozumiała. Kable, diody, światełka i ekrany to nie jej świat, tylko rudowłosej. Szatynka jednak starała się zapamiętać jak najwięcej. Nie, żeby miała zdradzić Zo czy coś, ale dobrze mieć garść informacji o świecie wokół.
- A gdzie macie satelitów? – spytała w odpowiedzi na wytłumaczenie im pomysłu na poszukiwania. Starała się nie być kompletną ignorantką w dziedzinie techniki.
Zoe bez trudu namierzyła TARDIS Dali. Ten był najpierw na Planecie Lodu, ale zaraz potem – na Gallifrey. Ana stwierdziła, że nic tam po niej. Zostawiła parę przyjaciół.
- Taaak, to ja już pójdę – powiedziała. Nie zwróciła nawet uwagi, czy ktoś ją usłyszał. Usiadła na ławce na zewnątrz. Zastanowiła się, co robić.
Jej myśli pobiegły w stronę Nate’a. W zasadzie to gdzie on się podziewa? Miał niedługo przyjść, a tymczasem minął już cały dzień. Co on sobie wyobraża? Szybko wyciągnęła ulepszony przez niego telefon i wybrała odpowiedni numer. Biiip, biiip… Zastanawiała się, czy w ogóle odbierze.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Sob Sty 26, 2013 9:41 pm

- A gdzie macie satelitów? – zapytała Ana na wzmiankę o GPS-ie.
No tak, przecież na Ziemi tak to działa…
- Wiesz, tu to trochę inaczej funkcjonuje. Przecież jest wiele planet odległych od siebie o wielkie odległości. Więc gdyby nawet „wstawić” by te satelity do umownego środka Wszechświata, to jak duże musiały by być te satelity? To niewykonalne nawet dla Władców Czasu.

Zaraz po wyświetleniu się informacji o Planecie Lodu, następny napis poinformował obecnych, że miejsce pobytu Dali (lub jej TARDIS-u) zmieniło się na Gallifrey. Dorian od razu zapytał:
- Możesz podać dokładniejsze współrzędne?
- Chwileczkę…
To było już trudniejsze zadanie. Planety mieściły się jakby w sześcianach, na które podzielony był Wszechświat i wystarczyło do odpowiedniego oznaczenia dopasować odpowiednią nazwę. Zaś żeby Zo mogła dostać w swoje łapki dokładne współrzędne statku, musiała trochę pohackować, bo te informacje byłby baaaardzo przydatne dla rządu i wojska. Na ekranie pojawiła się konsola, a ona zaczęła klikać, klikać i klikać…

W międzyczasie Ana chyba się znudziła ich obecnością i po prostu sobie poszła. No cóż, jej wola. Ja na razie jestem zajęta.

Po dość trudnym manewrowaniu między przynętami wzywającymi służby porządkowe, Zoe udało się ustalić, gdzie znajdowała się poszukiwana.
- Hmm… Porusza się… Jest teraz w OS2 – zamyśliła się na chwilę, a gdy spojrzała na blondyna, ten odpowiedział jej nic nie rozumiejącym wzrokiem. – Znaczy na osiedlach, w domu… Scarlett…? – aż się zachłysnęła tą wiadomością. Nie chciała się z nią spotykać… Czy to znaczy, że Dali już się o wszystkim dowiedziała? Czy nie strzeliło jej aby coś głupiego do głowy…? Zoe zaczęła się martwić, ponieważ widziała, co Dalishya wyprawiała w Sali Narad. Wiedziała, że jeśli przyjaciółka zobaczy tam samego Doriana, może być jeszcze bardziej wściekła. Pomimo niechęci do Estellówny postanowiła polecieć tam z przyjacielem.
- Lecimy moim Orfeo – stwierdziła. A kiedy oboje weszli na pokład statku, ten już ruszył do hallu w domu Scarlatt.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Anastasia D'angelo on Sro Sty 30, 2013 7:33 pm

A jednak odebrał. Tyle tylko, że powiedział jedynie: „Anastasia. Bądź grzeczna, za pięć minut będę” i się rozłączył. Dziewczyna nie miała nawet czasu na reakcję. W akcie bezsilności pufnęła. Jak można tak traktować kogokolwiek? Jakbym była nierozumnym dzieckiem!
Nie łudziła się jednak, że Nate spełni swoją obietnicę. To już drugi raz, kiedy jest niesłowny – podliczyła w myślach. Jako że nastał wieczór, a ona nie miała ochoty na tańce, poszła do Centrum Handlowego "GallMart".
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Wto Lut 12, 2013 10:06 pm

Zo po cudownej nocy nie czuła zmęczenia. No może troszkę. Odrobinę. Jako Władczyni Czasu nie dotyczyła jej choroba zwana potocznie kacem, więc podjęła decyzję o przespaniu się godzinkę lub dwie. A że w serwisie była nawet kanapa, to tam właśnie postanowiła to zrobić. Jak pomyślała, tak też, nie zwlekając, zrobiła…

***

Obudziła się tak, jak zaplanowała. Gdyby nie tamto dawne zlecenie, pospała by jeszcze (bo lubiła), ale cóż. I tak długo już to odkładała. Szybciutko się więc przebrała i poszła w stronę głównej hali naprawczej. SilverRose nie zajął się nikt, tak jak przewidziała. Choć w sumie może to dobrze. Jeszcze by coś nie tak zrobił. Zo była pod tym względem perfekcjonistką i sama lubiła wszystko, co związane z TARDIS-ami, robić. Podeszła do statku bliżej i, pamiętając, co zauważyła na pierwszych dość pobieżnych oględzinach, znowu zaczęła go badać, zwracając szczególną uwagę na tamte miejca, choć nie zaniedbując innych. Roślina była porządnie wgięta, jednak drzwi dawało się otworzyć. Sądząc po wysokości wgnieceń, istoty te nie były bardzo wysokie. Musiały być jednak twarde, i to dosłownie. Część zewnętrzna TARDIS była, można by nawet rzec, bardzo wytrzymała mechanicznie. Jednak uległa. Dziwne… Ale nie trzeba rozmyślać, a leczyć. I Ruda zajęła się szybko pracą. Narzędzia-leki śmigały w jej rękach jak oszalałe, a ona, swoim zwyczajem, przemawiała do statku. Dziewczyna niezachwianie twierdziła, że pomaga to w procesie leczenia. Po jakimś czasie SilverRose wyglądała jak nowa – nie widać było żadnych zarysowań, a co dopiero wgnieceń. Dobrze się spisałaś, Zo. Po skończonej „hospitalizacji” Zoe szybko odesłała statek do domu właścicielki na adres podany w zleceniu. Należnością zajmowali się zawsze kasjerzy warsztatu.

Nikt jej wtedy nic więcej nie zlecił, więc skierowała się do swojej pracowni. Tam jednak nie miała zbytniego natchnienia na ulepszanie bądź łamanie zabezpieczeń, a że dawno nie odzywała się do Cadana, postanowiła sprawdzić, co u niego. Chętnie poleciałaby z nim na jakąś małą wycieczkę, ale Zo nigdy nie wpadała do niego bez zapowiedzi. Choć mieszkał sam, miał on jakby własne życie, co dziewczyna szanowała. Wysłała do niego więc wiadomość na prywatny kanał Tinkerbell:
”Jak się masz? Co u Ciebie? Z Tinkerbell wszystko w porządku?”
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Czw Lis 14, 2013 10:03 pm

Jako że Rob zdecydował, że polecą na Gallifrey, więc naturalną koleją rzeczy było to, iż zabrała go tam, gdzie mieszkała i pracowała - do jej serwisu. Już długo tu nie byłam... Ciekawe, co tu się dzieje? Muszę szybko to wyczaić. Jednak pomyślała też, że nie może wyjść w takim ubraniu - pewnie nikt by jej takiej nie poznał. Po lądowaniu więc powiedziała:
- Pójdę się przebrać. Ty też możesz to zrobić, jeśli chcesz. Myślę, że coś powinno się znaleźć w twoim rozmiarze. Idź prosto i otwórz piąte drzwi po prawej. To będzie pokój gościnny.
Zostawiła go w sterowni, a sama poszła do swojej garderoby. Tam szybko wybrała bluzkę, dla kontrastu czarne podarte rurki i czarne trampki. Wróciła z powrotem do sterowni i czekała na mężczyznę.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Robespiere Donovan on Pon Gru 09, 2013 9:02 pm

Ruszył spokojnie we wskazanym kierunku. Przechodząc obok konsoli musnął ją bezwiednie opuszkami palców. Gest ten, choć nieplanowany, miał w sobie tyle niewymuszonej czułości i był tak naturalny, że wydawało się, jakby Rob dotykał konsolety miliony razy.
Pokój, do którego trafił, urządzony był lekko mówiąc ekstrawagancko. Eklektyczna mieszanka mebli z różnych epok i planet tworzyła w jakiś dziwny, chaotyczny sposób spójną całość. Oszołomiony nieco mieszanką kolorów, poszedł wolno do szafy i przejrzał sprawnie jej zawartość. Podjął szybką decyzję i przebrał się w nowy strój.
Gdy Zoe wprowadziła go do Hali Serwisu, jego oczom ukazał się oszałamiający widok.
- Więc to tak dba się o technologię kosmiczną. Wiedziałem - zażartował i mrugnął porozumiewawczo do rudej.
- Ej, Zoe, co to za pospólstwo sprowadzasz do serwisu? - rozległ się za ich plecami chrapliwy głos. Donovan skrzywił się z dezaprobatą słysząc miano, którym go określono i zacisnął schowane w kieszenie dłonie w pięści.
avatar
Robespiere Donovan

Liczba postów : 77
Join date : 20/06/2013
Age : 31
Skąd : Italy

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Sro Gru 11, 2013 7:03 pm

Widział. Jasne. To dobrze, że Rob mrugnął, bo w przeciwnym razie mógłby zostać uznany za przemądrzałego. Choć... czy on taki trochę nie jest? Nie było jednak dane Zo, by mogła porozmyślać nad osobą swego towarzysza, bo za ich plecami pojawił się Gruby Gil. Od razu poznała go po głosie. Słysząc obelgę pod adresem towarzysza i widząc jego reakcję, szybko go uspokoiła półgłosem:
- Nie przejmuj się nim. On wszystkich, poza pracownikami serwisu, uważa za plebs. A i mnie nie stawia wiele wyżej w hierarchii. Już tak ma.
Potem odwróciła się na pięcie do nowego rozmówcy i odpowiedziała:
- Gil, to tak się witasz ze swoją współpracowniczką? Ładne sobie - i założyła pretensjonalnie ręce, spoglądając na niego spod grzywki.
- Ok, ok. Witaj Zoe - i wziął ją w niedźwiedzi uścisk. - Na długo wracasz? Pewnie nie... - tu spojrzał wymownie na Donovana.
- Teraz lepiej. Hmm... Wpadłam w sumie tylko na odwiedziny, żeby pokazać serwis wyjątkowej osobie... To znaczy... No, to nie tak jak myślisz! - i Zo spaliła płomiennego buraka. A niech to! Teraz cały serwis będzie o tym huczał. A on jest wyjątkowy pod względem intelektualnym... i intuicyjnym...
- Jasne, ja już się w to nie mieszam... - powiedział, po czym odszedł, śmiejąc się głośno swoim donośnym basem.

Zo spojrzała na Robespiera wzrokiem mówiącym: "To nie tak miało wyglądać." Jednak zamiast tego, rzekła jedynie:
- Chodź za mną. Pokażę Ci najpierw moją pracownię.
Wystrzegała się jednakże brania go za rękę. Po drodze usłyszała strzępek rozmowy dwóch sprzątaczek:
- ...a słyszałaś, że już niedługo ma się odbyć ślub Estellówny z Vandorettem?
- Serio? Przecież oni zbierają się do tego już od pięciu lat. I ciągle jest "niedługo"...
Chyba się przesłyszałam. To niemożliwe. Chociaż jej ojciec jest do wszystkiego zdolny. Czyżby z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach (i w świetle jupiterów)? Po tych krótkich rozmyślaniach dotarli do jej pracowni. Ruda wpisała hasło i drzwi bezszelestnie się otworzyły. Gestem ręki zaprosiła gościa do siebie i weszła za nim, mówiąc:
- Oto moje królestwo.
Ogarnęła wzrokiem całe pomieszczenie i westchnęła z ulgą. Nic się nie zmieniło od czasu, kiedy ostatni raz tu była. Przynajmniej niczego takiego nie dostrzegła na pierwszy rzut oka. Czuła się tak, jak w domu.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Robespiere Donovan on Sro Gru 11, 2013 9:18 pm

Z lekkim zażenowaniem obserwował to powitanie znajomych. Chociaż przyznać trzeba, że wpadka podtekstowa Zoe była zabawna. Dziewczyna ewidentnie się spięła, żeby tylko postronni sobie czegoś złego nie pomyśleli. Dla Donovana, który od zawsze gdzieś miał opinie innych było to więcej niż dobrym pretekstem do zadowolonego uśmieszku. Uprzejmie szedł za Zoe do jej pracowni, zastanawiając się co właściwie mieliby w takim miejscu robić. Jego wszystkie wątpliwości zostały rozwiane gdy tylko przekroczył próg pomieszczenia. Sprzęty, jakie ujrzały jego piękne oczy były zachwycające. Podszedł do najbliższego stołu i wyciągną rękę do najbliższego narzędzia. Zatrzymał ją jednak po chwili i skierował pytający wzrok na Zoe.
- Mogę? - spytał. Było to przecież jej królestwo. Gdyby dotknął czegoś bez pozwolenia na pewno zostałby natychmiast wyrzucony. Wiedział przecież w jaką wpadał furię gdy ktoś pomieszał mu notatki z obliczeniami. Był przekonany, że Ruda ma podobnie. - A może nauczysz mnie tu czegoś? - dodał wesoło, nadając pytaniu nieco żartobliwy wydźwięk.
avatar
Robespiere Donovan

Liczba postów : 77
Join date : 20/06/2013
Age : 31
Skąd : Italy

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Sro Gru 11, 2013 9:32 pm

Uśmiechnęła się do niego całym sercem i odpowiedziała:
- Oczywiście. Przecież nie jest to jakieś muzeum, żeby tylko oglądać... Dobrze by było jednakowoż, jakbyś okładał rzeczy na miejsca - puściła do niego oko.
Na pewno wiedział, o co jej chodzi. Nie jest jakąś tam straszną pedantką, ale wpadała we wściekłość, gdy nie mogła znaleźć danego narzędzia w miejscu, gdzie powinno być. Dlatego też żadna sprzątaczka nigdy nie zawitała do tego pomieszczenia. Zo sama ogarniała swoje miejsce pracy.
Na następne pytanie odrzekła:
- W sumie mogłabym... Tylko że, wiesz... mam wrażenie, że Ty to wszystko znasz. W takim samym stopniu lub nawet większym (trochę absurdalne, nie?) ode mnie...
Po dłuższej pauzie jej oczy się zaiskrzyły, a głos był pełny entuzjazmu.
- Mam pomysł! A może, wiedziony instynktem, byś coś zbudował? Może wtedy byś sobie coś przypomniał? - już wierzyła mu w kwestii pamięci. - Bym udostępniła Ci całą pracownię... No, może prawie całą. Co myślisz?
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Robespiere Donovan on Czw Gru 12, 2013 8:36 pm

Propozycja Zoe była tak kusząca, że wręcz nie do odrzucenia. Rob uśmiechnął się do dziewczyny i tylko skinął głową, swoje myśli wysyłając już w podróż do Krainy Twórczości (pełnej świetnych pomysłów). Rozejrzał się jeszcze raz, wolniej, po pomieszczeniu, szukając czegoś co mogłoby stanowić punkt wyjścia. Po chwili zastanowienia podszedł do stołu, na którego blacie porozkładane były jakieś kawałki materii, która wyglądała na pół-organiczną. Był świadomy tego, że jego umiejętności manualne są w najlepszym wypadku przeciętne ale przecież to nie musiało być nic wielkiego. Pierwsze kawałki brał w dłonie nieco niepewnie. Uspokajał się jednak tym, że jeśli coś było niebezpieczne lub dla niego nieodpowiednie, Zoe by go uprzedziła. Pracował coraz żywiej, kręcąc się między stołami. Łączył jakieś rurki, dodawał przewody i sprawdzał lampki. W głowie wydział plany urządzenia i wytrwale je realizował, chociaż głowa zaczynała go już poważnie boleć.
W końcu skończył, co skwitował westchnieniem pełnym ulgi. Na blacie leżał nieco prymitywnie wyglądający śrubokręt. Bez wątpienia soniczny, chociaż możliwości i moc miał ograniczone.
avatar
Robespiere Donovan

Liczba postów : 77
Join date : 20/06/2013
Age : 31
Skąd : Italy

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Pią Gru 13, 2013 8:40 pm

Zo trochę obawiała się umiejętności Roba, ale mówiła sobie, że przecież jest profesorem fizyki, więc coś tam musi wiedzieć. Na początku mężczyzna zaczynał dość niepewnie, ale z upływem czasu się rozkręcał. Nie sięgał po jakieś super-hiper-rozwiązania techniczne. Może te są mu bliższe. Zoe była ciekawa, co zbuduje Donovan. Po dość długim czasie jej oczekiwania zostały nagrodzone i zobaczyła, że zbudował on... śrubokręt soniczny! Choć w jego bardzo starej wersji. Ale mimo wszystko, to było to.
- Nie do wiary... - wyszeptała Ruda.
I znów miała na końcu języka prośby o wytłumaczenie jego umiejętności, jednak w ostatnim momencie się powstrzymała. Przecież mówił, że nic nie rozumie. Zadała więc inne pytanie:
- Ok, skonstruowałeś to. Ale wiesz, co to jest? Jak to się nazywa? I do czego służy?
Nigdy nie miała do czynienia z osobą z zanikiem pamięci (bo chyba tak należało to nazwać?), ale starała się, jak mogła, by pomóc mu przypomnieć sobie swoją tożsamość i związek z Władcami Czasu.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Robespiere Donovan on Pią Gru 13, 2013 10:49 pm

Reakcja Zoe szczerze go zdziwiła. Nie pozostawiała bowiem wątpliwości, że skonstruowany przez niego przedmiot miał w tym świecie istniejący odpowiednik, który dziewczyna ewidentnie znała. Spojrzał na urządzenie z większą jeszcze uwagą.
- Właściwie to... nie wiem jak to nazwać. Miało pełnić w pewien sposób funkcję pilota do wielu rzeczy, ale nawet nie jestem pewien czy działa.
Ujął śrubokręt w dłoń i uruchomił go. Pomieszczenie wypełnił nieznośnie piskliwy dźwięk, który sprawił, że metalowe elementy porozkładane na stołach zaczęły drżeć.
avatar
Robespiere Donovan

Liczba postów : 77
Join date : 20/06/2013
Age : 31
Skąd : Italy

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Pią Gru 13, 2013 11:10 pm

- O nie, o nie, o nie! Nie rób tego! Zatrzymaj to!
Zo rzuciła się do rąk Roba i wyrwała mu śrubokręt, po czym go wyłączyła.
- Przepraszam, ale nie mogłam pozwolić na to, żeby wszystko w tym pokoju się przewróciło do góry nogami. Nie gniewaj się. Nie byłam pewna, czy umiesz to obsługiwać. Proszę, to twoje - powiedziała, podając mu z powrotem urządzenie. - Jednak nie używaj go tu, proszę. A przynajmniej na razie. Może chcesz go przetestować gdzieś indziej? Znam doskonałe miejsce.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Robespiere Donovan on Nie Gru 15, 2013 4:58 pm

Zoe wyrwała mu z ręki urządzenie jakby był niesfornym pięciolatkiem, bawiącym się wiatrówką. Sam miał zamiar wyłączyć ten dziwny dźwięk, dlatego poczuł się trochę urażony, gdy jego zdrowy rozsądek poddano w wątpliwość. Gdy dziewczyna oddała mu znów śrubokręt, popatrzył na niego niechętnie.
- Nie potrzebuję tego czegoś - stwierdził rozdrażniony, rzucając urządzenie na blat. - Nawet nie wiem jak mam to nazwać, a miałbym to testować? Poza tym, i tak ma tylko jedną częstotliwość, bo brakuje mu oprogramowania.
Schował dłonie do kieszeni i oparł się plecami o ścianę. Źle czuł się w tym miejscu pełnym nieznanych dla niego rzeczy. Jego życie było do tej pory nieskomplikowane, a teraz nagle okazywało się, że miał możliwości, jakie nie pasowały do jego świata. Możliwości, których znana mu nauka nie była w stanie wytłumaczyć.
Milczał, wpatrując się pusto w przestrzeń.
avatar
Robespiere Donovan

Liczba postów : 77
Join date : 20/06/2013
Age : 31
Skąd : Italy

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Wto Gru 17, 2013 5:49 pm

Ojejciu, noooo! Przecież ja jestem beznadziejna w pocieszaniu! I jak Ci niby mam pomóc? Podeszła do niego dość blisko tak, by patrzył wprost na nią. Postanowiła się przed nim otworzyć:
- Wiesz, Ty jesteś pierwszym nie-Władcą, któremu powiedziałam o mojej tożsamości. Może dlatego nie umiem tych wszystkich nowych informacji jakoś stopniowo Ci przekazać. Domyślam się, że to dla Ciebie nie jest proste, jednak Ty dla mnie też jesteś wyzwaniem. Nie znam reakcji ludzi na takie nowości. A Ty wydałeś mi się odpowiedni do pokazania piękna tego wszystkiego. Tylko chyba nie wzięłam pod uwagę... że natura ludzka ma swoje ograniczenia. Może chcesz na razie odpocząć od tego, pójść coś wypić? - ta propozycja była spontaniczna.
Jednak nie czekając na odpowiedź, Zoe powiedziała:
- Chciałabym - Chciałabym? - żebyś wiedział, że uważam, że naprawdę jesteś niesamowitym facetem.
Przy tym spojrzała mu prosto w oczy, by zobaczył, że nie kłamie. Jednak te orzechowe oczy jakoś ją zahipnotyzowały, że prawie nie mogła się od nich oderwać i patrzyła w nie dużo dłużej niż powinna była w takiej sytuacji.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Robespiere Donovan on Sro Gru 18, 2013 6:37 pm

Zoe najwyraźniej miała zamiar go pocieszyć. Un momento. Czy to nie faceci są od pocieszania?
Słuchał jednak jej przemowy z uwagą i pewnym zainteresowaniem. Zastanawiał się czy mówiła to wszystkim swoim towarzyszom czy też faktycznie miał jakieś niezwykłe cechy. A jeśli tak, to jakie. Próbował też wymyślić co pocieszani robią w takich chwilach. Chodziło mu o raczej niebanalną reakcję, coś więcej niż powiedzieć że już wszystko ok. Ostatnie słowa Zoe i ten jej wzrok przypomniały mu co się w takich chwilach dzieje. Przeskanował dokładnie każdy szczegół twarzy Zoe, po czym znów powrócił do jej oczu. W sumie nie jest brzydka - uznał, a chwilę później ją pocałował.
avatar
Robespiere Donovan

Liczba postów : 77
Join date : 20/06/2013
Age : 31
Skąd : Italy

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Sro Gru 18, 2013 6:58 pm

Jedno trzeba powiedzieć, mimo wszystko Rob ją zaskoczył. Niby sama sprowokowała tę sytuację itepe itede, ale jednak się tego nie spodziewała. Pomimo tego te uczucia nie zasłoniły jej innych spostrzeżeń. Zauważyła na przykład, że mężczyzna ma przyjemnie delikatne wargi i że doskonale całuje. Przez to wszystko więc pozwoliła Donovanowi na to zbliżenie, a jeszcze przez chwilę po pocałunku miała zamknięte oczy, by móc czuć dotyk jego ust. Potem je otworzyła i w sumie nie wiedziała, co powiedzieć. W końcu wymamrotała jeszcze lekko oszołomiona:
- Czy mam to uważać za zgodę?
Przez głowę przemknęła jej jeszcze myśl, że w sumie fajnie wygląda w tej koszuli. Zdziwiła się, że dopiero teraz to zarejestrowała.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Robespiere Donovan on Czw Gru 19, 2013 12:43 pm

Zgodę na co? - zastanowił się w duchu Donovan. Sam nie wiedział czego się spodziewał, ale raczej nie propozycji biznesowej. Uznał że najbezpieczniej będzie rzucić uwagę w formie żartu. Dlatego też odparł:
- Niczego nie będę podpisywał bez notariusza .
Niemal od razu dotarło do niego jednak, że Zoe najprawdopodobniej chodziło o zaproszenie na "soczek".
- No chyba, że mnie upijesz - dodał zatem.
avatar
Robespiere Donovan

Liczba postów : 77
Join date : 20/06/2013
Age : 31
Skąd : Italy

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Zoe Cameron on Czw Gru 19, 2013 4:45 pm

- Wtedy podpiszesz wszystko? - powiedziała Zo i się wyszczerzyła do swojego rozmówcy. Jednak było to pytanie retoryczne, ponieważ niczego nie chciała mu podsuwać. Poczuła wibracje telefonu informujące ją, że przyszła wiadomość. Oj, nie dziś, nie dziś... Szybko na nią odpisała. Następnie chwyciła Roba za rękę, popatrzyła na niego uważnie oraz przechyliła lekko głowę. Wspięła się na palce i opierając się na jego klatce piersiowej (Uuu, jaka umięśniona...), dała mu całusa. Potem wykrzyknęła:
- Więc w drogę!
Ciągle trzymając go za rękę, poprowadziła Donovana do klubu.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Victor Bloom on Nie Gru 22, 2013 4:13 pm

- Jeszcze trochę, a ci klienci doszczętnie rozwalą mi serwis. Uważaj! W szkole nie nauczyli parkować? - usłyszał na powitanie Victor. Ze słowa ukłuły go głęboko i choć próbował pozostać spokojnym, zaczerwienił się. Był absolwentem Master Area, to jasne, że coś tak trywialnego jak parkowanie powinno mu przychodzić z łatwością. Jego żyłka perfekcjonisty nie pozwoliła na usprawiedliwianie się stanem Tardis.
Kilka chwil potem ujrzał grubego faceta w charakterystycznym stroju serwisanta. To musi być ten Gruby Gil. Odkrząknął, zignorowawszy niemiłe uwagi. Oschle powiedział:
- Zapewne jesteś Gr... Gil, oczywiście. Jestem od Zoe. Potrzebuję gruntownej naprawy mojej Tardis.
- No shit! Jesteś w serwisie, geniuszu, wiem, że potrzebujesz naprawy. W ogóle nie mogę uwierzyć, że możesz być od Zo. Z kim się ona w ogóle ostatnio zadaje? Jakieś fajtłapy.
Bloom zmełł w ustach kilka obraźliwych słów.
- Do rzeczy. Ile to będzie kosztowało?
- A co ja, wróżka jestem? Nie wiem nawet, co jest schrzanione. Muszę ją zobaczyć. Jak mogłeś ją tak potraktować!?
Władca Czasu milczał.
- Jak ona ma na imię? Przecież nie będę się do niej zwracał "Tardis".
- Atlantis.
- No. A teraz macie wyjść i poczekać na ocenę.
- A ile ona zaj...?
- Nie wiem! Zobaczymy. Macie czekać i nie narzekać. W ogóle co to znaczy, żeby wprowadzać do serwisu jakieś niepowołane osoby?! Już, wyjdźcie stąd.
Gruby Gil z pewnością miał na myśli Petera. Victor nie miał wyboru, jak tylko wycofać się do poczekalni i mając nadzieję, że wstępna diagnoza pójdzie szybko.
- Chodź - zwrócił się do człowieka, który wszelako nie mógł pozostać wewnątrz statku.

Przeszli do pustawego pomieszczenia. Mimo że stało tam wiele wygodnych krzeseł, Victor wolał stać. Nie nawiązywał też gadki-szmatki z Sullivanem.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Peter Sullivan on Sob Gru 28, 2013 4:48 pm

Peter nie był zachwycony tym że traktowano go jak zbędny balast. Miał jednak dość rozumu by nie komentować zaistniałego stanu rzeczy.
Nie wiedział jak długo przyjdzie im czekać dlatego też przysiadł na jednym z wolnych krzeseł. Chwycił którąś leżących na stoliku gazet i zaczął przeglądać tytuły. Niektóre były doprawdy fascynujące.
"Sontaranie najeżdżają Beta Costaris."
"Czy Dalekowie zaatakują pierwsi?"
- Nie wiedziałem że Wszechświat jest tak samo przepełniony wojnami jak Ziemia - rzucił zaczepnie w stronę Victora.
avatar
Peter Sullivan

Liczba postów : 48
Join date : 20/10/2013
Age : 30

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Victor Bloom on Sob Gru 28, 2013 7:49 pm

- Chyba na odwrót. Wszystko to, co dzieje się we Wszechświecie ma swoje odzwierciedlenie na poszczególnych planetach. Oczywiście nie mówię o lokalnych konfliktach.
Jednak nie dane im było podjąć dłuższej dyskusji na ten czy inny temat, gdyż w drzwiach pojawił się Gruby Gil. W zasadzie, najpierw zwracał uwagę jego donośny głos.
- Oj, chłopcze, nie mam pojęcia, co robiłeś tym statkiem, ale to cud, że tu w ogóle doleciałeś. No, może odrobinę przesadzam, ale tylko odrobinę. Co za czasy, żeby nie mieć szacunku do własnej Tardis! Kradną, się rozbijają, wyrzucają, palą i wszystkie gwiazdy wiedzą, co jeszcze. A ty potem Władco siedź i naprawiaj...
Victor wielokrotnie otwierał usta, żeby przerwać ten słowotok, ale za każdym razem okazywało się to niemożliwe. Nie było sposobu, tylko wysłuchać tyrady do końca, i to uważnie, gdyż w każdej chwili serwisant mógł zacząć mówić o Atlantis.
- ...uszkodzonych zostało tak wiele obwodów, że nawet nie będę ich wymieniał, bo ich nie spamiętasz.
- Możemy porozmawiać na osobności?
Victora bardzo trapiła kwestia finansów, ale nie zamierzał ośmieszać się przed Peterem, tego byłoby za wiele. Wystarczy, że ten nad wyraz gadatliwy Gil będzie wiedział.
Gruby spojrzał na Blooma nieco podejrzliwie, ale się zgodził. Myślał pewnie, że tamtemu chodziło o jakieś machlojki z ukryciem zakazanych funkcji w statku.
- Ile to wszystko będzie kosztowało?
Gruby Gil roześmiał się gwałtownie, może z ulgi, może z uciechy. Victor niespokojnie spojrzał na Petera. Kiedy już znajomy Zoe się opanował, powiedział głośno:
- Ty mnie o takie rzeczy pytasz? Już myślałem, że chcesz zainstalować nie wiadomo co! No tak gdzieś, ja wiem, 1000 gwinei*?
Victor pobladł. Przecież nie mam nawet tyle oszczędności. Skąd ja tyle wezmę?
- Proszę wykonać tylko absolutnie niezbędne naprawy.
- Aj, krucho z kasą? No trudno, ja nie będę płacił z własnej kieszeni. Przyjdź, hmm, może za 2 dni.
Bloom jedynie kiwnął głową i teraz o twarzy szarej jak popiół wrócił do człowieka.
- A więc trzeba mi będzie ciebie tu niańczyć przez 2 dni.
Po prostu musiał się na kimś choć trochę wyładować. Zresztą, podpuszczenie mogło dać pozytywny rezultat samodzielności.

*za 1 gwineę można kupić kilka drinków w barze - źródło:
"Pandaks (made of brass), Pounds, and Guineas are used as currency.  A guinea will buy you a few drinks in a bar.  However most uses of currancy on Gallifrey appear to be completely symbolic and ritualistic.  For this reason Gallifrey has very low potential for commercial development."
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Serwis TARDIS-ów

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


fghj :: Lokalizacje :: Gallifrey :: Miasto

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach