Planeta Ognia

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Planeta Ognia

Pisanie by Aria Villarin on Pią Lis 30, 2012 1:26 am

To jedna z dwudziestu planet niedużej galaktyki DSV-550. Gdy nadchodzi poranek, wstają tu dwa słońca po przeciwległych stronach horyzontu, przed południem wędrują ku sobie, natomiast po południu rozchodzą się w przeciwnych kierunkach. Oba słońca są czerwone, przez co odbite światło planety nadaje jej intensywny, ciemnopomarańczowy odcień. Z kosmosu wygląda ona tak, jakby cała płonęła. Stąd właśnie bierze się jej nazwa - Planeta Ognia.
Zamieszkuje ją lud o fascynującej kulturze. Flammazzyci to gatunek z niesłychaną dbałością pielęgnujący dorobek minionych pokoleń. Około 20% budynków znajdujących się na tej planecie stanowią muzea - wszelkie, o jakich można tylko pomyśleć - muzea biograficzne, archeologiczne, etnograficzne, przyrodnicze i setki innych. Flammazzyci sprowadzają na swoją planetę eksponaty z różnych galaktyk, gdyż fascynuje ich także historia innych gatunków zamieszkujących wszechświat.
Typowy Flammazzyta charakteryzuje się wyglądem zbliżonym do anatomicznej budowy ciała człowieka. Jedyną rzeczą odróżniającą ich od ludzi jest fakt, że są w stanie wykorzystać aż 50% możliwości swoich mózgów, co czyni ich gatunkiem bardzo rozwiniętym cywilizacyjnie.
Planeta Ognia jest obowiązkowym punktem w planach podróży miedzygalaktycznych każdego absolwenta szkoły Science Tract na Gallifrey.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Aurora Borealis on Czw Sty 17, 2013 9:04 pm

Dzień był niezwykle piękny. Lekki wiaterek omiatał ziemię, drzewa i muzea a dwa słońca unoszące się w połowie horyzontu wydobywały z otoczenia delikatne, lekko pomarańczowe cienie, które przeplatały się wzajemnie tworząc dookoła niezwykłe poziome i pionowe pejzaże. Pomimo malowniczości natury tego dnia nic nie było w stanie Aurory zachwycić. Błąkała się samotnie po obrzeżach miasta próbując znaleźć sobie miejsce. Wszystko co miała dziś zrobić zostało zasadniczo wykonane. Paczki zostawione i odebrane przez z pewnością szczęśliwych nabywców. Aura zawsze osobiście sprawdzała czy właściwa osoba znalazła się na właściwym miejscu i o odpowiedniej porze. Nie mogło być mowy o pomyłce i dlatego w tej jednej kwestii dziewczyna wykazywała wyjątkowy pedantyzm. W kieszeni jej lekkiej kurtki piknął telefon. Dziewczyna wyjęła aparat i odczytała smsa.

Ktoś podbiera Ci pomysły. Paczki ze współrzędnymi poszły do odbiorców.
Twoich klientów pokonają Niepokonani.
Brunetka zmarszczyła brwi w geście dezaprobaty.
Zniszczcie im ogniwo.
Wstukała szybko po czym wrzuciła komórkę z powrotem do kieszeni. Nie miała zamiaru przejmować się knowaniami jakichś amatorów.

***

Wróciła do domu i zaczęła zastanawiać się jak zwalczyć nudę. Oczywiście zawsze miała plan awaryjny, na który przyszła właśnie pora. Z jednej z szafek kredensu wyciągnęła słoik pełen maleńkich karteczek opatrzony nalepką "Spontaniczne akcje". Zanurzyła wewnątrz dłoń i już po chwili trzymała w dłoni zadanie.
- "Przypadkowe" spotkanie - odczytała na głos i uśmiechnęła się do siebie. Trzeba się będzie przebrać. Z nowym zapałem ruszyła do swego (niegdyś ojca) TARDIS. Wprowadziła do komputera pokładowego niezbędne komendy i już po chwili w Przestrzeń do przypadkowo wybranego z bazy danych Władcy Czasu pomknęła wiadomość ze współrzędnymi. Na ekranie pojawiło się zdjęcie młodej blondynki opatrzone podpisem: "Elliana Noelle Orionis, Exxilon"
- Czyli dziś udajemy turystów. Mam nadziję, że ta Elliana skusi się na moje zaprozenie...
Przestawiła statek w tryb oczekiwania na odpowiedź i poszła przygotować się do wycieczki na Planetę Exxilon
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Sro Lut 06, 2013 8:40 pm

Było mu naprawdę obojętne, dokąd polecą, z zadowoleniem zauważył więc, że Scarlett zamierza odgrywać rolę pionu decyzyjnego. Blondynka była w swoim żywiole. Podejrzliwie przyglądał się, jak manipuluje przy konsoli jego statku. Jej wypowiedziane lekceważącym tonem uspokojenie wcale nie poprawiło mu samopoczucia. Wymienili z Aną niepewne spojrzenia. Gdy wylądowali, powiedział tylko chłodno:
-Następnym razem ja prowadzę - i wpatrując się w przestrzeń przed sobą, zatonął na moment w rozważaniach. Trzeba było wykonać kilka telefonów. Oczywiście bez żadnych świadków. To znaczy - Ana nie stanowiła problemu, ponieważ kompletnie nie miałaby pojęcia, o czym mówił. Natomiast to, co miał do załatwienia, zdecydowanie nie miało prawa dosięgnąć uszu Estellonówny.
-Zaraz wracam - stwierdził bez wdawania się w niepotrzebne tłumaczenia. Nie oglądając się za siebie, wymaszerował ze sterowni i skierował się ku bibliotece, zostawiając dziewczyny same.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Sro Lut 06, 2013 10:43 pm

Hmm, Planeta Ognia… Może być ciekawie. Wezmę aparat. Mimo to, nazwa nie brzmiała zbyt sielankowo, więc spojrzała na Nate’a z dozą niepewności. On miał podobne spojrzenie. Scarlett natomiast wcale się nimi nie przejmowała, pewnie kierując statkiem.
Mimo to, mężczyzna zdawał się nie być zadowolony, że to blondynka była za sterami (jeśli można to tak określić). Ana uśmiechnęła się pod nosem. Nathanael wyszedł z pomieszczenia, nie tłumacząc się po co.
Anastasia nie chciała mu przeszkadzać. I choć nie miała dużej ochoty na pogaduszki akurat z córką generała, nie chciała milczeć. Ciekawość zwyciężyła.
- Hmm, dlaczego tutaj? Co tu jest szczególnego?
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Nie Lut 10, 2013 12:39 pm

Obie dziewczyny zostały same. Nathan odszedł. Scarlett nie zawracała sobie tym głowy - nich robi co chce, jeśli nie będzie to szkodziło Estellonównie.
Anastasia rzuciła pytanie w stronę blondynki, które (jak to miała w swoim zwyczaju) po prostu zignorowała.
No dobra, odpowiem.
- Nic - złożyła racę i badawczym wzrokiem zerkała na dziewczynę. Obeszła ją dookoła, jakby była jakiś wyjątkowym eksponatem w muzeum i spytała: - Skąd jesteś? - nie był to ton głosu, któremu można by się sprzeciwić. Aż powiało chłodem.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Aria Villarin on Nie Lut 10, 2013 7:01 pm

[Nate czeka, aż jeszcze parę zdań zamienicie ze sobą i wtedy wam wparuje w środek rozmowy]

_________________





Something here doesn’t make sense.
Let’s go and poke it with a stick.
avatar
Aria Villarin
Administrator
Administrator

Liczba postów : 178
Join date : 19/11/2012
Age : 630
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Pon Lut 11, 2013 9:07 pm

Właśnie została potraktowana niczym towar w sklepie. Mało tego, klient oglądał etykietę i na jej podstawie miał zdecydować, czy warto produkt kupić. Na zadane pytanie Ana odparowała, ukrywając emocje:
- Stamtąd, gdzie nigdy nie zamieszkasz.
Czuła, że gdyby ujawniła prawdę, z miejsca byłaby pogardzona. Zresztą, czy i tak nie była? W sumie, trudno było orzec. Jednak jako że najlepszą obroną jest atak, Anastasia zapytała chłodno blondynki:
- Jesteś znajomą Nate’a?
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Sob Lut 16, 2013 9:22 am

To naprawdę bardzo niemądre zadzierać z Lettie. Po co robić sobie wrogów?
- Ah - dziewczyna teatralnie westchnęła. - Zapewniam cię, że nie mam zamiaru zmieniać swojego miejsca zamieszkania - przewróciła oczami i bardzo cicho dodała: - Jeśli wszyscy są tacy jak ty...
Podeszła do konsoli i przejechała palcem po ekranie wskazującym miejsce ich pobytu. Odwróciła się i odpowiedziała na zadane pytanie:
- Tak jakby - zostawiła resztę dla jej wyobraźni. - A Wy jak się poznaliście?
Nie da rady wyobrazić sobie Estellon miłej dla osoby, która w jej mniemaniu uraziła ją, albo po prostu coś przeskrobała. Wiedziała, że pogodne relacje między nimi są już niemożliwe. Nie... jakoś mnie to nie boli uśmiechnęła się.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Sob Lut 16, 2013 6:29 pm

Nie potrzebował zbyt wiele czasu, by pozałatwiać wszystkie swoje sprawy. Kilka urywanych słów rzuconych do słuchawki i było już po wszystkim. Gdy wkroczył z powrotem do sterowni swojej TARDIS, atmosfera była nieco bardziej napięta niż w momencie, gdy ją opuszczał. Zapadło milczenie. Dwie stojące naprzeciwko siebie kobiety mierzyły się wzajemnie spojrzeniami. Powietrze między nimi aż iskrzyło.
Nieźle - pomyślał Nate, obserwując to nieme starcie z pewną dozą satysfakcji. Negatywne emocje innych zdecydowanie poprawiały mu samopoczucie. Jak widać różne są źródła, z których można czerpać radość.
Omiótł Lettie i Anę pobieżnym spojrzeniem i postanowił przywrócić stan rzeczy do tradycyjnej pozycji -czyli przejąć dowodzenie.
-Idziemy zobaczyć, z kim by tu można nawiązać znajomość - oznajmił. Zamiast nawiązywania znajomości miał oczywiście na myśli jakiś konflikt, który zakończy się przyjemną walką, ale tego nie wypowiedział na głos, gdyż nie miał w zwyczaju zdradzania swoich zamiarów bez istnienia jakiejś palącej potrzeby, by to czynić. Poza tym Ana z pewnością by spanikowała, a na to już na pewno nie miał wystarczająco dużo cierpliwości.
Nathan odwrócił się i ruszył przed siebie, tradycyjnie na nikogo nie czekając. Wyszedł na zewnątrz i dopiero tam przystanął, czekając aż jego towarzyszki do niego dołączą.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Nie Lut 17, 2013 3:36 pm

Ana coraz bardziej nie lubiła napuszonej blondyneczki. Jakby świat się kręcił tylko wokół niej, a wszyscy mieliby się tylko jej przymilać.
Tak jakby?! Dziewczyna nieomalże prychnęła.
Jak się poznali? Ana na chwilkę się zastanowiła. Już miała odpalić, że strzeliła mężczyznę w twarz, po czym on zaprosił ją do TARDIS, ale powstrzymała się, jako że akurat wszedł poniekąd obiekt ich rozmowy.
- O wilku mowa – powiedziała pod nosem. Mierzyła towarzyszkę teraz już wrogim spojrzeniem, ale ostatecznie nie powiedziała nic. Wejście Nate’a zburzyło atmosferę do rozmów, przynajmniej między kobietami.
Facet zdawał się nie zwracać na nie szczególnej uwagi. Wygłosił jakąś zachęcającą kwestię i ruszył do wyjścia. Anie przez głowę przeleciała myśl, że nawet nie zdążyła się przebrać. Popatrzyła po sobie, ale stwierdziła, że mogło być gorzej. Czuła, że Nathanael i tak by nie czekał, tylko zabrał się z tamtą lafiryndą. A że miała stanowczo dość jej towarzystwa w tej ciasnej przestrzeni, pośpieszyła ku świeżemu powietrzu, nie oglądając się za siebie.

Planeta olśniła nowo przybyłą. Był świt. Z obu stron wstawały słońca, czy też właściwsze byłoby określenie: gwiazdy. Choć nadal miała ochotę, by gryźć, warczeć, rąbać i krzyczeć (niż wypowiadać kąśliwe uwagi), nie mogła nie docenić tego widoku. Jej gniew, niechęć i odraza tylko trochę zelżały. Jak on w ogóle mógł ją tolerować?
- Ruszamy w jakimś konkretnym kierunku czy przed siebie? – zapytała Nate’a.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Nie Lut 24, 2013 4:52 pm

Nagle zza rogu wyłonił się Nathanael. Szkoda, że przyszedł tak wcześnie. Mogło być ciekawie uśmiechnęła się pod nosem i przeniosła wzrok na niego.
Mężczyzna wyjechał z propozycją, a ton jakim mówił nie odpowiadał księżniczce. Ciężko było jej się sprzeciwić, tym bardziej, że Nate w pewien sposób ją onieśmielał, ale cóż... natury nie pokonasz.
- "Idziemy"? - uniosła brwi i z lekkim rozbawieniem popatrzyła na niego. - Ja bym sformułowała to inaczej. Po pierwsze: damom się nie rozkazuje - zrobiła przerwę i ukradkiem zerknęła na Anę: - W tym przypadku jednej - dodała pospiesznie cichym głosem, hamując uśmiech wkradający się na twarz. - Po drugie: w tym "nawiązywaniu znajomości" nie ma wiele dobrego, a przynajmniej podróżując z Tobą. Mnie to nie przeszkadza, ale... - odchrząknęła i dała jasno do zrozumienia, że Anastasia, może nie być przygotowana na taką dawkę przygód.
Teraz zwróciła się do brunetki:
- Ana, skarbie - powiedziała milutkim głosem rozciągając końcówki obu wyrazów, po czym klasnęła w dłonie. - Może chcesz podskoczyć gdzieś do SPA? - i zrobić coś z tym pomyślała. Zabrakło jedynie wskazania palcem na twarz. Niestety nawet Estellonówna ma pewne granice, więc się powstrzymała. - A tak w ogóle słyszałam, że w pobliżu mają jakieś niesamowite muzeum - zaproponowała.
Domyślała się, że Nate pewnie nie przystanie na jej propozycji. Dziwiła ją taka zmiana charakteru. Scarlett nigdy by przez myśl nie przeszło, że mężczyzna zostanie niańką.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Nathanael Vandenbroek on Wto Lut 26, 2013 4:25 pm

-Dostaniesz zmarszczek od tego ciągłego zamartwiania się o innych, skarbie – celowo położył nacisk na to ostatnie słowo dając Scarlett do zrozumienia, że to cytat. Wypowiedział to zdanie szybko, opanowanym tonem, mierząc Lettie uważnym spojrzeniem. Nie chciał dopuścić Any do słowa – w tej bitwie była z góry przegrana, co trochę godziło w honor Nate'a. Będzie jakoś musiał przekonać Estellonównę (i siebie), że nie zabrał ze sobą w podróż kompletnej niedojdy.
Leniwie przeniósł spojrzenie na Anastasię i uznał, że może odpowiedziec na jej pytanie.
-Tam – wyciągnął rękę i palcem wskazał pożądany kierunek. W zasięgu wzroku rysowała się wysoka budowla, rzucająca na ziemię dwa ciemnopurpurowe cienie. Był to duży, wielopiętrowy budynek wyposażony w wysoką, strzelistą wieżę. Centrum badawcze mieszkańców miasteczka, w którym wylądowali. Musiał przyznać sam przed sobą, że Scarlett dokonała doskonałego wyboru docelowej lokalizacji ich podróży. Nate zawsze chciał właśnie tam powęszyć, a teraz nadarzyła się ku temu okazja.
-IDĘ – zaczął z naciskiem, po czym zrobił krótką pauzę. - sobie to zobaczyć. A wy możecie iść ze mną – wyjaśnił łaskawie, po czym ruszył przed siebie, we wskazanym wcześniej kierunku.
avatar
Nathanael Vandenbroek

Liczba postów : 111
Join date : 29/11/2012
Age : 817
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Anastasia D'angelo on Wto Lut 26, 2013 7:15 pm

Ana już miała na końcu języka w miarę ciętą ripostę (jak ta panna potrafiła działać na nerwy!), ale włączył się Nathanael. W sumie była mu wdzięczna, miała już dość tej idiotycznej rozmowy. Jakby to, że była człowiekiem od razu znaczyło, że nic nie przeżyła. Hmm, no dobra, może i trochę znaczyło, ale przecież nie to, że ucieknie z krzykiem na widok czegoś, czego jeszcze nie widziała.
- Tam.
I tyle. Jedno słowo. Ba, jedna sylaba. Anastasia przewróciła w duchu oczami. Ach, jak ja lubię te twoje lakoniczne odpowiedzi. Dobrze wiesz, że potrzebuję informacji, chłonę je jak gąbka. Będę musiała się przyzwyczaić, tak…? Nie powiedziała jednak nic – ze względu na obecność Estellówny. Podążyła wzrokiem za palcem (!) Nate’a. Jej oczom ukazał się potężny i zarazem lekki, a na dodatek zadziwiająco wysoki budynek z wieżą. Była zrobiona z czegoś pomiędzy szkłem a metalem, lecz z tej odległości trudno było stwierdzić. Robił jednak wrażenie. No i w jakiś niepojęty sposób kojarzył się z nauką.
Szatynka ruszyła zaraz za mężczyzną. Znowu zostać sam na sam z tamtą babką? O nie, drugi raz nie popełni tego błędu. Kiedy jeszcze blondynka ich nie dogoniła, Ana ukradkiem sprawdziła swój stan. Wszystko ok. O co jej chodziło?
Szli we wskazanym wcześniej kierunku. Oczywiście dziewczyna nie mogła się napatrzeć na cokolwiek, co akurat mijali. Mieszkańcy tej planety robili całkiem sympatyczne wrażenie, ale Anastasia czuła się trochę nieswojo, słysząc co jakiś czas: „Ziemianka…” i jakieś inne bliżej niezidentyfikowane szepty.
Im bliżej byli celu, tym okolica stawała się coraz bardziej podejrzana. Poszukała wzroku Nate’a, by upewnić się, że zmierzają tam, gdzie chcą. Brunet potwierdził. Skoro ok, to ok. Znaleźli się już w pobliżu budynku. Jak dotąd Ana nie oglądnęła się nawet za siebie, aby sprawdzić, czy Scarlett idzie z nimi.
avatar
Anastasia D'angelo

Liczba postów : 119
Join date : 05/12/2012
Age : 29
Skąd : Paryż

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Alan Edgar Codd on Nie Mar 03, 2013 8:56 pm

- Przedstaw mi swojego informatora, a nareszcie dam Ci spokój. - powiedział Victor niemal wybiegając z Bogoty.
- Tylko tak obiecujesz - prychnął cicho Alan. Teraz jednak skupił się na współrzędnych. Wiedział, że jego tak zwana przyjaciółka cierpi na coś na kształt obsesji tajności, toteż nie mógł zabrać Victora do jej domu. Już kiedyś Aura podała mu jednak plan przewidziany na sytuacje uwzględniające osoby trzecie. Miał wtedy lądować w miejscu publicznym, tylko którym? Przez chwilę nie mógł sobie przypomnieć. Patrzył w ekran niewidzącym wzrokiem, pogrążony we wspomnieniach. Victor pewnie myśli, że chcę go wpuścić w kanał - przemknęło mu przez głowę. - Kanał! Skojarzenie popchnęło jego myśli w zawrotnym tempie. Dziesiątki związanych z wodą miejsc przelatywały mu przez głowę by w końcu zatrzymać się na tym jednym, którego szukał od początku. Szybko przeteleportował swój statek na miejsce i wyszedł na zewnątrz. Wylądował w Martwym Parku, a dokładniej w jego Kompleksie fontannianym. Rosnące tu rośliny wiecznie były suche a zabarwiona na czerwono woda chyba miała symbolizować krew poległych. To miejsce zawsze przerażało Alana, chociaż nie mógł odmówić mu również artystycznego kunsztu. Przysiadł na ławce czekając na przybycie swoich towarzyszy. Czując klimat tego miejsca z trudem powstrzymał odruch podkulenia kolan pod brodę. Przeklęte memento mori.
avatar
Alan Edgar Codd

Liczba postów : 70
Join date : 09/02/2013
Age : 251
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Victor Bloom on Pon Mar 04, 2013 7:41 pm

Kiedy już znalazł się w Atlantis, przyszło powątpiewanie. Jasne, że nie ufał do końca Alanowi. Kto wie, co może strzelić do głowy takiemu ekscentrykowi? Cieszył się, że nie powiedział za dużo. W zasadzie i tak nie mógł sobie pozwolić na taki luksus jak wątpliwości, i tak do niczego by nie doprowadziły.
Podążył za Bogotą. WTF? Znowu Planeta Ognia? Galaktyka była przecież nieskończona, a on w tak krótkim czasie znów tam trafia. Delikatnie mówiąc, dziwne. Alarmy ostrzegawcze zadzwoniły mu w głowie silniej niż zazwyczaj, ale póki co postanowił je zignorować. Spotkam nowego informatora – powtarzał sobie.

Był na miejscu, gdziekolwiek się znajdował. Wyszedł ze statku, a czerwień zalała jego świadomość i podświadomość. Gdziekolwiek nie spojrzał, widział śmierć. Zobaczył umierających wrogów i przyjaciół, kumpla… Chwycił się za głowę.
- NIE!
Usłyszał swój krzyk. Spróbował zapanować nad głosem, udało mu się. Nie, nie chciał pamiętać. Choć był żołnierzem i wtedy nie robiło to na nim takiego wrażenia, po regeneracjach nie miał już takiej odporności. Mógł zostawić umiejętności, potrzebował (czasem!) adrenaliny, ale wspomnienia starał się od dawna zatrzeć, a przynajmniej zepchnąć gdzieś na ciemne dno umysłu.
Otworzył oczy. (Kiedy je zamknął…?) Miejsce nadal sprawiało upiorne wrażenie, ale już otrząsnął się z pierwotnego szoku. Rzeczywiście, nigdzie nie widać tu było życia. Powiódł wzrokiem dookoła, napotkał Codda.
- Dokąd mnie zaprowadziłeś?
Nie było to oskarżenie. Po wstrząsie był zdezorientowany i w sumie trochę zawstydzenie zły, bo okazał emocje. Nie znosił tego. Tylko gdzieś z tyłu głowy jak natrętna mucha brzęczało pytanie: Pułapka?
Usiadł na ławce, czekając na tego, dla kogo tu przybył.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Alan Edgar Codd on Pon Mar 04, 2013 8:28 pm

Słysząc szum lądującej Atlantis, podniósł głowę i zerknął w jej kierunku. Z wnętrza statku wyszedł Victor. A później stało się coś dziwnego. Alan jeszcze nigdy nie widział Władcy Czasu w takim stanie - krzyczącego, bezradnego, po prostu przerażonego. Z szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w biurokratę. Gdy ten w końcu się opanował, Codd wskazał mu dłonią miejsce koło siebie na ławce, które Bloom szybko zajął.
- To jest Martwy Park. I wierz mi, że to nie ja to miejsce wybrałem. Co ci się stało?
Z uwagą słuchał odpowiedzi Victora, aż na horyzoncie za jego plecami zauważył nadchodzącą Aurorę Borealis.
avatar
Alan Edgar Codd

Liczba postów : 70
Join date : 09/02/2013
Age : 251
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Aurora Borealis on Pon Mar 04, 2013 8:37 pm

Pojawiła się na progu swego domu. Zdecydowanie przestąpiła próg i zaczęła się krzątać po przedpokoju. Bądź co bądź, trochę racji jednak Ruda miała. Alan czekał. A i sama Aurora ciekawa byłą spotkania z nieznajomym klientem. Na dziś mogła już zrezygnować z kwiecistego stylu. Wskoczyła na chwilę do garderoby i doprowadziła się do stanu używalności. Wyszła z domu i niemal marszowym krokiem udała się na miejsce spotkania. Krocząc przez park, łapała we włosy wiatr przesycony "oddechem" suchych drzew. Uwielbiała to miejsce, tu najlepiej knuło się mroczne intrygi.

Alana i jego towarzysza zobaczyła już z daleka. Poniekąd rzucali się w oczy, będąc tu, poza nią, jedynymi prawdziwie żywymi istotami. Wyglądali na zamyślonych, a przynajmniej Codd. Twarzy drugiego nie mogła jeszcze zobaczyć, bowiem siedział zwrócony tyłem w kierunku, z którego nadchodziła. Brunetka uśmiechnęła się promiennie i pomachała znajomemu. Artysta dostrzegł ją i również odmachał. Podniósł się z ławki i czekał aż podejdzie. Znalazła się przy nim w ciągu zaledwie chwili. Objęła go przyjaźnie i lekko cmoknęła w policzek.
- Cześć.
- Cześć, cześć. Świetnie wyglądasz - uśmiechnął się znów, przy okazji usuwając się z zasięgu jej ramion. Zawsze tak robi - Pan Niedotykalski.
- Przedstawiam ci Victora Bloom'a, który prawdopodobnie będzie potrzebował pomocy informacyjnej.
Aurora zwróciła głowę w stronę rzeczonego osobnika i zamarła.
- Ty... znów - wykrztusiła tylko tonem pełnym zdumienia.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Victor Bloom on Pon Mar 04, 2013 9:57 pm

Mimo że oszołomiony, usłyszał pytanie Alana.
- Przepraszam Cię, że musiałeś to oglądać. Czasem tak mam, to nic takiego.
Była to jedynie częściowo prawda. Owszem, zdarzyło mu się to raz czy dwa, ale w dużo łagodniejszej formie. No, pora już się otrząsnąć. Tym bardziej, że nadchodził informator – Victor zauważył to dzięki uśmiechowi, który pojawił się na twarzy mężczyzny, no i oczywiście gestowi. Nie odwrócił się od razu, chciał dać znajomym czas na przywitanie.
Kiedy wstał, zdziwił się niepomiernie. Turystka z Exxilonu? Informatorką? W innych okolicznościach uznałby to za zwyczajną pomyłkę, ale nikogo innego tam nie było, a i Alan się z nią powitał. Zadziwiła go też płeć osoby mającej udzielać informacji. Miał już do czynienia z wieloma informatorami różnej płci, ale nie wiedzieć czemu tutaj nastawił się na faceta. Codd przedstawił Blooma.
- Znów… – odpowiedział na wykrztuszone słowa brunetki. Nie zdobył się na nic inteligentniejszego w tamtej chwili. Zresztą, kobieta wyglądała na równie zaskoczoną co on.
- Alanie, uczynisz może zadość honorom prezentacji? Jakoś wcześniej nie było okazji… – spojrzał znacząco na znajomą nieznajomą. Paliła go chęć dowiedzenia się o niej imienia, czegokolwiek.
Pomimo to, zaczął się zastanawiać, czy pierwotny cel spotkania ma jeszcze sens.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Alan Edgar Codd on Wto Mar 05, 2013 3:17 pm

Alan właściwie nie zdziwił się, że Aurora Victora znała. Dziewczyna obracała się przecież w różnych środowiskach, by mieć jak najwięcej danych i opcji. Zawsze robiła to z pasją równą jego zamiłowaniu do fotografii. Właściwie to jesteś tak jakby połączeniem mnie i Victora w jeden organizm - pomyślał z rozbawieniem, mierząc przy tym dziewczynę badawczym spojrzeniem.
Otrząsnął się ze swoich dziwnych przemyśleń i przystąpił do przedstawiania. (Fakt, że Victor imienia brunetki nie znał, również nie był dla niego zaskoczeniem.)
- Victorze wstań proszę. To jest Aurora Borealis, mój uroczy wspólnik od szalonych tez. Victora już przedstawiłem. Skoro się znacie, to może już sobie pójdę byście mogli swobodnie pracować?
- Nie - odpowiedziała łagodnie acz stanowczo. - Mam wszelkie powody by sądzić, że Victor nie będzie chciał mi zaufać. Potrzebuję kogoś, kto za mnie poręczy. No a poza tym, to ci się może spodobać. Szalone teorie będą jak najbardziej na miejscu.
- Dobrze zatem, zostanę jeszcze trochę. Siądźmy. Vic, czy zechcesz przedstawić sprawę?


Ostatnio zmieniony przez Alan Edgar Codd dnia Nie Mar 10, 2013 6:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Alan Edgar Codd

Liczba postów : 70
Join date : 09/02/2013
Age : 251
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Victor Bloom on Wto Mar 05, 2013 8:20 pm

Aurora Borealis… Hmm, nie kojarzę… Było to zdecydowanie dziwne. Odkąd pracował w biurze, miał malutką obsesję na punkcie wiedzy personalnej napotkanych osób. A tu nic, pustka. Jeszcze Borealis to może… Ale nie, i to nie.
To oczywiste, że nie ufał tej kobiecie. Kiedy spotkał ją po raz pierwszy, robiła wrażenie, że nie miała o niczym pojęcia – taka słodka idiotka. A tu – proszę – informatorka. Tyle że Victor wolał ufać, no dobra, przecież nie ludziom, ale chociaż mieć pewność co do prawdziwości przekazywanych informacji. A tu jej nie miał. W dodatku, jakoś nie przekonywało go ewentualne poręczenie Alana, który przecież nie miał pojęcia o sprawie. Mogą być sobie przyjaciółmi, co nie znaczy, że przez to są bardziej wiarygodni razem. Ba, przez te relacje nawet mniej.
Te przemyślenia z pewnością odbiły się na jego twarzy. Póki co, nie powiedział jednak nic (nie miał nawet kiedy!), skwitował tylko sytuację kwaśnym uśmiechem. Zgodnie z propozycją, usiadł, poczekawszy jednak, aż zrobi to przedstawicielka płci pięknej.

Westchnął. Przecież nie po to zmarnował tyle czasu, żeby teraz odlecieć z kwitkiem. Trzeba wykorzystywać każdą okazję. Nabrał powietrza, gdy niespodziewanie fontanny zaszumiały głośniej. Obejrzał się niespokojnie, ten czerwony nadal nie kojarzył się mu lepiej. Dla dodania sobie pewności zapytał:
- Na pewno można tu bez obaw mówić?
Co jak co, wiedział doskonale, że podsłuchów można się spodziewać wszędzie. Mimo to, dostał twierdzącą odpowiedź.
- Tak mówiąc w skrócie, na Exillonie znajduje się tajna baza Daleków – zwrócił się do Codda. Potem skierował wypowiedź nieco bardziej do Aurory: I tu dochodzimy do sedna sprawy. Co o tym wiesz? Bo nie wątpię, że więcej niż ja.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Aurora Borealis on Sro Mar 06, 2013 8:35 pm

Zatem stało się i Bloom w końcu poznał jej dane personalne. Może mu się przydadzą, a może nie. W każdym razie nie była zbyt zadowolona z obrotu spraw dnia dzisiejszego. Zdecydowanie zbyt dużo nowych osób ją poznało a przynajmniej część z nich wydawała się na tyle inteligentna, by móc zrobić z tej wiedzy użytek. Niemniej w chili obecnej nie była w stanie potraktować ich wymazywaczem pamięci i należało zająć się sprawami bardziej bieżącymi. Usiedli i zapewniwszy Victora o odpowiednich standardach bezpieczeństwa miejsca spotkania rozpoczęli rozmowę. Do "sedna sprawy" trafili nadzwyczaj szybko. Mężczyzna przeznaczył zaledwie jedno zdanie wstępu dla Alana. Oczywiście, Codd miał dobrą wyobraźnię, ale chyba nie aż tak. A i artystyczne pragnienie odbioru opisów musiało mu w tej chwili doskwierać. Aurora tylko teatralnie przewróciła oczami i rozpoczęła nieco monotonnym głosem swój wywód.
- Wbrew pozorom, na chwilę obecną, nie wiem aż tak dużo. Pewne jest, że Dalek, którego spotkaliśmy na początku nie był z bazą powiązany. Jednak sama baza była tajemnicą również dla mnie do dnia dzisiejszego. Oczywiście miałabym na ten temat już szerokie informacje gdyby szanowna Elliana nie uruchomiła alarmu, nie dając jej czasu, żeby zbadać miejsce za pierwszym razem i gdyby jej brat nie prowadził jakiegoś idiotycznego przesłuchania uniemożliwiając mi powrót na Exxilion. By the way, proponuję, żebyśmy wszyscy tam teraz polecieli i zapoznali się ze sprawą dokładniej. Co wy na to? - spytała odwracając twarz w stronę Codd'a, który z kolei uciekł wzrokiem, kierując nieme pytanie w stronę Victora.
avatar
Aurora Borealis

Liczba postów : 148
Join date : 17/01/2013
Age : 338
Skąd : Apalapucia

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Zoe Cameron on Czw Mar 07, 2013 7:30 pm

Cadan, jak zwykle, nie zawiódł. Zaproponował podróż na Planetę Ognia. A tam, jak co roku, odbywał się Festiwal Ognia.
- Zupełnie o nim zapomniałam! Dzięki, Cadan!
W tamtym momencie jej oczy rozbłysły. Chłopak ustawił właściwe parametry i już po chwili byli na miejscu. To było cudowne miejsce – całe niebo rozjaśnione blaskiem ognia. Ale nie była to łuna pożogi! O nie! W przeciwieństwie do niej nie wzbudzała strachu, a Zo poczuła wreszcie ukojenie.

Na ulicach pląsali ogniści tancerze, a popisy dawali połykacze ognia. Świetnie się to prezentowało, a to dopiero początek, ponieważ Flammazzyci przygotowali wspaniałe widowisko, na które zjechała się większość ras Wszechświata, która potrafiła docenić piękno. Przyjaciele zdążyli zaś na nie w samą porę – wspięli się na pewnego rodzaju trybuny górujące niejako nad miastem i wszystko się zaczęło. Wszystkie budowle, jeśli było to jeszcze możliwe, rozbłysły na nowo przeróżnymi kolorami i odcieniami barwionego ognia. Budynki paliły się, choć nie płonęły, a na ich ścianach wykwitały ogniste obrazy. Nawet tam, gdzie stali, płomienie lizały ich nogi. A potem, nagle, objęły one całą Zo. Cadan coś krzyczał, ale ona nie odpowiedziała. Wszyscy odskoczyli przerażeni, ale następnie stali jak zahipnotyzowani, wpatrując się w dziewczynę. Jej włosy zlały się jakby z ogniem i wydawało się, że żyły własnym życiem. Na twarzy dziewczyny początkowo wymalowane było zaskoczenie. Po chwili opuściła głowę i zaczęła trząść ramionami jakby w odruchu spazmatycznego płaczu. Nikt jednak nie ruszył się ze swego miejsca. Niespodziewanie jednak Ruda podniosła głowę, a wszyscy usłyszeli… śmiech! A śmiała się radośnie, pełną piersią. Zebranych ogarnęła ulga i zaczęli chichotać wraz z nią. Nad ich głowami, już na ciemnym niebie, pojawiły się nowe motywy zapierające dech w piersiach.
avatar
Zoe Cameron

Liczba postów : 123
Join date : 22/12/2012
Age : 519
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Victor Bloom on Czw Mar 07, 2013 7:58 pm

Codd w ogóle nie wyraził zdania. Jak lalka tylko skierował wzrok na Victora w oczekiwaniu na jego decyzję.

No właśnie. Gdy Aurora zaczynała swój wywód, już miał zapytać, skąd ta pewność, że pierwszy Dalek nie był związany z bazą. Nie dane mu było jednak postawić pytania, gdyż kompletnie go zaskoczyła. Zawahał się. Czy mogę jej zaufać? Skąd mam wiedzieć, że mówi prawdę, że nie wpakuje mnie w coś gorszego niż poprzednio przeszli? Wtedy jak olśnienia spłynęła na niego odpowiedź: Znikąd. Racjonalnie myśląc, nie mógł jej zaufać – a jednak musiał. Poczuł przypływ adrenaliny, tak bardzo mu ostatnio potrzebnej (choć niekoniecznie zdawał sobie z tego sprawę).
- Jasne, przecież po to tu przyleciałem. Co z tobą, Alan?
Już sobie planował, że naładuje swoją broń w Atlantis i weźmie parę innych przydatnych rzeczy ze schowka TARDIS.
avatar
Victor Bloom

Liczba postów : 140
Join date : 20/01/2013
Age : 772
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Scarlett Lana Estellon on Nie Mar 10, 2013 5:07 pm

Jak świat jest piękny, nieprawdaż? Scarlett spojrzała ukradkiem na denerwującą towarzyszkę i już cisnął się jej na usta złośliwy komentarz, ale w ostatniej chwili zrezygnowała z jego wypowiedzenia. Jeszcze gdzieś ucieknie z krzykiem, a wtedy na pewno będę musiała poświęcić więcej uwagi szukając zguby. Przecież znoszę jej towarzystwo, nie wystarczy?.
Zignorowała komentarz Nate'a, a gdy ten ogłosił swoje zamiary zastanowiła się chwilę czy ma iść z nimi, czy też zwiedzać planetę na własną rękę. Ostatecznie stwierdziła, że może spróbować nie zwymiotować podczas wycieczki z Aną, a kiedy i to się nie uda, oddzieli się od nich i sama poszuka wrogów.
Wyszli z TARDIS - oczywiście Lettie wlokła się za nimi najwolniej jak tylko mogła. Sama nie wiedziała dlaczego nie miała ochoty na podróż w to miejsce, mimo że sama je wybrała. Po prostu czuła, że leniuchowanie w cieplutkim basenie w przytulnym domku będzie lepszym rozwiązaniem, niż włóczenie się gdzieś po wszechświecie. Z drugiej strony spotkanie z rodzicami też nie było najlepszą opcją.
Podczas przejścia do miejsca wybranego przez przystojnego, ale bardzo... BARDZO irytującego mężczyznę stwory i turyści badawczo przyglądali się przybyłej trójce.
- Wiem, że robię niezłe wrażenie, ale odrobiną prywatności nawet ja nie pogardzę - szepnęła cicho i dołączyła do Anastasi i Nathanaela. - Jest coś szczególnego, co cię interesuje? - Zwróciła się do bruneta. - Czy tak po prostu szukasz okazji do napawania się czyimś nieszczęściem? - Uśmiechnęła się i odgarnęła blond włosy na plecy.

_________________
Scarlett Lana Estellon
4G ~ nice bitch ~ you're gonna love her anyway ~ randomowe fakty z dupy

#8
avatar
Scarlett Lana Estellon
Administrator
Administrator

Liczba postów : 254
Join date : 19/11/2012
Age : 404
Skąd : Gallifrey

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Cadan Orionis on Pon Mar 11, 2013 6:19 pm

Wylądowali w idealnym miejscu i czasie - Cadan jak zwykle bezbłędnie dostroił parametry lotu. Festiwal Ognia trwał w najlepsze, a dwójka Władców Czasu zjawiła się na placu tuż przed samym finałem, na który składać się miał pokaz wirtualnych płomieni. Obserwowali to piękne widowisko: Zoey - z zapartym tchem, Cade - jak zwykle w skupieniu. W pewnym momencie dostrzegli płomień wędrujący ku jego rudej przyjaciółce.
-Obejmie cię! - wykrzyknął uspokajająco, widząc jej niepewną minę. Tak też się stało i już po chwili Zo zapłonęła wirtualnym ogniem. Był to doroczny rytuał tego festiwalu - jedna osoba z tłumu mogła dostąpić zaszczytu bycia wizualnym nośnikiem pokazu i dziś padło właśnie na Zoey. Widownia wpatrywała się w nią z zachwytem, po czym wszyscy zaczęli głośno klaskać. Ruda wydawała się być w siódmym niebie, co Cadan odnotował z pewną dozą satysfakcji.
Bo tym pięknym pokazie zebrani zaczęli się stopniowo rozchodzić, chłopak chwycił więc przyjaciółkę pod ramię i poprowadził ku wyjściu. Teraz należałoby poszukać jakiegoś spokojnego miejsca, gdzie byłoby nieco bardziej kameralnie - tak, jak lubił. W dali wypatrzył nieduży, naturalny zbiornik wodny, skierował więc ich kroki w tamta stronę.
avatar
Cadan Orionis

Liczba postów : 64
Join date : 27/12/2012

Powrót do góry Go down

Re: Planeta Ognia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


fghj :: Lokalizacje :: Wszechświat

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach